wiadomości

stat

Tajemnica gdyńskiego pomnika w Warszawie

artykuł czytelnika artykuł historyczny

Na obrzeżach Warszawy, tuż przy kompleksie leśnym przylegającym do osiedla Boernerowo, można napotkać przepiękną figurę w stylu art déco, przedstawiającą Matkę Boską z Dzieciątkiem. Historia tego dzieła nieodłącznie wiąże się z Gdynią.



Znasz historię trójmiejskich pomników?

tak, wielu 16%
może jednego, może dwóch 23%
raczej nie, choć coś mi się obiło o uszy 29%
nie, nic o nich nie wiem 32%
zakończona Łącznie głosów: 366
Odlana z brązu figura jest usadowiona na trzymetrowym cokole, obłożonym płytami z piaskowca. Cokół jest utrzymany w stylu modernistycznym - ma obłe, wręcz opływowe kształty i symetrycznie umieszczone relingi, będące obramowaniem postumentu; jest stylizowany na element wyposażenia statku lub okrętu. Czy "morski charakter" cokołu to jednak wszystko, co łączy rzeźbę z Gdynią? Sprawa jest nieco bardziej skomplikowana i aby ją objaśnić, trzeba sięgnąć do historii.

Centrum z pomnikiem i bazyliką



Pod koniec lat dwudziestych XX w. rozbudowująca się Gdynia cierpiała na brak jednoznacznie wyznaczonego centrum miasta. Aby temu zaradzić, opracowano koncepcję tzw. Dzielnicy Reprezentacyjnej, wychodzącej ze śródmieścia ku morzu, w której miały być pomieszczone m.in. dwa obiekty o symbolicznym znaczeniu, a mianowicie Bazylika Morska oraz Pomnik Zjednoczenia Ziem Polskich.

Przygotowania do opracowania tego drugiego elementu, tj. projektu pomnika, ruszyły w 1928 roku. W lipcu tego roku powołano Komitet Budowy, a jego członkami zostały znamienite osobistości polskiego życia politycznego, wojskowego i społecznego: m.in. Eugeniusz Kwiatkowski, Julian Rummel, Józef Unrug i Tadeusz Wenda.

Rozpisano konkurs. Gdy czyta się jego warunki, uderzają płynące zeń optymizm, duma i prospektywność. O pomniku pisano, że: "Nie ma być on jednak ani symbolem chwały z powodu odzyskania dostępu do morza, ani dumnem stwierdzeniem faktu dotychczasowych powodzeń naszej pracy i polityki morskiej. Nie ma to być zatem pomnik przeszłości, lecz pomnik przyszłości. Ma to być symbol obowiązku naszego i pokoleń następnych, rozwijania twórczej pracy na polskiem wybrzeżu - stwierdzenie, iż niema Zjednoczonej Polski bez własnego, nieskrępowanego dostępu do Bałtyku. Jako czynnik, nadający Gdyni charakter miasta i portu polskiego, powinien stanowić charakterystyczny akcent w wyglądzie portu".

Pomnik i latarnia morska w jednym



Siłą rzeczy pomnik miał być wydarzeniem architektonicznym i artystycznym o skali bezprecedensowej. Miała to być majestatyczna wieża, wyrastająca ponad okolicę, ponad port i miasto, a jednocześnie skierowana w stronę morza. Nie przez przypadek jedno z postanowień regulaminu konkursowego powiadało, że "Pożądanem jest, aby pomnik służył jednocześnie jako latarnia morska. W tym wypadku należy przewidzieć wygodną komunikację pionową dźwigiem lub dźwigami z najwyższym poziomem pomnika i odpowiedniemi schodami z niższym poziomem, jeżeli taki będzie przez autora zaprojektowany".

W odpowiedzi wpłynęło 76 prac. Komisja zdecydowała o przyznaniu dwóch równorzędnych pierwszych nagród i jednej trzeciej nagrody. Ponadto postanowiono zakupić dalsze trzy prace, a pięciu twórcom zwrócono koszty wykonania modeli. Wszystkie modele zostały wystawione dla publiczności w sali wystawowej Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. Wgląd w to wydarzenie, uwiecznione na kliszy, daje pojęcie o charakterze projektów zgłoszonych do konkursu. Były to strzeliste katedry patriotyzmu i miłości młodego państwa do morza, były to projekty obezwładniające artystyczną wyniosłością, której Gdynia do tamtej pory nie zaznała. Dziś mogą nam się wydawać archaiczne i "przeskalowane", mam prawo jednak zasadnie przypuszczać, że szczerze ilustrowały one nastawienie społeczne żywione naówczas względem morskiej sprawy - przynajmniej w niektórych kręgach.

Rzeźby upiększające architekturę



Jednym z wyróżnionych projektów była praca przygotowana przez warszawskiego architekta Jana Golińskiego. Zatrzymajmy się na chwilę przy tej nietuzinkowej postaci. Jan Goliński urodził się w 1894 r. w Warszawie. Studiował rzeźbę w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a w 1933 r. ukończył Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej. W 1926 r. był jednym z założycieli Stowarzyszenia Architektów Polskich. Od 1928 r. zaczął odnosić sukcesy jako architekt (mimo formalnego braku wykształcenia w tym zakresie) - w tymże roku zaprojektował efektowny Pawilon Związku Hut Szklanych na Państwową Wystawę Krajową w Poznaniu. Nie był to jego jedyny wkład w tę wystawę - wykonał również rzeźby faunów stojących przy pylonie z dziedzińca Hali Centralnej, rzeźbę jelenia św. Huberta wieńczącą wieżę pawilonu łowiectwa oraz płaskorzeźbę nad wejściem do hali przemysłu ciężkiego. Do najliczniej zachowanych dzieł Jana Golińskiego należą właśnie płaskorzeźby integralnie związane z budynkami (w Warszawie ozdabiają one m.in. budynek Banku Rolnego przy ul. Nowogrodzkiej, pocztę, tj. dawniejszy Urząd Telekomunikacyjny - przy tej samej ulicy, a także Stację Filtrów). Anna Kostrzyńska - Miłosz, historyk sztuki, o jego twórczości pisze tak: "Wszystkie prace rzeźbiarskie Jana Golińskiego charakteryzują się bardzo wyraźnymi cechami polskiego art déco: geometryzacją bryły, "zaciosowym" potraktowaniem szczegółu, ornamentu. Świetnie uzupełniają architekturę, łącząc obie formy wypowiedzi artystycznej - architekturę i rzeźbę - w jedną spójną całość".

Projekt opracowany na konkurs przez Jana Golińskiego miał monumentalną formę, ale jednocześnie cechował się lekkością i wyraźnie skłaniał się charakterem ku stylowi okrętowemu, ku modernistycznej architekturze obwieszczającej postęp i nadzieję. Nie może ujść uwagi i to, że w zamyśle Jana Golińskiego pomnik miał odgrywać rolę użytkową - oprócz tego, że pełniłby funkcję latarni morskiej, miał być również obiektem otwartym dla publiczności, która z tarasów umieszczonych piętrowo na wieży mogłaby cieszyć wzrok widokiem portu, miasta i zatoki:

"Zakończenie zwieńczono figurą, możliwie czytelną z dalekich perspektyw. Słup wieży uformowany w kształcie, ściśle związanym z ujęciem koniecznych przestrzeni na klatkę schodową i windy. Podział jej balkonami, niewyszukanymi dostatecznie co do kształtu i wielkości, miał za zadanie:
1) zwiększyć wrażeniowo grubość słupa przy jego znacznej wysokości,
2) urozmaicić jego formy i zużytkować spiętrzenia dla ulokowania większej ilości ludzi, oglądających port z góry."

Prasa: warunki konkursu były nierealne



Wystawa projektów konkursowych pomnika Zjednoczenia Ziem Polskich, Politechnika Warszawska, 1931 rok.
Wystawa projektów konkursowych pomnika Zjednoczenia Ziem Polskich, Politechnika Warszawska, 1931 rok. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Niestety, żadnemu z projektów pomników nagrodzonych i wyróżnionych w konkursie nie było dane się zmaterializować. Na przeszkodzie stanęły najprawdopodobniej problemy finansowe, których nie udało się przezwyciężyć mimo zbiórki publicznej i zaangażowania wyżej wspomnianych oficjeli. Ponadto w fachowej prasie pojawiły się komentarze niezbyt przychylnie odnoszące się do samego konkursu, a zwłaszcza jego organizacji. Stanisław Woźnicki pisał: "W chwili rozstrzygania konkursu okazało się wiadome, że zadanie konkursowe, wymienione w programie, jest nieaktualne, a to z powodu nowo zatwierdzonego planu zabudowy mola, którego część reprezentacyjna, wraz z tak zwanym "basenem Prezydenta", została przeniesiona na środek mola, na jego końcu zaś miała stanąć sama wieża-pomnik. Sąd konkursowy musiał więc mieć charakter możliwie honorowego zlikwidowania sprawy źle lub przedwcześnie opracowanych warunków konkursu, nierealnych samych w sobie, oczywiście na koszt przyjętych zobowiązań pieniężnych i za cenę ogromnego, a fałszywie i niepotrzebnie skierowanego wysiłku konkurujących".

Ostrzejszej krytyki nie szczędził sam Jan Goliński, który stwierdzał m.in.: "Warunki (...) konkursu były ułożone w karygodnie lekkomyślny sposób (...) Konkurs ten ogłoszono bez jakichkolwiek przemyśleń, tak dalece, że (...) nie umiano mi powiedzieć, jakie przeznaczenie i zasięg świetlny ma mieć latarnia, wysokość zaś wieży według informacji jednego referenta miała mieć 20 stóp, według drugiego 70 metrów (...) Konkursy są świetną drogą do uzyskiwania wielostronnego materiału i wyławiania najcenniejszych i nowych sił. Ale karygodnem jest przez niechlujne odnoszenie się do tego środka - marnowanie tych wysiłków".

Ministerstwo Poczt i Telegrafów na ratunek



Wydawało się, że wspomniany przez Jana Golińskiego wysiłek architektów i artystów był próżny... A jednak nie całkiem! Poratowanie nadeszło ze strony nieoczywistej - otóż pracą Jana Golińskiego zainteresowało się Ministerstwo Poczt i Telegrafów. Ideę rzeźby mającej wieńczyć pomnik - po dość znacznej modyfikacji, o czym za chwilę - artysta ten wykorzystał do zaprojektowania figury, którą odlano z brązu w 1933 r. w Szkole Rzemieślniczo-Przemysłowej im. Kilińskiego w Pabianicach. Prace nad figurą zbiegły się z budową osiedla dla pracowników Ministerstwa Poczt i Telegrafów w podwarszawskich Babicach. W 1933 r. osiedle zostało przemianowane na Boernerowo - na cześć Ignacego Augusta Boernera, inżyniera, legionisty i działacza państwowego (m.in. ministra poczt i telegrafów), a jednocześnie inicjatora inwestycji. Budowę osiedla ukończono w 1936 r., a figura została umieszczona na skraju Parku Leśnego.

Zarówno figura, jak i cokół przetrwały II wojnę światową w dobrym stanie. W 1949 r. u podnóża pomnika umieszczono kamień upamiętniający walki powstańcze z 1944 r., a w latach 90. XX wieku miejsce pamięci uzupełniono o tablicę informującą o tym, że zginęli w tym miejscu żołnierze z Obwodu Armii Krajowej "Żywiciel" (w dniu 2 sierpnia 1944 r. miało miejsce starcie pomiędzy kompanią Armii Krajowej pod dowództwem por. Jerzego Terczyńskiego ps. "Starża" a pododdziałem Dywizji Pancerno-Spadochronowej "Hermann Göring"; w jego wyniku zginęło ok. 100 powstańców).

Zmiany w kierunku klasyki



Wróćmy do samej figury - w stosunku do pierwotnego projektu zmieniono wiele; m.in. figura nie ma już uniesionych rąk - przez to utraciła swój monumentalny charakter, za to nabrała nieco bardziej "klasycznego" wyglądu. Artysta okolił też głowy postaci aureolami. A. Kostrzyńska - Miłosz podaje: "Stylizacja rzeźby zawiera typowe dla lat trzydziestych formy. Twarz Madonny przypomina twarz kobiety z tak bardzo znanej rzeźby Henryka Kuny "Rytm". Multiplikujące poziome linie fałdy szaty czy układ włosów małego Chrystusa wydają się być inspirowane przez ideologię ugrupowania artystycznego Rytm."

Co jednak ciekawe, pierwotna artystyczna koncepcja przetrwała, choć już w zupełnie innej formule. Moje poszukiwania śladów po Janie Golińskim zawiodły mnie mianowicie na Powązki, na których został on pochowany (artysta zmarł w 1967 r.; zresztą na tej warszawskiej nekropolii znajdują się grobowce przezeń zaprojektowane). Spoczął w rodzinnym grobie - i z miejsca dostrzegamy to, że na płycie pomnikowej widnieje znany nam kształt - tak, to figura, którą Jan Goliński zaprojektował w 1928 roku, i która miała stać się - w intencji twórcy - gdyńską "statuą wolności". Jakże bliska musiała być sercu artysty ta myśl i ta rzeźba!

Dziś jednak, miast witać światłem i gestem przybyszy zza linii horyzontu, jednowymiarowo i w ciszy towarzyszy swemu twórcy. Jest przy tym skromnym przypomnieniem o ambitnym i poruszającym społeczną wyobraźnię przedsięwzięciu, które - w razie realizacji - byłoby głośnym przywołaniem do obowiązku trwania przy morzu, wydatnie uszlachetniłoby gdyński krajobraz, a także oddałoby ku pożytkowi gdynian i wszystkich wizytujących nasze miasto intrygujące dzieło spajające ducha minionych czasów z artyzmem najwyższej próby.

Korzystałem m.in. z:
A. Kostrzyńska - Miłosz, Jan Goliński - rzeźbiarz-architekt [w:] Polskie art déco. Płock 2015,
M. Sołtysik, Gdynia - miasto dwudziestolecia międzywojennego - urbanistyka i architektura, Warszawa 1993,
S. Woźnicki, Konkurs na Pomnik Zjednoczenia Ziem Polskich w Gdyni, Architektura i Budownictwo Nr 2-3/1931,
Konkurs na pomnik "Zjednoczenia Ziem Polskich" w Gdyni, Architektura i Budownictwo Nr 5-6/1931.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie.

Opinie (99) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1811 Zmarł Alexander Gibsone Alexander Gibsone zmarł w Gdańsku, kupiec, bankier, rezydent angielski w Gdańsku, były właściciel dóbr wejherowsko - rzucewskich.

1817 Urodził się Eduard August Hildebrandt Znany niemiecki malarz - pejzażysta i podróżnik. Zmarł w Berlinie w 1869 r. Eduard August Hildebrandt urodził się w Gdańsku.

Sprawdź się

W którym roku zbudowano żaglowiec, od 1930 znany jako "dar Pomorza"?

 

Najczęściej czytane