Smutny koniec wyjątkowego latarniowca

Wystający z wody 11-metrowy maszt z dobrze zachowaną latarnią na szczycie - tylko tyle zostało z historycznej jednostki, która od czterech lat gnije na dnie jednego ze stoczniowych basenów w Gdańsku.
Wystający z wody 11-metrowy maszt z dobrze zachowaną latarnią na szczycie - tylko tyle zostało z historycznej jednostki, która od czterech lat gnije na dnie jednego ze stoczniowych basenów w Gdańsku. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Przez lata był nadzieją i radością marynarzy oraz rybaków, poszukujących wejścia do portów na zachodnim wybrzeżu Danii. Od czterech lat zabytkowy, drewniany latarniowiec kończy swój żywot zatopiony na dnie basenu stoczniowego w Gdańsku zobacz na mapie Gdańska.



2 października 2006 r. duński latarniowiec wpływa do Gdańska w asyście holownika Atlas II.
2 października 2006 r. duński latarniowiec wpływa do Gdańska w asyście holownika Atlas II. fot. Maciej Kosycarz/KFP
Historia 37-metrowego statku Motorfyrskib No II zaczęła się w 1916 roku, kiedy to został zwodowany w stoczni Rasmus Møller Værft w duńskim mieście Fåborg. Od tego czasu pełnił rolę ruchomego znaku żeglugowego przy jutlandzkich portach. W latach 1917-20 stacjonował przy porcie w Gilleleje, w latach 1920-1927 na podejściu do portu w Esbjergu, w latach 1927-30 na płyciźnie Horns Rev, w latach 1930-1939 na obszarze Vyl, 40 km na zachód od portu w Esbjergu. Po wojnie (1946-1947) wskazywał drogę marynarzom stojąc 40 km na zachód od portu Thyborøn, a później na 22 lata wrócił na obszar Vyl.

W 1978 roku został wycofany ze służby w porcie i sprzedany do klubu żeglarskiego Dragrr Sailing Club. Tam pełnił rolę statku klubowego.

Po siedmiu latach znalazł się w rękach prywatnego armatora, Arpa Hansena. Ten urządził na nim pływającą restaurację, cumując jednostkę przy hotelu Nyhavn w Kopenhadze. Latarniowiec pozostał lokalem gastronomicznym do 2005 roku, zmieniając właściciela - kupił go Jorgen Olsen - pod koniec lat 90.

W wyniku pogarszającego się stanu statek został 29 września 2006 wzięty na hol i 2 października przypłynął na remont do Gdańska. Jego remont miała przeprowadzić firma Drewnica Development.

- Trafił do suchego doku i rozpoczęły się prace, które polegały na wymianie znacznej części klepek poszycia, obiciu jachtu papą i okuciu kadłuba pod linią wodną blachą miedzianą - wspominają Lucjan SchmidtPiotr Mierzejewski, którzy pracowali wtedy przy remoncie innego statku, dzielącego suchy dok z latarniowcem.

Po wypłynięciu z doku prace kontynuowano przy nabrzeżu, ale w pewnym momencie je przerwano i już nie wznowiono. W 2009 roku statek zatonął, i to dwukrotnie. Najpierw 16 września, choć wtedy udało się jeszcze go podnieść, a po raz drugi 3 listopada. Wtedy już poddano się i do ostatecznie pozostawiono jednostkę pod wodą. Dziś pływająca latarnia ledwo wystaje ponad wodę w jednym ze stoczniowych basenów.

- To ciekawostka, że coś tak starego leży na dnie w cywilizowanym miejscu Europy. Przez pewien czas próbowałem sprawę nagłośnić, ale - jak to w morskim mieście, bez żadnego zainteresowania - mówi dr Piotr Dwojacki, nauczyciel akademicki i radny dzielnicy Dolny Wrzeszcz. - Wdaje mi się, że właśnie przechodzi nam koło nosa wyjątkowa szansa na wejście wreszcie w posiadanie tak nietypowej jednostki. W Polsce nigdy nie było latarniowca, choć przed wojną się o niego staraliśmy. Mógłby on być wyjątkową atrakcją turystyczną w jednej z nadmorskich miejscowości.

- To niewątpliwie ciekawy obiekt. Nie jesteśmy jednak w stanie uratować i odbudować całej jednostki, postanowiliśmy więc zainteresować się wieżą latarnianą i elementami konstrukcyjnymi statku, które były charakterystyczne dla jego funkcji - mówi dyrektor Centralnego Muzeum Morskiego, dr Jerzy Litwin. - Rozmawialiśmy na ten temat z właścicielem. Niestety - on obstawał przy odbudowie, co w efekcie sprawiło, że jednostka nadal niszczeje na dnie basenu.

Przedstawiciel firmy Drewnica Development odmówił rozmowy na temat zatopionego statku.

Opinie (50)

  • W polsce to norma... (1)

    W polsce to norma zeby nawet cos tak rzadkiego i prawie 100 letniego zniszczyc i zapomniec...to jest ''dzikostan'' i kraj ''pozerow'' a nie kraj na poziomie innych krajow Europy zachodniej. Tam sie kultywuje i chroni/ratuje zabytki i to co jest unikalne, a w polsce? Zniszczyc, zatopic, zamiesc pod dywan- moze nikt zie zauwazy... Budynek tramwajowni plonal podajze juz dwa razy a co na to konserwator?!
    Gen.Zaruskiego byliscie w stanie odbudowac a taki latarniowiec? Zrobic z niego restauracje na Motlawie, muzeum np.w Pucku...pomyslow moze byc wiele! Ten statek moze jeszcze na siebie zarabiac, chociaz po czesci :) Trzeba tylko CHCIEC ale nasi wlodarze, w wiekszosci ''post PRLowskie lby'' sa na takie projekty albo za leniwi albo po prostu maja to gleboko w swoich odpasionych przez lata, du..ch...

    • 4 1

    • W PRL-u, były słynne na cały świat stocznie i pracowali w nich znakomici stoczniowcy. Funkcjonowała żegluga morska i śródlądowa. Działał rozwinięty przemysł włókienniczy. Jednak, po "solidarnościowym zrywie", okazało się, że to wszystko, było niepotrzebnym "badziewiem". Skutek ?! Ponad 4 mln Polaków opuściło kraj i pracują dla dobra i rozwoju Niemiec, Francji czy USA. Tylko niektórzy przyjeżdżają do kraju na wakacje, ale przyszłości w stałym pobycie, niestety, nie widzą; ani dla siebie, ani dla swoich dzieci (te kiedy dorosną, zapewne kraj przodków będą jedynie oglądać na starych zdjęciach).

      • 0 0

  • oj, Polsko, Polsko

    W Niemczech, czy USA taki unikat już dawno byłby odrestaurowany i bezpieczny. A w Polsce, oczywiście gnije w wodzie i miasto ma to gdzieś, bo woli wydawać na na kolejne drogi i inne badziewia, a potem szczycić się tym. Taki zabytek...za kilka lat nie będzie już czego ratować, bo drewno zgnije w wodzie i latarniowiec się po prostu rozpadnie...W Polsce na głupoty wydaje się fortunę, a rzeczy ważne i wartościowe nikogo nie obchodzą...

    • 2 0

  • zburzyc ta stoczie gda kto jej pomoglll?????? walensa????milerrrr????
    tusk ??????
    zaden z nich wszyscy tylko gadaj
    dzwigi ????
    takie same sa wszadzie w gdaskim porcie kone finlandzka firma
    zburzyc a nie co zrobi ukrainiec
    jak norwegia chciela nasza stocznie to sie nie zgodzili
    a kto wie czemu
    bo na produkici bylo np 1000 osob a w biurach 2000 tysiace a im ci co siedzielio i tylko kawe pili byli nie potrzebnie a tak stocznia gda dalej by budowala statki i ludzie mieli byu gdzie pracowac won z taka polityka

    • 1 1

  • Leży

    Leży a leży bo nikomu nie zależy!!

    • 1 0

  • ciekawy artykuł (1)

    daje +

    • 111 4

    • a gdzie sa chorzowscy kibice? maja tyle mnięśni ze na pewno by pomogli "latarniowcowi" w potrzebie...

      • 0 1

  • (4)

    Typowy polski porzadek - przewrocilo sie, niech lezy... Nikogo to nie interesuje. Dlatego nasze ulice wygladaja jak wygladaja- prawie jak w Bangladeszu. Ten kraj jeszcze dluuuuugo nie bedzie w cywilizowanej Europie.

    • 69 10

    • dzwig,nabrzeze,wrak normalnie gdansk 1945

      • 3 0

    • Zapraszam do Wenecji

      Przejście między budynkami przy Pl. Św. Marka (wzdłuż pierzei przy Ratuszu (Wieży Zegarowej) - zobaczysz wtedy, jak wygląda "cywilizowana Europa".
      O bocznych uliczkach na Lazurowym Wybrzeżu nawet nie wspomnę, a jeździ tam europejska "ełyta".

      • 3 1

    • Nie mów tak na swój Kraj

      To nie kraj jest winny tylko samolubni ludzie kochający pieniądze. Jak nie wiadomo o co chodzi.... tu nie ma przypadków lub niegospodarności tylko celowe działanie niewidoczne dla maluczkich.

      • 2 1

    • a twój wpis uważasz przypuszczalnie za przejaw troski o kraj?

      wypłyń na głębię i przestań smucić

      • 4 4

  • Wszystko co prawdziwy gdańszczanin kocha, zatapiają, burzą i rujnują..
    Tragedia.

    • 2 1

  • latarniowiec (3)

    ciekawe kto poniesie koszty podniesienia i utylizacji

    • 25 3

    • odpowiedz (1)

      Właściciel lub jego ubezpieczyciel.

      • 2 2

      • G... prawda

        Wy misiu, Wy. W podatkach, opłatach i cenach.

        • 0 0

    • chętnie...

      ...dorzucę 5-10zł miesięcznie w czynszu żeby zrobili z niego atrakcje turystyczną Gdańska.

      • 3 0

  • Drewnica Development (3)

    gdzie ci ciulersi wymyślają te nazwy? założę się, że to ktoś po zarządzaniu skończonym w jakiejś zaocznej szkółce.

    markieeeting panie to podstawa

    tyle, że pasuje jak jeż do d*py

    • 57 5

    • Odczep się ode mnie (1)

      • 2 0

      • I ode mnie też

        • 2 0

    • polskie nazwy firm

      koniecznie musi mieć w nazwie "X", albo "MIX", "MAX".

      • 1 0

  • Na Nyhavn stoi jeszcze drugi taki latarniowiec...

    Na Nyhavn stoi jeszcze drugi taki latarniowiec, w trochę innym malowaniu i bez nieoryginalnych przeróbek... Straszna szkoda, że statek ten w Polsce w tak okrutny sposób dokończył żywota :( Piękna jednostka...

    • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Jak nazywało się polskie czasopismo nielegalnie wydawane w Wolnym Mieście Gdańsku na początku lat 30. XX w.?