Przyjechali komedianci, czyli rozrywka gdańszczan sprzed 400 lat

Najnowszy artukuł na ten temat Kamienie nerkowe króla Jana w Gdańsku
Szkoła fechtunku wzniesiona w Gdańsku ok. 1610 była prawdopodobnie wzorowana na teatrze elżbietańskim „Fortune". Spektakle odbywały się tu jedynie jako dodatek do ćwiczeń i zawodów szermierczych, a także walk zwierząt oraz występów kuglarzy i akrobatów.
Szkoła fechtunku wzniesiona w Gdańsku ok. 1610 była prawdopodobnie wzorowana na teatrze elżbietańskim „Fortune". Spektakle odbywały się tu jedynie jako dodatek do ćwiczeń i zawodów szermierczych, a także walk zwierząt oraz występów kuglarzy i akrobatów.
Tak ma się prezentować scena włoska w budowanym właśnie w Gdańsku Teatrze Szekspirowskim.
Tak ma się prezentować scena włoska w budowanym właśnie w Gdańsku Teatrze Szekspirowskim.
Na cześć królowej Marii Ludwiki Gonzagi urządzono w Gdańsku wyjątkowo długie ceremonie, wśród których były także spektakle teatralne. Portret Justusa van Egmonta.
Na cześć królowej Marii Ludwiki Gonzagi urządzono w Gdańsku wyjątkowo długie ceremonie, wśród których były także spektakle teatralne. Portret Justusa van Egmonta.
W 1638 roku, czyli za panowania Władysława IV Wazy, wystawiono w Gdańsku pierwszą polską sztukę pt.  "Tragiedya ucieszna albo Komedya dworska o pijanicy, co królem był". Portret Jana Matejki.
W 1638 roku, czyli za panowania Władysława IV Wazy, wystawiono w Gdańsku pierwszą polską sztukę pt. "Tragiedya ucieszna albo Komedya dworska o pijanicy, co królem był". Portret Jana Matejki.

Czy siedemnastowieczni gdańszczanie chodzili do teatru? Owszem. Jednak najpierw teatr musiał przyjechać do nich.



Teatr, jako instytucja kulturalna zajmująca konkretny budynek, był jeszcze wówczas nieznany. Teatr XVII-wieczny to przede wszystkim zawodowe trupy teatralne jeżdżące, czasem po całej Europie, ze swoimi przedstawieniami i wszystkim, co do ich wystawienia było potrzebne: od aktorów poczynając, na scenografii i scenie kończąc.

Miejsca prezentowania spektakli bywały różne, najczęściej plac św. Dominika zobacz na mapie Gdańska, rzadziej ratusz Starego Miasta zobacz na mapie Gdańska, Zielona Brama zobacz na mapie Gdańska albo Dwór Artusa zobacz na mapie Gdańska. Bywało, że zacni, a co za tym idzie dobrze uposażeni gdańszczanie życzyli sobie, że teatr pofatygował się do ich domu i dał pokaz na miejscu.

Prawdziwy najazd teatrów odbywał się w czasie zapustów (luty-marzec) i Jarmarku Dominikańskiego (sierpień). Oprócz tego komedianci zapraszani byli w celu uświetnienia wizyt królewskich oraz wesel szczególnie ważnych i bogatych mieszczan.

Teatr przyjeżdżał do miasta zwykle na tydzień, zdarzały się jednak wyjątki. Tak było w roku 1643, kiedy to jedna z trup angielskich występowała w Gdańsku od 16 lipca do 15 września - był to rekord nie odnotowany w żadnym innym mieście poza Londynem.

Najsłynniejsze i najbardziej popularne były w tym czasie trupy teatralne angielskie. Szekspir już wówczas miał dobrą markę, dlatego za bilety "na Anglików" trzeba było płacić więcej, niż na innych. Tańszy był teatr amatorski, wystawiany przez rzemieślników, uczniów, studentów Gimnazjum Gdańskiego, zwykle mniej ambitny, ale nie mniej lubiany i popularny.

Za początek "angielskiej inwazji teatralnej" na Gdańsk można przyjąć rok 1607, kiedy pojawia się po raz pierwszy trupa Johna Greena. Po pierwszym dobrym przyjęciu Greena, cztery lata później nad Motławę przybywa teatr Johna Spencera, liczący dziewiętnastu aktorów i szesnastu muzyków. W następnych latach Anglicy z dużą regularnością odwiedzając miasto.

Prawdopodobnie pierwszym polskim przedstawieniem w Gdańsku była wystawiona w 1638 roku sztuka nieznanego autora zatytułowana Tragiedya ucieszna albo Komedya dworska o pijanicy, co królem był. Po kilku przedstawieniach rada miejska zakazała pokazów, a tekst sztuki, który w międzyczasie został wydrukowany, skonfiskowano i zniszczono. Czyżby obejrzał go jakiś król? Warto przypomnieć, że królował wtedy Władysław IV Waza, o którego pijaństwie historycy raczej się nie rozpisują.

Więcej szczęścia miał inny polski dramat autorstwa Marcina Gremborzewskiego, Tragedia o bogaczu i Łazarzu. Intryga rozgrywała się między innymi na gdańskim targowisku, a jej bohaterami byli kuchmistrz, chłop, myśliwy i mieszczanin.

Nie wszystkim się panowie komedianci podobali. Niektórzy kaznodzieje grzmieli z ambon o zgorszeniu, sztukach bezwstydnych i grzesznych widowiskach. Organizowane były nawet specjalne modły przeciwko konkretnym spektaklom, które sprowadzają ludzi na złą drogę.

Najgłośniejsze spektakle odbywały się na cześć wizyt królewskich. Wśród wszystkich siedemnastowiecznych odwiedzin władców ponoć najgłośniejsza i najwspanialsza była wizyta Marii Ludwiki Gonzagi w roku 1646.

Długo by mówić o tym, jak Gdańsk witał królową. Samo wstępne powitanie trwało pięć godzin, a to był tylko prolog do dalszych ceremonii, pokazów a także spektaklu. Zdecydowano, że dla oczu królowej najodpowiedniejsza będzie włoska opera. Pieczę nad przygotowaniami widowiska objął osobiście król Władysław. Sprowadzeni z Włoch architekci zaadaptowali dla spektaklu szkołę fechtunku. 15 lutego Maria Ludwika w towarzystwie trzech tysięcy widzów obejrzała premierę, specjalnie na tą okazję napisanej sztuki pod tytułem Le nozze d'Amore e di Psiche (Małżeństwo Amora i Psyche). Jej autorem był sam dyrektor opery Virgilio Pucitelli. Jak podają źródła, widowisko wprawiło zachwyt wszystkich, którym dane było je zobaczyć. Ci, którzy go nie widzieli, przez długi czas słuchali o nim jeszcze wspanialszych opowieści.

Oprócz opery w czasie wizyty królowej odbył się istny festiwal przedstawień. Dzień w dzień, na Długim Targu odbywały się mniej lub bardziej wyszukane pokazy. Większość nie miała nic wspólnego z teatrem, były to zapasy rzeźników, wspinaczka marynarzy na maszt, taniec uzbrojonych szyprów, albo figle błaznów. Teatr zwykle przejmował scenę wieczorem.

Któregoś dnia specjalnie dla królowej żacy ze szkoły Marii Panny zaprezentowali sztukę zatytułowaną Hosanna nuptiale. Była to typowa sztuka panegiryczna pełna pochwalnych mów i życzeń dla królowej. W finale pojawili się greccy i rzymscy bogowie głosząc wszem i wobec chwałę, urodę i zalety Jaśnie Panującej Ludwiki Marii.

Można powiedzieć, że wizyta królowej Marii Ludwiki to szczyt popularności nie tylko teatru, ale i wszelkich głośnych, kolorowych widowisk w Gdańsku. Zarówno wizyty Jana Kazimierza, jak i Jana Sobieskiego przebiegały o wiele skromniej. Miasto wkraczało w mniej pomyślny okres swoich dziejów, czas wędrownych komediantów przemijał bezpowrotnie.

Opinie (20) 3 zablokowane

  • dobry artykuł

    a ja chcę żeby w Gdansku odrodził się teatr angielski, nie tworzymy nic nowego tylko odwołujemy się do tradycji, stop zaściankowi- oby jak najszybciej powstał teatr z prawdziwego zdarzenia. Czekam ;-)

    • 0 0

  • czemu porzucono tradycyjne nazywanie aktorów komediantami?

    • 1 0

  • Gdynianin

    Doskonały artykuł, życzę więcej takich 'wypocin'...! :)

    • 1 0

  • Artykuł bardzo ciekawy, szkoda, ze jest ich tak mało . Teraz tez jest ograniczony dostęp do teatru, ceny biletu!!!!!!!!!!!!!!!

    • 0 0

  • Gratuluję wiedzy...

    ....Bardzo miło jest poczytać o czasach dawnych i dowiedzieć się o tym co działo sięm w Gdańsku przed laty...wielu...!...proszę o więcej takich informacji. ..miło jest poczytać przed snem ....!

    • 0 0

2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

W którym roku zbudowano żaglowiec, od 1930 znany jako "dar Pomorza"?