wiadomości

stat

Prochy wyjątkowego admirała wrócą do Polski

artykuł historyczny

Czy w historii flot całego świata znajdzie się wielu oficerów, którzy z własnych pieniędzy kupili swojemu krajowi okręt? W Polskiej Marynarce Wojennej był taki oficer, którego zasługi były zresztą znacznie większe. To wiceadmirał Józef Unrug, którego prochy być może niebawem wrócą do Polski.



Józef Unrug.
Józef Unrug. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
7 października 1884 roku w Brandenburgu w Prusach Wschodnich, w arystokratycznej rodzinie von Unruh przyszedł na świat mały Joseph. Jego życie od samego początku związane było z wojskiem. Nic dziwnego, ojciec Josepha był pruskim generałem, który jednak nigdy nie zapomniał o swych polskich korzeniach. Tę świadomość przekazywał swojemu synowi od najmłodszych lat. Rozmawiał z nim wyłącznie po polsku, w rodzinnym domu sporo było polskiej literatury, a nauki mały Joseph i jego brat pobierali u polskich nauczycieli.

Wraz z kolejnymi latami oczywistym się stało, że młody Joseph pójdzie w ślady ojca i również założy mundur. Po zdanej w 1904 r. maturze, Joseph wstąpił do Marineakademie Kiel, czyli szkoły marynarki wojennej w Kilonii. Po zakończeniu nauki w 1907 r. stał się podporucznikiem marynarki.

Kolejne lata to okres nieustannych szkoleń i zdobywania nowych doświadczeń - początkowo na okręcie "Mars", potem na krążowniku pancernym "Blücher". W latach 1906 - 1908 młody podporucznik odbywał służbę na okręcie liniowym "Braunschweig". W 1909 roku Unruh otrzymał awans na stopień porucznika marynarki. W latach 1911-1913 pełnił funkcję oficera inspekcyjnego w Szkole Marynarki Wojennej we Flensburgu, gdzie następnie pełnił funkcję adiutanta komendanta szkoły.

Służbę lądową zakończył w 1913 rok, kiedy skierowano go na pancernik "Friedrich der Grosse" (okręt flagowy niemieckiej Hochseeflotte podczas bitwy jutlandzkiej). Początkowo służył na nim jako oficer wachtowy, a następnie dowódca baterii dział. W 1915 roku, po awansie na Kapitänleutnanta, skierowano go do służby na okrętach podwodnych. Dowodził kolejno m.in. UB-25 i UC-28, a następnie flotyllą okrętów podwodnych. Ostatecznie objął stanowisko komendanta Szkoły Okrętów Podwodnych, gdzie zastał go koniec wojny, później nazwanej "pierwszą światową".

Wychowany w duchu miłości do ojczyzny swoich przodków, po odzyskaniu niepodległości przez Polskę, postanowił wrócić do kraju.

Czytaj także: Oni tworzyli polską flotę

Już jako Józef Unrug swe pierwsze kroki skierował do Sekcji Marynarki w Warszawie, gdzie zweryfikowano go do stopnia kapitana marynarki i skierowano do pracy na stanowisku Kierownika Wydziału Operacyjnego dla Spraw Morskich. Niedługo potem wyznaczony został na stanowisko kierownika Urzędu Hydrograficznego.

To podczas tej służby Unrug, prawdopodobnie jako jedyny oficer na świecie, kupił dla swojej floty okręt. W tym czasie polska marynarka nie posiadała jeszcze jednostek - trwały dopiero zabiegi, by je kupić lub otrzymać od sojuszników.

Okręt hydrograficzny Pomorzanin - jednostka kupiona dla polskiej floty przez Józefa Unruga.
Okręt hydrograficzny Pomorzanin - jednostka kupiona dla polskiej floty przez Józefa Unruga. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
W trakcie takich poszukiwań natrafiono na jednostkę, która doskonale spełniała oczekiwania tworzonej dopiero floty. Jedyny problem był taki, że niemiecki właściciel nie chciał sprzedać statku polskiemu rządowi. Wtedy do akcji wkroczył doskonale posługujący się niemieckim Joseph Unruh, który bez większych trudności sfinalizował transakcję. Dzięki niemu 10 lutego 1920 roku jednostka, zwodowana jako "Wotan", a następnie pływająca jako "Deutschland", otrzymała nazwę ORP "Pomorzanin" i weszła w skład nowej polskiej floty.

Czytaj także: Trudne początki polskiej floty

Kolejne lata to dalszy rozwój kariery morskiej Unruga. W latach 1920-1922 był szefem sztabu Dowództwa Wybrzeża Morskiego, a pod koniec roku 1922 wyznaczono go na stanowisko Szefa Sztabu Dowództwa Floty.

Prezydent RP Ignacy Mościcki (z lewej) i kontradmirał Józef Unrug (z prawej) na ORP "Mazur" podczas obchodów Święta Morza w 1937 r.
Prezydent RP Ignacy Mościcki (z lewej) i kontradmirał Józef Unrug (z prawej) na ORP "Mazur" podczas obchodów Święta Morza w 1937 r. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Niestety, antagonizmy, jakie zaczęły pojawiać się miedzy oficerami z byłych zaborów pruskiego i rosyjskiego, przybierały na sile. W ich efekcie w 1923 r. Józef Unrug opuścił szeregi Marynarki Wojennej. Na szczęście powrócił do niej w 1925 r., gdy ponownie założył granatowy mundur zostając przy tym dowódcą Floty (awans na komandora otrzymał 3 maja 1926 roku, ze starszeństwem z 1 sierpnia 1924 roku). Ważną datą był też 1 stycznia 1933 roku, kiedy to prezydent Mościcki wręczył Unrugowi awans na stopień kontradmirała.

Gdy stało się jasnym, że wybuch II wojny jest nieunikniony, Unruga wyznaczono na dowódcę Obrony Wybrzeża, podległego wyłącznie Naczelnemu Wodzowi. Walczące pod Unrugiem jednostki skapitulowały jako jedne z ostatnich.

Co było absolutnym ewenementem, podczas rozmów kapitulacyjnych Niemcy kilkukrotnie proponowali admirałowi Unrugowi objęcie wysokiego stanowiska w Kriegsmarine. Ten jednak wszystkie propozycje odrzucał, powtarzając, że jest Polakiem i polskim oficerem, wybierając tym samym niewolę wraz ze swoimi marynarzami.

Mało tego: wszystkie rozmowy Unruga z niemieckimi oficerami prowadzone były wyłącznie z udziałem tłumaczy. Admirał, który język niemieckie znał jak ojczysty, twierdził, że zapomniał go 1 września 1939 r.

Admirał przetrzymywany był m.in. w oflagach w Nienburgu, Woldenbergu i Colditz. Z ostatniego obozu, w którym przebywał, w Murnau, wyzwoliły go wojska amerykańskie. Po uwolnieniu udał się do Wielkiej Brytanii, gdzie pełnił służbę jako pierwszy zastępca szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej. Już po zakończeniu wojny w 1946 roku otrzymał awans na wiceadmirała.

Wyjazd polskiej delegacji na pogrzeb brytyjskiego króla Jerzego V. Pożegnanie na Dworcu Głównym w Warszawie. Kontradmirał Józef Unrug (w oknie wagonu) rozmawia z oficerami Marynarki Wojennej.
Wyjazd polskiej delegacji na pogrzeb brytyjskiego króla Jerzego V. Pożegnanie na Dworcu Głównym w Warszawie. Kontradmirał Józef Unrug (w oknie wagonu) rozmawia z oficerami Marynarki Wojennej.
Wraz ze zmianą ustroju w Polsce stało się jasnym, że powrót Unruga do kraju jest niemożliwy. Co ciekawe, admirał wraz z rodziną osiedlił się w Maroku, z którego jednak po kilku latach przeprowadził się do Francji. Tam spędził ostatnie 20 lat swego życia. Zmarł na chorobę nowotworową w nocy z 28 lutego na 1 marca 1973 roku. Spoczął na cmentarzu Montresor nad Loarą.

Przez szereg lat swej służby wiceadmirał Józef Unrug dał się poznać jako oficer wymagający nie tylko od innych, ale przede wszystkim od siebie. Jego współpracownicy i podwładni opisywali go jako człowieka niezwykle sprawiedliwego i szlachetnego, który nie bał się śmiać z samego siebie. Inną cechą charakteryzującą admirała było jego ulubione powiedzonko "wszakżesz" którym zaczynał niemalże każdą swą wypowiedź.

Każdy medal ma jednak dwie strony - krytycy admirała wytykają mu nietrafioną strategię wykorzystania polskich okrętów podwodnych podczas kampanii wrześniowej czy też przedwczesne ich zdaniem przekształcenie OORP "Gryf" i "Wicher" w pływające baterie.

Kilka dni temu Biuro Bezpieczeństwa Narodowego poinformowało o rozpoczęciu starań o powrót prochów admirała Unruga do Polski. Miałoby to mieć miejsce w setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Zgodnie z wolą rodziny admirał miałby spocząć obok swych dawnych podwładnych na Cmentarzu Marynarki Wojennej w Gdyni. Co ważne, na tym samym cmentarzu mają również spocząć szczątki oficerów zamordowanych w tzw. procesie komandorów, czyli kmdr. Stanisława Mieszkowskiego, Zbigniewa Przybyszewskiego oraz Jerzego Stankiewicza (czytaj więcej: Proces komandorów. Czarna karta w historii polskiej Marynarki Wojennej"

Miejmy nadzieję, że plany te doczekają się realizacji.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (40)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1929 Powstaje Związek Zawodowy Marynarzy W Gdyni stworzono pierwszy w historii Związek Zawodowy Marynarzy Wybrzeża Polskiego.

1697 Zmarł Jakob Breyne W Gdańsku zmarł Jakob Breyne wybitny przyrodnik, założyciel ogrodu botanicznego i muzeum przyrodniczego.