• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Polscy marynarze wygrali pod Czarnobylem

Michał Lipka
18 czerwca 2019 (artykuł sprzed 5 lat) 
Najnowszy artykuł na ten temat Dowódca pancernego smoka leżał w dwóch grobach
Monitory rzeczne ORP "Horodyszcze" i ORP "Warszawa" na rzece Prypeci. Zdjęcie wykonane w latach 1922 - 1931, a więc w okresie, gdy Flotylla Pińska dysponowała znacznie większymi jednostkami, niż podczas wojny polsko-bolszewickiej. Monitory rzeczne ORP "Horodyszcze" i ORP "Warszawa" na rzece Prypeci. Zdjęcie wykonane w latach 1922 - 1931, a więc w okresie, gdy Flotylla Pińska dysponowała znacznie większymi jednostkami, niż podczas wojny polsko-bolszewickiej.

Mało kto wie, że miejscowość na Ukrainie, która kojarzy się przede wszystkim z awarią elektrowni atomowej, zapisała się także w historii polskiej Marynarki Wojennej. Bitwa pod Czarnobylem była jedną z pierwszych wygranych przez polskich marynarzy.



Tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Józef Piłsudski wydał rozkaz utworzenia Marynarki Polskiej. Głównym portem wojennym miała być oczywiście docelowo Gdynia, ale biało-czerwona bandera pojawiła się również w bardzo odległym od Bałtyku miejscu, czyli w Pińsku na Polesiu, nad rzeką Piną, u jej ujścia do Prypeci.

Trudne początki polskiej floty



19 kwietnia 1919 roku porucznik marynarki Jan Giedroyć sformował tam Flotyllę Pińską. Początkowo stan okrętowy ograniczał się do trzech motorówek. 3 lipca 1919 roku jednostki o intrygujących nazwach "Lech", "Lizdenko" i "Lisowczyk", brały udział w walkach z bolszewikami o Horodyszcze, które zakończyły się sukcesem sił polskich. Od tego czasu dzień 3 lipca oficjalnie stał się świętem polskiej Flotylli Rzecznej, w skład której zaczęto włączać nowe jednostki.

Jedną z nich był zdobyty na bolszewikach "Trachtomirow", który miał bardzo pożądaną cechę - opancerzenie. Nie było ono co prawda rewelacyjne (mostek od wewnątrz obłożony był płytami o grubości ok. 8 mm, a na zewnątrz przymocowano drewniane bele), ale na pewno było to lepsze niż nic. Nazwę jednostki od razu zmieniono na brzmiącą dumnie "Pancerny I".

Zdobyty na bolszewikach "Trachtomirow" po przemianowaniu na "Pancerny I". To była najwiekszą jednostka Flotylli Pińskiej bezpośrednio po jej sformowaniu. Zdobyty na bolszewikach "Trachtomirow" po przemianowaniu na "Pancerny I". To była najwiekszą jednostka Flotylli Pińskiej bezpośrednio po jej sformowaniu.
Uzbrojenie jednostki składało się z czterech karabinów Maxim oraz ustawionego na rufie działa 75 mm. Trzeba tu było zaznaczyć, że było to działo polowe, czyli wyposażone w łoże i koła...

Dowódcą "Pancernego I" został porucznik Jan Giedroyć, który na jednego z oficerów pokładowych wybrał porucznika marynarki Stanisława Hryniewieckiego (późniejszego dowódcę wielu dużych polskich okrętów, który zginął 8 października 1943 roku, kiedy to dowodzony przez niego ORP Orkan został storpedowany na Atlantyku).

Na akcję przeciwko nieprzyjacielowi nie trzeba było długo czekać.

Pierwsze starcie na Prypeci



Gdy stopniały lody na Prypeci, na patrole ponownie zaczęły wychodzić polskie motorówki. Podczas jednego takiego rejsu, Polacy zlokalizowali oddział bolszewicki. Zapadła decyzja, by zorganizować i wysadzić desant, który miał oczyścić brzeg rzeki z nieprzyjaciela.

Jeden ze statków pod dowództwem porucznika marynarki Stefana Kwiatkowskiego (późniejszego dowódcy ORP Gryf, który poległ w kampanii wrześniowej), miał pełnić rolę jednostki desantowej. W akcji miały wziąć udział jeszcze trzy uzbrojone motorówki oraz największy okręt, czyli Pancerny I. Zamierzano podejść cicho do terenu zajętego przez nieprzyjaciela, po czym ostrzelać go z działa i karabinów maszynowych i wysadzić desant.

Lądowe działo na pokładzie jednostki wchodzącej w skład Flotylli Pińskiej. Lądowe działo na pokładzie jednostki wchodzącej w skład Flotylli Pińskiej.
W planie nie przewidziano jednak, że w tym rejonie prąd w Prypeci był niezwykle silny. W decydującym momencie porucznik Giedroyć musiał maksymalnie zwiększyć prędkość swojej jednostki, gdyż w przeciwnym razie groziło mu wejście na mieliznę. Głośny odgłos silnika zaalarmował wroga, którzy otworzył silny ogień. Na szczęście młodemu porucznikowi udało się obrócić swój okręt rufą do nieprzyjaciela i zacząć strzelać działem 75 mm.

W tym samym czasie na miejscu pojawiła się polska piechota i główne założenia planu, czyli oczyszczenie terenu z nieprzyjaciela zakończyło się sukcesem, choć okupionym stratami - po stronie polskiej zginął jeden z marynarzy, a porucznik Giedroyć odniósł rany, wobec czego zdał dowództwo w ręce porucznika Hryniewieckiego. Po tych wydarzeniach postanowiono dozbroić Pancernego poprzez dodanie mu 3-calowego działa (kal. 76 mm).

Taktyka partyzancka na rzece



Układ sił w tym rejonie był niekorzystny dla Polaków, gdyż bolszewicy dysponowali kilkukrotnie liczniejszymi i silniejszymi jednostkami. W tej sytuacji w walce z flotą wroga postanowiono uciec się do fortelu. Ustalono, iż polskie motorówki podpłyną w stronę radzieckich jednostek, sprowokują je do podjęcia walki, po czym markując ucieczkę, ściągną je pod ogień dział polskich baterii lądowych.

Jednostką uzbrojoną w działo kal. 75 mm dowodził porucznik Stefan de Walden (późniejszy dowódca ORP Wicher). Początkowo plan sprawdzał się w stu procentach - cztery motorówki zaatakowały nieprzyjacielskie statki, które odpowiadając ogniem zaczęły podnosić kotwice, by udać się w pogoń.

Stanisław Hryniewiecki, dowódca podczas zwycięskiej bitwy na Prypeci pod Czarnobylem w 1919 r. Stanisław Hryniewiecki, dowódca podczas zwycięskiej bitwy na Prypeci pod Czarnobylem w 1919 r.
W tym samym momencie po polskiej stronie doszło do katastrofy. Wszystkie motorówki niemal jednocześnie weszły na mieliznę. Wydawać by się mogło, że polskich jednostek nic już nie uratuje - ogień nieprzyjaciela był coraz bliższy.

Porucznik de Walden wydał rozkaz otwarcia ognia z działa 75 mm. Co prawda wystrzeliło ono zaledwie raz, po czym uległo uszkodzeniu, ale trzeba przyznać, że strzał był doskonały. Polacy trafili bowiem radziecką kanonierkę w pobliże komina - pocisk przebił pokład, eksplodował w maszynowni uszkadzając kocioł i powodując silny pożar. Rosjanom przeszła ochota do dalszej walki i zawrócili swe jednostki, a Polakom udało się zejść z mielizny.

Późniejsze walki wyglądały podobnie: Rosjanie ostrzeliwali pozycje polskiej piechoty oraz szlaki komunikacyjne, a polska flotylla rzeczna starała im się w tym przeszkadzać.

Starcie pod Czarnobylem



Obok potyczek rzecznych trwały walki na lądzie. Polskie oddziały coraz bardziej zbliżały się do Czarnobyla, który w tym czasie stanowił oparcie dla radzieckiej Flotylli Dnieprzańskiej. Stanowił też zabezpieczenie dla tyłowych jednostek Armii Czerwonej, stąd jego zdobycie było dla wojsk polskich niezwykle istotne.

Widząc zbliżające się polskie wojsko Rosjanie wpadli w panikę i rozpoczęli dość chaotyczną ewakuację. Na rzece pojawiły się polskie jednostki, które miały stawić czoło silnym okrętom przeciwnika (po stronie polskiej były trzy działa kal. 75 mm i karabiny maszynowe; po stronie nieprzyjaciela dwa działa kal. 130 mm, 12 dział kal. 76 mm i liczne karabiny maszynowe).

Szczęście ponownie jednak było po stronie polskiej - dowódca "Pancernego", porucznik Hryniewiecki wdrapał się na brzegu na wysokie drzewo, z którego mógł korygować ogień polskich okrętów. Po stronie przeciwnej nikt na taki pomysł nie wpadł i na efekty nie trzeba było długo czekać. Polacy dość szybko trafili jedną z radzieckich kanonierek - pocisk spowodował eksplozję amunicji, w efekcie czego okręt szybko zatonął.

Mimo utrzymującej się dalej dużej przewagi, Rosjanie zdecydowali się na odwrót. Polacy natomiast podbudowani sukcesem ruszyli w pościg. Podczas niego uszkodzili kolejne dwa nieprzyjacielskie okręty. Kto wie, jak ostatecznie zakończyłaby się ta walka, gdyby nie to, że od silnego ognia i dużych prędkości na polskich jednostkach zaczęły pojawiać się pęknięcia i przecieki.

W wojnie polsko - bolszewickiej bitwa pod Czarnobylem była największym starciem na wodzie. Mimo znacznie słabszych sił, walkę zdecydowanie wygrali Polacy. Siły bolszewickie zostały wyparte z Prypeci na Dniepr. W zdobytym porcie nasze wojska przejęły pozostawione tam liczne nieprzyjacielskie statki. Swymi działaniami Flotylla Rzeczna w znacznym stopniu przyczyniał się zdobycia Kijowa.

W tych pierwszych walkach brało udział wielu oficerów i marynarzy, którzy w kolejnej wojnie, tym razem już światowej, ponownie pokazali że odwagi i fantazji im nie brakuje.

Opinie (42) 4 zablokowane

  • pomimo tego zwyciestwa ziemia Ta nie wróciła juz do Polski..a czesc Polakow żyla tam nadal. (14)

    • 56 3

    • I cóż nam po ziemiach gdzie żyło może 10% Polaków? (11)

      Jak dla mnie otrzymanie przez Polskę po drugiej wojnie ziem na zachodzie i utrata tych całych kresów trafiła się jak ślepiej kurze ziarno.

      Inaczej byłaby druga Jugosławia.

      • 15 23

      • To nie ta wojna, te ziemie nie zostały odzyskane przez II RP, tzw "ziemie zabrane". (3)

        • 6 3

        • (1)

          Ziemie zachodnie też są zabranymi, tylko od Niemców. Aby coś wziąć, trzeba to wcześniej komuś odebrać.

          • 8 10

          • Ziemie zachodnie są za II Wojnę Światową

            • 8 3

        • nie było co odzyskiwać ... chaszcze i kupa upaińców pod chaszczami tymi

          • 0 1

      • dodaj to tego infrastrukturę miejską, drogową, kolejową, fabryki... (1)

        szkoda tylko że dużą część fabryk i maszyn ruscy wywieźli do siebie.
        Brali wszystko co się dało rozkręcić i zmieściło się na wóz lub pociąg

        • 18 2

        • Polsce należało się 15% reparacji - z reparacji przyznanych ZSRR

          Rosjanie w pełni swoje 'powojenne reparacje niemieckie' przejęli i to nawet z górką nakradli ... polakom po za kilkoma lokomotywami* i wagonami przekazanym powojennej Polsce nie przekazali nic... / *które i tak były ruskim potrzebne do wywozu niemieckich dóbr... a jednocześnie im zbędne, bo oni mieli inny rozstaw torów u siebie./ .... a w połowie lat 50tych powiedzieli - "Poljaki nielzja od DDR reparacji brać" i PRL z reparacji oficjalnie zrezygnował

          • 0 0

      • wpisik i wpadło pare rubelków (2)

        • 1 9

        • (1)

          Młody jesteś, to historii nie znasz. Tak było. Wuj opowiadał, że zatopione pod Helem jednostki, po wojnie ruskie cięli i transportowali do swoich hut. Szabrowali co się dało i zrzynali bezprawnie patenty.

          • 9 1

          • nawet carska rosja nie uznawała zachodnich praw patentowych

            jeśli cokolwiek zapłacili autorom ... to tylko wtedy jeśli chcieli dany produkt eksportować w dużych ilościach / a i to tylko czasami i nie zawsze. Natomiast już w czasach ZSRR patentów może i nie płacił - ale najczęściej autorzy dostawali sowite gratyfikacje w inny sposób /

            • 0 0

      • A Gdańsk według Ciebie ....... (1)

        W WMG żyło około 8 % Polaków,i co ?

        • 2 3

        • cali polacy tesknią za zabranymi ziemiami na wschodzie

          a zachod i Gdansk traktuja jak powrot do macierzy. Otóz krol polski zrzekł sie Gdanska . Poczytajcie , a Gdansk ani Polski ani Niemiecki

          • 2 1

    • (1)

      Do czasu, za chwilę zaczęły się wywózki I likwidacje. Akcja polska ruszyła. Część ich pamięci.

      • 5 3

      • właśnie, i o tym jakoś nikt nie chciał mówić na lekcjach historii jak to było potem, dzięki.

        • 2 1

  • Ten nie zna życia (4)

    kto nie służył w Marynarce....

    • 26 14

    • Pamiętamy . (1)

      O bestialsko wymordowanych przez ssovietów marynarzach w Mokranach, Katyniu i innych , często nieznanych miejscach.

      • 36 1

      • Niestety, takie oblicze wojny też istnieje. Nie wszyscy walczą honorowo.

        • 3 0

    • w gumowych butach przy betoniarce

      • 7 1

    • w marynarce .... i pod muchą

      to Służy Kelner...

      • 0 1

  • Cześć i Chwała Bohaterom!!!

    • 20 6

  • Kiedyś sierp, młot i swastyka, a dziś tęcza. (11)

    I to nie jest żadna prowokacja, tylko po prostu prawda. Biję na alarm, bo w latach 30 za późno zaczęto dostrzegać zło.

    • 41 32

    • (3)

      Jakie w tym widzisz zagrożenie? Myślisz, że może dojdzie do powstania tęczowych i utworzą suwerenną republikę? Aż strach pomyśleć, że zaczną przyjmować nowych fanatyków, którzy będą stawali się gejami i będą wysadzali pociągi i przecinali linie telefoniczne! Znów pożoga ogarnie całą Europę.

      • 13 12

      • nie ten czas i nie te środki (2)

        wystarczy, że ulokują się w odpowiednich miejscach i odpowiednich instytucjach Europy sparaliżowanej neurotoksyną "politpoprawności".

        • 5 7

        • (1)

          Każde ugrupowanie może to zrobić. Po ostatnich wyborach widać, że wszyscy się starali, ale jakoś im nie wyszło. Fanatyzm pewnej grupy cały czas jest przeważającą siłą w naszym narodzie. Pewnie nadejdzie czas, że tęczowi będą żyli w śród nas jak np ludzie o innym kolorze skóry, może będą mieli swoich przedstawicieli we władzach i tyle. Czy sądzisz, że twoje wnuki, prawnuki zostaną gejami, tak jak zostaje się peowcem, pisowcem, terrorystą czy satanistą, bo taka będzie moda?

          • 6 4

          • Czym innym jest homoseksualizm, a czym innym fanatyczny ruch polityczny związany z tęczą. Przykładów, że jest to nowy ...izm jest aż nadto. To jest skrajność, która chce hodować ludzi, mówić im co i jak mają myśleć i oczywiście koniecznie chcą to zacząć jak najwcześniej, a więc z małymi dziećmi. Spójrzcie na Szwecję. Jak dalejo to już zaszło. Jeśli nie pozwolisz im indoktrynować dzieci, to ci je odbiorą. Czy to Wam niczego nie przypomina? Otwórzcie oczy.

            • 5 3

    • Po twoim wpisie widzę, że nadal największym zagrożeniem dla Polski (4)

      Jest głupotą obywateli.

      • 17 10

      • i ciemnogrod ..lata walcowania przez kosciól dały efekt (3)

        • 10 7

        • (1)

          Hitler też był kiedyś popularny w Europie, a Ci co nie chcieli z nim pójść to był ciemnogród.

          • 6 2

          • ci co poszli z JP2 ... okazali się zboczeńczami / pedofilami

            • 2 1

        • Zwalcowani to zostali półgłówki którym ktoś naopowiadał że zabawa w g*wnie to normalność.

          • 2 0

    • no i krzyż jako ta zaraza co działa od tysiąca lat i ogłupia Naród

      • 0 1

    • ?

      Zastanów sie nad tym co piszesz? Tęcza zagrożeniem?
      Pomyśl że rodzisz sie z inną orientacją ...tego się nie nabywa, nie zaraża od innych...z tym sie rodzi....Wypisywałbys takie pierdoły? porównywał z faszyzmem? Ludzi innej orientacji chcą żyć godnie kochać i być kochanym...dla nikogo nie są zagrożeniem...
      a może Twój najlepszy kumpel za którego wskoczyłbyś w ogień jest gejem...i nic na to nie poradzi....
      Zagrożeniem są faszyzujące grupy , które wspiera ten rząd bo jest im to na rękę

      • 0 1

  • Z jednej strony - wygrali, byli waleczni a z drugiej... (1)

    Wszystkie motorówki jednocześnie weszły na mieliznę, po jednym strzałem działo się zepsuło, okręty zaczęły przeciekać ....
    O ile te słabości usprawiedliwia młody wiek państwa, to mam wrażenie że dzisiaj byłoby podobnie. 74 lata po wojnie.

    • 24 3

    • to i tak była potęga w porównaniu z dzisiejszą MW.

      jedna nieuzbrojona - Najdroższa Motorówka Świata, dwie stare poamerykańskie rdzewiejące trupiszcze-krypy, jedna po sovietska łódź podwodna, która nie może się w ogóle zanurzać i jeden desantowiec, co go PiSi nominaci niedawno rozbili.

      • 1 0

  • Bardzo ciekawa historia - dziękuję (1)

    Inspirujące losy dowódców rzecznych, którzy po latach zostali dowódcami nowoczesnych jednostek morskich.

    • 21 0

    • Okręt dowodzony przez Komandora Hryniewieckiego

      podczas II w.św. do dzisiaj jest flagowym i najlepszym okrętem naszej floty :)

      • 0 0

  • Podoba mi sie ten artykul (2)

    Dzieki!

    • 14 0

    • (1)

      Artykul swietny kolejna odslana b.interesujaca.Pamietam Czarnobyl . Inny.Wspaniale to ze Ci rzeczni dowodcy odnalezli sie na morzach.Super lekcja Tomku.

      • 2 0

      • Tomku? Chyba Michale?

        • 0 0

  • Bardzo ciekawy artykuł

    Pisze Pan świetne artykuły! Bardzo lubię je czytać, są pisane lekkim językiem o trudnych, morskich sprawach. Choć czasem czuję niedosyt, jakby im końca brakowało. No i oczywiście, jak dla mnie, zbyt rzadko się pojawiają.
    Pozdrawiam serdecznie autora

    • 9 0

  • Wygrali ale w pokera!!!

    • 0 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

D-DAY. Okręty Polskiej Marynarki Wojennej w operacji desantowej w Normandii

wystawa

Spacer z Przewodnikiem: Gdańsk - Droga Królewska i ciekawe zakamarki Głównego Miasta

47 zł
spotkanie, spacer

Spacer z Przewodnikiem: Gdańsk - Droga Królewska i ciekawe zakamarki Głównego Miasta

47 zł
spotkanie, spacer

Sprawdź się

Sprawdź się

Który władca sprowadził do Gdańska dominikanów?

 

Najczęściej czytane