wiadomości

stat

Polscy marynarze wygrali pod Czarnobylem

artykuł historyczny
Monitory rzeczne ORP "Horodyszcze" i ORP "Warszawa" na rzece Prypeci. Zdjęcie wykonane w latach 1922 - 1931, a więc w okresie, gdy Flotylla Pińska dysponowała znacznie większymi jednostkami, niż podczas wojny polsko-bolszewickiej.
Monitory rzeczne ORP "Horodyszcze" i ORP "Warszawa" na rzece Prypeci. Zdjęcie wykonane w latach 1922 - 1931, a więc w okresie, gdy Flotylla Pińska dysponowała znacznie większymi jednostkami, niż podczas wojny polsko-bolszewickiej. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Mało kto wie, że miejscowość na Ukrainie, która kojarzy się przede wszystkim z awarią elektrowni atomowej, zapisała się także w historii polskiej Marynarki Wojennej. Bitwa pod Czarnobylem była jedną z pierwszych wygranych przez polskich marynarzy.



Tuż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Józef Piłsudski wydał rozkaz utworzenia Marynarki Polskiej. Głównym portem wojennym miała być oczywiście docelowo Gdynia, ale biało-czerwona bandera pojawiła się również w bardzo odległym od Bałtyku miejscu, czyli w Pińsku na Polesiu, nad rzeką Piną, u jej ujścia do Prypeci.

Trudne początki polskiej floty



19 kwietnia 1919 roku porucznik marynarki Jan Giedroyć sformował tam Flotyllę Pińską. Początkowo stan okrętowy ograniczał się do trzech motorówek. 3 lipca 1919 roku jednostki o intrygujących nazwach "Lech", "Lizdenko" i "Lisowczyk", brały udział w walkach z bolszewikami o Horodyszcze, które zakończyły się sukcesem sił polskich. Od tego czasu dzień 3 lipca oficjalnie stał się świętem polskiej Flotylli Rzecznej, w skład której zaczęto włączać nowe jednostki.

Jedną z nich był zdobyty na bolszewikach "Trachtomirow", który miał bardzo pożądaną cechę - opancerzenie. Nie było ono co prawda rewelacyjne (mostek od wewnątrz obłożony był płytami o grubości ok. 8 mm, a na zewnątrz przymocowano drewniane bele), ale na pewno było to lepsze niż nic. Nazwę jednostki od razu zmieniono na brzmiącą dumnie "Pancerny I".

Zdobyty na bolszewikach "Trachtomirow" po przemianowaniu na "Pancerny I". To była najwiekszą jednostka Flotylli Pińskiej bezpośrednio po jej sformowaniu.
Zdobyty na bolszewikach "Trachtomirow" po przemianowaniu na "Pancerny I". To była najwiekszą jednostka Flotylli Pińskiej bezpośrednio po jej sformowaniu.
Uzbrojenie jednostki składało się z czterech karabinów Maxim oraz ustawionego na rufie działa 75 mm. Trzeba tu było zaznaczyć, że było to działo polowe, czyli wyposażone w łoże i koła...

Dowódcą "Pancernego I" został porucznik Jan Giedroyć, który na jednego z oficerów pokładowych wybrał porucznika marynarki Stanisława Hryniewieckiego (późniejszego dowódcę wielu dużych polskich okrętów, który zginął 8 października 1943 roku, kiedy to dowodzony przez niego ORP Orkan został storpedowany na Atlantyku).

Na akcję przeciwko nieprzyjacielowi nie trzeba było długo czekać.

Pierwsze starcie na Prypeci



Gdy stopniały lody na Prypeci, na patrole ponownie zaczęły wychodzić polskie motorówki. Podczas jednego takiego rejsu, Polacy zlokalizowali oddział bolszewicki. Zapadła decyzja, by zorganizować i wysadzić desant, który miał oczyścić brzeg rzeki z nieprzyjaciela.

Jeden ze statków pod dowództwem porucznika marynarki Stefana Kwiatkowskiego (późniejszego dowódcy ORP Gryf, który poległ w kampanii wrześniowej), miał pełnić rolę jednostki desantowej. W akcji miały wziąć udział jeszcze trzy uzbrojone motorówki oraz największy okręt, czyli Pancerny I. Zamierzano podejść cicho do terenu zajętego przez nieprzyjaciela, po czym ostrzelać go z działa i karabinów maszynowych i wysadzić desant.

Lądowe działo na pokładzie jednostki wchodzącej w skład Flotylli Pińskiej.
Lądowe działo na pokładzie jednostki wchodzącej w skład Flotylli Pińskiej.
W planie nie przewidziano jednak, że w tym rejonie prąd w Prypeci był niezwykle silny. W decydującym momencie porucznik Giedroyć musiał maksymalnie zwiększyć prędkość swojej jednostki, gdyż w przeciwnym razie groziło mu wejście na mieliznę. Głośny odgłos silnika zaalarmował wroga, którzy otworzył silny ogień. Na szczęście młodemu porucznikowi udało się obrócić swój okręt rufą do nieprzyjaciela i zacząć strzelać działem 75 mm.

W tym samym czasie na miejscu pojawiła się polska piechota i główne założenia planu, czyli oczyszczenie terenu z nieprzyjaciela zakończyło się sukcesem, choć okupionym stratami - po stronie polskiej zginął jeden z marynarzy, a porucznik Giedroyć odniósł rany, wobec czego zdał dowództwo w ręce porucznika Hryniewieckiego. Po tych wydarzeniach postanowiono dozbroić Pancernego poprzez dodanie mu 3-calowego działa (kal. 76 mm).

Taktyka partyzancka na rzece



Układ sił w tym rejonie był niekorzystny dla Polaków, gdyż bolszewicy dysponowali kilkukrotnie liczniejszymi i silniejszymi jednostkami. W tej sytuacji w walce z flotą wroga postanowiono uciec się do fortelu. Ustalono, iż polskie motorówki podpłyną w stronę radzieckich jednostek, sprowokują je do podjęcia walki, po czym markując ucieczkę, ściągną je pod ogień dział polskich baterii lądowych.

Jednostką uzbrojoną w działo kal. 75 mm dowodził porucznik Stefan de Walden (późniejszy dowódca ORP Wicher). Początkowo plan sprawdzał się w stu procentach - cztery motorówki zaatakowały nieprzyjacielskie statki, które odpowiadając ogniem zaczęły podnosić kotwice, by udać się w pogoń.

Stanisław Hryniewiecki, dowódca podczas zwycięskiej bitwy na Prypeci pod Czarnobylem w 1919 r.
Stanisław Hryniewiecki, dowódca podczas zwycięskiej bitwy na Prypeci pod Czarnobylem w 1919 r.
W tym samym momencie po polskiej stronie doszło do katastrofy. Wszystkie motorówki niemal jednocześnie weszły na mieliznę. Wydawać by się mogło, że polskich jednostek nic już nie uratuje - ogień nieprzyjaciela był coraz bliższy.

Porucznik de Walden wydał rozkaz otwarcia ognia z działa 75 mm. Co prawda wystrzeliło ono zaledwie raz, po czym uległo uszkodzeniu, ale trzeba przyznać, że strzał był doskonały. Polacy trafili bowiem radziecką kanonierkę w pobliże komina - pocisk przebił pokład, eksplodował w maszynowni uszkadzając kocioł i powodując silny pożar. Rosjanom przeszła ochota do dalszej walki i zawrócili swe jednostki, a Polakom udało się zejść z mielizny.

Późniejsze walki wyglądały podobnie: Rosjanie ostrzeliwali pozycje polskiej piechoty oraz szlaki komunikacyjne, a polska flotylla rzeczna starała im się w tym przeszkadzać.

Starcie pod Czarnobylem



Obok potyczek rzecznych trwały walki na lądzie. Polskie oddziały coraz bardziej zbliżały się do Czarnobyla, który w tym czasie stanowił oparcie dla radzieckiej Flotylli Dnieprzańskiej. Stanowił też zabezpieczenie dla tyłowych jednostek Armii Czerwonej, stąd jego zdobycie było dla wojsk polskich niezwykle istotne.

Widząc zbliżające się polskie wojsko Rosjanie wpadli w panikę i rozpoczęli dość chaotyczną ewakuację. Na rzece pojawiły się polskie jednostki, które miały stawić czoło silnym okrętom przeciwnika (po stronie polskiej były trzy działa kal. 75 mm i karabiny maszynowe; po stronie nieprzyjaciela dwa działa kal. 130 mm, 12 dział kal. 76 mm i liczne karabiny maszynowe).

Szczęście ponownie jednak było po stronie polskiej - dowódca "Pancernego", porucznik Hryniewiecki wdrapał się na brzegu na wysokie drzewo, z którego mógł korygować ogień polskich okrętów. Po stronie przeciwnej nikt na taki pomysł nie wpadł i na efekty nie trzeba było długo czekać. Polacy dość szybko trafili jedną z radzieckich kanonierek - pocisk spowodował eksplozję amunicji, w efekcie czego okręt szybko zatonął.

Mimo utrzymującej się dalej dużej przewagi, Rosjanie zdecydowali się na odwrót. Polacy natomiast podbudowani sukcesem ruszyli w pościg. Podczas niego uszkodzili kolejne dwa nieprzyjacielskie okręty. Kto wie, jak ostatecznie zakończyłaby się ta walka, gdyby nie to, że od silnego ognia i dużych prędkości na polskich jednostkach zaczęły pojawiać się pęknięcia i przecieki.

W wojnie polsko - bolszewickiej bitwa pod Czarnobylem była największym starciem na wodzie. Mimo znacznie słabszych sił, walkę zdecydowanie wygrali Polacy. Siły bolszewickie zostały wyparte z Prypeci na Dniepr. W zdobytym porcie nasze wojska przejęły pozostawione tam liczne nieprzyjacielskie statki. Swymi działaniami Flotylla Rzeczna w znacznym stopniu przyczyniał się zdobycia Kijowa.

W tych pierwszych walkach brało udział wielu oficerów i marynarzy, którzy w kolejnej wojnie, tym razem już światowej, ponownie pokazali że odwagi i fantazji im nie brakuje.

Opinie (40) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1659 Ostatni proces o czary Ostatni proces o czary odbył się w Gdańsku. Na śmierć na stosie 82 - letnią Annę Krüger, skazała Ława Starego miasta. W 1662 burmistrz Gabriel Krummhauser opublikował apel o zaprzestaniu tego typu oskarżeń.

Sprawdź się

Pierwsza regularna linia pasażerska łączyła Gdynię z...