• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Politrucy w Polskiej Marynarce Wojennej

Michał Lipka
17 września 2022, godz. 08:00 
Opinie (46)
Zajęcia oświatowe prowadzone przez oficerów politycznych dla marynarzy wiązały się także z nauką języka rosyjskiego. Zajęcia oświatowe prowadzone przez oficerów politycznych dla marynarzy wiązały się także z nauką języka rosyjskiego.

Oficer morski musi posiadać niezbędne wykształcenie oraz odpowiednią, określoną przepisami, praktykę morską, z której wynika jego doświadczenie. Nie zawsze jednak tak było. Po II wojnie światowej w Wojsku Polskim i w samej Marynarce obok oficerów posiadających te cechy pojawili się "politrucy", czyli oficerowie polityczni.



Po zakończeniu II wojny światowej Polska nie była całkowicie wolna i nieodległa. Od ZSRR zależne były polskie władze, cywilne i wojskowe, w kraju stacjonowała Armia Czerwona (od 1946 r.: Armia Radziecka).

Jeszcze podczas tworzenia polskich oddziałów w ZSRR, stojąca na czele polskich komunistów Wanda Wasilewska, zwróciła uwagę Stalina na to, iż będzie w nich potrzebna ogromna praca polityczna. W polskich jednostkach miały więc powstać komórki polityczno-wychowawcze na wzór istniejących w jednostkach radzieckich.

Z tym nie chciał się zgodzić generał Zygmunt Berling. I tak w dowodzonej przez niego I Dywizji Piechoty, na mocy wydanego 14 maja 1943 r. rozkazu, sformowano wydział kulturalno-oświatowy. Niby niewielka różnica, ale Berling wierzył, że ta nazwa bardziej nawiązuje do polskiej tradycji wojskowej.

Jakie zatem zadania stawiano przed oficerami kulturalno-oświatowymi? Mieli oni dbać o odpowiednią - z punktu widzenia komunistów - postawę patriotyczną i obywatelską wśród żołnierzy oraz o ich morale i dyscyplinę.

Kontradmirał Nikołaj Abramow, pierwszy powojenny dowódca polskiej Marynarki Wojennej, był Rosjaninem. Kontradmirał Nikołaj Abramow, pierwszy powojenny dowódca polskiej Marynarki Wojennej, był Rosjaninem.
Gdy zakończyły się działania wojenne okazało się, że polskie wojsko zmaga się z dużymi problemami kadrowymi. Tam początkowo nie bawiono się w żadne niedomówienia - do Wojska Polskiego wcielono radzieckich oficerów, którzy mieli nadzorować proces sowietyzacji polskiej armii.

Początkowo (od sierpnia do grudnia 1945 r.) dowódcą Marynarki Wojennej został radziecki kontradmirał Nikołaj Abramow, kluczowe stanowiska w sztabie również zajęli Rosjanie, m.in. szefem sztabu został kmdr Iwan Szylingowski. Zastępcą ds. polityczno-wychowawczych został Józef Urbanowicz.

Brakowało jednak wykwalifikowanych oficerów morskich. Misja wysłanego o Anglii kmdr Jerzego Kłossowskiego, który miał namówić oficerów i marynarzy walczących podczas wojny na okrętach przekazanych Polsce przez Brytyjczyków do powrotu, w przeważającej większości zakończyła się porażką. Dobrze pamiętali bowiem 17 września 1939 r. roku i Katyń.

Wracać, czy nie? Dylematy polskich marynarzy po II wś. Wracać, czy nie? Dylematy polskich marynarzy po II wś.

W tym samy czasie trwała w wojsku intensywna praca ideologiczna i polityczna. Dziś tematy przeprowadzanych zajęć dla żołnierzy i przekazywane wówczas treści mogą co najwyżej wywołać uśmiech politowania, ale wtedy do śmiechu nie było nikomu.

Oto z jakimi wybranymi tematami musieli zmierzyć się w okresie września i października 1945 r. polscy żołnierze i marynarze. Warto zwrócić uwagę na fragment mówiący o tym, że "ZSRR nie wykorzystuje swej pozycji do uzależnienia od siebie innych narodów".

Dowódcy poszczególnych jednostek zaczęli dostawać nowych zastępców do spraw polityczno-wychowawczych. Nie inaczej było też i w Marynarce Wojennej.

Już wtedy zaczęło być aktualne słynne powiedzenie "nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera". Nowi niezwykle ważni dla ówczesnej władzy oficerowie cechowali się niekompetencją i niewiedzą (wówczas większość oficerów politycznych legitymowała się wykształceniem podstawowym i średnim), którą starali się ukryć butą, nieskalaną postawą marksistowsko-leninowską oraz ślepym oddaniem partii.

W Gazecie Morskiej z 1946 r. możemy wyczytać iż "stosunki między dowódcą a jego zastępca ds. polityczno-wychowawczych winny opierać się na stałym wzajemnym zrozumieniu i koleżeństwie."

Pytanie, jak można było to osiągnąć, skoro codzienna praktyka bardzo to utrudniała? Odwiecznym zwyczajem jest, że gdy okręt wpływa do zagranicznego portu, z wizytą kurtuazyjną do władz udaje się jego dowódca. W tamtych czasach na wizyty szła - jak ich nazywali marynarze - "wielka trójka", czyli dowódca okrętu, jego zastępca do spraw polityczno-wychowawczych oraz dowódca rejsu. Znowu, lekko ironizując, tylko jeden z nich był kompetentny, za to reszta była sprawdzona ideologicznie.

W końcu dostrzeżono przepaść w kwestii wykształcenia między prawdziwymi oficerami i oficerami politycznymi. Zarząd Polityczno-Wychowawczy podjął decyzję o utworzeniu specjalistycznych szkół, w których oficerowie polityczni mieli podnosić lub w ogóle zdobywać jakiekolwiek doświadczenie. Wśród nich były m.in. Szkoła Oficerów Polityczno-Wychowawczych i Centrum Szkolenia Oficerów Politycznych im. Ludwika Waryńskiego.

Najważniejsza była jednak Wojskowa Akademia Polityczna im. Feliksa Dierżyńskiego. Wybór samego patrona, który był polskim i radzieckim rewolucjonistą i politykiem, twórcą radzieckich służb bezpieczeństwa, wskazywał czego uczono w "Akademii". Absolwenci takich uczelni mieli cechować się według zapisów "wzmocnioną i pogłębioną świadomością demokratyczną oraz być merytorycznie przygotowani do pracy nad planowanym politycznym szkoleniem żołnierza w warunkach pokojowych".

Gdy kierownictwo powstałej w grudniu 1948 r. PZPR uznało, że oficerowie przedwojenni są nieprzydatni w nowych siłach zbrojnych, głównie z racji swojego pochodzenia i wyznawanych poglądów, zaczęły się ich prześladowania i procesy. Bardzo często brali w nich udział, albo inicjowali je właśnie oficerowie polityczni.

Proces komandorów: czarna karta w historii Marynarki Wojennej Proces komandorów: czarna karta w historii Marynarki Wojennej

Choć kmdr. por. Władysław Dinwebel przez wiele lat służył w Marynarce Wojennej na stanowiskach politycznych, był także dobrze wykształconym i doświadczonym oficerem liniowym. Choć kmdr. por. Władysław Dinwebel przez wiele lat służył w Marynarce Wojennej na stanowiskach politycznych, był także dobrze wykształconym i doświadczonym oficerem liniowym.
Trzeba jednak odnotować, że czytając wspomnienia niektórych oficerów liniowych z tamtych czasów, pojawiają się w nich także politrucy, którym zdarzyło się zachować po ludzku. Kmdr Zbigniew Szczepanek wspominał choćby porucznika Surowego, który wybawił swojego dowódcę kapitana Kosińskiego, przed odpowiedzialnością karną za utratę kotwicy na jego okręcie podwodnym ("i to za jedyne pół litra spirytusu").

Idąc dalej za tymi wspomnieniami trzeba opisać postać choćby kmdr L. Snopka, który w ówczesnych czasach nie bał się wziąć udziału w ślubie kościelnym jednego z oficerów, oraz kmdr. Władysława Dinwebela, który obok pracy politycznej, będąc byłym bosmanem na okrętach podwodnych, umiał nauczyć niejednej pracy pokładowej.

Funkcja oficerów politycznych została zniesiona wraz ze zmianami w polskiej armii w latach 90.

Gdyby jednak wśród naszych czytelników znaleźli się byli marynarze i oficerowi Marynarki Wojennej, którzy chcieliby podzielić się wspomnieniami ze współpracy ze swoimi Oficerami Politycznymi prosimy o kontakt m.lipka@trojmiasto.pl

Opinie (46) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Już myślałem, że to artykuł o aktualnych wydarzeniach (2)

    I o tym jak miłościwie panująca nam partia wstawia swoich ludzi wszędzie.
    Ale potem przypomniałem sobie, że przecież nie mamy już marynarki wojennej :)

    • 63 33

    • marynarki nie mamy (1)

      ale złodziei w garniturach (i słomie w zębach) jak najbardziej. Czerpią całymi garściami z bolszewickich doświadczeń

      • 12 4

      • politrukow zastapil kler

        • 11 12

  • Opinia wyróżniona

    Bardzo ciekawy artykuł - dzięki!

    • 24 1

  • (5)

    "Funkcja oficerów politycznych została zniesiona wraz ze zmianami w polskiej armii w latach 90."

    W miejsce korpusu oficerów politycznych utworzono korpus oficerów wychowawczych.

    Ze strony Polska Zbrojna...

    24.09.2015
    W polskiej armii jest ponad 1500 stanowisk w korpusie wychowawczym. Zadaniem tych żołnierzy jest m.in. dbanie o dyscyplinę, kształtowanie postaw patriotycznych i pozytywnego wizerunku wojska oraz współpraca z samorządami i organizacjami społecznymi.

    • 30 6

    • Te z krzyżami latający , z super pensja to ? (3)

      • 10 3

      • (2)

        Ordynariat Polowy Wojska Polskiego - pełni posługę kapłańską pośród żołnierzy Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej.
        Kapelani Ordynariatu Polowego posiadają stopnie wojskowe.
        Najniższym stopniem kapłanów jest podporucznik, najwyższym - generał dywizji. Zwierzchnikiem ordynariatu jest biskup polowy.

        • 9 2

        • Beret zdejmij jak bzdury i przedruki polityczno-religijne pocisz .

          • 1 3

        • Obciążający budżet MON-u nikomu niepotrzebny balast!

          • 4 2

    • W mojej jednostce byl do 91

      55 kpch

      • 1 0

  • 17 września 1939r ,,nasze ''jewreje kwiatami witały bolszewickie hordy , w latach 50-ych te same nazwiska pozmieniały na (5)

    polskobrzmiące i nadal we ,,wadzy'' .szAlą parchy

    • 33 7

    • Nie wolno o tym wspominać, bo pisanie prawdy to antysemityzm.

      • 10 3

    • taki rajmund (1)

      na przykład

      • 7 1

      • tatełe naszego Lady boy Balbina , tzw J.Kalkstein .

        • 6 3

    • Nie piszę tu o semitach (1)

      Nie jest prawdą, że po wojnie wiekszosc oficerskich stanowisk obsadzili Żydzi i Rosjanie.
      Nie jest prawdą, że pozmieniali nazwiska.
      Nie jest prawdą, że nawet pisarze pozmieniali nazwiska, nawet ci wybitni, jak Brzechwa, Jasienica...

      • 6 3

      • Nie jest prawda ,że uciekali na zachód przed odpowiedzialnością , nie jest prawdą ,że obrzezane na ci*lu i Rozumie ,nie jest

        prawdą ,że do dziasiaj parchy w 80 % okupują rząd u urzedy centralne , szczególnie resorty siłowe td,itp !

        • 2 0

  • Dzisiejsza marynarka jest cienka jak piwo "Warka" (3)

    • 15 5

    • Odpowiedź (2)

      Merytorycznie w latach 80. MW była dnem absolutnym.
      Teraz są lepiej wykształceni, ale sprzętu im brak.

      • 5 1

      • jakieś konkrety (1)

        na temat tego dna absolutnego poproszę?

        • 2 0

        • Widać , słychać i Czuć !

          • 1 0

  • Opinia wyróżniona

    W 1970 r zdawałem egzaminy w jednostce 555 na Helu egzaminy końcowe po zakończenu nauki w Szkole Morskiej. (2)

    Kolega , który na egzaminie wspomniał o inwazji sowietów na Polskę 17.09.39 r nie zdał tego egzaminu. Trudno , było nam wytłumaczyć wyższość socjalizmu nad "zgniłym kapitalizmem", bo wcześniej odbyliśmy kilka rejsów do Europy Zachodniej. Wśród zdających po linii byli synowie generałów (wiceministra ) , pułkownik cenzury czy "kat stolicy" .

    • 22 1

    • Coś kręcisz

      Egzaminy po cywilnej Szkole Morskiej ( wtedy były tylko cywilna WSM i wojskowa WSMW) zdawałeś w jednostce wojskowej na Helu?

      • 1 1

    • dziadek opowiadał o takim egzaminie który zdawał - jako że był też na zachodzie musiał opowiadać że był świadkiem inscenizacji kiedy to zmuszeni uciskiem robotnicy odgrywali sceny jakoby mieli przyjeżdżać do portu rzekomo własnymi samochodami i pili rozdaną im przez propagandzistów Coca Colę.
      Ale oczywiście oni się nie dali na to nabrać i wiedzieli że to wszystko inscenizacja i w odróżnieniu od żyjących w dostatku obywateli PRL, ci biedni robotnicy uciskani przez zgniły kapitalizm w rzeczywistości nie mieli niczego.

      • 2 0

  • No tak

    Widać kim się inspirują nasi kochani u steru.

    • 16 6

  • Refleksja (3)

    W latach 1982-1984 do WSMW tylko polityczni karierowicze szli.
    Teraz mamy z tego pokolenia rektorów itp.

    • 16 4

    • Inż. pola walki. (2)

      W tamtych czasach na każdej wojskowej uczelni był normalny kierunek kształcący oficerów politycznych nie mówiąc o typowo politycznej uczelni w Łodzi.

      • 5 0

      • polityczna w łodzi ? (1)

        W Łodzi ? Jakaż to polityczna, wojskowa uczelnia była w Łodzi. Znam z Łodzi tylko medyczną - WAM.

        • 4 2

        • Było, było

          Centrum szkolenia. Na Źródłowej

          • 3 0

  • W miejsce zniesionych stanowisk oficerów politycznych wprowadzono (1)

    Kapelanów

    • 26 10

    • Kłmiesz, ponieważ kapelanów w LWP bynajmniej nie "zniesiono". Tylko byli na niewielką skalę

      W 1984r. w Warszawie na ul. Długiej kilku oficerów. Np. kapitan. Ordynariat miał tam niedużą kamienicę i nadal ma.

      • 9 1

  • Ględzenie Politruka to jak lekcje PO albo bełkot w stylu Gomółki - taki bełkot nawet dzisiaj widać patrząc na śpiących (1)

    `słuchaczy` na zebraniach partyjnych :)

    • 9 4

    • Przeważa styl Kaksteina i ziomali , wymienisz mądrali i ich nazwiska po tate i mamełe ?

      • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Grodzisko wczesnośredniowieczne w Sopocie, popularnie zwane "Górą Zamkową" jest:

 

Najczęściej czytane