wiadomości

stat

Pociągi wodne miały bronić Helu

artykuł historyczny
Połączone lokomotywy parowe, przegradzające Mierzeję Helską, miały stanowić zaporę przed zdobywającymi półwysep żołnierzami Armii Czerwonej.
Połączone lokomotywy parowe, przegradzające Mierzeję Helską, miały stanowić zaporę przed zdobywającymi półwysep żołnierzami Armii Czerwonej. fot. Muzeum Kolejnictwa w Helu

Termin "tramwaj wodny" funkcjonuje w Gdańsku już od paru ładnych lat. Gdy jednak użyjemy sformułowania "pociągi wodne", zapewne wywołamy niemałe zdziwienie u wielu osób. Zwłaszcza gdy dodamy, że nie miały one nic wspólnego z transportem morskim.



By zrozumieć, w czym rzecz, musimy cofnąć się do 1939 r. W połowie września wojna na Wybrzeżu miała się już nieuchronnie ku końcowi. Obrońcy Helu zdawali sobie sprawę, że mogą już tylko opóźniać marsz wojsk niemieckich. W tym celu zdecydowali się na postawienie pól minowych w okolicach Chałup.

Miały się one składać z dwóch linii, a za materiał wybuchowy miały posłużyć zdemontowane głowice z torped okrętowych. W planach polskiego dowództwa po ich wysadzeniu część Helu miała stać się wyspą, co znacznie utrudniłoby przeciwnikowi jej zdobycie.

Pracami saperskimi kierował kmdr ppor. Andrzej Łoś. Niestety, już na początku natrafiono na trudności w głębokim instalowaniu ładunków wybuchowych. Przeszkadzały w tym wody gruntowe, których wysoki poziom utrudniał takie działania. Gdy więc 30 września, po zdobyciu przez Niemców Chałup, cofające się polskie oddziały wysadziły dwie linie pól minowych, efekt daleki był od zamierzonego. Zniszczono co prawda linię kolejową, ale przez zbyt płytkie osadzanie ładunków nie udało się trwale oddzielić Helu od reszty wybrzeża.

Niemiecki pancernik "Schlesien" ostrzeliwuje 27 września 1939 r. polskie umocnienia na Helu. Na pierwszym planie falochron portu w Gdyni.
Niemiecki pancernik "Schlesien" ostrzeliwuje 27 września 1939 r. polskie umocnienia na Helu. Na pierwszym planie falochron portu w Gdyni. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Ataki Niemców co prawda zostały powstrzymane, ale upadek Warszawy, braki w zaopatrzeniu i amunicji sprawiły, że dalsza walka nie miała sensu. 1 października 1939 r. dowódcy obrony Helu, kmdr Marian Majewski oraz kpt. Antoni Kasztelan podpisali akt kapitulacji w Grand Hotelu w Sopocie. Niemcy zajęli Hel dzień później.

Jak jednak wiadomo, koleje wojny bywają zmienne. Nadeszła końcówka roku 1944. Dla wojsk niemieckich stawało się jasne, że tym razem to one będą musiały bronić się na Helu. Podjęto więc działania mające im tę obronę ułatwić.

Wybrano dokładnie to samo miejsce, które przed kilkoma laty wybrali polscy żołnierze, gdzie półwysep ma zaledwie 200 metrów szerokości. Znając już jednak problem z wysokim poziomem wód gruntowych, Niemcy zmienili taktykę. Zamiast linii pól minowych zbudowali zapory.

Do budowy wykorzystali lokomotywy parowe. Spięte ze sobą tworzyły swoisty pociąg, który zaczynał się na lądzie, a kończył już w wodzie.

Parowozy w Bałtyku. Część z nich wydobyto, część rozszabrowano.
Parowozy w Bałtyku. Część z nich wydobyto, część rozszabrowano. fot. Muzeum Kolejnictwa w Helu
Ówczesne lokomotywy były wielkie i ciężkie, stanowiły więc skuteczną przeszkodę i dla piechoty, i dla wojsk pancernych. Według relacji dawnych mieszkańców Helu, Niemcy wykonali pięć takich barykad.

Jak jednak wiemy z historii, Hel ostatecznie nie został zaatakowany - wcześniej miała miejsce bezwzględna kapitulacja Niemiec.

Zbudowane przez wojska niemieckie barykady jeszcze przez jakiś czas znajdowały się na swoich miejscach. W późniejszych latach część przykryły piaski i wody Bałtyku, cześć wyszabrowano, a część usunięto.

Dziś, mimo upływu lat, wprawne oko wyłowi miejsce, gdzie znajdowały się prowizoryczne tory, po których wtaczano lokomotywy do Bałtyku, a w samym morzu może uda się dojrzeć jeszcze ich zardzewiałe elementy...

Opinie (39) 25 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1911 Konsekracja kościoła we Wrzeszczu Biskup chełmiński Jakob Klunder dokonał konsekracji katolickiego kościoła parafialnego pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ul. ks. Zatora-Przytockiego we Wrzeszczu. Teraz świątynia jest kolegiatą.

Sprawdź się

Gdzie został pochowany twórca Gdyni Eugeniusz Kwiatkowski?

 

Najczęściej czytane