• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Pechowe wodowanie żaglowca "Mir"

Michał Lipka
12 listopada 2015 (artykuł sprzed 7 lat) 
Najnowszy artykuł na ten temat Jaki plan dla Marynarki Wojennej? Nie ma żadnego
  • Kadłub żaglowca, który 31 marca 1987 r. wywrócił się podczas wodowania, leżał na pochylni aż do lipca.
  • Kadłub żaglowca, który 31 marca 1987 r. wywrócił się podczas wodowania, leżał na pochylni aż do lipca.
  • Kadłub żaglowca, który 31 marca 1987 r. wywrócił się podczas wodowania, leżał na pochylni aż do lipca.
  • Kadłub żaglowca, który 31 marca 1987 r. wywrócił się podczas wodowania, leżał na pochylni aż do lipca.

Gdy w zeszłą sobotę podziwialiśmy wodowanie żaglowca "El-Mellah" dla algierskiej Wyższej Szkoły Morskiej, wszystko poszło gładko. Ale w historii gdańskich stoczni zdarzyły się też tragiczne wodowania żaglowca. Jedno z nich przypominamy na prośbę naszych czytelników, zamieszczoną w komentarzach pod relacją z sobotniego wodowania.



W latach 80. Ministerstwo Transportu i Handlu oraz Ministerstwo Rybołówstwa Związku Radzieckiego postanowiły kupić serię żaglowców szkolnych. Zamówiono je w Polsce, która już wówczas miała duże doświadczenie w budowie tego typu jednostek, dysponowała odpowiednią kadrą inżynierską i zapleczem technicznym.

Prace nad nowymi jednostkami zlecono "Ojcu Żaglowców", jak nazywano inż. Zygmunta Chorenia, który od 1978 roku w Stoczni Gdańskiej imienia Lenina był ich głównym konstruktorem. Efektem jego prac był m.in. pływający do dziś "Dar Młodzieży", który zwodowano 12 listopada 1981 r., a banderę podniesiono 4 lipca 1982 roku.

"Dar Młodzieży" pod pełnymi żaglami



Rosjanom tak bardzo projekt przypadł do gustu, że od razu zamówili pięć jednostek. Ich charakterystyka była nieco zmodyfikowana względem pierwowzoru i ostatecznie przedstawiała się następująco: długość 109 metrów, szerokość blisko 14 metrów, trzy maszty o maksymalnej wysokości 52 metrów, powierzchnia żagli 2771 m kw. (to dwa duże sklepy spożywcze), wyporność 2385 ton.

Przeznaczeniem tych jednostek były głównie rejsy szkoleniowe, dlatego też przewidziano na nich miejsca dla od 70 do 144 kadetów, choć konstrukcja pozwalałaby na zakwaterowanie prawie blisko 200 osób.

Wypadek podczas wodowania

I tak nadszedł dzień 31 marca 1987 roku. Na pochylni wydziału kadłubowego C-1 Stoczni Gdańskiej im. Lenina trwały ostatnie przygotowania do uroczystości. Na miejsce tłumnie przybywali zaproszeni goście, w tym wielu ze Związku Radzieckiego.

By dodatkowo podnieść rangę wydarzenia, zdecydowano się na bardziej efektowne wodowanie boczne. Żaglowiec, który miał otrzymać nazwę "Mir" (ros. "Pokój") stał już na specjalnych wózkach, które miały ułatwić jego spłynięcie do wody.

Ceremonia jednak zaczęła się niefortunnie. Podczas chrztu jednostki, puszczona zgodnie z tradycją butelka nie rozbiła się o burtę. Dla przesądnych ludzi morza oznacza to, że jednostka będzie miała pecha.

Ten pech dał znać o sobie znać już po paru chwilach. Gdy zwolniono hamulce, by kadłub mógł efektownie zsunąć się z pochylni do basenu stoczniowego, dziób jednostki zaklinował się i zatrzymał się na pochylni. Rufa spłynęła na wodę i zaraz pod nią zniknęła. Na nic zdały się gorączkowe wysiłki stoczniowców, by odblokować zaklinowane wózki pod dziobową częścią jednostki. Kadłub położył się na burtę.

Śledczy szukają sabotażysty

Z miejsca też ruszyło śledztwo mające wykryć sabotażystów, którzy doprowadzili do fiaska wodowania. Brzmi dziwnie? Choć PRL już upadał, to jego paranoje wciąż były żywe. Żaglowiec miał przecież trafić do Związku Radzieckiego, a w Stoczni Gdańskiej "szalała solidarnościowa ekstrema".

Zaczęto więc zakrojone na szeroką skalę przesłuchania. W archiwach IPN możemy dziś znaleźć informacje dotyczące wizji lokalnej przeprowadzonej przez SB na pochylni, zabezpieczono również nagrania gdańskiej telewizji.

Niezależnie od tych działań trwały gorączkowe prace mające na celu ściągnięcie przewróconej jednostki z pochylni. Nurkowie z Polskiego Ratownictwa Okrętowego uszczelnili uszkodzony kadłub, ale kolejne próby uwolnienia go powiodły się dopiero w lipcu, a więc ponad trzy miesiące od wodowania.

Kadłub "Mira" odholowano do suchego doku, w którym miano naprawić wszystkie uszkodzenia (samą pochylnię też trzeba było remontować, a naprawa potrwała do października 1987 r).

Warto tu odnotować fakt, iż podczas remontu ktoś wpadł na pomysł, żeby raz jeszcze spróbować ochrzcić jednostkę, ale i tym razem rzucona na burtę butelka nie rozbiła się...

Tajemnicza śmierć stoczniowca

Tymczasem śledztwo toczyło się nadal, ale nie przynosiło żadnych efektów poza jedną tragedią. Stresu nie wytrzymał jeden ze stoczniowców obsługujących bezpośrednio samo wodowanie. Choć po Trójmieście zaczęła krążyć informacja, że popełnił on samobójstwo, najprawdopodobniej zmarł w wyniku zawału serca.

Z czasem do polityków i SB-eków dotarło, że katastrofa podczas wodowania była po prostu wypadkiem. Jego najbardziej prawdopodobną przyczyną było zamarznięcie smarów w wózkach, na których stał dziób kadłuba, a które miały zjechać pochylnią do wody.

Fakt pozostaje faktem, że oficjalnie żadnych winnych nie znaleziono, a w kolejnych latach żaglowce dla Wielkiego Brata były już wodowane bez większych przeszkód.

Sam "Mir" pływa do dziś, nie tylko w rejsach szkoleniowych, ale i komercyjnych. W swej historii dał się również zapisać jako jeden z najszybszych żaglowców na świecie, co znalazło odzwierciedlenie w wygranych w wielu regatach. Jednak pech jednostki czasem daje o sobie znać, jak choćby podczas niefortunnego cumowania do burty "Daru Młodzieży" w Szczecinie, w wyniku którego nasza jednostka odniosła uszkodzenia.

Co ciekawe: informacji o nieudanym wodowaniu nie ma zbyt wiele - nie znajdziemy ich ani na oficjalnej stronie żaglowca, ani też stronach Stoczni Gdańskiej. Jedyne dostępne zdjęcia z tego wydarzenia wykonał Zbigniew Kosycarz. Wygląda to tak, jakby wszyscy chcieli o tym zapomnieć...

Spektakularne wodowanie żaglowca "El-Mellah" w sobotę, 7 listopada

Opinie (50) 5 zablokowanych

  • pe er el

    z stolca i patyków. u ruskich do teraz

    • 0 0

  • (1)

    boczne wodowania są widowiskowe, miałem z 10 lat i widziałem kilka w Komunie Paryskiej. to było przeżycie! dzięki Panu Maćkowi z Wydziału K2 dzięki!!

    • 6 0

    • Wyeksploatowana pochylnia

      Pchali statki jeden za drugim. Jeden woduja drugi czeka a Pod trzeciego kładą stępkę. Łoża nie wymieniane i się zaklinowaly. Pracowałem przy tym

      • 0 0

  • S-1.C-1 (6)

    Było to boczne wodowanie na wydziale C-1,a nie S-1.

    • 23 3

    • dotyczy powyższej opinii

      Świadek naucz się czytać , pisze jak wół C - 1.

      • 0 0

    • do s-1.c-1

      Przecież jest napisane C-1. Ze wzrokiem wszystko w porządku?

      • 0 0

    • to prawda

      a ruskie sp*******z trybunki jak ta lala,pamiętam jak rufa ruszyła a dziób stałłłłłł i za chwilę ruszył w przeciwną stronę ,hihihi, wydział C1 numer 103iiiii

      • 0 0

    • skąd wziołeś S-1? W tekście jest C-1

      • 1 1

    • zawał serca (1)

      został znaleziony w lesie powieszony raczej na zawał umiera się troszkę inaczej
      a był to mój wujek fajny człowiek SB go powiesiło .

      • 5 8

      • Co się stało z interpunkcją? :(

        Tylko człowieka szkoda..

        • 3 2

  • śledztwo wynikało nie z istnienia SB-ków tylko, a KC PZP i jego zależności od KC KPZR

    Dobry artykuł, tylko niepotrzebnie upolityczniony.
    Władza reprezentowana przez KC PZPR, sekretarzy wojewódzkich i ministrów PRL tego wymagała od podwładnych. Ponieważ dotyczyło to ZSRR i nas jako wasala, komuchy były zmuszone sprawdzić (czyli śledztwo).
    Nie rózni sie to od sposobu myślenia pisowców. Przykładem katastrofa smoleńska. Ich UB-pispieka toze tak diełajut. Ale nie znaczy to, żeby obrzucać inwektywami podwładnych. Nie UB-pispieka tu rządzi, a boski Jarosłąw z komisarzami ludowymi.
    Piękna sprawa, takie budowy. Autor był na tyle uczciwy, że używał właściwej nazwy Stocznia im. Lenina, przedstawił to jako chlubę polskiego (tu: komunistycznego) budownictwa okrętowego, które Solidarność zniszczyła.

    • 1 2

  • Nieudane wodowania. (6)

    Prosze opisac wodowanie Kaszuba w Stocni Polnocnej.Tam zaistniala podobna sytuacja a na dodatek dziob przewrocil by podest trybune z cala smietanka Marynarki Woiennej i innych oficieli.Prosze poszprac w archiwach moze zostal jakis slad.

    • 28 2

    • Pewnie ukradli elektrody i nie starczyło na spoiny

      • 0 0

    • jan

      I było to przed Mirem. Stocznia Północna udzielała rad Gdańskiej co zrobić z Mirem.

      • 0 1

    • Stoczniowcu z W-1

      Polski sie klania - ten z poziomu podstawowki!

      • 1 0

    • Orp kaszub

      Tak do dzisiaj musi co roku płynąć do stoczni żeby spawać kadłub

      • 2 1

    • jest o tym tutaj: http://historia.trojmiasto.pl/ORP-Kaszub-historia-ktora-daje-nadzieje-n54951.html

      • 4 0

    • idzcie do Kosycarza

      on posiada napewno

      • 8 1

  • 61

    W stoczniowej gwarze nazwano go PLANOZNIK.

    • 0 0

  • hamulce ? (1)

    zwolniono stopery na pochylni a nie hamulce, hamulec sluzy do hamowania a stoper do blokowania.

    • 12 0

    • Właśnie. Wie o tym dziecię każdego Stoczniowca

      • 1 0

  • Wg relacji reportera Andrzeja Mielczarka ofiarą tego wypadku był Cieśla stoperów awaryjnych, który kilka dni po nieudanym wodowaniu odebrał sobie życie.

    • 0 0

  • Fanka

    Dar Młodzieży piękny, super ujęcia, pytanie do wtajemniczonych
    _w jakich dniach odbędzie się zlot żaglowców gdynia 2016

    • 0 0

  • Gdy w zeszłą sobotę podziwialiśmy wodowanie żaglowca "El-Mellah" dla algierskiej Wyższej Szkoły Morskiej, wszystko poszło

    O podeście już zapomnieliście?

    • 7 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Spacerowe wtorki z przewodnikiem (1 opinia)

spotkanie, spacer

Sprawdź się

Sprawdź się

Syn jakiego króla urodził się w Gdańsku?

 

Najczęściej czytane