wiadomości

stat

Ostatnie sześć miesięcy (s)pokoju

artykuł historyczny
Polski ścigacz na wodach wokół Gdańska. Zdjęcie z 1946 r. Niestety nie udało nam się znaleźć fotografii ścigaczy wzmiankowanych w artykule.
Polski ścigacz na wodach wokół Gdańska. Zdjęcie z 1946 r. Niestety nie udało nam się znaleźć fotografii ścigaczy wzmiankowanych w artykule. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

"Co czynić jak pumpa zamarznie?" - zastanawiała się "Gazeta Gdańska" z początkiem marca roku 1909. My - mając już dość śniegu i lodu - przenosimy się w bardziej gorące czasy, do marca roku 1939. Czyli na niemal dokładnie sześć miesięcy przed wybuchem II wojny światowej.



Z kontekstu tej krótkiej porady wynika, że raczej chodzi o pompę, niż o popularne wówczas męskie, bufiaste, krótkie spodnie zapinane pod kolanami - czyli pumpy.
Z kontekstu tej krótkiej porady wynika, że raczej chodzi o pompę, niż o popularne wówczas męskie, bufiaste, krótkie spodnie zapinane pod kolanami - czyli pumpy.
Czy na łamach prasy można było zauważyć pierwsze zwiastuny wojny? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest jednoznaczna, gdyż - jak za chwilę zobaczymy - ze stron "Gazety Gdańskiej" z 7 marca, nadchodzący kataklizm wyłaniał się raczej nieśmiało: jeżeli chodzi o politykę światową, opinię publiczną zajmowała w tym czasie przede wszystkim - dobiegająca końca - hiszpańska wojna domowa, a prasa, popierająca przeważnie faszyzujących nacjonalistów generała Franco, z ulgą witała ostateczną klęskę "czerwonych" republikanów.

Tymczasem, niewielu jego zwolenników przypuszczało zapewne, że już tydzień później, wspierająca zwycięski reżim III Rzesza przystąpi do likwidacji resztek niepodległej - już tylko na papierze - Drugiej Republiki Czechosłowackiej. A następnie zwróci swe oczy na Gdańsk...

Chociaż także i z Gdańska niewiele było w tym czasie jakichś bulwersujących doniesień - poza krótką wzmianką o skonfiskowaniu przez władze Wolnego Miasta kolejnego wydania "Gazety Gdańskiej" (do czego wszyscy zdążyli się już chyba przyzwyczaić)...

...dominowały wiadomości sportowe, zaś najważniejszym wydarzeniem niesportowym była, spowodowana "defektem kierownicy", "katastrofa autobusu gdańskiego", do której doszło "w pobliżu bramy żuławskiej" [pisownia oryginalna].

Dużo więcej miejsca poświęcono "dniowi związanemu z imieniem Najważniejszego z Polaków", czyli - przypadającym 19 marca - imieninom śp. Józefa Piłsudskiego.

Ale dzień wcześniej świętował też kolejny Marszałek Polski, Edward Rydz-Śmigły: jego imieniny również zaczęto obchodzić jako święto państwowe. Nie dziwi więc wcale, że w tej sytuacji gdyński Motocyklowy Klub Związku Strzeleckiego podjął się organizacji "biegu sztafetowego" do Warszawy. Start sztafety zaplanowano "w dniu 17 bm. ze Skweru Kościuszki" - motocykliści mieli szczery zamiar zawieźć "Naczelnemu Wodzowi życzenia imieninowe od społeczeństwa Gdyni".

A "społeczeństwo Gdyni" - jak zauważył miejski kronikarz - świętowanie rozpoczęło z własnej inicjatywy...

Zapowiedź wojny można było jednak wyczytać z artykułów, takich, jak na przykład ten o zbrojących się na potęgę Niemcach: według amerykańskiej prasy "niemiecki przemysł lotniczy produkował 1000 samolotów miesięcznie", przy czym już ilość ta miała "wzrastać o 100 sztuk miesięcznie". A zatem we wrześniu roku 1939 III Rzesza zamierzała osiągnąć zdolność produkcyjną 1500 samolotów na miesiąc...

Tymczasem polska odpowiedź na niemieckie zbrojenia to... trzy samoloty, zakupione przez piekarzy z Warszawy (dodajmy, że ich koledzy z Tczewa przekazali 300 zł na Fundusz Obrony Narodowej).

Ze zbiórek publicznych finansowano też zakup uzbrojenia dla Polskiej Marynarki Wojennej - przypomnijmy, że Liga Morska i Kolonialna na budowę okrętu podwodnego ORP Orzeł zebrała ponad 8 milionów złotych.

Teraz w ramach "rozpoczętego w dniu 1 września 1937 r." "drugiego etapu zbiórki na FOM" [Fundusz Obrony Morskiej] Liga zamierzała ufundować 18 ścigaczy - w akcji brały udział "wszystkie Okręgi Ligi Morskiej i Kolonialnej", zatem na każdy Okręg przypadał jeden ścigacz: ambicją Okręgu Pomorskiego LMK było podjęcie "jak największych starań, ażeby ścigacz "Pomorze" był jednym z pierwszych opuszczonych na fale Bałtyku".

Niestety, jak się wkrótce miało okazać, pomimo wielkiej ofiarności polskiego społeczeństwa, nie sposób było dogonić Niemców. Tym bardziej, że nawet takie mocarstwo jak Wielka Brytania musiało liczyć się z groźbami Hitlera, "iż w razie czego jego samoloty będą bombardować Londyn przez całą dobę".

I słabą w tej sytuacji było dla nas pociechą, że w szachy Marynarka Wojenna uchodziła za niepokonaną...

Jednak tego, że w najbliższych miesiącach wybuchnie wojna (i jakie będą jej skutki), większość ludzi raczej nie przewidywała, kierując swe myśli ku optymistycznej przyszłości (nie zapominając wszakże i o bardziej brutalnej teraźniejszości, wypełnionej znieważanymi lekarzami i zawiedzionymi kobietami).

W Gdyni przystępowano do budowy kolejnych "nowych wspaniałych gmachów": obok Domu Bawełny miała powstać siedziba Izby Przemysłowo Handlowej, zaś w niedalekim sąsiedztwie "gmach Miejskiej Zawodowej Straży Pożarnej". U zbiegu ulic Abrahama i Kwiatkowskiego (obecnie Armii Krajowej) zamierzano wznieść "wielki, pięciopiętrowy gmach Ubezpieczalni Społecznej", pięć pięter przewidywano też dla nowej siedziby Banku Polskiego "w dzielnicy reprezentacyjnej przy ul. Waszyngtona".

Ponadto Gdynia inwestowała w "budownictwo blokowe": Zakład Ubezpieczeń Społecznych planował budowę trzech bloków przy ul. Śląskiej, natomiast Towarzystwo Budowy Osiedli - "szeregu wielkich bloków mieszkalnych" "przy ul. Gdańskiej w pobliżu ul. Redłowskiej". Wśród planów na najbliższą przyszłość znalazła się również "przebudowa gdyńskiego tunelu śmierci" - mowa tu o "tunelu przy ul. Podjazdowej", znanego z - "pociągającej za sobą ofiary w ludziach i sprzęcie" - "niezmiernej ciasnoty".

Z optymizmem spoglądano w przyszłość również w sąsiednich "Sopotach", wierząc że - mimo licznych trudności ze strony władz Wolnego Miasta - uda się w końcu przystąpić do budowy "kościoła polskiego św. Andrzeja Boboli", co było wielkim marzeniem całej gdańskiej Polonii. Niestety, podobnie jak te gdyńskie, równie nieosiągalnym...



Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 28 z 6 marca 1909 r., "Gazeta Gdańska" nr 55 z 7 marca 1939 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie (37) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1811 Zmarł Alexander Gibsone Alexander Gibsone zmarł w Gdańsku, kupiec, bankier, rezydent angielski w Gdańsku, były właściciel dóbr wejherowsko - rzucewskich.

1817 Urodził się Eduard August Hildebrandt Znany niemiecki malarz - pejzażysta i podróżnik. Zmarł w Berlinie w 1869 r. Eduard August Hildebrandt urodził się w Gdańsku.

Sprawdź się

Jaki jest najstarszy sopocki zabytek ?

 

Najczęściej czytane