wiadomości

stat

Opowieść o dwóch zamachach i romantycznym szewcu

artykuł historyczny

Czerwiec roku 1934 był miesiącem dość pogodnym, umiarkowaną aurą wręcz zachęcającym do wyruszenia na wycieczkę: wszak nie od dziś wiadomo, że "powietrze i ruch pobudzają apetyt", zwłaszcza gdy wokół przyjemnie "morze szumi".



I nawet gdyby niespodziewanie nadeszły upały, człowiek zawsze może poratować się... budyniem (a "dziecko spocone" - "przysypać pudrem").

Letnia pogoda sprzyjała różnym formom aktywności i zabawom na świeżym powietrzu. W Gdyni "Rodzina Wojskowa" zorganizowała "niezmiernie ciekawe zawody atletyczne z udziałem marynarki wojennej i marynarzy rezerwistów": największą atrakcją imprezy był niewątpliwie "występ fenomenalnego marynarza Radwana, przegryzającego grube gwoździe". Z myślą o dzieciach urządzono w "majątku Mały Kack" "radosne święto Dzieci"; nie zapomniano też i o rodzicach, zaproszonych przez "oddział gdyński Polskiego Białego Krzyża" na "Wielką Zabawę letnią", odbywającą się w Domu Kuracyjnym.

Z kolei w "Sopotach" rozpoczęły się doroczne "międzynarodowe konkursy hippiczne", w których zawodnicy rywalizowali o "nagrodę honorową miasta Gdańska, miasta Sopot, kasyna w Sopotach i.t.d". W większości konkurencji mogli startować tylko zawodnicy niemieccy: wyjątkiem był "konkurs o nagrodę Sopot", zakończony niespodziewanie "pełnym triumfem jeźdźców polskich, którzy zdobyli pierwsze trzy miejsca oraz miejsce piąte". Niemcy musieli przełknąć gorzką pigułkę, jaką była dla nich "flaga polska na maszcie zwycięstwa": robiąc więc dobrą minę do złej gry, z honorami witali w Gdańsku polskich kawalerzystów, w tym samym czasie represjonując miejscowych Polaków "za wywieszenie chorągwi polskiej" (i za... smalec).

W połowie miesiąca wydarzyło się jednak coś, co wstrząsnęło całą II Rzeczpospolitą: 17 czerwca "Gazeta Gdańska" doniosła o "morderczym zamachu na życie ministra Rzeczypospolitej". Jeden z najbliższych współpracowników Józefa Piłsudskiego, Bolesław Pieracki, został zamordowany przez członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, Hryhorija Maciejko. Trwające kilka dni uroczystości pogrzebowe stały się okazją do licznych manifestacji patriotycznych w całym kraju - spontanicznie manifestowała też "ludność pomorska", zaś Gdynia pogrążyła się w żałobie.

Do kolejnego zamachu, choć zupełnie innego rodzaju, doszło na gdyńskim Małym Kacku, gdzie - nie mogąc znieść goryczy porażki - życie próbował odebrać sobie miejscowy siłacz. Niedoszłego (taką przynajmniej mamy nadzieję) samobójcę przewieziono do "szpitala SS. Miłosierdzia, gdzie walczył o życie". Nie wiemy niestety, czy z walki tej wyszedł zwycięsko: można przypuszczać, że tak, pod warunkiem jednak, że nie starano się mu pomóc jak pewnemu "malarzowi M. Z. E. niej. Dziembowskiemu"...

Dzisiejszą podróż kończymy w nastroju lekko melancholijnym, szukając odpowiedzi na następujące pytania: czy szewc nie ma prawa do odrobiny romantyzmu i "kiedy wreszcie będzie kres barbarzyństwu i samowoli"? Głęboko wierzymy, że nie są to pytania retoryczne...


Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 133 z 17 czerwca 1934 r., nr 134 z 19 czerwca 1934 r. i nr 140 z 26 czerwca 1934 r., "Dziennik Bydgoski" nr 140 z , "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 167 z 18 czerwca 1934 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko Pomorskiej Biblioteki Cyfrowe oraz Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie (24) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1623 Peter Kruger otrzymał przywilej królewski Pierwszy nauczyciel Jana Heweliusza, profesor matematyki Gdańskiego Gimnazjum, Peter Kruger, otrzymał przywilej królewski zapewniający mu wyłączność na druk gdańskich rocznych kalendarzy cieszących się dużym powodzeniem u odwiedzających miasto Polaków.

Sprawdź się

Kiedy powstała stocznia w Gdyni?