wiadomości

stat

O zbrodni i karze w XVII-wiecznym Gdańsku

artykuł historyczny
Katownia i Wieża Więzienna w Gdańsku - miejsce przetrzymywania i przesłuchiwania niegodziwców.
Katownia i Wieża Więzienna w Gdańsku - miejsce przetrzymywania i przesłuchiwania niegodziwców. fot. Sławomir Dziurlikowski/galeria trojmiasto.pl
Gdański zuchthaus, czyli dom poprawy poprzez pracę, powstał w pierwszej połowie XVII wieku, jako jedna z pierwszych takich instytucji w całej Europie. Istniał w okolicach dzisiejszej ul. Rycerskiej.
Gdański zuchthaus, czyli dom poprawy poprzez pracę, powstał w pierwszej połowie XVII wieku, jako jedna z pierwszych takich instytucji w całej Europie. Istniał w okolicach dzisiejszej ul. Rycerskiej.
Egzekucja Leonory Galigai, czarownicy ściętej w Paryżu na początku XVII-wieku.
Egzekucja Leonory Galigai, czarownicy ściętej w Paryżu na początku XVII-wieku.

Temida, bogini prawa i wszelkiego porządku, miała w XVII-wiecznym Gdańsku całkiem sporo do roboty.



Gwałtowny rozwój miasta, bogacenie się wielu jego mieszkańców, nowe kamienice, wspaniałe powozy, zagraniczne ubiory, diamentowe błyskotki - to wszystko u niektórych gorzej sytuowanych, powodowało zawiść, prowadzącą czasem do czynów prawnie zabronionych: napaści, kradzieży, rozbojów a w skrajnych wypadkach - morderstw.

Niepotrzebny był mrok wieczorny, bo gorący, gdański temperament dawał o sobie znać i za dnia. W zwykłych pyskówkach, czy to na ulicy, czy to w karczmie, po równo mężczyźni i kobiety, zwracali się do siebie w mało parlamentarnych słowach, przypisywanych zwykle furmanom.

I tak, żeby nie być gołosłownym, dnia 26 listopada 1610 roku Jerzy Hase oskarżył żonę Jana Holberdts "iż mu ona nie jednej soboty na Targu Mięsnym ubliżała, nazywając go szelmą, złodziejem, a matką jego złodziejską k...".

XVII-wieczny Gdańsk właściwie nie znał za to problemu prostytucji. Była ona legalna i tolerowana przez władzę, od lat wszyscy znali właściwe ulice i domy, gdzie można było z tego typu usług skorzystać. Jak podają przekazy, już od XV wieku córy Koryntu miały swoje przybytki na ulicach Zbytki zobacz na mapie GdańskaRóżanej zobacz na mapie Gdańska, stąd zresztą ich nazwy.

Od czasu do czasu i one jednak znajdowały się przed obliczem sprawiedliwości, karane były na przykład za zbyt bogate i wyzywające stroje albo odmowę gaszenia pożaru, co było ich obowiązkiem. W księgach zachowały się pseudonimy nierządnic. Najsławniejsze - choć nie wiadomo pod jakim względem - były Rakarska Beczka, Dziewka Kowalska oraz Biedne Dziecko.

Sprawy naprawdę kryminalne, w których szło o morderstwo rozpatrywał burgrabia, korzystając z pomocy ławników. I w tym przypadku trzeba powiedzieć, że Temida bywała niezwykle surowa. Trzydzieści lat w celi Wieży Więziennej o suchym chlebie i brudnej wodzie, z serwowaną co kilka dni chłostą, mogło załamać skazańca, i choć wielu ten wyrok otrzymało, podobno nikt go nie przeżył.

Marzeniem przestępców było dostanie się do domu poprawczego, gdzie mogli się przyuczyć do nowego zawodu, a i chłosta praktykowana była rzadziej.

Chłosta była karą bardzo popularną i stosowaną szeroko, a pręgierz wystawiony pod ratuszem przyciągał licznych widzów. Jeszcze bardziej pożądana przez publikę była egzekucja.

Podzielone były głosy, który rodzaj pozbawienia życia jest najatrakcyjniejszy. Zwolennicy wieszania spierali się z miłośnikami kata czyniącego swoją powinność jednym pewnym cięciem. Byli też tacy, którzy nie opuścili ani jednego łamania kołem, a jeszcze inni zacierali ręce na widok układanego stosu.

Nawet najnikczemniejszy łotr mógł liczyć na efektowny pochód urzędników sądowych, kata duchownego, oraz zgromadzonej ciżby. 9 kwietnia 1636 roku odbyła się w Gdańsku egzekucja, której świadkiem był francuski dyplomata Charles Ogier.

"Żałosne nadarzyło mi się widowisko. Widziałem jak człeka na śmierć skazanego prowadzono przed sędziów, aby wysłuchał wyroku na siebie; kapłan mu towarzyszył, a za skazanym, z rękoma w tył skrępowanymi kroczącym, szedł kat" - pisał w swoim "Dzienniku podróży" . "Ani chciałem, ani mogłem z racji niezdrowia być na tym sądzie; słyszałem, iż taki jest obyczaj, że sędzia takiego jeszcze raz publicznie przesłuchuje i że on zwyczajnie do wszystkiego się przyznaje; wtedy dopiero sędzia ogłasza wyrok, który jego koledzy już wydali, po czym wysyła się do burgrabiego dwu sędziów, którzy mu przedstawiają sprawę i wyrok. Burgrabia ma moc zmieniania rodzaju śmierci, jeśli mu się tak wyda, albo też zatwierdzenia z miejsca wyroku, co jeśli uczyni, wyrok na winnym się wykonuje. Zabójców ścinają, złodziei wieszają, rozbójników grasujących na drogach łamią kołem."

Z kolei 7 marca 1650 roku na śmierć skazano trzech młodzieńców. Na miejscu kaźni mogli wysłuchać pocieszenia z ust kapłana. Protestanci na trzy dni przed egzekucją mogli odbyć rozmowę z pastorem, a katolicy wyspowiadać się przed księdzem, pod warunkiem, że ten nie był jezuitą. Gdańszczanie nie darzyli ich sympatią...

Zaraz po wysłuchaniu pocieszenia z ust kapłana, kat ścinał skazańców klęczących z dłońmi złożonymi jak do modlitwy. Zwykle udawało mu się pozbawić ofiarę głowy już za pierwszym uderzeniem miecza.

Środowiskiem, w którym przestępczość była szczególnie wysoka byli żebracy. Gdańsk był dla parających się tym procederem prawdziwą Mekką. Ciągnęli tu z całego świata, licząc na poprawę dziadowskiego losu.

Owszem zdarzali się wśród nich zajmujący się tylko "proszeniem", ale część z żebrzących była zwykłymi złodziejami albo też informatorami na usługach innych złodziei.

Z czasem władze miasta wpadły na pomysł, żeby owej klasie próżniaczej dać jakieś zajęcie. Odkąd w 1630 roku zaczęto budowę Domu Pracy Przymusowej (Zuchthausu), żebracy byli wyłapywani podczas obław i dostarczani do owego domu, który w zasadzie niewiele różnił się od więzienia. Te radykalne środki tylko na jakiś czas zmniejszyły ilość żebraków na ulicach, całkowicie problem nie został rozwiązany.

Gdańskie księgi ławnicze z XVII wieku zawierają opisy dość licznych procesów o czary. Ostatnia czarownica spalona została na terenie miasta (później tego typu egzekucje przeniesiono poza mury Gdańska) na Targu Drzewnym w roku 1659. Była nią niejaka Anna Krüger, lat 80, której w wyniku przesłuchania i tortur udowodniono szkodzenie bydłu, nasyłanie duchów na sąsiadów, a także kontakty z diabłem o imieniu Klaus.

Jeszcze głośniejszy był proces z roku 1664, kiedy w Oliwie wykryto aż trzy czarownice - Annę, Urszulę, Krystynę, z których najmłodsza, Anna, miała dwadzieścia sześć lat. Litościwie wszystkie zostały ścięte, a ich zwłoki dla pewności spalono. Tym razem diabeł miał na imię Szymon.

Sam opis tortur z tamtych czasów przyprawia o dreszcze. Nie były to spontaniczne pomysły przypadkowych sadystów, każdy etap był szczegółowo ustalony a jego naruszenie groziło karą.

Wśród metod "dochodzenia do prawdy" były: zgniatanie palców, sznurowanie ciała za pomocą różańca lub liny z węzłami i ściąganie skóry oraz ciała aż do ukazania się kości, rozciąganie na łożu sprawiedliwości lub drabinie, zgniatanie nóg za pomocą "buta hiszpańskiego" lub jednocześnie nóg i rąk za pomocą "raka", przypalanie ogniem i rozżarzonymi cęgami.

Osobie oskarżonej o czary, zawiązywano oczy i odwracano tyłem do składu sędziowskiego (bano się rzucenia uroku). Na wszelki wypadek stoły i ławy smarowano świętymi olejami. Zdarzały się przypadki, że już sam widok narzędzi tortur powodował przyznanie się do winy, nawet niewinnego.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (27)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

2000 Zmarł ks. Hilary Jastak W Gdyni umarł legendarny ksiądz Hilary Jastak. Pierwszy proboszcz parafii Serca Jezusowego w Gdyni, kapelan Solidarności.

2002 Otwarcie superkina Krewetka Pierwsze Superkino Krewetka przy ul. Podwale Grodzkie zostało otwarte o północy. Posiada osiem klimatyzowanych sal kinowo - konferencyjnych dla 1871 widzów.

Najczęściej czytane