Niezwykły detal wrócił na fasadę Domu Uphagena

Na fasadę Domu Uphagena przy ul. Długiej 12Mapka w Gdańsku powrócił ciekawy detal architektoniczny. To dzwonek, który jest repliką XVIII-wiecznego oryginału, przechowywanego w zbiorach Muzeum Narodowego. Został wykuty tradycyjną metodą w Kuźni Wodnej w Oliwie.



Czy przywracanie dawnych detali w znanych budynkach ma sens?

Zobacz wyniki (783)
Chyba każdy z czytelników zdaje sobie sprawę, jak ogromne zniszczenia przyniosła Gdańskowi II wojna światowa. W ostatnich miesiącach wojny historyczne centrum miasta zostało zniszczone nawet w 90 proc.

Choć od tych zdarzeń minęło 75 lat, przywrócenie wybranych elementów architektonicznych dawnego Gdańska trwa do dziś.

To już kolejny przywrócony detal



Wystarczy wspomnieć o zrekonstruowaniu zegara na wieży kościoła św. Jana w listopadzie 2012 r. czy latarni smolnej na Ratuszu Głównego Miasta, która została odsłonięta w lipcu 2017 r.

Czytaj więcej: Latarnia smolna powróciła na ratusz po 70 latach

Za tego typu przedsięwzięcia są odpowiedzialni zazwyczaj muzealnicy z Muzeum Gdańska. Właśnie poinformowali oni o odsłonięciu kolejnej, interesującej repliki, tym razem na fasadzie Domu Uphagena przy ul. Długiej 12. Mowa o wiernej kopii XVIII-wiecznego dzwonka, który służył do informowania domowników o gościach oczekujących przed drzwiami.

Oryginał dzwonka jest przechowywany w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku. Wykonania repliki podjęły się dwie osoby: kowal Bartosz Nawacki oraz konserwator zabytków dr Anna Kriegseisen. Warto podkreślić, że podjęły się tego zadania pro publico bono, czyli nie zainkasowały za to ani złotówki.

Kopię wykonano w oliwskiej kuźni



Kopia dzwonka została wykonana w ubiegłym roku wyłącznie tradycyjnymi metodami w Kuźni Wodnej przy ul. Bytowskiej 1AMapka w Oliwie, która jest jednym z oddziałów Muzeum Gdańska.

Zobacz, w jaki sposób przebiegał proces wykonania dzwonka


- Projekt dzwonka dla Domu Uphagena od początku był pionierskim eksperymentem. Chcieliśmy zobaczyć, czy obecnie uda się nam wyprodukować od początku do końca replikę przedmiotu, dysponując warsztatem oraz tradycyjnymi narzędziami. Pracę zaczęliśmy od przygotowania pieca dymarkowego uzyskując łupę żelaza. Z niej na młocie napędzanym siłą wody wykuliśmy żelazo. Następnie Bartosz Nawacki wraz z zespołem nadał metalowi ostateczny kształt w warsztacie kowalskim - relacjonuje Remigiusz Pacer z Muzeum Gdańska, kierownik oliwskiej Kuźni.

Misternie wykonane zdobienia



Zgodnie z oryginałem, dzwonek został pokryty złoceniami i polichromiami. Zostały one misternie wykonane w pracowni konserwatorskiej drugiego z darczyńców.

- Dawny Gdańsk był miastem pełnym kolorów. Fasady jego domów były bogato zdobione detalami architektonicznymi, które z powodzeniem można nazwać "biżuterią architektury". Niemalże każdy z domów w II połowie XVIII wieku miał taki dzwonek, a wieczorem w blasku latarni, takich jak ta z fasady Ratusza Głównego Miasta, każda ulica musiała wyglądać jak z baśni. Przygotowany przez nas dzwonek dla Domu Uphagena to tylko namiastka historycznego piękna nowożytnego Gdańska - uzupełnia dr Kreigseisen, konserwator zabytków.

Dzwonek zastąpił kołatkę. Dlaczego?



Co ciekawe, pojawienie się dzwonka na fasadzie Domu Uphagena wynikało... ze zmian obyczajowych, które przyniosła epoka oświecenia. Stosowane dotychczas drewniane kołatki były zastępowane metalowymi dzwonkami. W jakim celu? Przede wszystkim po to, by poprawić los służących w mieszczańskich domach.

- Ok. II połowy XVIII wieku w Europie pod wpływem prac oświeceniowych intelektualistów zaszła drobna, ale znacząca zmiana w traktowaniu służby domowej. Gdańscy mieszczanie zaczęli dostosowywać się do zaleceń, by traktować swoich pracowników w bardziej humanitarny sposób. W większości domów ci ostatni spali w sieni, czasem pod schodami na drewnianych ławach, skąd mogli usłyszeć dźwięk kołatki. Ale od lat 40. XVIII wieku w gdańskich kamienicach dokonują się istotne zmiany w układzie i przeznaczeniu ich pomieszczeń, tzn. służba otrzymuje własne izby. Zmiana w jakości życia pracowników spowodowała, że na fasadach niektórych kamienic, w tym również Domu Uphagena, pojawiały się głośniejsze od kołatek dzwonki - tłumaczy dr Ewa Szymańska, zastępca dyrektora Muzeum Gdańska, ds. merytorycznych.
Muzealnicy prezentują dzwonek na przedwojennej fotografii.
Muzealnicy prezentują dzwonek na przedwojennej fotografii. mat. pras. Muzeum Gdańska

110 lat muzeum w Domu Uphagena



Data odsłonięcia dzwonka nie była przypadkowa. 1 listopada przypadnie bowiem 110. rocznica otwarcia Domu Uphagena jako atrakcji turystycznej, czyli Muzeum Wnętrz Mieszczańskich. Zwiedzający mogli się przekonać, w jakich warunkach mieszkali dawni gdańszczanie, gdyż wnętrze kamienicy zostało utrzymane w XVIII-wiecznym stylu.

Choć budynek został zniszczony pod koniec II wojny światowej, udało się go odtworzyć po wojnie. Wszystko dzięki decyzji Niemców o zdemontowaniu wystroju domu - w skład którego wchodziły m.in. boazerie, futryny, skrzydła drzwi czy piece kaflowe - i wywiezienia go poza Gdańsk. Polacy odzyskali wyposażenie, które zdeponowano w majątku Gorzędziej oraz kościele klasztornym w Kartuzach, i po odbudowie kamienicy umieścili je w pierwotnej lokalizacji.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (51)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Sprawdź się

Sprawdź się

W którym roku uruchomiono połączenie kolejowe z Sopotem?