wiadomości

Mundury formacji granicznych na Pomorzu w pierwszych latach niepodległości

artykuł historyczny
Budynek polskiego urzędu celnego na tranzytowym przejściu drogowym Władysławek - Nesewanz / Nieżywięć.
Budynek polskiego urzędu celnego na tranzytowym przejściu drogowym Władysławek - Nesewanz / Nieżywięć. fot. fotopolska.eu

Po uzyskaniu niepodległości w listopadzie 1918 r. ochronę granic powierzono wojsku tworząc najpierw Straż Graniczną, potem Strzelców Granicznych i Bataliony Celne. Dopiero w połowie 1919 r. Ministerstwo Skarbu utworzyło Naczelną Dyrekcję Ceł w Warszawie zmienioną na Departament Ceł, której bezpośrednio podlegały urzędy celne tworzone na ziemiach byłego zaboru rosyjskiego.



Pierwszy był kolejowy urząd celny w Warszawie (ruszył 5 lipca 1919 r. na Dworcu Wiedeńskim), potem na linii celnej Królestwa Polskiego z zaborem pruskim (od Raczek na Suwalszczyźnie do Sosnowca w Zagłębiu Dąbrowskim).

W Wielkopolsce i na Pomorzu w 1920 r. po Traktacie Wersalskim przejmowano z rąk niemieckich urzędy państwowe i samorządowe, w tym również celne. Urzędnicy celni nosili dotychczasowe mundury. To samo było w byłym zaborze austriackim. W uruchomionych urzędach celnych na Śląsku Cieszyńskim i w Galicji urzędnicy chodzili w swoich mundurach.

W latach dwudziestych ubiegłego wieku na granicy można było spotkać funkcjonariuszy w różnych mundurach - żołnierza, strażnika celnego, celnika, kontrolera skarbowego i policjanta - ale każdy w innym.

Pierwsi mundurowi strażnicy pomorskiej granicy z 1920 r.



W lutym 1920 r. na wyznaczonej traktatem wersalskim granicy na Pomorzu jako pierwsi stanęli żołnierze 63 pułku piechoty, zwanego "toruńskim pułkiem strzelców", rekrutujący się z terenów Prus Zachodnich oraz 48 pułku strzelców kresowych, sformowanych we Francji i przybyłych do Polski z gen. Józefem Hallerem.

Żołnierz 63 pułku piechoty oraz rekonstruktor w mundurze strzelca kresowego
Żołnierz 63 pułku piechoty oraz rekonstruktor w mundurze strzelca kresowego fot. fotopanoptikon.blogspot.com i strzelcy-kresowi.pl
Ci pierwsi obsadzili granicę od morza do Borowego Młynu na Kaszubach, a drudzy od Chojnic do Więcborka na Krajnie. Natomiast granicę morską chronili marynarze z I Batalionu Morskiego stacjonującego w Pucku.

Do końca kwietnia 1920 r. zamknięto granicę z Niemcami od Zbąszyna do Bałtyku, całą z Wolnym Miastem Gdańskiem oraz z Prusami Wschodnimi. W tym czasie żołnierzy na granicy zluzowali Strzelcy Graniczni wywodzący się z Wojskowej Straży Granicznej. Mundury mieli wzoru kawaleryjskiego z ciemnozielonymi otokami na czapkach.

Mundury marynarzy z 1920 roku oraz strzelec graniczny.
Mundury marynarzy z 1920 roku oraz strzelec graniczny. fot. forum.odkrywca.pl
Na Pomorze przybył 4 pułk strzelców granicznych, który obsadził granicę na odcinku 222 km od Sypniewa do Kamienicy Królewskiej. I dywizjon stacjonował w Kościerzynie, a II dywizjon w Chojnicach. Natomiast III dywizjon, sformowany na bazie 3/VIII baonu wartowniczego, stanął w Wejherowie i ochraniał granicę polsko-niemiecką od Niepoczołowic do Dębek oraz z Wolnym Miastem Gdańskiem.

Policjanci i urzędnicy skarbowi na przejściach granicznych



Ochronę granicy lądowej regulowało rozporządzenie z dnia 4 stycznia 1920 r. Dowództwa Frontu Pomorskiego, które oddawało w ręce strzelców granicznych bezpośrednie patrolowanie linii granicznej i wystawianie wartowników w przejściach granicznych.

Kontrolę ruchu osobowego miała sprawować początkowo żandarmeria wojskowa zastąpiona policją, a bagaże i towary podlegały kontroli celnej, którą wykonywali urzędnicy skarbowi podlegli Dyrekcji Ceł w Poznaniu.

Przedwojenna karta pocztowa przedstawiająca przejście piesze w Kolibkach - polski policjant sprawdza dokumenty turystki, a za nim stoi gdański strażnik.
Przedwojenna karta pocztowa przedstawiająca przejście piesze w Kolibkach - polski policjant sprawdza dokumenty turystki, a za nim stoi gdański strażnik. fot. Wolne Forum Gdańsk
W 1920 r. na Pomorzu utworzono dwa główne urzędy celne w Chojnicach i w Starogardzie. Podlegały im urzędy celne w Pucku, Wejherowie, Kościerzynie, Tczewie, Nowym Zblewie, Pelplinie, Świeciu i Sępólnie.

Czynne były przejścia graniczne w Żarnowcu, Kartoszynie/Nadolu, Strzebielinie, Wygodzie, Lipuszu, Stendershof/Chojnicach i Dorotowie. Urzędnicy celni byli ubrani w pruskie mundury.

Na granicy z Wolnym Miastem, jeszcze przed jego proklamowaniem, punkty graniczne otwarto na dworcach kolejowych w Tczewie, Skarszewach, Starej Pile, Kokoszkach i Małym Kacku.

Pierwsze piesze przejście uruchomiono w Kolibkach na szlaku turystycznym z Sopotu do Orłowa, niedaleko ujścia potoku Swelina do morza. Ruch osobowy kontrolowali policjanci we współpracy ze strażnikami z Batalionu Wartowniczego.

Mundury Policji Państwowej zgodnie z rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 2 marca 1920 r. miały kolor granatowy z błękitnymi wypustkami na dystynkcje. Mundur składał się z kurtki jednorzędowej typu french, spodni bryczesów i butów z długimi cholewami oraz płaszcza dwurzędowego zapinanego pod szyją (na kołnierzu był numer osobisty policjanta) noszonego koniecznie ze skórzanym pasem. Na naramiennikach kurtki był rzymski numer okręgu policyjnego (okręg XII - pomorski). Czapka policjanta była typu angielskiego, okrągła w kolorze munduru, a na otoku pod orłem był numer osobisty.

Uzbrojeniem był karabin lub rewolwer i krótki pałasz. Oficerowie nosili szable i pistolety w kaburze przy pasie. Konna policja miała szable kawaleryjskie, ostrogi i akselbanty oraz karabin.

Zdjęcie  posterunkowego - na czapce i kołnierzu numer osobisty, szabla i akselbant świadczą o tym, że pełnił on służbę konno (Leon Małolepszy, ur. w powiecie starogardzkim w Gębach koło Osieka, wstąpił do policji w 1920 roku). Zdjęcie udostępnione przez syna Zygmunta Małolepszego z Malborka.
Zdjęcie posterunkowego - na czapce i kołnierzu numer osobisty, szabla i akselbant świadczą o tym, że pełnił on służbę konno (Leon Małolepszy, ur. w powiecie starogardzkim w Gębach koło Osieka, wstąpił do policji w 1920 roku). Zdjęcie udostępnione przez syna Zygmunta Małolepszego z Malborka.
Niżsi funkcjonariusze mieli stopnie posterunkowego, starszego posterunkowego, przodownika i starszego przodownika. St. posterunkowy na lewym rękawie miał błękitny kąt ostrzem w dół, przodownik na ramieniu miał srebrny kąt i na kołnierzu błękitny parol. Natomiast st. przodownik miał dwa srebrne kąty i cały kołnierz obszyty srebrną taśmą.

Baony Celne i Straż Celna na granicy z Wolnym Miastem Gdańskiem



W krytycznym momencie wojny polsko-bolszewickiej strzelcy graniczni zostali skierowani na front, a ich miejsce zajęły bataliony wartownicze, przemianowane potem na baony celne. Do Chojnic przyjechał 2/I batalion wartowniczy, do Kościerzyny 4/I a do Wejherowa 1/VIII.

W 1921 r. w ich miejsce utworzono odpowiednio 20 baon celny, 3 baon celny i 19 baon celny. Do ochrony granicy z Wolnym Miastem, od Falkenau (Walichnowy) do Kolibek, skierowano 21 baon celny z miejscem lokalizacji w Tczewie.

Odcinek batalionowy podzielony był na pododcinki, które obsadzały kompanie wystawiające posterunki i patrole. Posterunki wystawiano wzdłuż linii granicznej w taki sposób, by mogły się nawzajem widzieć w dzień. W tym zakresie batalion współpracował z posterunkami i patrolami policji. Współpraca polegała na tym, że te pierwsze wystawiały wzdłuż linii granicznej stałe posterunki i patrole, natomiast policja tworzyła je w głębi strefy, poza linią graniczną. W zakresie ochrony granicy batalion podlegał staroście.

Żołnierze Baonu Celnego
Żołnierze Baonu Celnego fot. swpfg.pl
Rok wcześniej Rada Ministrów dała zgodę Ministrowi Skarbu na tworzenie Straży Celnej.

Pierwsi strażnicy, po ukończeniu szkoły w Wieleniu zostali skierowani na granicę z Wolnym Miastem latem 1921 r. i zastąpili strażników z baonu celnego. Organizacyjnie podlegali pod Dyrekcję Ceł w Poznaniu.

W utworzonym w Tczewie inspektoracie podzielono 140 km granicy na odcinki podległe komisariatom, którym z kolei podlegały placówki.

Od 1922 r. Straż Celna, jako organ wykonawczy władz skarbowych, chroniła granice II Rzeczypospolitej: z Rumunią, Czechosłowacją, Niemcami, Wolnym Miastem Gdańskim, Prusami Wschodnimi oraz granicę morską.

Strażnicy celni dokonywali odpraw celnych w ramach małego ruchu granicznego w posterunkach celnych i w punktach przejściowych. Nadzorowali też uprzywilejowany tranzyt kolejowy pomiędzy Prusami Wschodnimi a resztą Niemiec na odcinku Chojnice - Tczew.

Do zastąpienia tej formacji Strażą Graniczną w 1928 r. wspomagali też pracę celników w dużych urzędach, np. w porcie gdyńskim.

Sztylpy
Sztylpy
Strażnicy celni nosili mundur składający się z marynarki jednorzędowe typu french z kołnierzem zapinanym u szyi i ze spodni typu bryczesy do butów z wysoką cholewką ("oficerki") względnie trzewików z owijaczami koloru munduru lub ze sztylpami.

Oprócz bryczesów mieli również długie spodnie z wypustką do munduru wyjściowego. Na naramiennikach były żółte metalowe rzymskie cyfry od I do V określające przynależność do dyrekcji ceł, których było pięć (poznańska, mysłowicka, wileńska, lwowska i warszawska). Na patkach na kołnierzu był kolejny numer identyfikacyjny strażnika. Funkcjonariusze straży celnej wyposażeni byli w karabin z bagnetem a oficerowie w rewolwer i szablę. Strażnicy pełniący służbę konno mieli szable kawaleryjskie, ostrogi i akselbanty. Płaszcz dwurzędowy długi z sukna dwurzędowy zapinany pod szyją z dwiema kieszeniami. Naramienniki i patki jak przy mundurze.

Strażnik celny Mikołaj Urbański z placówki Szumleś Królewski (komisariat Nowy Wiec) na granicy z Wolnym Miastem Gdańsk - 1922 r. Zdjęcie z Archiwum Straży Granicznej w Szczecinie.
Strażnik celny Mikołaj Urbański z placówki Szumleś Królewski (komisariat Nowy Wiec) na granicy z Wolnym Miastem Gdańsk - 1922 r. Zdjęcie z Archiwum Straży Granicznej w Szczecinie.

Celnicy w pierwszych polskich mundurach



W 1921 r. na Pomorzu pojawili się polscy celnicy w pierwszym po prawie 150 latach zaborów mundurze.

Wygląd tego munduru ustalono rozporządzeniem Ministra Skarbu z dnia 17 lipca 1920 r. Wzorem stał się krój munduru służby cywilnej w dawnym zaborze austriackim. Marynarka zapinana na jeden rząd wypukłych guzików koloru złotego z orzełkami, z tyłu cztery guziki i długich spodni z amarantową wypustką z boku. Kołnierz marynarki był stojąco - wykładany o wypustkach amarantowych, na którym naszyto z obu stron patki z oznaczeniem dystynkcji służbowych.

Zdjęcie urzędnika celnego z początku lat 20. fot. Wiadomości Celne nr 6-7 z 2010 r. - 90 lat munduru administracji celnej.
Zdjęcie urzędnika celnego z początku lat 20. fot. Wiadomości Celne nr 6-7 z 2010 r. - 90 lat munduru administracji celnej.
Mundur miał kolor ciemnozielony, patki zielone, a dystynkcje na nich były koloru złotego. Na patkach u góry był znak celnictwa (merkuriusz z wieńcem laurowo-dębowym) i oznaka starszeństwa na dole. Mankiety przy rękawach marynarki i płaszcza (długiego zapinanego na dwa rzędy po sześć guzików, takich samych jak przy marynarce i takim samym kołnierzu, na którym były naszyte patki z dystynkcjami) miały wypustki w kolorze amarantowym.

Dystynkcje na patkach:

  • urzędnik XII kat. (poborca celny) - jeden pasek o szer. 0,5 cm i znak celnictwa,
  • urzędnik XI kat. (poborca celny) - jeden pasek, jedna rozeta i znak celnictwa,
  • urzędnik X kat. (poborca celny, adiunkt celny) - jeden pasek, dwie rozety i znak celnictwa,
  • urzędnik IX kat. (rewident celny, kontroler celny) - jeden pasek, trzy rozety i znak celnictwa,
  • urzędnik VIII kat. (kontroler celny, inspektor celny) - dwa paski (0,5 cm i 1 cm), jedna rozeta i znak celnictwa,
  • urzędnik VII kat. (inspektor celny, rewizor celny) - dwa paski, dwie rozety i znak celnictwa,
  • urzędnik VI kat. (rewizor celny, radca skarbowy, vice-prezes dyrekcji ceł) - dwa paski, trzy rozety i znak celnictwa,
  • urzędnik V kat. (prezes i vice-prezes dyrekcji ceł, Vice-Dyrektor Departamentu Ceł) - jeden pasek o szer. 2,5 cm z wyhaftowanymi palmami, jedną rozetą i znakiem celnictwa,
  • urzędnik IV kat. (prezes dyrekcji ceł, Dyrektor Departamentu Ceł) - jeden pasek 2,5 cm, dwie rozety i znak celnictwa).


Czapka była typu wojskowego - rogatywka w kolorze munduru z amarantowymi wypustkami i złotym paskiem (podpinką) oraz zielonym otokiem ze złotym znakiem celnictwa po środku. Urzędnicy kat. VIII i VII nad otokiem mieli jedną taśmę złotą o szerokości 0,5 cm, urzędnicy VI kat. dwie taśmy (niższa 1 cm, wyższa 0,5 cm). Na czapkach urzędników kat. IV i V nad otokiem była taśma o szer. 2 cm z wyhaftowanymi złotymi palmami.

Urzędnicy celni wyposażeni byli w broń - bagnet i rewolwer w skórzanym futerale noszonych na pasie rzemiennym koloru brązowego. Temblak do bagnetu złoty z chwostem pełnym.

Dyrektor Departamentu Ceł i jego zastępca, a także prezesi i vice-prezesi dyrekcji ceł oraz urzędnicy służby inspekcyjnej nie chodzili w mundurach na co dzień. Korzystali z nich w czasie podróży inspekcyjnych i podczas wystąpień oficjalnych.

W tych mundurach pełnili służbę urzędnicy celni w pomorskich urzędach celnych:

  • morskich w Pucku, Helu a od 1924 w Gdyni,
  • kolejowych w Wejherowie/Strzebielinie, Chojnicach, Tczewie i Opaleniu,
  • rzecznego w Korzeniewie,
  • drogowych w Żarnowcu, Zamostnym, Strzebielinie, Skrzeszewie, Gowidlinie, Jamnie, Wygodzie, Dywanie, Brzeźnie, Konarzynach, Władysławku/Topolach, Zamartym, Witkowie, Henrykowie, Dorotowie i Janowie na Powiślu.


Kierownicy urzędów celnych, w zależności od klasy byli w stopniu służbowym kontrolera celnego lub inspektora celnego. Obsada kadrowa urzędów liczyła od dwóch do 10 etatów.

Kontrola skarbowa na granicy polsko-gdańskiej



Po włączeniu Wolnego Miasta Gdańska do polskiego obszaru celnego, do maja 1922 r. zwinięto urzędy celne w Kolibkach, Gdyni, Wielkim Kacku, Wysokiej, Matarni, Kokoszkach, Starej Pile, Kameli, Szumlesiu, Skarszewach i Miłobądzu. Z granicy zeszli też strażnicy celni.

W ich miejsce na przejściach granicznych kontrolę paszportową sprawowała Policja Państwowa oraz urzędnicy kontroli skarbowej, których zadaniem był nadzór nad przewozem artykułów akcyzowych (zapałki i zapalniczki, drożdże, cukier, kwas octowy, wino i piwo) oraz monopolu państwowego (wyroby spirytusowe, tytoniowe, karty do gry, loteria państwowa). Do 1924 r. nie byli umundurowani - mieli na rękawie opaskę z napisem "kontrola skarbowa".

Fotografia z gazety z 1924 r. przedstawiająca przejście graniczne Kolibki-Orłowo.
Fotografia z gazety z 1924 r. przedstawiająca przejście graniczne Kolibki-Orłowo. Fot. za Wolne Forum Gdańsk
27 maja 1924 r. Minister Skarbu wydał rozporządzenie o ich umundurowaniu. Kolor munduru był niebiesko-szary i składał się z marynarki, spodni, płaszcza dwurzędowego z kołnierzem wykładanym bez patek i czapki rogatywki. Stopnie służbowe były na rękawach marynarki i płaszcza nad mankietem. Urzędnicy XI, X, IX stopnia służbowego mieli odpowiednio jeden, dwa, trzy złote paski szer. 0,5 cm i długości 6 cm, a urzędnicy VIII i VII st. sł. odpowiednio jeden lub dwa złote paski szer. 12 mm i długości 6 cm.

Płaszcz, marynarka i dystynkcje urzędników kontroli skarbowej



W 1929 r. na pomorskich odcinkach granicy państwowej, tak jak w całej II RP, urzędnicy celni zmienili krój munduru, a rogatywkę zastąpiono okrągłą czapką. Do pomocy dostali niższych urzędników - dozorców celnych, też umundurowanych.

Kontrola skarbowa zaczęła nosić mundury celników, z tą różnicą, że otoki na czapce miały inny kolor - czarny, a celnicy zielony. Patki na kołnierzu kurtki i płaszcza miały też czarny kolor.

Ochronę granicy z rąk zlikwidowanej Straży Celnej przejęła Straż Graniczna. Mundur strażnika granicznego był koloru khaki, a czapka okrągła typu angielskiego miała ciemnozielony otok. Nosili spodnie bryczesy i buty oficerki, a do munduru wyjściowego spodnie długie i trzewiki.

Opinie (6) 4 zablokowane

  • Było w tej przedwojennej Polsce gąb do wyżywienia. Nie tak dużo, jak teraz, ale był o oj było.

    • 3 0

  • Fajny artykuł, ale wypadałoby napisać jak to faktycznie było z tym przybyciem polskiego wojska na Pomorze. (4)

    "Na mocy traktatu wersalskiego (1919 r.), czyli pokoju podpisanego z Niemcami przez zwycięskie państwa, obszar Kaszub został podzielony między Polskę, Niemcy i będące pod ochroną Ligi Narodów Wolne Miasto Gdańsk, przy czym największa część przypadła Polsce i weszła w skład województwa pomorskiego.
    W styczniu 1920 r. Niemcy ratyfikowały traktat wersalski.
    W tym samym miesiącu wojska niemieckie zaczęły opuszczać Pomorze Gdańskie, a na nich miejsce wkraczała armia polska.
    Wojska polskie wkroczyły na teren Kaszub na przełomie stycznia i lutego.
    Uroczystym zwieńczeniem tego procesu był akt zaślubin Polski z Bałtykiem dokonany 10 lutego 1920 r. w Pucku przez gen. Józefa Hallera, dowódcę Frontu Pomorskiego. Ludność kaszubska wszędzie witała z wielką radością polskich żołnierzy, a kaszubscy ochotnicy zaciągali się do armii polskiej, by walczyć w wojnie polsko-bolszewickiej.
    Zmiany polityczne spotkały się z pozytywnym przyjęciem Kaszubów, jednak zaledwie po kilku miesiącach sytuacja uległa zmianie. Wpływ na to miały głównie trzy czynniki: zachowanie się armii polskiej, sytuacja gospodarcza oraz napływ ludności polskiej (z Kongresówki i Galicji) i preferowanie jej przy obsadzaniu różnych stanowisk.

    Największe szkody wyrządzało Kaszubom wojsko polskie. Żołnierze, pochodzący głównie ze wschodnich obszarów państwa polskiego, często będący analfabetami, brutalnie traktowali ludność kaszubską (rekwizycje, rewizje, zajmowanie mieszkań, kradzieże, porwania kobiet).
    Te zachowania oraz trwające cały czas trudności gospodarcze spowodowały, że część Kaszubów domagała się przyłączenia do Wolnego Miasta Gdańska. Kaszubi unikali też poboru do wojska polskiego lub optowali za Niemcami i opuszczali Polskę.
    Kaszubi zaczęli również z sentymentem wspominać czasy niemieckie, co w praktyce objawiało się np. głosowaniem na niemieckie listy wyborcze.
    Złe traktowanie Kaszubów zostało dostrzeżone w Warszawie, o czym świadczy sprawozdanie sejmowej Komisji Pomorskiej z 1920 r."

    • 17 3

    • (2)

      "Kaszubi oraz inni Pomorzanie z entuzjazmem przyjęli informację o włączeniu ich ziem do Rzeczypospolitej Polskiej, gdyż w Polsce widzieli swoją oswobodzicielkę. Jak jednak po kilku miesiącach po zadowoleniu nie było już śladu.

      W roku 1920, bezpośrednio po objęciu Pomorza przez wojska Hallera, zjawiła się na Kaszubach falanga ludzi spod ciemnej gwiazdy, którzy bogacili się kosztem ludności tubylczej. Niejeden Kaszuba utracił cały swój majątek na ich rzecz. Falanga ta była, na szczęście, przejściowa. Znacznie groźniejsza była druga fala przybyszów - pseudointeligencja. Ludzie drugiej falangi w latach dwudziestych usadowili się na dobre na Kaszubach, opanowali wszystkie wyższe urzędy, nie dopuszczali tubylców do bardziej intratnych stanowisk, a tych niewielu uczciwych i godnych poważania wyeliminowali zupełnie ze swoich korupcji.

      Powiaty pucki i wejherowski robią nad wyraz smutne, wprost przygniatające wrażenie. Nie odczuwa się tutaj powiewu ducha polskiego, raczej wszystko tchnie złowrogą nienawiścią ku polskim władzom, a głębokie rozczarowanie rozsiadło się szeroko w duszach rybaków kaszubskich. Wojsko, jak wszędzie na Pomorzu, zrobiło i tu polskości najgorszą przysługę szorstkim traktowaniem ludności, dla której ducha nie miało żadnego zrozumienia, i najrozmaitszymi szykanami i nieprawnymi rekwizycjami, kwaterunkami itd. To wojsko, witane z nieopisanym uwielbieniem jako oswobodziciele z jarzma pruskiego, zaczęło tę skromną, cichą, pracowitą ludność traktować jak naród podbity, zachowywało się jak w okupowanym kraju - "Sejm Rzeczypospolitej o Pomorzu w 1920 roku. Sprawozdanie Komisji Pomorskiej"

      Książkę można przeczytać m.in. w czytelniach dwóch gdańskich bibliotek: Uniwersytetu Gdańskiego (ul. Wita Stwosza 53; jest tam kilka egzemplarzy, np. sygn.: 0113937, 146682) i Bibliotece Gdańskiej Polskiej Akademii Nauk (ul. Wałowa 24; sygn.: II 308726)."

      • 4 1

      • Ułańska fantazja czyli batem w Kaszubę. Jak Polska zaślubiała Pomorze.

        "Dalej czytamy (w wprawozdaniu Komisji Pomorskiej), jak to oficerowie służbowymi automobilami wywożą (z Pomorza) co się tylko da w głąb Polski. Pułkownik Jagoda, kiedy wywiózł już wszystko z Kościerzyny, pojechał do Chojnic, tam jednak spotkał się z protestem ze strony starosty. Oburzony tym faktem mówił, że on by ze swoim starostą inaczej wyjechał. Wojsko stale zajmowało się rabunkiem, co w sprawozdaniu określa się nieprawnymi rekwizycjami, za które Kaszubi nie otrzymywali żadnych pokwitowań ani tym bardziej pieniędzy. W powiecie kartuskim żołnierze udali się z bronią w ręku w nocy o 12-tej do gospodarzy i gwałtem zabierali im siano, słomę, owies, jęczmień, żyto bez zapłaty. Gospodarze błagali, klękali przed najeźdźcami prosząc, że potrzebują zboże do siewu, lecz to nic nie pomogło. Inną okazją do rabunku były brutalne rewizje: Zdarzało się że młodzicy (młodzi żołnierze) poturbowali spokojnych obywateli. Bili ich nawet po twarzy. Przy rewizjach dokonywano najrozmaitszych kradzieży. Urządzano rewizje często z zemsty osobistej.

        Kaszubi, odcięci od dostaw z Prus i możliwości handlu z np. Bytowem, który znalazł się po niemieckiej stronie, próbowali zaopatrywać się nielegalnie. Pewien oficer straży granicznej zwykł karać przemytników - jak czytamy w sprawozdaniu - chłostą. Za przeniesienie przez granicę piętnastu (jednego mendla) jaj wymierzał 25 batów, a jeśli żołnierz akurat był w złym humorze, przenoszący jedzenie Kaszuba otrzymywał batów 50."

        • 3 1

      • Teraz taka falanga i najazd pseudo inteligentów odbyła się nadal

        Warszawka wykupiła połowę Kaszub i wszystko co można na Pomorzu razem z Warszawską deweloperką.. od historia lubi się powtarzać

        • 4 0

    • Taka byla ta cala dziadowska druga RP. Strzelano do protestujacych rolnikow, z ludzi ktorzy w wielkim kryzysie nie mieli na podatki sciagano je bezlitosnie. Moja babcia z Wielkopolski wspominala, ze buty miala jedna i zakladala je tuz przed wejsciem do szkoly/kosciola. Tymczasem pan grabia ze Smielowa potrafil wjechac na koniu na targowisko, porozbijac handlujacym babom garnki i rzucic w tlum miedziaki w przeprosiny. Niemcy rozjechali nas w 39 nie dlatego, ze mielismy slaba armie tylko dlatego, ze dowodzili nia kretyni.

      • 0 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1932 Poświęcony został kościół Chrystusa Króla opis Zbudowany z polskich składek kościół pod wezwaniem Chrystusa Króla został poświęcony. Budowniczym i pierwszym rektorem został, zaliczany dziś w poczet błogosławionych, ks. Franciszek Rogaczewski, patron przykościelnej ulicy.

Sprawdź się

Jakie wojska splądrowały klasztor w Oliwie 4 września 1433 r?