wiadomości

stat

Morze żywi, ale port kusi. Walka z chorobami wenerycznymi w przedwojennej Gdyni

artykuł historyczny
Dzielnica chińska w Gdyni. Fot. Ernest Raulin. Zdjęcie z 1930 r. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni.
Dzielnica chińska w Gdyni. Fot. Ernest Raulin. Zdjęcie z 1930 r. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni.
Najnowszy artukuł na ten temat

Okupacyjne wysiedlenia gdynian w 1939 roku

Dzień 1 kwietnia 1929 roku mógł u kilkorga gdynian wywołać smutek zamiast uśmiechu. Zależało to od diagnozy, jaką usłyszeli w poradni chorób wenerycznych, której 90. rocznicę otwarcia właśnie obchodzimy.



Ludność międzywojennej Gdyni charakteryzowała się, co było w skali Polski nietypowe, dużą przewagą mężczyzn. Stan taki wynikał z napływu pracowników do budowy portu, najczęściej młodych kawalerów, z profilu zatrudnienia w branży morskiej, oczekującej głównie mężczyzn, oraz z obsady struktur Marynarki Wojennej, w której nie przewidziano roli kobiet.

Dodatkowo do rosnącego portu przypływali marynarze różnych bander, okresowo zwiększając męską populację. Stan taki przekładał się na życie codzienne Gdyni, która szybko zyskała specyfikę, koloryt i atrakcje, jakich oczekiwać można było od miasta portowego.

Ze zbiorów autora
Ze zbiorów autora
Jednym z elementów oferty kierowanej do mężczyzn "w potrzebie", było odpłatne towarzystwo pań. Wątku prostytucji jednak tu nie rozwinę, zostawiając go na odrębny artykuł, ale skupię się na walce z jej następstwami - chorobami wenerycznymi. Nie wszystkie przypadki chorób wiązały się z dzielnicami portowymi, gdyż podczas służby wojskowej czy podróży również dochodziło do zakażeń. Dwoinki, krętki i pałeczki wywołujące zakaźne choroby płciowe do drugiego obiegu ruszały w sypialniach, garsonierach lub służbówkach.

O problemach z chorobami wenerycznymi na Wybrzeżu pisało się już 95 lat temu w kontekście jednostek wojskowych, również puckiej. Szczegółowe statystyki pojawiły się w 1927 r., kiedy w Gdyni odnotowano przeszło sto zachorowań, głównie wśród mężczyzn. Obwiniano za nie prostytutki, kontaktujące się z marynarzami oraz mieszkańcami regionu.

Jadłodajnia portowa w Gdyni. 1930 r. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni.
Jadłodajnia portowa w Gdyni. 1930 r. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni.
Nierząd był wówczas zalegalizowany, przy czym od uprawiających go kobiet wymagano rejestracji i poddawania regularnym badaniom lekarskim. Chore wenerycznie kierowano do przymusowego leczenia, najpierw w Toruniu czy Wejherowie, a od 1929 r. również w Gdyni - rzadziej w Szpitalu Sióstr Miłosierdzia, częściej w Miejskim Szpitalu Zakaźnym.

Całość - oględziny, transport i hospitalizacja obciążały budżet gminy. Przy braku środków prostytutki wypuszczano, co skutkowało kolejnymi zakażonymi kiłą, rzeżączką i wrzodem miękkim (szankrem). Dlatego starano się kontrolować i leczyć nosicielki, których w 1930 r. było już ponad sto.

Ze zbiorów autora
Ze zbiorów autora
Rozprzestrzenianiu się chorób wenerycznych sprzyjały również bliższe kontakty z tancerkami gdyńskich lokali, prostytuującymi się potajemnie. W latach 30. liczba chorych kobiet sięgnęła 2/3 liczby mężczyzn, co pokazuje, że do zakażeń dochodziło także między partnerami stałymi.

Wychodząc naprzeciw rosnącym potrzebom, 1 kwietnia 1929 r. otwarto pierwszą w mieście przychodnię przeciwweneryczną. Nastąpiło to po kilkunastomiesięcznych przygotowaniach, polegających głównie na gromadzeniu środków finansowych oraz szukaniu odpowiedniego miejsca.

Kawiarnia i jadłodajnia w Gdyni. Ok. 1930 r. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni.
Kawiarnia i jadłodajnia w Gdyni. Ok. 1930 r. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni.
W sierpniu poprzedniego roku wynajęto dwa pomieszczenia w budynku w centrum, obok policji. Przeznaczenie lokalu ukryto przed właścicielem, obawiając się cofnięcia zgody na najem. Działano słusznie, choć nieskutecznie - gdy prawda wyszła na jaw, mieszkańcy sąsiednich lokali oprotestowali pomysł, opóźniając uruchomienie placówki.

Jej wyposażenie zakupiono ze środków Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, a Skarb Państwa i Kasa Chorych współfinansowali utrzymanie. Przychodnia działała jedynie przez godzinę dziennie (oprócz niedziel), ale duża frekwencja prostytutek sprawiała, że inni chorzy obawiali się przychodzić. Badano - również mikroskopowo, leczono - w tym zastrzykami, uświadamiano, rozdając ulotki i dostarczając ich obcojęzyczne wersje na pokłady wpływających statków oraz odwiedzając chorych w domach. Potrzebującym wydawano owoce i mydło.

Ze zbiorów autora
Ze zbiorów autora
Co ciekawe, z czasem po pomoc zaczęli zgłaszać się ubodzy i bezrobotni z innymi schorzeniami, których trudna sytuacja zmusiła do przełamania oporów. Prostytutki, inne kobiety oraz mężczyzn przyjmowano o różnych porach.

Od 1932 r. placówka działała przy ul. Portowej, trzy lata później w Ośrodku Zdrowia na Grabówku. Przy ul. św. Piotra utworzono wówczas (1936 r.) osobną przychodnię, nastawioną wyłącznie na obsługę marynarzy, która stała się elementem struktur sanitarnych portu. Finansowana z pieniędzy państwowych, gwarantowała zagranicznym "wilkom morskim" bezpłatną pomoc medyczną, do czego Polska zobowiązana była umowami międzynarodowymi.

Zapotrzebowanie na takie usługi medyczne było rosnące - już w połowie lat 30. na leczenie szpitalne trafiało rocznie ok. 50 marynarzy zagranicznych. W 1939 roku udzielono przeszło 4 tys. porad, a liczba leczonych zbliżała się do tysiąca. Dla porównania przychodnia miejska odnotowała ponad 10 tys. wizyt sześciuset osób.

Sklep kolonialny w Gdyni. 1930 r. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni.
Sklep kolonialny w Gdyni. 1930 r. Ze zbiorów Muzeum Miasta Gdyni.
Szacunek tysiąca chorych w stutysięcznym mieście to niby tylko 1 proc., ale dużo większy problem. Choroby weneryczne, jako wstydliwe, często nie były leczone w placówkach publicznych, mimo iż było to bezpłatne. Pacjenci woleli udać się do lekarzy prywatnie, o ile było ich na to stać. Z tego względu statystyki występowania chorób mogą być zaniżone. Poza tym część przypadków nie była zgłaszana do momentu wystąpienia najpoważniejszych objawów. Niekiedy trudna prawda wychodziła na jaw podczas doradztwa przedmałżeńskiego, prowadzonego przez jedną z gdyńskich przychodni. Jaki wpływ informacje miały na przebadane pary, źródła nie podają.

Choroby przenoszone drogą płciową były jednym z głównych problemów społecznych międzywojennej Gdyni. W obliczu znacznych ruchów ludności, rotacji marynarzy, dużej tabuizacji tematu, kwestią trudną do opanowania. Tym bardziej wobec braku terapii antybiotykowych, na których wprowadzenie przyszło poczekać kilka lat.

Podczas prac nad artykułem korzystałem głównie z dokumentów przechowywanych w Archiwum Akt Nowych, Archiwum Państwowym w Bydgoszczy i gdyńskim Oddziale Archiwum Państwowego w Gdańsku.

Opinie (47) 5 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1755 Pierwsza msza w kościele św. Ignacego W Starych Szkotach w nowo wybudowanym kościele jezuickim pod wezwaniem św. Ignacego odprawiono pierwszą mszę świętą. W 1777 powstała drewniana wolnostojąca dzwonnica.

1901 Otwarto wystawę Sień Gdańska Przy Długim Targu 43 na parterze Nowego Domu Ławy otwarto wystawę zwaną Sień Gdańska. Ekspozycja składa się z ponad dwustu eksponatów ofiarowanych przez Lessera Giełdzińskiego. Dziś wystawa jest częścią kompleksu muzealnego Dworu Artusa.

1975 Ks. Kardynał Karol Wojtyła otworzył i poświęcił Muzeum Diecezjalne W Oliwie w dawnym klasztorze pocysterskim Metropolita krakowski ks. Kardynał Karol Wojtyła otworzył i poświęcił nowo utworzone Muzeum Diecezjalne.

Sprawdź się

Jaki gdański malarz był twórcą portretów książąt pomorskich oraz późniejszych władców Pomorza i Polski?

 

Najczęściej czytane