wiadomości

Mord w dniu słynnego meczu

artykuł historyczny

28 września 1983 r. całe Trójmiasto żyło meczem Juventusu Turyn z Lechią Gdańsk. Zaaferowana była także milicja. Wykorzystali to bandyci, którzy postanowili okraść bogatą mieszkankę Sopotu.



Mecz wywoływał emocje sportowe i polityczne. To był moment, w którym "Solidarność" mogła pokazać, że nie została stłamszona stanem wojennym. Tłumy na stadionie Lechii. Tłumy na ulicach Gdańska i pomeczowe walki z milicją, która ściągnęła do zabezpieczenia meczu zarówno funkcjonariuszy w cywilu, oddziały ZOMO, i oddziały ze szkół milicyjnych. "Pod broń" powołano także milicjantów z innych trójmiejskich komend. Tym z niższych stopniem, wydano mundury, tarcze, hełmy i wysłano do zabezpieczenia spotkania jako NOMO (Nieetatowe Oddziały Milicji Obywatelskiej) razem z zomowcami. Wyższych rangą skierowano do innych zadań. Spowodowało to, że większość komend milicji w Trójmieście na niemal cały dzień pozostała bez pełnej obsady.

Czytaj także: wspomnienia uczestników słynnego meczu Lechia Gdańsk - Juventus Turyn z 1983 roku

Były wszak osoby, które tego dnia nie emocjonowały się ani piłka nożną ani polityką. Do nich należała Maria S. 76 -letnia mieszkanka Sopotu od kilkudziesięciu lat prowadziła sklep z artykułami kolonialnymi o nazwie "Liliput", znajdujący się przy ulicy Bohaterów Monte Cassino. Jej długi, wąski i nieco ciemny sklepik pełen zagranicznych, nieosiągalnych wówczas w państwowych sklepach czekolad, kawy i innych słodyczy znali wszyscy mieszkańcy kurortu.

Podobnie jak ją samą: S. kupowała zagraniczne frykasy zazwyczaj od marynarzy wracających z rejsu do Trójmiasta. Sklepikarka była powszechnie lubiana. Była też uważana za osobę majętną.

W środę wieczorem 28 września 1983 r. Maria S. jak zwykle zamknęła swój sklep. Około godz. 20 pod blok przy ul. Kościuszki 33 C zobacz na mapie Sopotu, zwany przez sopocian "dolarowcem", Marię S. odprowadziła Grażyna K., która u niej sprzątała. Tu się pożegnały.

Właścicielka "Liliputa" była osobą wręcz przesadnie ostrożną. Całodzienny utarg wkładała do woreczka na piersiach. Robiła to na zapleczu tak, aby nikt tego nie widział. Do domu zawsze odprowadzała ją właśnie Grażyna K. Maria S. nikomu obcemu nie otwierała drzwi, uzbrojone w trzy zamki. Od pewnego czasu sklepikarka obsesyjnie bała się, że ktoś ją zabije.

Niestety, nie udało jej się oszukać losu, którego tak się bała.

Następnego dnia, czyli 29 września koło południa, zwłoki Marii S. znalazły jej przyjaciółki. Umówiły się z nią w sklepie około południa w czwartek. Kiedy zastały zamknięty sklep, zaniepokojone poszły do mieszkania sklepikarki.

Długo dobijały się bez rezultatu, aż w końcu jedna z nich nacisnęła klamkę. Drzwi okazały się otwarte. Mieszkanie było splądrowane. Krzesła były powywracane, na podłodze walała się zawartość szaf i szuflad.

Zamordowana Maria S. leżała w największym pokoju przy ścianie, nieopodal drzwi. Miała na sobie jasny prochowiec, przez ramię przewieszona była torba na zakupy, ze splątanymi ramiączkami. Sekcja zwłok wykazała że denatka zmarła około 12 godzin wcześniej.

Ślady wiodą do Bydgoszczy

Wieść o zamordowaniu właścicielki "Liliputa" błyskawicznie obiegła Sopot, mimo, że ówczesna prasa nie rozpisywała się o tym. Mieszkańcy kurortu byli zbulwersowani. Sprawie nadano wysoki priorytet i śledztwo ruszyło z kopyta.

Początkowo w łapy śledczych wpadli miejscowi złodzieje. W trakcie przesłuchań wyszło na jaw, że od jakiegoś czasu szykowali się żeby obrabować Marię S. Jednak mimo, że milicjanci przyciskali rzezimieszków, tamci twardo zaprzeczali jakoby mieli coś wspólnego ze śmiercią sklepikarki.

Pat trwał do 13 grudnia, kiedy to zadzwonili milicjanci z Bydgoszczy z ważnymi dla śledztwa informacjami. Pochodziły od Zdzisława C., który siedząc w więzieniu w Inowrocławu pracował jako fryzjer więzienny.

Po wyjściu na wolność 8 września 1983 roku spotkał w rodzinnej Bydgoszczy kolegę z odsiadki Jarosława M. i  towarzyszącego mu Andrzeja K. Kiedy oblewali spotkanie w bydgoskim barze "Słowianka" M. zaczął namawiać go na dobrą robotę w Sopocie. Zdzisław C. odmówił, bo nie chciał wracać za kratki. Ale to właśnie zeznania przyciśniętego przez milicjantów byłego fryzjera więziennego, naprowadziły śledczych na morderców Marii S.

Jarosław M. i  Andrzej K. namówili na napad trzeciego bydgoszczanina - Mariusza B. Potem przyjeżdżali do Sopotu kilkakrotnie, żeby rozeznać się w sytuacji i zaplanować napad.

28 września rozdzielili się i czekali obserwując "Liliputa" oraz blok, w którym mieszkała sklepikarka. Po godzinie 19 Maria S. zamknęła sklep i ze swoją pracownicą poszła w kierunku domu. Bandyci spanikowali. Bali się, że obie kobiety wejdą do bloku. To zniweczyłoby ich plan.

Jednak, jak wiemy, właścicielka "Liliputa" pożegnała się z pracownicą i sama weszła do klatki schodowej. Dwóch bandytów czekało już na nią pół piętra wyżej i pół piętra niżej. Kiedy Maria S. otwierała drugi zamek w drzwiach do swojego mieszkania, za jej plecami po cichu stanął Andrzej K. Gdy kobieta uporała się z trzecim zamkiem bandyta chwycił ja za rękę, zasłonił usta dłonią i pchnął na drzwi. Oboje wpadli do środka. Bandzior ponownie zatkał jej usta. W tym czasie do środka wtargnęli pozostali uczestnicy napadu.

Sklepikarka prosiła, żeby nie robili jej krzywdy. Stwierdziła, że odda im wszystko, co ma. W tym czasie trójka bydgoszczan szukała łupów, jednak znaleźli jedynie kilka cennych przedmiotów. Nie udało im się sforsować zamków kilku szaf i komód.

Wściekły Andrzej K. przewrócił przerażoną kobietę na podłogę. Do ust wepchnął jej ścierkę z kuchni, a głowę obwiązał flanelowym kocem z komody. W trakcie krępowania kobiety, napastnik znalazł na jej szyi woreczek z utargiem. Odciął go nożem i przetrząsał mieszkanie dalej.

W pewnym momencie Maria S. zaczęła się dusić. Roztrzęsieni i przestraszeni Jarosław M. i Mariusz B. uznali, że starczy już tego i zaczęli namawiać rozochoconego K. do opuszczenia mieszkania.
- Zostajemy. W tym mieszkaniu muszą być miliony - zawarczał.

Żeby rozładować złość kilkakrotnie uderzył właścicielkę w twarz owinięta kocem. Wówczas dolna sztuczna szczęka Marii S. zatamowała na dobre dopływ powietrza do tchawicy. Kobieta zaczęła się dusić.

W końcu bandyci opuścili mieszkanie zabierając jeszcze konającej kobiecie obrączkę z palca i portmonetkę z torebki. Do Bydgoszczy wrócili elektryczną kolejką osobową. Już wtedy zaczęli pić. Ich łupem padło 140 tysięcy złotych (równowartość mniej więcej ówczesnych
rocznych zarobków). Andrzej K. wziął z tego 40 tysięcy. Jarosław M. i Mariusz B. po 30 tysięcy. Reszta poszła na wódkę.

Kary

Bandytów aresztowano w grudniu 1983 r. Proces nie mógł się jednak zacząć w terminie. Mariusz B. i Andrzej K. nie przyznawali się do niczego. Za to już na pierwszym przesłuchaniu załamał się Jarosław M., który ze szczegółami opisał przebieg zdarzenia. W następnych miesiącach w areszcie śledczym na skutek gróźb współsprawców M. zapadł na chorobę psychiczną i został przewieziony na leczenie. Po kuracji nie odwołał jednak swoich zeznań.

Później proces nie mógł się zacząć ze względu na Andrzeja K. Siedząc w areszcie nieustannie dokonywał samookaleczeń m.in. wprowadzając sobie do cewki moczowej druciane kotwice, połykając sprężyny, wbijając druty do komór serca. Bandyta wsadził sobie nawet drut w gałki oczne. W końcu przesadził, sypiąc sobie do oczu tłuczone szkło, przez co omal nie utracił wzroku.

Dopiero w grudniu 1987 r. Sąd Wojewódzki w Gdańsku skazał Andrzeja K. na 25 lat pozbawienia wolności. Jarosław M. i Mariusz B. dostali po 12 lat. Sąd Najwyższy zmniejszył wyrok orzeczony wobec Andrzeja K. z 25 na 15 lat więzienia. Zdaniem SN sąd pierwszej instancji nie uwzględnił, iż K. nie był wcześniej karany, a w momencie popełnienia zbrodni miał zaledwie 19 lat.

Personalia osób zostały zmienione.

Artykułem "Mord w dniu słynnego meczu" rozpoczynamy publikację cyklu artykułów poświęconych dawnym sprawom kryminalnym z całego Trójmiasta. Będziemy opisywać rozwikłane i nierozwikłane przypadki, które miały miejsce od zakończenia wojny do początku lat 90. Wiele z nigdy wcześniej nie było obiektem zainteresowania mediów.

Opinie (129) 9 zablokowanych

  • Przestępczość była i będzie (12)

    w karaniu jednak powinniśmy przejść na metody średniowieczne

    • 134 7

    • Kara smierci przez powiesznie na rogatkach miasta

      jak w temacie

      • 45 3

    • Ciekawe (3)

      Spalić dom podpalacza meczetu?

      • 13 2

      • Osoba ta ma moją dozgonną wdzięczność (1)

        • 2 12

        • wracaj do jaskini

          • 1 2

      • hm, a czemu nie? on podpala, wiec czemu nie jemu podpalic, chyba sprawiedliwe, Hammurabi wiedzial co robi....

        • 7 0

    • Po jasny gwint wymieniać w treści kilka osób z imienia i inicjały nazwiska, żeby na koniec napisać, ze personalia zostały zmienione...nigdy tego nie zrozumiem

      • 23 0

    • prawy dolny róg zdjecia monciaka a potem wyrzej przy scianie jest kolejka do ona wyzej jest napis praktyczna pani (4)

      Tam właśnie sprzedawali jedyne w trójmiescie pączki amerykańskie Donaty!!Pyszne niesamowicie. Podobnie jak sprzedawali dalej przed ulicą pyszne jedyne w swoim rodzaju gofry!!Oba zostały miejsca zlikwidowane a własciciele zabrali receptury ze sobą!!Niem juz nigdzie Donatów bo to czasami ktos sprzedaje to ma tylko ich aromat!! podobnie jak dobrych gofrów!!

      • 8 2

      • To moze skonfiskowac im te receptury w imie sprawiedliwosci społecznej ?

        • 0 4

      • ojejku tylko się nie rozpłacz pasibrzuchu

        takie donaty i gofry nawet lepsze potrafię sobie zrobic sam, nie potrzeba mi ich tajnej receptury, no ale jak ktoś ma dwie lewe ręce, to moze to byc dla niego dramat

        • 2 5

      • ach donaty

        kto pamieta je z dziecinstwa ten wie o czym mowisz..... swieta prawda !!!

        • 2 0

      • Donaty !

        Odrazu zobaczyłam tą kolejkę po donaty :) Były pyszne jak i pyszne jedzenie w barze pod wierzbą którego także mi brakuje .

        • 1 0

    • Kary powinny być bezwzględne. Zajumał Ci samochód...masz prawo wy...chać jego kozę. Hmm, albo odwrotnie. Sam już nie wiem.

      • 0 0

  • opiszcie lepiej mordy na ksiezach (18)

    SBecja szalała nawet po 90r ale o tym cicho. Takie przypomnienie nigdy nie wyjaśnionych mordów na ksiezach dobrze by współgralo z ta nagonką która jest teraz w mediach metnego nurtu

    • 89 118

    • (1)

      Później był wybór Karola Wojtyły na papieża i powstanie Solidarności. Nastąpiła jeszcze większa mobilizacja sił partii i SB do likwidacji zagrożenia dla władzy komunistycznej. Do końca lat 80 prowadzono bezwzględną walkę z Kościołem, zamordowano m.in. księży Popiełuszkę, Niedzielaka, Suchowolca i Zycha.
      Tak. Według naszej dzisiejszej wiedzy, w latach 1981-89, a więc stanu wojennego i ostatnich lat komunizmu, w niewyjaśnionych do końca okolicznościach, bądź w wyjaśnionych jako mord, zginęło najprawdopodobniej ośmiu kapłanów. Przy czym, co do niektórych z nich nie ma wątpliwości, przynajmniej na dzień dzisiejszy. Czyli ks. Jerzy Popiełuszko został zamordowany przez trzech funkcjonariuszy właśnie Departamentu IV Wydziału VI MSW Piotrowskiego, Chmielewskiego i Pękalę. Był to mord wyjątkowo brutalny, wcześniej poprzedzony próbą zabicia kapłana w drodze z Gdańska do Warszawy. Podobne metody, próby zabójstwa, ale nieudane, stosowano wobec ks. Stanisława Małkowskiego, ks. Adolfa Chojnackiego i to są przypadki historycznie zbadane. Ale nieudane ataki, bo ci kapłani przeżyli, bądź w ogóle nie wykonano tego planu mordu. Wiemy również o przypadkach śmierci kapłana spowodowanych tak zwanymi wypadkami, bądź przez tak zwanych nieznanych sprawców. Termin nieznani sprawcy jest, oczywiście, podawany często ironicznie, bo w zasadzie wszystkie okoliczności wskazywały na sprawstwo funkcjonariuszy SB. Mam na myśli, przykładowo, nie tylko te podane przez pana przypadki z 1989 r., czyli Niedzielaka, Suchowolca, Zycha, ale też z maja 1983 r. przypadek o. Honoriusza Kowalczyka, dominikanina, bardzo mocno zaangażowanego w działalność duszpasterstwa akademickiego w Poznaniu. O. Kowalczyk w latach stanu wojennego ratował dusze niejednego młodzieńca przed
      wynikającymi z emocji czynami antykomunistycznymi, ratował też matkę 19-letniego młodzieńca Majchrzaka, zamordowanego przez funkcjonariuszy SB podczas jednej z manifestacji ulicznych w stanie wojennym. Był to więc bardzo zasłużony kapłan z wielkim autorytetem na tamtym terenie, który w maju, albo w kwietniu, o ile pamiętam, 1983 r. wsiadł do swego malucha, fiata 126p i na prostej drodze uderzył w drzewo. Został ciężko ranny. Po przewiezieniu do szpitala w zasadzie nie było z nim zbyt długiego kontaktu, ale zdążył wybaczyć jeszcze sprawcom swej śmierci, dając do zrozumienia, że jest to w gruncie rzeczy śmierć na życzenie SB. I umarł. Ani ówczesne działania prokuratury i śledztwo nie wykryły sprawców, ani też po 1989 r. nie znaleźliśmy w III RP sposobu, by dowiedzieć się, jaki był przebieg tego przypadku i kto w gruncie rzeczy za nim się krył. W lipcu 1989 r. była powołana tak zwana komisja Rokity, od nazwiska posła. Komisja ta znalazła w sumie ponad sto przypadków śmierci w latach 80, które wzbudzały wątpliwości, co do przebiegu okoliczności śmierci danej osoby. Komisja wybrała 88 przypadków, co do których uznała, że najprawdopodobniej osoby te zostały zamordowane przez funkcjonariuszy SB albo też przestępstwo polegało na mataczeniu.

      • 21 20

      • JAK WIDAC KOMUCHY I ESBECJA MAJA SIE DOBRZE W GDANSKU - NAGONKA NA KOSCIOL DALEJ TRWA

        PO^$$LONE MIASTO I REGION

        • 1 0

    • mordowani byli przez nagminne gejostwo i alkoholizm (3)

      a nie z innych przyczyn. Wystarczy wymienić najbliżej na Przymorzu Gdyni Głównej i dziesiątkach innych. Nawet ten ostatni zdaje się w Łostowicach gdzie chłopak przyjechał zwiedzić Trójmiasto a czarny go spił i zgwałcił wiec go udusił.

      • 17 24

      • Cieciowanie na parkingu do konca zycia dla Was

        A dla reszty radosc, jak sie taka ubecka gebe z przeszlosci rozpozna.

        • 11 5

      • Sam jesteś nagminny gej.

        Wymień te dziesiątki innych.

        • 11 7

      • ubecki kmiocie

        do urbana ciagnac albo r******palikota

        • 6 1

    • część tych mordów to nie sb tylko kochasie księży pederastów

      • 19 15

    • hehe nigdy w historii Kościół nie miał się tak dobrze jak w czasach PRL... (3)

      ...a przywołane sprawy dotyczyły księży, którzy zostali zamordowani albo w zwykłych kryminalnych sprawach, albo przeszkadzali zarówno ówczesnym władzom państwowoym, jak i kościelnym (tak, tak)... Tak więc proszę o szersze i bardziej dogłębne spojrzenie na sprawę, a nie powtarzanie po raz kolejny bzdur.

      • 18 11

      • ciekawe (2)

        Ciekawe czy ty to były sbek czy jakis potomek milicjanta. W Norwegii kolaboranci nie mogli piastowac urzędów państwowych do trzeciego pokolenia. W IIIRP odwrotnie, urzędy przypisane zdrajcom do trzeciego pokolenia.
        Jest tez taka możliwosc ze jesteś efektem edukacji właśnie tych kolaborantow.

        • 15 11

        • lecz się biedna formo życia...

          • 9 12

        • Zmień lekarza i przestań słuchać "rydzyjka".

          • 2 4

    • środowisko kleru było dokładnie zinfiltrowane przez SB (2)

      nawet do Watykanu trafili współpracownicy w sutannach.
      nie było potrzeby zwalczania przemocą a tym bardziej mordować.
      przypadek ks. Popiełuszki i kilka innych to wyjątki potwierdzające regułę.
      dziś przypadki morderstw i napaści rabunkowych przypisuje się tylko komunistycznemu aparatowi
      co ciekawe nie zniechęciło to kleru w sprawie odzyskiwania majątku kościelnego do korzystania właśnie z pomocy sb-ków
      prawda o zbrodniach lat 80-tych, gdyby ją opisać, byłaby o wiele ciekawsza

      • 11 6

      • do Watykanu dotarl Turowski (1)

        Prlowski agent na sznurku kgb. To że dotarł tak wysoko tzn ze kościoł nie był przejęty a tylko rozpracowywany. Pytanie jak informacje tego psa posłużyły do zorganizowania zamachu na naszego Papieża.
        Przypomnę tez ze on został ściągnięty do smolenska by zabezpieczac lądowanie. To tak jakby lis miał pilnować kur

        • 12 5

        • o następny nie zażył dziś swoich pigułek...

          • 7 11

    • Ale mordy na księżach, o czym bezimienny wspominasz , nie są usprawiedliwieniem i nie dają im uprawnień do molestowania nielatów!!! Amen

      • 4 1

    • Szczegolnie morderstwo ksiedza na kowalach 23 marca 2011 r.
      Naptawde jestem ciekaw za co zginął tak "dobry" ksiądz.

      • 4 2

    • bredzisz

      bredzisz i mylisz pojęcia i to jest właśnie ten mmmmmmmmmmmmmmetny nurt aby zamieszać ludziom w umysłach . proponuję literaturę z IPN TAM SIĘ WSZYSTKIEGO DOWIESZ a tym mętnym nurtem nie ukryjesz występków tych , októrych się tak mocno martwisz --teraz oni są nietykalni jak kiedyś czerwoni --pozdrawiam

      • 2 5

    • Biedne "czarnuchy"

      Takie skrzywdzone.
      To nie było dzieciom wkładać rączek w majtki i prawić morałów rodzicom, że dziecko konfabuluje.

      • 2 6

  • Obłęd (1)

    Do czego można się posunąć dla pieniędzy...

    • 67 0

    • Interesujący artykuł.

      • 3 0

  • Kara smierci (4)

    Jestes za lub przeciw glosuj + /-

    • 214 55

    • (1)

      kara smierci to za szybka egzekucja,ja bym sie poznecal

      • 8 6

      • Lecz się.

        • 0 1

    • Przeciw.

      Piąte "Nie zabijaj"

      • 7 11

    • w normalnym kraju bylbym za ale w Polsce to by sie budzet nie wyplacil za ,,pomylki''najpierw trzeba by zlikwidowac korupcje ktora wladza wszelakiego typu jest u nas przezarta od najnizszego szczeblem urzedasa po premiera i prezydenta...

      • 4 0

  • chociaz raz bez bledu (3)

    chcialbym przeczytac chociaz jeden artykul bez zadnego bledu... NOMO to Nieetatowe Oddziały Milicji Obywatelskiej a nie Nieetatowe Odwody Milicji Obywatelskiej!

    Odpowiedź redakcji:

    Dziękujemy za sugestię. Treść została poprawiona.

    • 35 5

    • NOMO tak jak i ZOMO to odwody, a nie oddziały.

      Taka jest oryginalna nazwa.

      • 7 0

    • nie wydaje mnie się, żeby taki blok znajdował się przy ul. Kościuszki.

      • 1 1

    • Wie bo służył.

      • 7 0

  • hm nie wiem jak mozna zabic drugiego czlowieka ? ja balbym sie ukrasc batonika w sklepie a co dopiero zabic !!! (3)

    • 54 1

    • Bałbyś się? Czego, kary? (1)

      Gdyby nie groziła Ci kara to byś kradł i zabijał?

      • 6 4

      • Napisał "bałbym się" w domyśle sumienia

        • 0 0

    • Jana

      A ja nie zrobiłabym tego, ale wcale nie ze strachu bynajmniej

      • 3 0

  • Pamietam ten sklepik (3)

    był naprzeciw kina Bałtyk czyli obecnie Teatru Wybrzeże, w tym sklepiku potem były zapiekanki a teraz już nawet nie wiem co jest.
    Tą babcie też pamietam, była staruszką niedowidzącą i niedosłyszącą. Razem z kolegą w czasach podstawówki chodziliśmy tam kupować gumy (takie z tatuażem) czy też Donaldy.

    Po jakimś czasie sklepik zamknięto i myślałem że się po prostu babci zmarło naturalnie a tu po 30 latach taki "news" że ją zabito.

    • 48 1

    • małe sprostowanie

      sklepik był trochę wyżej czyli prawie naprzeciw Rossmana, na googlach view widać że jest tam chyba połaczone to z jakimś sklepikiem sprzedającym lody

      • 8 0

    • dokładnie to samo chciałam napisać :-)

      Pamiętam nawet zapach wnętrza tego sklepu. I też biegałam tam po Donaldy :-)

      • 8 0

    • to od zawsze była taka mała babinka, miała cukierki z rzemieślniczych fabryczek i wielkie lizaki czerwone. Szok był, jak ją zabili. A sklep był rzeczywiście jak w artykule :-)

      • 8 0

  • Niesamowite!? (9)

    Znowu pod płaszczykiem ludzkiej tragedii wracamy do tego żenyjaacego meczu w którym lechia sie po prostu skompromitowała.Zreszta po co wam Juventus skoro nawet kacapy z Charkowa was na własnych śmieciach leją.

    • 28 53

    • O, już się pierwszy kompleks z Gdyni pojawił, a jakże...

      Powinieneś dostać bana na internet.

      • 14 10

    • Kacper chcesz w ZABKI :))))) smutasie z arki

      • 6 5

    • Cóż (2)

      Lechia przynajmiej ma własny stadion, arka musi użyczać od bałtyku.

      • 9 5

      • "Własny stadion" (1)

        Traugutta 29 od zawsze stadion MOSIR Gdańsk.PGE.arena własność miasta Gdańska a nie Lechii.Stadion na ulicy Olimpijskiej w Gdyni własność GOSIR Gdynia a więc nigdy Bałtyku nie był.A teraz do odrabiania lekcji marsz!

        • 6 6

        • Lolek może opowiesz co się stało ze stadionem Arki przy Ejsmonda

          • 6 3

    • kacper czyli zero

      • 2 1

    • Przypomnij mi.... (2)

      Kiedy ostatnio Arka strzeliła dwa gole Barcelonie?

      • 3 1

      • Przypomne ci (1)

        Kiedy straciła trzy z kacapami i to na własnych smieciach a z Barceloną to był mecz pokazowy z rezerwami rezerw którym nawet grac sie nie chciało.

        • 3 3

        • rezerwy rezerw

          a wychodzi messi

          • 3 1

  • Widzicie ! Bogaci mieszkaja tylko w Wielkiej plycie :) (4)

    Niby rury na wierzchu ! Niby beton peka ! Niby winda trzeszczy ! Niby klatki gwozdziem poryte :) Ale to specjalnie dla niepoznaki i tam sa Milionerzy :) Siedza na kanapach z lat 70 a w kanapach dolary :)

    • 33 12

    • No wyobraż sobie (3)

      Ze w latach 70-tych bya taka moda na mieszkanie w tak zwanym "nowym budownictwie" w przeciwieństwie do starych poniemieckich domów miałeś centalne ogrzewanie i nie musiałeś zapylać z węglem z piwnicy i palić w piecu."wielka płyta" to nazwa współczesna ale jak widać tego typu budownictwo trzyma się dobrze i nie sypie się po kilku latach jak nowo budowane budynki.

      • 24 1

      • Nowe budownictwo jest dzis budowane tak samo jak to stare kiedys ! Skoro stare wytrzymaly 100 lat to i nowe wytrzymaja ! (2)

        Piotrek '' Przeciez Nowe budynki sa budowane z tego samego co domy jednorodzinne ! Czy domy jednorodzinne sie rozpadaja ? Nie ! Z czego bys zbudowal dom ? z betonu ?.

        • 0 19

        • nowe budynki nie są z cegieł palonych jak kiedyś

          tylko z najtańszych dostępnych plus 2 płyty kartono-gipsy jako działowe, gdy sie uderrzy pięścią można przebić na wyot, izolacji akustycznej zero!!!

          jedynie brak rur i okna sa nowsze (jak ktoś w bloku sobie nie wymienił.

          A takie rury od ogrzewania to u mnie dają ciepła tyle że nie musze odkręcac grzejników, może nieestetyczne ale ekonomiczne.

          • 11 0

        • Jakos tego

          Nie widze,sam mieszkam w takim budynku dla "nowobogackich" budowanym w 2005 roku i niestety wszędzie odpadają płytki z balkonów,pękają tynki i już trzeba remontować w budynkach obok podobna sytuacja.

          • 4 0

  • Kiedyś to byli śledczy, dziś nawet byle oszusta nie potrafią posadzić (3)

    • 49 5

    • ba ale układy jakie dzisiaj są
      Pędzące Króliki itp

      • 6 2

    • kiedys był 07 zgłoś się a dziś tylko Malanowski i partnerzy

      • 10 0

    • To se newrati.

      Bo kiedyś można było posadzić przesłuchiwanego na przykład na nodze od taboretu. Dać mu zwyczajnie w mordę. Teraz kryminaliści obrażają śledczego, a ten jest bezsilny i dławi go złość jak "papuga" po przesłuchaniu wyprowadza bandytę na wolność.
      Kiedyś drobny złodziej piwniczny dostawał zwyczajnie pałką po łapkach na miejscu. Bo tyle mu się "należało" za kradzież weków.

      • 7 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

1905 Rozbiórka XVIII - wiecznego pałacu Mniszchów opis Przy Długich Ogrodach 88/89 rozpoczęła się rozbiórka XVIII- wiecznego pałacu Mniszchów. Budynek w XIX wieku służył jako siedziba pruskiego generała - gubernatora Gdańska.

Sprawdź się

Kto ufundował pomnik Jana III Sobieskiego, stojący w centrum Gdańska?