wiadomości

Międzywojenny Gdańsk w oczach polskiego korespondenta prasowego

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Jak powstawała administracja celna Wolnego Miasta Gdańska

Korespondencje prasowe polskiego dziennikarza z przedwojennego Gdańska są dokładnym zapisem wydarzeń z pierwszej połowy lat 30 XX wieku.
Korespondencje prasowe polskiego dziennikarza z przedwojennego Gdańska są dokładnym zapisem wydarzeń z pierwszej połowy lat 30 XX wieku.

Rzadko w ręce miłośników historii Gdańska (a międzywojennego w szczególności) trafiają książki tak kompletne, jak wydany niedawno "Gdańsk przed burzą". To opracowany zbiór tekstów autorstwa Adama Czartkowskiego, polskiego korespondenta "Kuriera Warszawskiego" z Wolnego Miasta Gdańska.



Książka ukazała się w połowie grudnia zeszłego roku. W przedświątecznej gorączce i mnogości nowych tytułów, jakie pojawiły się wówczas na rynku wydawniczym, można było ją łatwo przeoczyć. Dla każdego miłośnika historii Gdańska międzywojennego (a tych, jak doskonale wiemy, nie brakuje) byłaby to jednak duża strata. Oto bowiem w nasze ręce trafiła... książka niemal idealna. Ale po kolei.

Korespondencja z Wolnego Miasta

Na 256 stronach zamieszczono łącznie 140 tekstów autorstwa Adama Czartkowskiego, które zostały opublikowane na łamach "Kuriera Warszawskiego" od połowy 1931 r. do końca 1934 r. Wszystkie one zostały zamieszczone w porządku chronologicznym, w układzie trzech kolumn na jednej stronie (świetny zabieg, podkreślający, że mamy do czynienia z tekstami prasowymi). Każda kolejna korespondencja opatrzona została dużym tytułem, co pozwala na łatwiejszą nawigację po stronach książki.

Co istotne - wybrane postacie czy wydarzenia, które przewijają się w artykułach napisanych przeszło 80 lat temu przez Czartkowskiego, są objaśnione. Zadanie to wykonała Lucyna Żukowska, autorka wydanej trzy lata temu książki pt. "Między śmiercią a diabłem. Kościół ewangelicki w Gdańsku w okresie rządów NSDAP (1933-1945)". Współczesne wydanie tekstów Czartkowskiego zawdzięczamy jednak przede wszystkim - podążając za lakonicznymi informacjami zawartymi na stronie redakcyjnej (niestety, nie zostało to nigdzie w tekście szerzej objaśnione - a szkoda!) - dwóm osobom: Krzysztofowi Andrzejowi JeżewskiemuPeterowi Oliverowi Loewowi. Miłośnicy historii bez problemu rozpoznają pewnie nazwisko tego ostatniego (w omawianej pracy jest on zresztą autorem wstępu).

Kronikarz "brunatniejącego" Gdańska

Kim był autor prezentowanych w książce tekstów? Adam Czartkowski (1881-1958) był botanikiem, historykiem kultury, pedagogiem, edytorem i działaczem społecznym. Człowiekiem, jakich dziś już rzadko się spotyka. Do Gdańska trafił w 1928 r. Został tu oddelegowany jako nauczyciel nauk przyrodniczych, z zadaniem objęcia funkcji pedagoga w Gimnazjum Polskim (został także wicedyrektorem tej szkoły).

Zobacz także: Mapa Gdańska, Gdyni i Sopotu z lat 40. XX wieku

W 1931 r. zaczął pisać dla "Kuriera Warszawskiego". Świetnie znał język niemiecki, do tego czasu poznał także specyficzne stosunki panujące w Wolnym Mieście. Pełnił funkcję korespondenta przez osiem lat, do wybuchu II wojny światowej. Był bacznym obserwatorem, bystrym analitykiem i profesjonalnym korespondentem (co nie oznacza, że w swych osądach nie był nieomylny). Korzystał szeroko z lokalnej prasy, miał także (dzięki zaangażowaniu społecznemu) świetny ogląd na stosunki w środowisku Polonii Gdańskiej. Dzięki temu jego korespondencja układa się w fascynującą kronikę "brunatniejącego" Gdańska - miasta, w którym coraz silniejsze poparcie zyskują narodowi socjaliści. Prezentowane teksty Czartkowskiego dotyczą w przeważającym stopniu życia politycznego, choć oczywiście znajdziemy także trochę informacji np. o życiu społecznym czy religijnym w Gdańsku na początku lat 30.

Bogata ikonografia

Cieszy oko twarda oprawa, dobrej jakości papier, mnogość ilustracji. Te ostatnie to zresztą kolejny atut omawianej publikacji. Obok bowiem fotografii znanych, zamieszczono w książce także szereg ilustracji pochodzących z ówczesnej prasy, które zazwyczaj ściśle wiążą się z omawianym w danym momencie tematem. Sięgnięcie po zasoby ilustracji prasowej było o tyleż oczywistym, co wciąż rzadko spotykanym we współczesnej literaturze poświęconej Gdańskowi, rozwiązaniem. Uważni czytelnicy nie powinni być zaskoczeni - publikacja sygnowana jest logiem Fundacji "Terytorium Książki", które kontynuuje działalność uznanego, słynącego właśnie z pięknie wydawanych pozycji, gdańskiego wydawnictwa słowo/obraz terytoria. Brawa należą się zarówno Ewie Lichnerowicz, która odpowiadała za wybór ilustracji, jak i projektantom graficznym i składaczom (Stanisławowi Salijowi, Joannie Kwiatkowskiej).

Książka idealna?

Nie przywykłem do pisania recenzji czy omówień publikacji, którym trudno byłoby zarzucić jakikolwiek błąd, który wpływałby istotnie na ocenę całości. Tymczasem tak właśnie jest w przypadku pierwszej części "Gdańska przed burzą...". Oczywiście, że można wytknąć kilka drobnych mankamentów - ot, na przykład zabrakło mi pełnego wykazu użytego materiału ikonograficznego (pochodzi on zapewne głównie ze zbiorów PAN Biblioteki Gdańskiej, przy której współpracy wydano zresztą książkę). Przydałby się także choćby jeden akapit uchylający rąbka tajemnicy, od kiedy i jak długo opracowywano teksty Czarkowskiego, kto był pomysłodawcą ich wydania, itp. Drobne potknięcia znalazłem w podpisach dosłownie dwóch ilustracji (a to naprawdę świetny wynik!). Ale powiedzmy sobie szczerze - to nie są żadne istotne błędy.

Słowem podsumowania

Adama Czarkowskiego "Gdańsk przed burzą. Korespondencje dla «Kuriera Warszawskiego». Część 1: 1931-1934" to starannie opracowany i pięknie wydany zbiór tekstów. Artykuły Czartkowskiego stanowią wartościową kronikę i - wbrew pozorom - ich lektura potrafi wciągnąć niczym dobra fabuła osadzona w realiach międzywojnia. To jeden z największych atutów tej pracy. Stanowi ona z jednej strony kapitalny zbiór źródeł dla badaczy, z drugiej zaś - fascynującą lekturę dla pasjonatów i miłośników historii. W mojej ocenie jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich tych, którzy interesują się dziejami Wolnego Miasta Gdańska. I należy się cieszyć, że pojawią się także kolejne części.

Książka dostępna jest m.in. w sklepie internetowym wydawnictwa słowo/obraz terytoria w cenie 58,65 zł

Gdańsk w okresie II wojny światowej w kolorze

Opinie (60) 3 zablokowane

  • Aż łza sie kreci jak widac jak piekny był Gdańsk kiedys i co jak koszmarnie wyglada obecnie! (6)

    • 44 39

    • bredzisz (2)

      Aktualny Gdansk jest najladniejsza swoja odslona. Przynajmniej jesli chodzi o Glowne miasto.

      Inna sprawa, ze jest sztuczny, odbudowany, nieautentyczny z ludzmi, ktorzy utracili pamiec historyczna miejsca. Glowne miasto to makieta dla turystow, a nie centrum zycia miasta (jak np. w Poznaniu, Krakowie czy Toruniu).

      • 18 15

      • czy nie powinno upodabniać się do starego GD (1)

        Np. Konsrw. Zabytków nakazać fasady z cegły kłaść zamiast beton i kamienice holenderskie?
        Celowe rujnowanie Gdańskiej architektury? czy ustępstwa dla develop?
        co prowadzi Konserw zabytków do tak nie logicznych zatwierdzenia?!?

        • 9 6

        • Co to za bełkot?

          • 0 0

    • Odejdzie Budyń to odbudujemy Gdańsk. (1)

      • 27 17

      • super

        Blokujecie łapki w górę!

        • 4 8

    • aż kręci si3 łza

      ze budyniuja nas od ponad 20 Lat!

      • 11 7

  • Jeszcze powrócą dobre czasy!!! (1)

    • 18 27

    • Powracają!

      Chwała Ruchowi Narodowemu!

      • 1 2

  • Danzig nie Gdansk (16)

    Na filmiku pieknie widać jaki był niemiecki Gdańsk. Sfastyki, trupie czaszki na hełmach, dzieciaki z Hitlerjugend. Pamietajmy, że ludzie na filmiku właśnie zabili Polaków lub odesłali ich do obozów. Czy na taką historię GDańska chcemy się powoływać? Polski GDańsk z ruin dźwigneli Polacy z WIlna , Lwowa i reszty Polski. Ale dzisiejsze władze wolą o tym nie pamiętać...

    • 61 46

    • tak bardzo nie pamietaja, ze Adamowicz bardzo glosno mowi o swoich korzeniach wilenskich

      i wrzucal calkiem sporo fotek na fb z wyjazdu z corka do Wilna podkreslajac motyw osobisto-historyczny.

      Bredzisz.

      • 12 7

    • ,,Sfastyki" (1)

      A co to takiego?

      • 8 5

      • Znak szczęścia polskich narodowców.

        • 3 1

    • łapka w góre

      ...bi blokują!

      • 0 2

    • (5)

      Chłopie! Historia to historia i nic tego nie zmieni! To było niemieckie miasto. Nie wolno przekłamywać tego jak to wygląąło naprawdę.

      • 17 6

      • Nie kłam, nie było niemieckim miastem....... (3)

        Od 997 do 1227: należał do Królestwa Polskiego
        1227 - 1294: Księstwa Pomorskiego
        1294 - 1308: Księstwa Krakowskiego

        1308 - 1454: Zakonu krzyżackiego
        1454 - 1466: ziem spornych podczas wojny trzynastoletniej

        1466 - 1569: Królestwa Polskiego
        1569 - 1793: Chorągiew królewska króla Zygmunta III Wazy.svg Rzeczypospolitej Obojga Narodów

        1793 - 1807: Królestwa Prus

        1807 - 1814: Cesarstwo Francuskie

        1815 - 1871: Królestwa Prus
        1871 - 1918: Cesarstwa Niemieckiego
        1918 - 1920: Republiki Weimarskiej

        1920 - 1939: Wolne Miasto (pod protektoratem Ligi Narodów)

        1939 - 1945: Niemiec nazistowskich (Gdańsk-Prusy Zachodnie)

        1945 - obecnie: Rzeczypospolitej Polskiej (1952 - 1989 Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej)

        • 10 5

        • Ciekawe kto to był ten Waza.svg

          • 1 1

        • Z tego co zamieściłeś wynika wprost. Przez pewien okres czasu - łącznie 266 lat Gdańsk był miastem niemieckim (1)

          I tego czasu nie da się wymazać z historii czy udawać, że niczego takiego nie było, szczególnie, że przez wieki Gdańsk był miastem wielonarodowościowym, niegdyś zamieszkiwanym przez Niemców, Polaków, Szkotów, Żydów i Holendrów, potem Szkoci i Holendrzy się zmieszali z resztą i zostali Niemcy, Żydzi i Polacy. Następnie przyszedł XX w., Wolne Miasto Gdańsk i najpierw gdańscy Żydzi w większości uciekli w różne strony świata, głownie do USA, a następnie w momencie wybuchu II wojny światowej Niemcy pozbyli się większości mieszkających w Gdańsku Polaków i reszty Żydów, którzy nie zdążyli lub nie mieli możliwości wyjechać. Po 1945 r. do Gdańska zaczęli ciągnąć Polacy z różnych stron kraju, a także kresów, a pozostali przy życiu Niemcy stopniowo byli zmuszani do wyjazdu, wcześniej jednak robiąc za siłę roboczą, która przymuszona została do porządkowania Gdańska z zniszczeń wojennych, a także chowania trupów. Dopiero po kilku latach od zakończenia wojny Gdańsk stał się miastem zamieszanym niemal wyłącznie przez Polaków, choć nieliczni przedwojenni niemieccy mieszkańcy i ich potomkowie mieszkają w Gdańsku do dziś.

          • 8 0

          • To, że ktoś siłą chciał go opanować nie znaczy, że jest niemiecki. Założony przez Królestwo Polskie i jest Polski i będzie zawsze!

            • 3 7

      • Skoro to miasto niemieckie to czemu sygnowało się flagą na której jest polska korona nadana przez polskiego Króla ? Widocznie Niemcy nie mieli odwagi albo pewności co do przynależności Gdańska do Rzeszy.

        • 2 1

    • . (3)

      GD tak wygląda, bo ci co dżwignęli z ruin z nocnikiem po kapustę kiszona do sklepu biegali.

      • 4 6

      • Widać za mało folksdojczów na odlew tym nocnikiem lali

        • 0 5

      • (1)

        Z ruin dźwignęli Gdańsk absolwenci Uniwersytetów w Wilnie, Lwowie i Paryżu, no, ale mogłeś to przeoczyć, zajęty ślinieniem się nad mundurem dziadka z gapą.

        • 5 6

        • Njapierw ci "absolwenci" rujnowali Gdańsk, grabili domy, mordowali lokalnych Polaków, którzy nie zgadzali się na życie w komunie.

          • 1 3

    • Jak już popodpalali domy i poszabrowali ludzki dobytek (każdy, kto coś miał, był nazywany Niemcem, nawet gdy czuł się Polakiem)? Gdańsk został w większości zniszczony przez tych "Polaków" z Wilna, Lwowa i innych Kresów już po przejściu Sowietów. Do końca lat 40 komuchy z Wołynia i Ukrainy prześladowały lokalną ludność - wystarczy się przejść po mieszkaniach starych ubeków i zobaczyć, ile przedwojennych mebli jeszcze do dziś mają.

      • 3 1

    • Oto co Niemcy robili w Gdańsku - wydawało im się że przerobią go na niemieckie miasto

      Z lektury tego samego numeru "Gazety Gdańskiej" możemy dowiedzieć się, że płonne to były nadzieje - gazeta napisała "o niesłychanym wandalizmie jakiego dopuścili się nacjonaliści niemieccy w Gdańsku". Ich ofiarą padły "królewskie polskie orły zdobiące płot okalający fontannę na Długim Rynku", co było dowodem na to, że celem niemieckiej polityki w Gdańsku wcale nie była pokojowa koegzystencja dwóch narodowości, lecz dążenie, by "zatrzeć ten widomy znak iż Gdańsk od wieków był miastem polskim".

      Czytaj więcej na:
      http://historia.trojmiasto.pl/Dokument-Dobrej-Woli-i-pruski-wandalizm-n106871.html#tri

      • 0 1

  • (2)

    Uwielbiam taką dziennikarską polszczyznę: "nie oznacza, że w swych osądach nie był nieomylny"

    • 14 10

    • (1)

      Twoja propozycja?

      • 2 2

      • abarot

        Mógł się mylić.

        • 4 0

  • (5)

    Na starych pocztówkach i w książkach widać jak piękna zabudowa byłe wkoło obecnego pomnika Sobieskiego a wtedy chyba Wilhelma.

    • 24 5

    • Wilhelm stał przez Bramą Wyżynną (2)

      Na Targu Drzewnym stał obelisk wojenny tzw. Kriegerdenkmal (pomnik niemieckich zwycięstw)

      • 10 1

      • (1)

        Tereny obecnego "forum" wraz z pomnikiem były też piękne. Danziger Hof i cały skwerek ach jaka przestrzeń i jaki pomysł na miasto.

        • 9 0

        • No jak to? Skwerek z pomnikiem zamiast Podwala? Bez wielkiego, trzypoziomowego skrzyżowania? Bez Błędnika?! A którędy niby miałyby jeździć Przenajświętsze Samochody, hę?

          • 1 0

    • Wpis pt "Nic nie wiem ale się wypowiem"

      • 4 3

    • Się mądrzysz a guzik wiesz!!!

      • 0 0

  • Ale lipa.Gdzie bunkier Szekspirowski,ECS i galerianki. (1)

    • 29 13

    • gimbus

      • 1 2

  • Co by nie mówić to (7)

    za Niemca jednak porządek był.

    • 33 16

    • To mit (3)

      • 8 6

      • Chyba (2)

        Gott MIT uns

        • 4 2

        • . (1)

          błąd- Gott mit Uns

          • 1 1

          • Rzeczywiście

            straszny błąd!

            • 0 1

    • Zwłaszcza w Stutthofie.

      • 10 2

    • Prawo było przestrzegane i egzekwowane z całą surowością jak powiedział pan minister

      • 2 1

    • Eeee, nie bardzo bo ludzie lazili po jezdniach :) .

      • 0 0

  • niestety wolne m gdd (1)

    Było wolne tylko dla miemców!
    Polak był kopalny w d*sko!

    • 29 6

    • aż łza się kręci

      Jak wyszliśmy z tę przyjaźnią z Niencami i Ruskani!

      • 4 2

  • Dziekuję za ten artykuł książkę na pewno przeczytam i polecam też innym (1)

    Pozycja ta mi też umknęła recenzja jej jest bardzo zachecająca .Tak na marginesie trochę szkoda że zlikwidowano CKUMiE szkoły w której w przedwojennym budynku byla oaza Polskości w WMG

    • 23 0

    • szkoda

      Tak. CKUiME nie przetrwało .. Teraz straszy pustkami a kiedyś szkoła o poziomie politechnicznym. Zawsze mówiłam,że Gimnazjum Polskie przetrwało okupację, komunę a Budynia nie.

      • 4 4

  • Wojna (2)

    To najgorszy wymysł człowieka.

    • 29 1

    • Zaraz po religii.

      • 6 6

    • A starość - boski. :)

      • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1867 Ignacy Kraszewski przybył do Gdańska opis Z dwudniową wizytą do Gdańska przybył znany pisarz Ignacy Kraszewski. W warszawskim czasopiśmie Kłosy opublikowano reportaż z odwiedzin.

Polecane wydarzenia

Sprawdź się

Którą z tych dzielnic przyłączono do Gdańska najwcześniej: