wiadomości

stat

Małe, ale śmiałe. Kutry torpedowe i artyleryjskie podczas II w.ś.

artykuł historyczny
Załoga ORP "S1" w porcie.
Załoga ORP "S1" w porcie. fot. CAW
ORP "S1" podczas rejsu z dużą prędkością.
ORP "S1" podczas rejsu z dużą prędkością. fot. mw.mil.pl
Ścigacz ORP "S1".
Ścigacz ORP "S1". fot. mw.mil.pl
Kuter brytyjski klasy MASB.
Kuter brytyjski klasy MASB. royal-navy.mod.uk.com
Polski kuter torpedowy okresu powojennego.
Polski kuter torpedowy okresu powojennego.
Okręty typu 918 służące do zwalczania okrętów podwodnych.
Okręty typu 918 służące do zwalczania okrętów podwodnych. fot. mw.mil.pl

Wojenne historie dużych okrętów, takich jak np. OORP "Piorun" czy "Błyskawica", są powszechnie znane. Mało kto jednak pamięta o niewielkich, 23-metrowych jednostkach, które mimo skromnych rozmiarów na trwałe zapisały się na kartach historii Polskiej Marynarki Wojennej.



Przedwojenna koncepcja operacyjna kontradmirała Jerzego Świrskiego zakładała, iż polskie okręty uwikłane w konflikt będą operować z dala od swych baz, przecinając dalekie linie zaopatrzenia przeciwnika. W myśl tego zlecano przede wszystkim budowę jednostek o dużej autonomiczności. Mniejsze okręty, takie jak kutry torpedowe i artyleryjskie, musiały poczekać na swoją szansę aż do programu inwestycyjnego w latach 1936 - 1942.

Pierwotne plany zakładały budowę kilku kutrów w stoczniach zagranicznych, w których polscy specjaliści mieli zdobyć niezbędne doświadczenie. Kolejne zamówienia miały zostać złożone już w Warsztatach Portowych Marynarki Wojennej w Gdyni. Zakładano, podobnie jak w przypadku ORP "Orzeł", że fundusze na budowę nowych jednostek zbierze się w ogólnopolskiej zbiórce społecznej. Licząc na hojność narodu, zaplanowano sformowanie flotylli złożonej z 17 jednostek (tyle w tym czasie było bowiem województw).

Plany planami, a ostatecznie zdecydowano się na zamówienie jedynie dwóch ścigaczy, ale za to w znanej i sprawdzonej już z budowy OORP "Błyskawica" i "Grom" brytyjskiej stoczni White'a. Ponieważ jednak odpowiednie umowy podpisano dopiero w lipcu 1939 roku, wybuch wojny uniemożliwił przybycie zamówionych jednostek do kraju.

Gdy Polska Marynarka Wojenna podjęła współpracę u boku Royal Navy, upomniała się o zamówione wcześniej jednostki. Jak się jednak niebawem okazało, wobec wstrzymania finansowania i wybuchu działań wojennych, angielska marynarka przejęła oba zamówione polskie okręty. Ostatecznie ustalono, że w 1940 r. Polska Marynarka Wojenna przejmie jeden z zamówionych ścigaczy, dodatkowo otrzyma jedną nową jednostkę, a trzecią wydzierżawi.

Jak wyglądały same okręty? Były to jednostki o wyporności 32 ton, długości ok. 23 metrów i szerokości 5 metrów, uzbrojone w 1 działko 20 mm, liczne karabiny maszynowe i bomby głębinowe, osiągające prędkość 40 - 42 węzłów. Podczas uroczystego podniesienia biało-czerwonej bandery nadano im nazwy OORP "S1"," S2" i "S3".

Na "S1" dokonano istotnej zmiany - zdemontowano wyrzutnie torpedowe, przez co okręt z kutra torpedowego stał się jednostką artyleryjską i...pierwszym pechowcem nowej flotylli. W dzień po podniesieniu bandery na okręcie doszło do tragicznego wypadku - wybuchł pożar, podczas tłumienia którego zginął dowódca por. mar. Janusz Sokołowski. Powstałe uszkodzenia wyeliminowały okręt na trzy miesiące z działań wojennych.

"S2" i "S3" patrolowały kanał La Manche. "S2" zestrzelił niemiecki samolot, "S3" poważnie uszkodził nieprzyjacielski trałowiec. Niestety, wypadki zdawały się nie opuszczać polskich jednostek - niedługo po swym sukcesie "S3" został uszkodzony i musiał udać się na remont do stoczni.

Prawdziwym sukcesem była jednak potyczka, do której doszło 21 czerwca 1942 roku. "S2" i "S3" miały osłaniać brytyjski konwój, ale na "S3" znowu doszło do awarii silnika, więc musiał wrócić do portu. Dowódca "S2", por. Wciślicki, zdecydował o kontynuowaniu patrolu. W niektórych opracowaniach możemy natknąć się na opinie, że dowódca zlekceważył rozkaz powrotu do bazy lub też sam rozkaz został niedokładnie nadany. Dziś nie jesteśmy w stanie określić, jak naprawdę było. W każdym razie około północy ORP "S2" spotkał się z sześcioma niemieckimi ścigaczami. Nie zrażony tym faktem por. Wciślicki nakazał zbliżenie się do nieprzyjaciela i z odległości ok. 300 metrów nakazał otwarcie ognia. Niemcy zupełnie nie spodziewali się ataku od strony względnie bezpiecznego wybrzeża francuskiego, skąd zaatakowali Polacy. Dzięki temu udało się uszkodzić dwie jednostki nieprzyjaciela.

Niemcy jednak szybko zorientowali się, że przeciwnik jest znacznie słabszy od nich. "S2" zanotował pierwsze poważniejsze uszkodzenia. Na szczęście por. Wciślicki umiejętnymi manewrami wyprowadził swój okręt z pułapki, a uczynił to tak zręcznie, że Niemcy - nie zauważywszy tego - zaczęli się wzajemnie ostrzeliwać. Polacy wrócili do bazy.

Niedługo po tych wydarzeniach "S2" i "S3" osłaniały grupę brytyjskich ścigaczy torpedowych podczas ataku na niemiecki konwój. Podczas potyczki tym razem na "S2" doszło do awarii silnika. Okręt, osłaniany przez bliźniaczą jednostkę, musiał wycofać się z pola walki, wcześniej zapisując jednak na swoim koncie uszkodzenie niemieckiego ścigacza.

Niestety, intensywna eksploatacja spowodowała szybkie zużycie mechanizmów okrętowych i w latach 1943 - 44 wszystkie kutry wycofano z linii.

Po zakończeniu działań wojennych i odrodzeniu się floty w powojennej Polsce nie zapomniano o tego typu okrętach. Już w 1946 roku wydzierżawiono od ZSRR dwa kutry, które pod biało-czerwoną banderą pływały aż do połowy lat 60. Co warte podkreślenia, w latach 1969 - 1989 w linii znajdowały się kutry torpedowe rodzimej produkcji, które spłynęły z pochylni Stoczni Północnej w Gdańsku. Zmodyfikowany projekt tych jednostek w wersji zwalczania okrętów podwodnych wycofano dopiero w roku 2006.

Opinie (43) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1880 Inauguracja Muzeum Prowincjonalnego w Zielonej Bramie W Zielonej Bramie zainaugurowało działalność Zachodniopruskie Muzeum Prowincjonalne. Placówka posiadała wiele wydziałów, w późniejszym okresie specjalizowała się również w zagadnieniach archeologiczno - przyrodniczych. Działała do 1945 roku.

Sprawdź się

Kim był Jean Georg Haffner?