wiadomości

stat

Lato nad morzem w 20-leciu międzywojennym

artykuł historyczny

Gdy przeglądamy gazety sprzed 95, 90 i 80 lat widać, że nasi przodkowie mierzyli się z podobnymi problemami, z jakimi mamy do czynienia dziś.



Lipiec roku 1923 zaskoczył wszystkich pogodą, przynosząc "chłody zamiast upałów" -przynajmniej w "niektórych częściach Niemiec", bo o pogodzie nad Bałtykiem "Gazeta Gdańska" z 4 lipca milczała, wspominając jedynie "ustawiczne śrubowanie cen na gaz, elektryczność, za jazdę koleją, tramwajem itd.", co doprowadzało "ludność tutejszą [czyli gdańszczan] wprost do rozpaczy".

Lecz to nie rozpacz sprawiła, że w Gdańsku - "w stosunku do roku ubiegłego o tym samym czasie" - "ogromnie zmalała frekwencja Polaków". To akurat było "zasługą" działających "pod krzyżackim sztandarem" Niemców, "kujących swe plany przeciw Polsce" - uważali oni bowiem, "że mimo zakreślonych granic nic się nie zmieniło i Gdańsk jest tem, czem był, po wszech czasy", czyli "miastem niemieckiem".

Z tą opinią nie zgadzali się jednak Polacy, dając temu wyraz nie tylko na drodze dyplomatycznej, lecz "przemawiając do Niemców" również bardziej zrozumiałym językiem...

Lipiec roku 1928 nie przyniósł poprawy w pogodzie, dając powody do radości chyba tylko gdańskim kolejarzom: pozostali znowu byli skazani na "dotkliwe zimno i ciągłe słoty", które "bardzo smutnem echem odbijały się [nie tylko] na budżecie miasta Sopot, jako właściciela zakładu klimatycznego, lecz także i na prywatnych osobach, trudniących się odnajmywaniem mieszkań" oraz na właścicielach "przedsiębiorstw gastronomicznych i hotelowych".

Spadek liczby odwiedzających Sopot zawdzięczał jednak nie tylko pogodzie: na przykład Polaków skutecznie zniechęcała "namiętna kampanja pewnej części prasy polskiej przeciwko Sopotom i w. m. Gdańskowi". Ta medialna krucjata była wynikiem antypolskiej polityki władz miasta: niemiecka "dyrekcja uzdrowiskowa" zapraszała na występy tylko artystów niemieckich (mających w repertuarze "wyłącznie niemieckie pieśni patriotyczne"), bojkotując polskich wykonawców i kompozytorów (za wyjątkiem Chopina), zaś wśród flag "wszystkich prawie państw i narodowości europejskich", wywieszanych w mieście przy okazji różnych imprez, dziwnym trafem zawsze brakowało tej polskiej...

Niezbyt udany początek letniego sezonu nie odstraszył jednak zupełnie amatorów morskiej kąpieli, z myślą o których wydawano nie tylko ostrzeżenia kąpielowe...

...ale także oddawano do użytku nowe "promenady nadbrzeżne" (takie jak np. ta przy "wielkim kąpielisku ludowym" w Siennej Hucie [obecnie Stogi]) oraz ułatwiano dostęp do plaż: np. w Gdyni - "w tych dniach" - została "wykończona i oddana do użytku publicznego", "prowadząca od ulicy Świętojańskiej, obok ogrodu kuracyjnego, do pomostu i deptaka" ulica Dojazdowa.

Z "wykończenia dojazdu do plaży" cieszyli się jednak nie tylko plażowicze...

Lipiec roku 1928 przyniósł też gdynianom ciekawą inicjatywę Eugeniusza Kwiatkowskiego, który zaproponował wzniesienie na Kamiennej Górze "Pomnika Wolności"*. Sam Józef Piłsudski "objął protektorat" nad tym projektem, zaś przewodniczącą komitetu budowy została "p. marszałkowa Piłsudska" - w skład komitetu weszli też: "Rada Ministrów z prof. Bartlem, wszyscy wojewodowie, ks. biskup Okoniewski i wiele innych wybitnych osobistości". Niestety, pomysł nigdy nie wyszedł poza fazę projektów - budowy "pomnika trzech zjednoczonych ziem polskich" (mającego kosztować, niebagatelną jak na tamte czasy, sumę miliona złotych, zwanego też niekiedy "polską statuą" wolności), nawet nie rozpoczęto: na przeszkodzie temu stanął nadchodzący ogólnoświatowy kryzys gospodarczy.

Lipiec roku 1938 kontynuował tradycję niedobrej, lipcowej pogody: "silne wiatry i burze" zmusiły do szukania schronienia w Gdańsku "150 aparatów niemieckich turystycznych", biorących udział w lotniczym "rajdzie zatokowym".

Ale nie był to jedyny wyścig rozgrywany w tym czasie na Wybrzeżu: w Gdyni do zawodów stanęli motocykliści, Gdynia była też miejscem startu ostatniego etapu "międzynarodowego raidu Automobilklubu Polski" (meta znajdowała się w odległych o 386 kilometrów podwarszawskich Łomiankach).

Wśród lipcowych atrakcji znalazła się również... defilada polskich statków węglowych, zorganizowana z okazji "poświęcenia nowego, największego polskiego statku węglowego "Robur VIII"", zwodowanego 30 kwietnia w szkockim Burntisland. Po wybuchu II wojny światowej, ósmy"Robur" wszedł do służby wojennej pod nazwą SS "Zagłoba" i w lutym 1943 r., razem z całą załogą i kpt. Zbigniewem Deyczakowskim, zaginął na Atlantyku. Była to największa strata Polskiej Marynarki Handlowej w czasie II wojny światowej - w morskich odmętach zginęło 26 marynarzy.

Początek miesiąca dostarczył też sensacji archeologicznej: "p. Franciszek Treder z Borzestowa" zakomunikował, że "i Szwajcaria Kaszubska ma swój Biskupin", wpisując się tym samym w powszechną "biskupinomanię", która ogarnęła Polskę w połowie lat trzydziestych, po tym jak w Biskupinie odkryto dobrze zachowane relikty osady kultury łużyckiej.

Lipcową wędrówkę kończymy w Juracie, "gdzie wykańczało się w przyśpieszonym tempie budowę morskiej pracowni malarskiej przy domku mistrza", czyli słynnego Wojciecha Kossaka. "Podczas pobytu letniego, przewidzianego do połowy września", artysta zamierzał wykonać pierwsze "szkice do panoramy Olszynki Grochowskiej". Niestety, realizacji tego ambitnego przedsięwzięcia (zakładającego, wzorem Panoramy Racławickiej, budowę specjalnej rotundy na wyeksponowanie obrazu - koszt całego przedsięwzięcia szacowano na około pół miliona złotych), przeszkodził wybuch wojny we wrześniu roku 1939 - z panoramy pozostały tylko szkice.


* - Jego zdaniem, pomnik "miał świadczyć ile wagi ma ta ziemia i morze dla zjednoczonej odrodzonej Polski" i "że bez Kaszub, bez morza nie ma zjednoczonej Polski". Miał być też "widomym znakiem ślubowania całego narodu polskiego, że ziemi tej i morza naród polski nie odda za żadną cenę, bo jest jego z krwi i kości". Kwiatkowski zakładał, że pomnik "ma być zbudowany złączonym wysiłkiem wszystkich obywateli polskich" - jednak kryzys okazał się silniejszy...

Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 147 z 4 lipca 1923 r., "Gazeta Gdańska "Echo Gdańskie"" nr 150 z 4 lipca 1928 r. i "Gazeta Gdańska" nr 150 z 4 lipca 1938 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (25)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1561 Na wieży Ratusza ustawiono posąg króla Zygmunta II Augusta Na szczycie odbudowanej po pożarze w 1556 roku wieży Ratusza Głównego Miasta ustawiono posąg króla Zygmunta II Augusta.

Najczęściej czytane