wiadomości

stat

Kto tu rządzi, czyli o ratuszu gdańskim w XVII wieku

artykuł historyczny
Ratusz Głównego Miasta uwieczniony na grafice Matthäusa Deischa z 1765 r.
Ratusz Głównego Miasta uwieczniony na grafice Matthäusa Deischa z 1765 r.

Dla dawnych gdańszczan Ratusz oznaczał jedno: władzę. Niekoniecznie ukochaną.



Ratusz Głównego Miasta w 1945 r.
Ratusz Głównego Miasta w 1945 r. fot. archiwum KFP
Ratusz Głównego Miasta otoczony kramami kupców.
Ratusz Głównego Miasta otoczony kramami kupców.
Ratusz Głównego Miasta dziś.
Ratusz Głównego Miasta dziś. fot. Michał Olech/czytelnik trojmiasto.pl
Ratusz Głównego Miasta w Gdańsku. Dla przyjezdnych i turystów to jedna z głównych atrakcji miasta, nieodzowny punkt wycieczki i miejsce do zrobienia pamiątkowego zdjęcia.

Dla historyków to bezcenna renesansowo-gotycka budowla, siedziba Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, żywe świadectwo przeszłości.

Dla dawnych gdańszczan, Ratusz oznaczał jedno: władzę.

W dobrym i złym słowa tego znaczeniu.

Położony w centralnym punkcie miasta, u zbiegu ulic Długiej i Długiego Targu, od chwili powstania, czyli od końca XIV wieku, był siedzibą władz. Przez kilka kolejnych stuleci stanowił mózg nadmotławskiego grodu. To tu zapadały najważniejsze decyzje, ustalano podatki, akcyzy, przymierza, przywileje, cła. To tu decydowano o wojnie i to tu zmierzał rozwścieczony tłum w czasach zamieszek i tumultów.

W Ratuszu dzielił i rządził patrycjat. W XVII wieku w skład rady wchodziło dziewiętnastu rajców i czterech burmistrzów. To był sam szczyt władzy, najważniejsi z ważnych.

Aby zrozumieć strukturę ówczesnej władzy miejskiej, trzeba powiedzieć o ordynkach. Rajcy i patrycjat to ordynek pierwszy, do drugiego ordynku należeli kupcy, a do trzeciego rzemieślnicy.

Wszystkie ordynki wspólnie tworzyły Szeroką Radę i to ona decydowała o najważniejszych sprawach w mieście. A spraw tych było całe mnóstwo i panowie rajcy oraz pozostałe ordynki były - jakby to dzisiaj powiedzieć - "zawalone robotą".

Jeśli był czas gospodarczej prosperity, zastanawiano się co zrobić, żeby ów okres wydłużyć. W kryzysie łamano sobie głowy nad reformami, które by przywróciły lepsze czasy. W czasie wojennym zastanawiano się nad umocnieniami i zwiększeniem ilości załogi.

W czasie zwyczajnym zajmowano się sprawami zwyczajnymi, tych było najwięcej.

Chociaż porządkiem obrad zarządzali rajcy, to pozostałe ordynki, a także cechy, a nawet osoby prywatne, mogły wnosić swoje sprawy do porządku, w formie suplik i próśb.

Ktoś chce otworzyć kram i prosi uprzejmie radę o pozwolenie, gdyż bez tego umrze z głodu i miasto mieć go będzie na sumieniu. Ktoś inny prosi o pozwolenie na otwarcie warsztatu, w którym zamierza dzięki swojemu tajemnemu wynalazkowi wytwarzać złoto.
Cech powroźników prosi radę o ukaranie partaczy, którzy psują im interes. Ktoś składa skargę na piekarza piekącego zbyt lekki chleb.

Do tego skargi na głośnych sąsiadów, pan skarży zuchwałego sługę, karczmarz dostawcę piwa, dostawca piwa, dostawcę słodu.

Wszystkie dorzeczne i niedorzeczne propozycje omawia rada. Po długiej i burzliwej dyskusji, a czasem (to rzadko) po krótkim i zgodnym posiedzeniu, ustalano i zatwierdzano tekst propozycji, po czym zwoływano pozostałe ordynki na posłuchanie.

Wspólne obrady w Sali Czerwonej ratusza miały uroczysty przebieg. Sprawujący władzę burmistrz odczytywał co ustalono. Ordynki, drugi i trzeci, słuchały w milczeniu i rozchodziły się na własne obrady, ordynek drugi do Domu Ławników, trzeci do Sali Białej.
W międzyczasie kopiści przepisywali wszystko na papier.

Rada ustalała czas kolejnego spotkania. Na dzień przed ustalonym terminem burmistrz wzywał ordynki na ratusz. Wspólnie dyskutowano wszystkie sprawy, głosowano i sporządzano protokoły.

Całość ówczesnego systemu władzy miejskiej była skomplikowana, stąd też wynikała jej słabość, nadmierne zbiurokratyzowanie i niewydolność. Ordynki nie mogły dojść do porozumienia we własnym gronie, nie mówiąc już o Szerokiej Radzie.

Wbrew pozorom system ten niewiele miał wspólnego z demokracją, bo tak naprawdę rada, czyli rajcy i burmistrzowie mieli taką przewagę i tyle prerogatyw, że z łatwością kierowali ordynkami, tak jak im to pasowało.

Patrycjat wpuszczał do ratusza inne grupy, ale tylko po to, aby pokazać im, kto tu rządzi.

Ta niewydolność decyzyjna, egoizm a także korupcja pociągały za sobą pewne skutki. Gdy władza w swych poczynaniach nie trafiała w potrzeby mieszkańców, zdarzało się, że dochodziło do spięć. Bywało, że szacowni rajcy opuszczali sale posiedzeń przez okna. Tak było w roku 1575, kiedy zbuntował się cech rzeźników i z pomocą zwyczajowych dla swego fachu narzędzi, postanowił zawalczyć o sprawiedliwość.

Od początku XVII wieku dochodziło w Gdańsku do rozmaitych konfliktów społecznych, czy to na tle religijnym, politycznym czy też najczęściej materialnym. Głównym winnym w większości przypadków był Ratusz. Bo to Ratusz ustanawiał dyskryminujące prawa. Bo to Ratusz pozwalał bogacić się najbogatszym, a do ruiny doprowadzał biedniejszych. Ratusz rozdzielał intratne stanowiska. Ratusz był siedzibą bogaczy, "którzy pożerają ubogich".

Część z tych konfliktów była grą polityczną, walką o wpływy, stanowiska i pieniądze. Niemałe: pensja burmistrza wynosiła dwa tysiące guldenów rocznie, rajcy - tysiąc dwieście.

Część jednak była autentycznym zrywem różnych grup, przeciwko znienawidzonej, złej, niesprawiedliwej władzy.

Jeden z takich społecznych zrywów miał miejsce w sierpniu 1675 roku, kiedy to rzemieślnicy otoczyli ratusz i rozpoczęli jego okupację. Powodem zajść było odwołanie rektora Gimnazjum Akademickiego, demagogicznego kaznodziei, Idziego Straucha. Nocna próba ucieczki rajców nie powiodła się. Buntownicy z pochodniami w rękach pilnowali wszystkich wyjść z ratusza. Rada ugięła się wobec przewagi tłumu. Jednak był to tylko wybieg taktyczny. Uwielbiany przez masy kaznodzieja, został przy pomocy intryg wyprawiony z miasta i uwięziony w Kostrzynie.

Gdańszczanie nie poddali się, o pomoc w zatargu z własnymi władzami, udali się aż do króla Jana III Sobieskiego. Ten interweniował, ponieważ cenił Straucha, który kilka lat wcześniej napisał rozprawę i poemat na jego cześć.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (14)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1817 Powstała Królewska Szkoła Nawigacyjna Królewska Szkoła Nawigacyjna powstała w Gdańsku, kształcąca do 1920 r. szyprów i nawigatorów. Od 1826 mieściła się przy ulicy Karpiej.

Najczęściej czytane