• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Klucznik bez głowy i kluczy. Niezwykła historia pewnej rzeźby

Rafał Borowski
14 czerwca 2015 (artykuł sprzed 7 lat) 
Opinie (47)
Figura bezgłowego mężczyzny zdobi elewację Katowni od strony Wieży Więziennej. Figura bezgłowego mężczyzny zdobi elewację Katowni od strony Wieży Więziennej.

W samym sercu Gdańska znajduje się niezwykła rzeźba. Z okrągłego otworu we wschodniej ścianie Katowni wystaje popiersie mężczyzny pozbawionego... głowy. Wbrew pozorom, to nie efekt dewastacji figury.



Czy klucznik powinien odzyskać pęk kluczy?

Pod koniec maja wokół Katowni wyrosły rusztowania. Pracujący na wysokości konserwatorzy naprawiają nadgryzione zębem czasu rzeźby, które posadowiono na szczytach ceglanego gmachu.

Od jednej z naprawianych figur odpadło przedramię, które zostanie zrekonstruowane. Bystry obserwator zwróci zapewne uwagę, że to niejedyny ubytek w kamieniarce zdobiącej Katownię. Znajdująca się na ścianie od strony Wieży Więziennej rzeźba mężczyzny w stroju z charakterystyczną kryzą (czyli okrągłym, pofałdowanym kołnierzem), jest pozbawiona głowy. Czy ona również zostanie dosztukowana? Nic podobnego.

Wbrew pozorom, dekapitacja jegomościa z piaskowca nie jest pamiątką zburzeniu miasta w marcu 1945 roku. Nie jest również efektem zaniedbań ze strony osób odpowiedzialnych za konserwację zabytków.

Brak głowy celowym zamierzeniem rzeźbiarza

Figura zdekapitowanego klucznika widoczna w prawym, górnym rogu (na lewo od spatynowanego hełmu). Figura zdekapitowanego klucznika widoczna w prawym, górnym rogu (na lewo od spatynowanego hełmu).
Powstały w XIV wieku Zespół Przedbramia, którego częścią jest Katownia, został poważnie uszkodzony podczas oblężenia Gdańska przez wojska króla polskiego Stefana Batorego w 1577 roku. Niedługo potem wybudowano nowe obwałowania miasta (których częścią była pobliska Brama Wyżynna, wzniesiona w 1588 roku) i Zespół Przedbramia utracił dotychczasowe, militarne znaczenie. Wszystko to doprowadziło do gruntownej przebudowy budowli, którą przeprowadzono na przełomie XVI i XVII wieku. Średniowieczny barbakan zamieniono wówczas w miejskie więzienie. Poza celami dla skazańców, znalazły się tutaj również sala sądowa oraz w pełni wyposażona sala tortur.

Podczas prac adaptacyjnych Katownia nabrała obecnego kształtu. Nadbudowano wtedy dodatkową kondygnację zwieńczoną czterema bogato dekorowanymi szczytami. Autorem kunsztownej kamieniarki zdobiącej Katownię był pochodzący z Niderlandów rzeźbiarz Willem van der Meer.

Wszystkie szczyty są zakończone trójkątnymi naczółkami, na których posadowiono figury przedstawiające XVII-wiecznych strażników miejskich. Najciekawszą, piątą figurę zamocowano poniżej naczółka od strony Wieży Więziennej. Przedstawia zdekapitowaną postać mężczyzny. Na szczególną uwagę zasługuje kikut jego szyi.

Twórca rzeźby zadał sobie sporo trudu i misternie odwzorował anatomiczny wygląd przeciętej szyi. Ten detal jednoznacznie dowodzi, że brak głowy nie jest następstwem uszkodzenia figury czy niszczycielskiej siły czasu. Wspomniany wcześniej Willem van der Meer zaprojektował i wykonał bezgłową figurę. W jakim celu?

Legendarny zdrajca i niewinna ofiara nieodwzajemnionej miłości

To samo miejsce co na zdjęciu powyżej. Stan z 1904 roku. Widoczny na zdjęciu sklep tytoniowy Otto Kosakowskiego mieścił się w budynku dawnego odwachu, którego nie odbudowano po II wojnie światowej. To samo miejsce co na zdjęciu powyżej. Stan z 1904 roku. Widoczny na zdjęciu sklep tytoniowy Otto Kosakowskiego mieścił się w budynku dawnego odwachu, którego nie odbudowano po II wojnie światowej.
Rozwiązania tejże zagadki należy szukać w zbiorach nadmotławskich legend. Co ciekawe, istnieją aż dwa podania, które w zupełnie różny sposób tłumaczą pojawienie się tego osobliwego posągu na ścianie gdańskiej Katowni.

Z "Legend dawnego Gdańska" autorstwa dr Andrzeja Januszajtisa dowiadujemy się, że skazany na śmierć był gdańskim rajcą. Jednym z jego obowiązków było trzymanie pieczy nad kluczami od bram miasta. Podczas jednego z wielu w historii miasta oblężeń, rajca wszedł w konszachty z wrogiem. Mianowicie, na umówiony sygnał miał wyrzucić klucze za miejskie mury i w ten sposób umożliwić oblegającym zdobycie Gdańska. Spisek został jednak zawczasu wykryty. Oblężenie zakończyło się fiaskiem, a zdradziecki rajca został skazany na śmierć. Wkrótce jego głowa przetoczyła się po Długim Targu, na którym wykonano pokazową egzekucję.

Zgodnie z tą legendą, zdekapitowana rzeźba z piaskowca miała być czytelną przestrogą dla mieszkańców i odwiedzających Gdańsk przybyszów. Miała przypominać, że każdy, kto ośmieli się pójść w ślady zdradzieckiego klucznika, zakończy swój żywot równie marnie.

Zupełnie inną, o wiele bardziej makabryczną legendę przytoczył prof. Jerzy Samp. Z jego książki "Miasto tysiąca tajemnic" wynika, że bezgłowa figura ma upamiętniać niesłusznie skazanego na śmierć dowódcę gdańskiej straży więziennej.

W młodym i przystojnym dowódcy, odpowiedzialnym za pilnowanie oczekujących na egzekucję przestępców, zakochała się Sydonia, córka gdańskiego kata. Kiedy dziewczyna zrozumiała, że pochodzący z Elbląga młodzieniec nie odwzajemnia jej uczuć, uknuła okrutną intrygę. Pod osłoną nocy ukradła pęk z kluczami od więziennych cel i uwolniła najbardziej niebezpiecznego skazańca. Tym samym wydała na niedoszłego ukochanego wyrok śmierci za niedopełnienie obowiązków.

Ojciec Sydonii, doświadczony kat Mikołaj natychmiast zdemaskował ohydny plan. Zapewnił córkę, że nie wykona wyroku na niewinnym człowieku. Wściekła dziewczyna otruła więc własnego ojca i postanowiła sama wykonać zaplanowaną na następny dzień egzekucję. Przywdziała katowski kaptur ojca i - nierozpoznana przez nikogo - na oczach zebranych tłumnie na Długim Targu gapiów, odrąbała głowę młodemu elblążaninowi.

Odrażający podstęp wkrótce wyszedł na jaw i Sydonia spłonęła na stosie. Opętana żądzą zemsty dziewczyna sama stała się trzecią i ostatnią ofiarą własnej intrygi. Niedługo potem władze miasta ufundowały bezgłowy pomnik na szczycie Katowni i w ten sposób uczciły pamięć niewinnie straconego klucznika.

Pochopnie dorobiona głowa

Pod koniec XIX wieku pruscy konserwatorzy pochopnie dorobili figurze głowę. Na zdjęciu widoczny również pęk kluczy, trzymany w dłoniach klucznika. Tego detalu do dziś nie zrekonstruowano. Pod koniec XIX wieku pruscy konserwatorzy pochopnie dorobili figurze głowę. Na zdjęciu widoczny również pęk kluczy, trzymany w dłoniach klucznika. Tego detalu do dziś nie zrekonstruowano.
Co ciekawe, figurze klucznika dorobiono kiedyś głowę. Nastąpiło to prawdopodobnie pod koniec XIX wieku, podczas kapitalnego remontu mocno wysłużonego Zespołu Przedbramia. Należy pamiętać, że więzienie funkcjonowało tu aż do 1858 roku.

Ówcześni niemieccy konserwatorzy całkowicie zignorowali fakt, że szyja nie kończyła się pęknięciem, a odwzorowaniem przeciętych tętnic, mięśni i kręgosłupa. Wbrew wszelkiej logice, za pomocą zaprawy cementowej przymocowali do rzeźby głowę.

Głowa przedstawiała oblicze mężczyzny w sile wieku z bujnym zarostem i gęstymi, zaczesanymi do tyłu włosami. Efekt nadgorliwości niemieckich konserwatorów został uwieczniony na przedwojennych fotografiach, które przetrwały do czasów współczesnych.

Cały Zespół Przedbramia, wraz ze zdobiącą go kamieniarką, uległ poważnym zniszczeniom pod koniec II wojny światowej. Na szczęście Gdańsk nie podzielił losu dzisiejszego Kaliningradu. Przejmujący po Niemcach mocno zniszczony Gdańsk Polacy podjęli decyzję o jego odbudowie, a nie wyburzeniu ruin i wzniesieniu w ich miejscu nowoczesnej zabudowy. Podczas trwającej wiele lat rekonstrukcji Zespołu Przedbramia wykorzystano wydobytą z gruzów kamieniarkę.

Replika rzeźby klucznika powróciła na ścianę Katowni dopiero pod koniec lat 70. Polscy konserwatorzy postanowili wykorzystać dorobiony w XIX wieku element, gdyż zapewne nie przyjrzeli się bliżej szyi odtwarzanego posągu. W związku z tym powielili absurdalny pomysł swoich poprzedników - klucznik odzyskał głowę. Lichy sposób zamocowania spowodował jednak, że jakiś czas po odbudowie nieszczęsny element znowu odpadł i przetoczył się po - nomen omen - Szyi Zespołu Przedbramia.

Podczas kapitalnego remontu Zespołu Przedbramia, który przeprowadzono w pierwszych latach XXI wieku, zrekonstruowano wiele detali, np. pozłacane herby Gdańska wieńczące sterczyny. Podczas kapitalnego remontu Zespołu Przedbramia, który przeprowadzono w pierwszych latach XXI wieku, zrekonstruowano wiele detali, np. pozłacane herby Gdańska wieńczące sterczyny.
W I połowie minionej dekady przeprowadzono kapitalny remont dawnego barbakanu. Zrekonstruowano wówczas wiele brakujących od 1945 roku elementów, np. przywrócono pozłacane herby Gdańska, które wieńczą sterczyny na Katowni. Podczas oględzin rzeźby klucznika zwrócono wreszcie uwagę na zakończenie szyi. Tym razem podjęto słuszną decyzję, że głowa na posąg już nie powróci.

Co stało się później z kamiennym czerepem? Zdeponowano go w jakimś magazynie? Może użyto go do przyozdobienia innej zabytkowej budowli? A może najzwyczajniej trafił na wysypisko, uznany za bezwartościowy? Tego niestety nie udało się nam ustalić.

Czy klucznik kiedykolwiek odzyska obręcz z nawleczonymi kluczami?

Na przedwojennych zdjęciach, poza niefortunnie dorobioną głową, można również zobaczyć pęk kluczy. Nie wiadomo, kiedy zaginął ów element, bez którego żaden klucznik nie może wykonywać swojego fachu.

- Nie widziałem tych kluczy na żadnych powojennych zdjęciach. Nie jestem w stanie określić, kiedy zniknęły. Może zniknęły po ostatniej wojnie i ich nie odtworzono, a może po prostu przerdzewiały i odpadły wiele lat temu. Zaznaczam, że to moje prywatne zdanie. Odpowiedzi na ten temat należałoby szukać w archiwach. W każdym razie, podczas remontu przeprowadzonego około 2005 roku, nam - jako ekipie odpowiedzialnej za prace konserwatorskie Zespołu Przedbramia - żadnych kluczy nie przekazano. Myślę, że pęk kluczy można by bez problemu odtworzyć. Pytanie tylko, z jakiego materiału miałyby być wykonane? Nie wiemy, z jakiego stopu był wykonany pierwowzór - powiedział Maciej Szczepkowski, konserwator dzieł sztuki z Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.

To zdjęcie dobitnie pokazuje, ile trudu włożyli polscy konserwatorzy w rekonstrukcję zrujnowanej Katowni. Zdjęcie pochodzi z końca lat 60. To zdjęcie dobitnie pokazuje, ile trudu włożyli polscy konserwatorzy w rekonstrukcję zrujnowanej Katowni. Zdjęcie pochodzi z końca lat 60.
Władze muzeum planują przeprowadzić kompleksową renowację kamieniarki zdobiącej Katownię za około trzy lata. Niestety, na chwilę obecną nie ma żadnych konkretnych planów związanych z odtworzeniem pęku kluczy.

- Podczas prac konserwatorskich, które towarzyszyły utworzeniu w Zespole Przedbramia ulicy Długiej Muzeum Bursztynu, podjęto decyzję, iż rekonstruowane będą tylko elementy architektoniczne kompleksu, zaś dekoracyjne pozostaną w stanie niezmienionym. Natomiast w niedługim czasie, tj. za około trzy lata, wskazane będzie wykonanie drobnych prac konserwatorskich kamieniarki, np. oczyszczenie jej z glonów, dezynfekcja, powierzchniowe czyszczenie. Będzie się to wiązało z ponownym ustawieniem rusztowań, bowiem prac tych nie da się wykonać przy użyciu podnośnika. W trakcie przygotowywania tego przedsięwzięcia na pewno wznowione zostaną rozmowy na temat przywrócenia tego atrybutu figurze - powiedziała Monika Kryger, rzecznik prasowy Muzeum Historycznego Miasta Gdańska.

Nowa - stara atrakcja Gdańska

Widok z Wieży Więziennej na wschodnią stronę Katowni. Figura bezgłowego klucznika znajduje się pomiędzy naczółkiem zwieńczonym rzeźbą a otworami okiennymi na najwyższej kondygnacji. Zza Katowni wyłania się Brama Wyżynna. Widok z Wieży Więziennej na wschodnią stronę Katowni. Figura bezgłowego klucznika znajduje się pomiędzy naczółkiem zwieńczonym rzeźbą a otworami okiennymi na najwyższej kondygnacji. Zza Katowni wyłania się Brama Wyżynna.
Bez względu na wszystko, warto aby bezgłowy klucznik odzyskał wreszcie zagubiony przed laty atrybut. To niewątpliwie najoryginalniejsza rzeźba w całym Gdańsku, a zrekonstruowany pęk kluczy nie tylko podniósłby jej atrakcyjność, ale i uzupełniłby jego makabryczną wymowę.

Ponadto warto również odszukać zagubioną przed laty głowę klucznika. "Odcięta" głowa stanowiłaby ciekawy element wystroju Katowni. Co prawda w murach dawnego barbakanu nie wykonywano egzekucji, ale za to wydawano wyroki śmierci, na mocy których niejeden skazaniec stracił głowę.

Pozostaje mieć nadzieję, że kamienny czerep nie zaginął bezpowrotnie i do dziś spoczywa w czeluściach jakiegoś magazynu. Ciekawym pomysłem byłoby wyeksponowanie go na brukowanym dziedzińcu Zespołu Przedbramia. Dokładnie tam, gdzie niejednokrotnie lądował z hukiem. W ten sposób stojący na dziedzińcu turyści podziwialiby wystawioną przed nimi głowę oraz jej dawnego właściciela, górującego ze ściany Katowni. Z jednej strony rzeźba klucznika zachowałaby pierwotny kształt, z drugiej wysiłek pruskich konserwatorów nie poszedłby na marne.

Dorobienie klucznikowi brakującego atrybutu i wyeksponowanie kamiennej głowy na dziedzińcu Zespołu Przedbramia nie wymagałaby dużych nakładów finansowych. Niemal na pewno oba zabiegi przyczyniłyby się do rozsławienia osobliwej figury i towarzyszącej jej legendy daleko poza granicami Gdańska.

Zdjęcie naszego czytelnika wykonane w listopadzie 2004 roku. Bezgłowy jegomość wciąż jeszcze dzierży pęk kluczy. Zdjęcie naszego czytelnika wykonane w listopadzie 2004 roku. Bezgłowy jegomość wciąż jeszcze dzierży pęk kluczy.

Klucze zniknęły jednak dopiero w 2005 roku

Tuż po publikacji artykułu, skontaktował się z nami Tomasz Błyskosz, kierownik Oddziału Terenowego w Gdańsku Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Dzięki przekazanym przez niego informacjom udało się wreszcie precyzyjnie określić, kiedy zaginął atrybut bezgłowego klucznika. Okazuje się, że obręcz z nawleczonymi kluczami zaginęła stosunkowo niedawno. Dowodem tego jest przedstawione powyżej zdjęcie, które zostało wykonane niewiele ponad dziesięć lat temu.

- Śpieszę z dodatkowymi informacjami na temat atrybutu popiersia, czyli kluczy. W załączeniu przesyłam moją fotografię z 27 listopada 2004 roku, na której ten atrybut występuje. Jego zniknięcie związane jest zapewne z przeprowadzoną w 2005 r. renowacją Zespołu Przedbramia - napisał Błyskosz.

Miejsca

Opinie (47) 4 zablokowane

  • Spokojnie mam dobrą wiadomość! (1)

    Głowa wisi jakieś 2 m wyżej ;)
    A może facet robił kiedyś tam za naturalny monitoring?

    • 31 1

    • Nie traćcie głowy!

      Spokojnie..

      • 1 0

  • Piękne polskie miasto - Gdańsk. (1)

    • 46 10

    • I te piękne polskie budynki, czysto polskie.

      • 2 3

  • (1)

    A jednak w 1904 r. to zespół wyglądał lepiej - ten sklepik kosakowskiego urokliwy - po drugiej stronie było adekwatnie podobne wybudowanie - jakieś małe kamieniczki przylepione do muru - teraz trochę goło... Może warto by to odbudować... Niemcy doprawili głowę, bo nie lubią bałaganu, ale w tym wypadku strzelili kulą w płot ze swoją gorliwością. Mnie historia Sampa lepiej się spodobała, bo wiadomo, że wszystkie baby to czarownice.

    • 65 15

    • Na zdjęciach wszystko wygląda lepiej. Był to typowy szauerek i dobrze się stało, że nie został odbudowany.

      • 4 4

  • Jestem za odbudową tej "tabakierni"!! (6)

    Mógłby tam powstać sklepik z pamiątkami lub centrum informacji o Gdańsku, jakaś mini kawiarenka, lodziarnia etc.

    Powracajmy, gdzie można, do uroków przedwojennego miasta!!

    • 67 9

    • właściwie to trafiki

      • 4 0

    • Tyle rzeczy (1)

      Gdańsk mino swojego wyglądu jest zaledwie odbudowany 30 %,naprawdę jest wiele ciekawych obiektów wartych odbudowy.Coz Armia czerwona zadbała,aby z Gdańska zostały tylko ruiny.Dopiero po zdobyciu podpalono Gdańsk.Ale dzisiejszych czasach zamiast odbudowach dawnej kamienice to wola budować bardziej nowomowne ich wersje.

      • 13 4

      • dobrze ze komuchy nie zabetonowaly starowki

        • 1 1

    • sklepik z e-papierosami?

      • 2 7

    • 20 metrów wcześniej

      w Bramie Wyżynnej mieści się Pomorskie Centrum Informacji Turystycznej.

      • 0 0

    • to wywal kase na stol bo gadac kazdy moze

      • 0 0

  • Kiedys wiedzieli co robic z bandytami.

    Teraz za to mamy 'prawa obywatelskie', które nie dotyczą ofiar.

    • 49 2

  • To jest rzeźba?

    Większego g**na w życiu nie widziałem, a cztery lata jako hydraulik pracowałem.

    • 5 63

  • Ciekawy artykuł.

    • 37 1

  • Szkoda, że inne zabytki Gdańska nie maja tyle szczęścia... (4)

    Bardzo dobrze, że za trzy lata będą przeprowadzali "drobne prace konserwatorskie" kamieniarki, ale jednak szkoda ze wiele innych zabytków do tej pory nie może się doczekać całkowitego remontu...
    Pielęgnują się tylko to co jest w ścisłym centrum choć, też nie do końca, bo jak się patrzy jak niszczeje Stara Rzeźnia i ruiny spichlerzy to aż serce się kraje, bo właściciela powinno się wywłaszczyć i podjąć natychmiastowe kroki w zabezpieczeniu obiektów i po mału dążyć do ich remontu. A nikt mi nie powie ze nie można takiego właściciela wywłaszczyć bo nie raz się czyta jak to w innych częściach kraju się postępuje i gminy wtedy same ratują zabytki, a to są dużo mniejsze i uboższe gminy, to trzeba podkreślić!!! Przytoczyłem przykład Starej Rzeźni ale takich obiektów jest wiele które zasługują na większą uwagę a nie, te które ciągle się pielęgnuje, bo Gdańsk to nie tylko Długa i okolice ...

    • 40 2

    • Zgadzam się z Tobą, ale

      skąd pomysł by gdańską rzeźnię miejską, późniejsze Zakłady mięsne, zwać "Starą Rzeźnią"?
      Naturalnie, jest stara - z końca XIX w., ale nie zwie się Starą Rzeźnia niczym Stara Mydlarnia.
      Mieszkałam w pobliżu, gdy zakłady były jeszcze czynne. Budynki administracyjne były urokliwe. Takoż brama wjazdowa. Hale... co tu dużo gadać? Przy dzisiejszych szklanych domach /Stefek był wizjonerem?/ to majstersztyk.

      • 5 0

    • podzielam twoje zdanie, ale.... (1)

      w odbudowie kryją się pułapki. Przykładem historia spichlerzy Mały i Duży Groddeck. Odbudowane z przeznaczeniem na szkołę muzyczną. Po włożeniu w prace nad nimi mnóstwa pieniędzy do dzisiaj stoją puste bo użytkownik znalazł bardziej atrakcyjne miejsce w byłych koszarach przy ul. Łąkowej. Do dzisiaj stoją budowle popadające w ponowną ruinę, a miasto nie potrafi zachęcić kogokolwiek do ich użytkowania. Tak wiec kwestia Rzeźni też ma kruczek. Wymaga inwestycji w most na Motławie przewidziany w ramach budowy autostrady Blechowskiego (pardon ul. Nowej Wałowej). Wtedy tereny Rzeźni staną się atrakcyjne dla inwestorów. Owszem ten argument z mostem był użyty przy forsowaniu budowy Nowej Wałowej, ale to tylko dla mydlenia oczu. Natomiast cały problem mostu zdeformowano przez pozorne skupienie uwagi społeczeństwa na kwestii nic nie znaczącej dla tej dzielnicy miasta Kładki Restauratorów (w tym ukrywając fakt zniknięcia deklarowanych przez sponsorów 10 milionów złotych).
      Tak więc , jak widzisz dbałość o zabytki ma ciągle pokręcone ścieżki realizacji.

      • 3 0

      • nie sposob sie nie zgodzic z tym co napisales, ale takie tereny jakie naleza do Rzezni sa i tak bardzo atrakcyjne, w scislym centrum kwestia tylko tego by modernizujac je doprowadzic do nich drogi co jak ogladalem te tereny to nikt mi nie powie ze nie bylo by takiej mozliwosci, wiec jesli ktos chce to moze, zas co do odbudowanych spichlerzy to fakt wielka szkoda ze popadaja w ruine ale to tylko rekonstrukcja ktora jeszcze po stoi a takie obiekty jak kamienice na Biskupiej, Dwor Uphagenow, czy Dwor Fishera maja marne sznase na to by jeszcze postac, taka jest ich roznica, a druga rzecza jest to ze patrzac jak sie zarzadza w UMG czy to swoimi terenami, obiektami czy to nadzorowanie wlascicieli jednak daje wiele do zyczenia i widocznie same ciapciaki tam pracuja skor sie dzieje to co sie dzieje ...
        bo inaczej tego nie mozna okreslic ...
        naprawde jak sie chce to wiele mozna tylko trzeba tego chciec i wiedziec co i jak zrobic ... !!!!

        • 0 0

    • ciebie bym wywlaszczyl, zabral wszystko co masz i zaplacil 1 zl

      • 0 0

  • Ciekawe co będą pisać o budyniu za 100 lat i gdzie jego popiersie umieszczą. (2)

    • 30 7

    • nad wejściem do zautomatyzowanego klopa za kilka baniek, które nabył do miasta...

      stawiam na kloca

      • 22 4

    • Żebyś się nie zdziwił ...

      • 2 6

  • Zabytki (2)

    Warto i trzeba dbać o to co zostało wytworzone w przeszłości, bo to jest moja i twoja historia, to jest nasza historia niezależnie jakim językiem mówimy i skąd pochodzimy. Dzisiaj Główne Miasto jest w znacznej części zrekonstruowane jest odbudowane. Dobrze by było podjąć trud odbudowy innych budowli w Gdańsku, tu mam na myśli cały teren dawnego Wolnego Miasta Gdańsk, nie wolno zgadzać się na tworzenie takich potworków jak niby nowy dworzec w Sopocie, a tak naprawdę to nowa galeria handlowa pasująca w tym miejscu jak siodło świni, można przytoczyć wiele innych przykładów. A może warto odbudować budynki na ulicach Karpiej Wiecierze Krosienki czy Wodopój. Odbudowa podniosłaby atrakcyjność tych miejsc.

    • 30 6

    • (1)

      Niestety, oprócz walorów urokliwości, odbudowane obiekty koniecznie muszą posiadać walor funkcjonalności i użytkowości. W przeciwnym przypadku czeka je los odbudowanych spichlerzy Małego i Dużego Groddecka. Odbudowujmy Gdańsk dla siebie, dopiero w drugiej kolejności dla turystów. Jeżeli można połączyć jedno z drugim to wtedy jest to pełny sukces.

      • 8 0

      • masz racje dlatego to miasato musi dbac o zabytki i niestety nawet dokladac do nich ale warto to robic..

        • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Strajkowe wspomnienia Sierpniowe

spacer

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Jak nazywał się gdański drukarz, wydawca XVII-wiecznej Biblii Gdańskiej?

 

Najczęściej czytane