wiadomości

Klejnoty księżniczki Dagmary

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Historia zapomnianego oficera, kmdr. Kazimierza Bielawskiego. Część I

SS "Kościuszko" w gali banderowej. Pod banderą duńską pływał wcześniej jako "Lithunia", a jeszcze wcześniej - pod rosyjską jako "Caryca".
SS "Kościuszko" w gali banderowej. Pod banderą duńską pływał wcześniej jako "Lithunia", a jeszcze wcześniej - pod rosyjską jako "Caryca".

Niemal wszyscy słyszeli o polskich transatlantykach Batory, Chrobry i Sobieski, ale kto wie, że w naszej flocie pasażerskiej pływały także "klejnoty księżniczki Dagmary?"



Niektóre polskie transatlantyki trwale wpisały się do historii naszego kraju. W 1946 roku "Sobieski" przywiózł na swym pokładzie żołnierzy polskich, którzy postanowili wrócić do ojczyzny. "Stefan Batory" był niemalże flagowcem Polskich Linii Oceanicznych, pod banderą których pływał w latach 1968-1987. Na jego pokładzie kręcone były zdjęcia do filmu "Kochaj albo rzuć". Niestety, próby zatrzymania statku nawet w charakterze muzeum czy hotelu zakończyły się fiaskiem i ostatecznie jednostkę, którą wcześniej PLO sprzedało, zezłomowano w 2000 roku w Turcji.

Wśród tych najsłynniejszych statków są jeszcze "Chrobry", który swój tragiczny koniec znalazł podczas działań II wojny światowej tonąc w norweskim Vestfiordzie, "Piłsudski", który zatonął podczas swego pierwszego rejsu wojennego, a jedną z jego ofiar był słynny "Znaczy Kapitan" czyli kpt. Mamert Stankiewicz, czy też "Batory" (poprzednik "Stefana", bliźniacza jednostka "Piłsudskiego") przemierzający morza podczas wojennej zawieruchy, którego w latach 70. zezłomowano w Hongkongu.

MS Chrobry podczas wizyty w Gdyni.



Ale czy ktoś pamięta historię pierwszych polskich transatlantyków zwanych "klejnotami księżniczki Dagmary"?

Zmiany zachodzące w odrodzonym w 1918 r. państwie polskim nie ominęły również sfery morskiej. Niestety patrząc realnie nie byliśmy w stanie stworzyć floty turystyczno-handlowej z prawdziwego zdarzenia, dlatego też zdecydowaliśmy się na przejęcie obcej floty pasażerskiej wraz z jej statkami. Wybór padł na duńską kompanię Det Ostasiatitske Kompagni.

Między innymi dzięki decyzji władz Stanów Zjednoczonych, które z powodu kryzysu znacznie obniżyły tzw. kwoty emigracyjne, czyli limit przyjmowanych emigrantów, Duńczycy chętnie przystali na transakcję, w ramach której przekazali Polsce trzy z czterech swoich statków oraz - co było równie ważne - miejsca do dokonania i cumowania w Stanach.

Tylko dlaczego te statki nazywano "klejnotami księżniczki Dagmary"? Opisał to dokładnie Karol Olgierd Borchardt w swoim "Znaczy Kapitan".

Świat duńskiej księżniczki Dagmary zmienił się w 1866 roku, kiedy to została wydana za mąż za cara Aleksandra III. Zmieniła wtedy swą wiarę (przeszła na prawosławie), jak również i samo imię - odtąd stała się Marią Teodorowną (według źródeł rosyjskich to Maria Fiodorowna).

Niestety los nie był dla niej łaskawy - już w 1894 roku Dagmara vel Maria została wdową. Wtedy tez podjęła niezwykłą decyzję, aby część swego majątku przeznaczyć na zakup... transatlantyków. Księżniczka zawsze interesowała się zagadnieniami morskimi. Kupione przez nią jednostki pasażerskie otrzymały nazwy "Russia", "Kursk", "Car" i "Caryca".

Po zakończeniu I wojny światowej, wypełniając wolę zmarłej już Dagmary, trzy z transatlantyków podniosły banderę duńską ("Russia" po licznych perypetiach ostatecznie podniosła banderę Japonii) zmieniając przy tym swoje nazwy. "Kursk" stał się "Polonią" (statek miał wozić do Ameryki polskich emigrantów), "Car" przemianowany został na "Estonię", a "Caryca" na "Lithuanię".

Niebawem całą linię z transatlantykami przejęli Polacy. Dla dwóch statków wiązało się to ponownie ze zmianą nazwy ("Estonia" stała się "Pułaskim", a "Lithuania" - "Kościuszką"). Początkowo na pokładach pozostawiono duńskie załogi, które z czasem były zastępowane przez Polaków. Przyczyna była prozaiczna: w tym czasie polskie kadry morskie dopiero się szkoliły.

SS (skrót oznaczający statek parowy) "Polonia" zbudowany został w 1910 roku w Glasgow. Była to 137-metrowa jednostka, której 290-osobowa załoga dbała o komfort blisko 1000 pasażerów. Pierwszy rejs "Polonii" miał niezwykły charakter - na jej pokładzie prezydent Polski udał się z oficjalną wizytą do Estonii. Po tym niezwykłym wydarzeniu, transatlantyk skierowany został do obsługi linii Gdynia - Nowy Jork. Pierwszym polskim kapitanem został kapitan ż.w. Mamert Stankiewicz, który funkcję tę pełnił aż do objęcia dowództwa na nowocześniejszym "Piłsudskim".

Niestety "boom" na linię emigrancką dość szybko opadł, dlatego zapadła decyzja o skierowaniu "Polonii" na linię palestyńską, gdzie obsługiwała emigrujących do Palestyny Żydów (takich rejsów jednostka wykonała przeszło 120). W kolejnych latach statek wykonywał typowe rejsy wycieczkowe m.in. jako pierwszy polski statek zawijając do norweskiego portu Nordkap.

Wiek jednostki coraz bardziej dawał się we znaki i w grudniu 1938 roku zapadła decyzja o sprzedaży "Polonii" na złom. Statek kupiła firma brytyjska, która następnie sprzedała go Włochom. W 1939 roku statek pocięto na złom w Genui.

SS "Pułaski" zbudowano w 1912 roku, również w Glasgow. Historia jego rejsów wycieczkowych nie różni się znacznie od tej, jaka przypadła w udziale "Polonii". Statek obsługiwał linię Gdynia - Nowy Jork, a następnie Gdynia - Buenos Aires.

W 1939 r. z racji postępującego zużycia mechanizmów i znacznego wieku statku, jak również nieuchronnego już w tym okresie wybuchy wojny, zapadła decyzja, aby "Pułaskiego" zatopić u wejścia do portu w Gdyni. W ostatniej chwili plany te jednak zmieniono i 24 sierpnia "Pułaski" z 19-osobową załogą (normalnie liczyła ona ok. 260 oficerów i marynarzy) opuścił Gdynię i odpłynął na zachód.

Okres wojenny pełen był dla "Pułaskiego" niezwykłych zdarzeń, z których statek wychodził jednak obronną ręką. Możemy do nich zaliczyć m.in. internowanie jednostki we Francji i udaną ucieczkę załogi, która zakończyła się sukcesem, choć odbyła się pod silnym ogniem francuskich baterii nabrzeżnych. "Pułaski" pływał w licznych konwojach, podczas których był atakowany przez nieprzyjacielskie lotnictwo. Na cud zakrawa brak zniszczeń na "Pułaskim" mimo ogromnej eksplozji amunicji i materiałów wybuchowych, do której doszło 14 kwietnia 1944 roku na płynącym w konwoju statku "Fort Stikine". O sile i skali wybuchu może świadczyć fakt, iż w jej wyniku zatonęło dziewięć statków z konwoju, a zabitych i rannych było ok. 4500 osób.

Koniec wojny to już dla "Pułaskiego" rejsy konwojowe po Oceanie Indyjskim. Pod koniec wojny pojawił się dylemat - co zrobić ze statkiem? Jego mechanizmy były już praktycznie całkowicie zużyte, a remont nieopłacalny. Ostatecznie podjęto decyzję, aby sprzedać "Pułaskiego" Brytyjczykom, dla których pływał do roku 1949, kiedy to skreślono go ze stanu floty i zezłomowano.

Najmłodszym z polskich "klejnotów" był SS "Kościuszko", który zbudowano w 1915 roku. Warto tu wspomnieć, że jednym z jego kapitanów był słynny "Szaman Morski", czyli kpt. Eustazy Borkowski. "Kościuszkę", podobnie jak i "Pułaskiego", polskie władze przeznaczyły do zatopienia u podejścia do gdyńskiego portu, ale w ostatniej chwili zmieniono plany. 29 sierpnia 1939 roku statek pod dowództwem ściągniętego pośpiesznie do Gdyni kpt. Stankiewicza opuścił port i udał się do Anglii.

Tam między 10 listopada 1939 r. i 30 czerwca 1941 r. pełnił rolę okrętu bazy jako ORP "Gdynia". Po ponownym przejęciu przez flotę handlową, "Kościuszko" pełnił rolę transportowca i trzeba przyznać miał dużo szczęścia, wychodząc obronną ręką z licznych ataków lotniczych i morskich (jeden prawie zakończył się sukcesem, gdy torpeda rozerwała jedną z burt statku).

Polski transatlantyk brał udział w wielu operacjach morskich m.in. w inwazji na Sycylię. Niestety wraz z zakończeniem działań wojennych jego przydatność stanęła pod znakiem zapytania. Ostatecznie "Kościuszko" podzielił los "Pułaskiego": początkowo pływał pod banderą brytyjską, a ostatecznie w 1950 roku został zezłomowany.

Artykuł powstał m.in. na podstawie książek Karola Olgierda Borchardta pt. Znaczy Kapitan oraz Szaman morski.

Opinie (31) 4 zablokowane

  • Piękne to były czasy

    gdy takie statki pływały po morzach całego świata...

    • 32 2

  • A teraz Czechy mają większą flotę handlową niż Polska (4)

    • 40 4

    • flota musi mieć sens, sama flota dla floty sensu nie ma (1)

      • 6 9

      • W tej nieszczęsnej Polsce nic nie ma sensu

        Jedynie taniec z gwiazdami, albo saga o mamie Madzi

        • 23 2

    • flota musi mieć sens ekonomiczny (1)

      to samo z liniami lotniczymi...
      chcesz drugiego LOTu?

      • 1 4

      • Jak to mozliwe, że nic sie nie opłaca, a pracownicy zarabiają miskę ryżu ?

        • 3 1

  • Dobrze, że przybliżacie wiedzę morską młodszym czytelnikom (1)

    Ci starsi mają ją w małym palcu, wszyscy czytali Szamana Morskiego i Znaczy kapitan, dwie cudowne książki Borchardta, o dwóch fantastycznych kapitanach, których zdjęcia zamieszczono także w tym artykule.

    K.O. Borchardt opisał też historię o klejnotach księżniczki Dagmary, ale kto dziś sięga po tamte cudowne książki z moich lat dziecinnych? Dobrze, że to opowieści można dziś znaleźć w internecie.

    • 34 1

    • cudowne książki??

      bujdy na resorach, opowieści 'z mchu i paproci" nie mające żadnego przełożenia na to co słychać w pracy na morzu...
      Ech, ile ten człowiek życiorysów zmarnował, ilu wartościowych młodych ludzi poszło do szkół morskich po przeczytaniu tych bredni...
      szkoda gadać

      • 0 0

  • Emigracja, nic nowego.

    • 4 3

  • Już to nie wróci .....

    Piękne czasy to były ... Polska flota ... łezka się kręci ...

    • 19 0

  • no tak hmmm

    • 2 3

  • Od kiedy "solidaruchy" dorwały się do władzy... (4)

    ...nie memy już prawie nic polskiego.A,nie-mamy teraz POlskę,którą nieudolnie rządzi w większości ekipa z Gdańska. Zniszczyła to co wiele lat przed i po wojnie było odbudowywane. Mamy już chyba teraz większy kryzys jak za komuny...

    • 17 16

    • Nie solidaruchy, tylko klasyczna żydokomuna: Michnik, Mazowiecki, Kuroń, Lityński, Geremek (3)

      skąd une są ?

      • 10 6

      • Tylko jeden narod tak nienawidzi Polakow,ze go niszczy (1)

        a jednoczesnie kradnie i pasożytuje na narodzie Polskim.

        • 6 4

        • chyba z watykanem ci się po.....yło.

          • 1 1

      • chciałbyś, żeby tak było, co? marzenie ściętej głowy.

        • 0 0

  • Ciekawe czy ktos u gory naszej wladzy mysli jeszcze o

    tradycjach Polski na morzu? Piekny ten film o powitaniu Chrobrego. Moj niezyjacy juz Ojciec byl tam na powitaniu. Orkiestra pieknie grala tego marsza powitalnego (Nie znam oryginalnej nazwy). Wielka szkoda tych mlodych marynarzy bo pewnie polowa zginela w pare lat potem juz w czasie trwania II Wojny Swiatowej. Samego statku szkoda takze.

    • 13 0

  • Nasza flota zawsze była zbiorem importowanych rupieci. (1)

    Jak auta na polskich drogach.

    • 3 25

    • tys ocipial,historyk z ciebie jak ta Tuskowa wsza

      poczytaj zanim cos napiszesz.

      • 5 7

  • dotyczy polskich statkow

    dla mnie to sentymentalne znam wszysko co napisal k.o.borchard wielu bohaterow ksiazek borcharda poznalem podczas nauki szkole morskiej jak i podczas plywania byli to cudwni ludzie miedzy innymi na klijnotach i poloni plywl jako chef steward moj stryj mam jego ksiazeczke zeglarska sam jestem drugim pokoleniem na morzu obecnie emeryt.

    • 17 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1981 Ksiądz Bernard Sychta doctorem honoris causa opis Doctorem honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego został badacz języka kaszubskiego, autor między innymi Słownika gwar kaszubskich, Ksiądz Bernard Sychta.

Sprawdź się

Którą z tych dzielnic przyłączono do Gdańska najwcześniej: