wiadomości

Kapelani obrońców Westerplatte

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Historia zapomnianego oficera, kmdr. Kazimierza Bielawskiego. Część I

Choć pierwsze oficjalnie zapiski o kapelanach wojskowych datowane są na XVII wiek, możemy śmiało stwierdzić, że pojawili się już wcześniej. Od tego jednak czasu obecni byli w większości miejsc, gdzie walczył polski żołnierz - od powstań narodowych, przez fronty II wojny światowej, po dzień ostatecznego wyzwolenia ojczyzny. Obecni byli również w polskiej reducie, jaką stało się Westerplatte.



Pierwszy pomorski kapelan wojskowy, czyli ksiądz komandor Władysław Miegoń, miał taki nawał wszelkiego rodzaju obowiązków, że nie był w stanie regularnie pojawiać się w składnicy na Westerplatte. Starano się zmienić tę sytuację poprzez delegacje jednego z wikariuszy z parafii w Nowym Porcie, ale te wizyty także były nieregularne, a z czasem ustały zupełnie. Duży wpływ na to miała postawa władz Wolnego Miasta Gdańska, któremu nie zależało na podtrzymywaniu morale u żołnierzy Westerplatte i robiły co mogły, aby je osłabić.

Wobec faktycznego braku własnego kapelana, załoga modliła się zatem w kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej w Nowym Porcie, ale niosło to za sobą możliwość prowokacji i ataków ze strony bojówek faszystowskich.

Widząc potencjalne zagrożenie, dowództwo placówki ponownie zwróciło się z prośbą o pomoc do księdza Miegonia. Ten interweniował u gdańskiego biskupa Edwarda O'Rourke, w efekcie czego do Nowego Portu przybył ksiądz Marian Górecki. Ten urodzony w 1903 roku kapłan miał bogaty życiorys - w wieku 17 lat wstąpił do wojska i brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, następnie po ukończeniu Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu pełnił funkcję prefekta Seminarium Nauczycielskiego w Koźminie.

W 1933 roku przybył do Gdańska, gdzie współpracował z organizacjami polonijnymi, był prefektem gimnazjum Macierzy Polskiej a ostatecznie mianowano go rektorem kaplicy Matki Boskiej Częstochowskiej w Nowym Porcie. W tym czasie objął swą opieką żołnierzy na Westerplatte.

Wydawać by się mogło, iż sprawy duchowe polskiej placówki wreszcie się unormują, ale niestety, przeciwko temu stanęła... biurokracja wojskowa, która nie znalazła środków finansowych na zatrudnienie kapelana pomocniczego. Dziś nie potrafimy jednoznacznie określić, czy ks. Górecki pojawił się na Westerplatte, czy jedynie sprawował swą posługę w Nowym Porcie, opiekując się stamtąd żołnierzami placówki.

Warto wspomnieć dalsze, niestety tragiczne losy tego kapłana. Już 1 września 1939 r. ks. Górecki został aresztowany i wraz z liczną grupą innych polskich duchownych i nauczycieli skierowany do nowo powstałego obozu koncentracyjnego w Sztutowie. Tam wyznaczano go do najcięższych robót, ale współwięźniowie wspominali, iż nigdy nie narzekał na swój los, a często podtrzymywał na duchu innych. W marcu 1940 roku, podczas zabronionych przez władze obozowe obchodów uroczystości Wielkiego Czwartku, wziął udział w nielegalnej mszy świętej. Niemcy wykryli zgromadzenie i skazali wszystkich uczestników na karę śmierci. Księdza Góreckiego, podobnie jak i księdza Bronisława Komorowskiego wraz z 65 innymi osobami rozstrzelano. Według zapewnień świadków, ks. Górecki przed śmiercią wybaczył swym oprawcom. Ksiądz Marian Górecki znalazł się w grupie 108 męczenników II wojny światowej, którą papież Jan Paweł II beatyfikował 13 czerwca 1999 roku.

Gdy nie udało się załatwić stałej posługi ks. Góreckiego, obowiązek ten spadł ostatecznie na ks. Miegonia. Udokumentowanych jest co najmniej kilka jego wizyt na Westerplatte, w tym ta, podczas której odprawiał nabożeństwo żałobne za marszałka Piłsudskiego. Wizyty ks. Miegonia były jednak sporadyczne, stąd ostatecznie nawet i w kręgach wojskowych zapadła decyzja o wyznaczeniu stałego kapelana. W 1936 roku funkcję tę powierzono pallotynowi, ks. Leonowi Bemke, który do składnicy dojeżdżał z Oliwy.

Przed nowym kapelanem postawiono następujące zadania: miał sprawować liturgię w każdą niedzielę i święto, oraz nieść opiekę duszpasterską dla załogi. Za swą pracę dostawał wynagrodzenie w wysokości ok. 80 zł (niektóre źródła podają kwotę 110 zł, ale różnica najprawdopodobniej wynikała z tego, iż do pierwotnej kwoty doliczany był zwrot kosztów podróży kapłana).

Co ciekawe, w tym czasie na terenie Westerplatte postała żołnierska kaplica polowa (dzięki czemu żołnierze nie musieli udawać się już do Nowego Portu), w pełni wyposażona w sprzęty liturgiczne wraz z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej.

Ks. Bemke często pojawiał się w polskiej placówce, mimo wielu niesprzyjających okoliczności (m.in. gdy został ciężko pobity przez faszystów). Gdy wybuch wojny wydawał się nieunikniony, ks. Bemke chciał raz jeszcze przybyć na Westerplatte, aby mszą świętą poprawić ducha bojowego i morale załogi, ale zbiegiem różnych wypadków do wizyty nie doszło.

1 września 1939 r. Bemke został zatrzymany przez Niemców, ale ostatecznie udało mu się przedostać na Litwę, skąd po wielu perypetiach dostał się do Francji, gdzie został kapelanem 2 Dywizji Strzelców Pieszych. Po zakończeniu wojny pełnił posługę m.in. w Stanach Zjednoczonych i Francji. W 1976 roku powrócił do Polski, gdzie zmarł w Wadowicach w wieku 76 lat.

Na koniec warto wspomnieć tu o kapłanie, który bardzo aktywnie działał na rzecz pojednania polsko-niemieckiego. Ksiądz Johannes Gehrmann był również kapelanem westerplatczyków, ale... tych niemieckich. Niemiecki kapłan znany był z licznych akcji charytatywnych na rzecz Polski, której był częstym gościem. Zaprzyjaźnił się tu również z księdzem Antonim Owczarkiem, który w przeszłości był kapelanem polskiej Składnicy. Wtedy też pojawił się pierwszy pomysł, aby żołnierze obu walczących stron symbolicznie się pojednali. Szczegóły zaczęto ustalać jednak dopiero na pogrzebie księdza Owczarka, ale mimo licznych przeciwności, warto podkreślić, iż do takiego spotkania ostatecznie doszło.

Opinie (39) 6 zablokowanych

  • z niedawnej histori pijany kapelan z mar woju wyjechał ze szpitala marynarki wojennej i spowodował wypadek (4)

    • 20 8

    • niezbadane są ściezki Pana (2)

      ten kapelan choćby kroczył ciemną doliną, zła się nie ulęknie

      • 9 1

      • i wódkę wypije i kobitke przeleci niezbadane ścieżki pana (1)

        • 9 3

        • Sąd Ostateczny

          Czytaj swojego boga Urbana dalej, głupcze. Z każdego słowa każdy z nas będzie sądzony, a pomówienie jest grzechem śmiertelnym.

          • 4 5

    • generalnie nie wiem po co ci kapelani

      byli na westerplatte a i tak przegraliśmy...

      czyżby byli zbędni?

      • 5 7

  • Feldkurat Katz (4)

    Czy to klechy czy politruki, równie szybko rosną w mundurach. Na pagonach im przybywa, a mało który przebiegł się choć kawałek z giwerą. Zawodowi wojskowi swoje o nich myślą, ale cóż... Poprawność musi być. Ich wpływ na morale wojska oceniam jako znikomy, za to na budżet... Wszyscy wiemy, że w wojsku jest duż wiecej parafii niż garnizonów. Są nawet w miejscach skąd wojsko się dawno wyprowadziło. Nie przeczę, były w historii wypadki ich przykładnego bohaterstwa, ale w wiekszości pewnie zachowywali się jak dziś - czyli sami wiemy jak. I tak samo patrzyli na nich żołnierze. Generał Głódź tak szybko przecież awansował, ze gdyby go z woja nie wycofali, to musieliby go już marszałkiem zrobić. A jego czerwony od herbaty malinowej nos przyćmiewałby blaskiem odznaczenia...

    • 23 16

    • w 2009 r. było łącznie 203 kapelanów wszystkich wyznań.

      • 3 0

    • piszą o II rzplitej przygłupie

      • 2 5

    • A ty palikociarzu wolałbyś pewnie dalej Towarzyszy Oficerów PO-litycznych w WP. (1)

      Było minęło i miejmy nadzieję nie wróci.
      Abp Głódź odtworzył struktury duszpasterstwa wojskowego, i nie możecie Mu tego wybaczyć. tylko jad wam został.
      He he he

      • 1 3

      • czytaj chłopie uważnie

        "Czy to klechy, czy politruki..." A artykuł jest akurat o klechach, a nie o czerwonych.

        • 2 2

  • niewczesna radocha

    A już myślałem że to wypracowanie red? waginuńskiego !!

    • 3 5

  • Enigmatyczni "faszyści"? (10)

    Bardzo interesujący artykuł. Razi jednak nadużywanie określenia "faszyści" (już nawet nie naziści), przy jednoczesnym pominięciu ich narodowości. Mam nadzieję, że to przez nieświadomość autora, a nie chęć wpisania się w politycznie poprawne dążenia do zdjęcia z narodu niemieckiego winy za katastrofę II Wojny Światowej.

    • 18 6

    • right (2)

      faszyzm i nazizm to nie to samo

      • 7 1

      • o tak!

        Zgadza się

        • 3 1

      • prawie to samo

        oba socjalistyczne i totalitarne
        oba ludobójcze
        nienawiść rasowa i narodowościowa - nienawiść klasowa i narodowościowa
        itd

        co za różnica?

        • 1 3

    • Niemcy-faszyści 2:2, czyli remis w artykule. (1)

      • 2 1

      • czuwaj

        • 1 1

    • tak jest trzeba powiedzieć wprost - papież jest Niemcem (2)

      a Niemcy to naziści/faszyści zgodnie z twoją teorią

      czyli... papież to faszysta
      skoro papież jest głową kościoła to niestety nienajlepiej to świadczy o kościele... oznacza to że to antypolski twór

      • 3 5

      • Najwyraźniej masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem lub z logicznym myśleniem. Z tego co napisałem, nie wynika, bym sądził, że każdy Niemiec to nazista, więc niestety nietrafione to Twoje reductio ad absurdum, kolego.
        Współczuję Ci, bo podejrzewam, że jesteś jednostką zmanipulowaną przez euroPEJSkich farmazonów i uwierzyłeś, że "wszyscy ludzie będą braćmi", a warunkiem koniecznym ku temu, jest kłamliwa rewizja historii.

        • 4 1

      • "Młody, wykształcony, z dużego miasta" ukazuje 'swoje' zdanie

        • 2 2

    • Lewaccy faszyści z SLD i RP za cywilizacją śmierci

      Faszyści ci nadużywają to słowo "faszyści" celowo.

      • 2 2

    • Nie tylko współczesna Trybuna Ludu obwinia Polaków o faszyzm

      Chcą "więcej Europy" w stylu faszystowsko-stalinowskim, czyli więcej aborcji, edukacji seksualnej dla dzieci, in vitro... tak jak Stalin i Hitler - i dla tych zwolenników starego, totalitarnego ładu czas jakby się zatrzymał.

      • 2 0

  • Niemcy przegrali wojnę... (1)

    ... tylko dlatego, że ci z NRD strzelali w powietrze.

    • 14 4

    • Sauna - dobry film

      • 3 1

  • Zamiast popierdółki wypisywać znajdźcie jakieś informacje na temat znaczenia kapelanów

    w WP okresu międzywojennego. Religijność w narodzie inaczej wyglądała niż dziś, a i księżulo w mundurze miał ogromne znaczenie dla morale. Poza tym, inna świadomość patriotyczna też była...

    • 14 7

  • mój dziadek też był w obozie koncentracyjnym Stutthof w Sztutowie a nikt o nim nie napisał (1)

    • 6 4

    • To napisz Ty.

      • 2 1

  • Bardzo dobry artykul.

    Musimy pisac wiecej i wiecej takich artykulow. Ale moze jest juz za pozno.

    • 7 1

  • Kapelani to prawdziwa czarna karta historii Polskiego wojska (4)

    Nie ma rakiet, nie ma czołgów, nie ma myśliwców (mówię o dobrym sprzęcie i w dużych ilościach), ale kapelanów jest najwięcej, i na nich zawsze są pieniądze.

    • 11 17

    • (1)

      Kapelanów jest około 200. Słownie dwustu. We wszystkich rodzajach sił zbrojnych RP.

      • 4 0

      • Czyli jeden na +/- 500 żołnierzy

        niby proporcje znośne, ale trzeba wziąc pod uwagę że jest to dobrze (stopień po seminarium - kapitan) opłacany ETAT z wczesną emeryturką.

        • 1 0

    • "Młody,wykształcony..." pożyteczny idiota

      • 2 0

    • Powrót politruków

      Pewnie chciałbyś by wrócili politrucy ! Z nieograniczoną władzą i wysokimi poborami. Teraz stanowią elitę biznesmenów.To jest dla ciebie wzór moralności wojska !

      • 0 0

  • mieli kapelan (1)

    a jakoś panbuczek im nie pomógł obronić kawałka ziemii...

    tak się kończy wiara w bajki kontra uzbrojone po zęby wojsko

    • 4 19

    • ciekawe ...a wiesz że niemcy (ci uzbrojeni po zęby!) MIELI U SIEBIE KAPELANOW!!!!

      i jakos im nie przeszkadzało wygrywać...jak ktoś ma kuku na tle religii to mu zawsze wszystko przeszkadza

      • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1981 Ksiądz Bernard Sychta doctorem honoris causa opis Doctorem honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego został badacz języka kaszubskiego, autor między innymi Słownika gwar kaszubskich, Ksiądz Bernard Sychta.

Sprawdź się

Pierwsza regularna linia pasażerska łączyła Gdynię z...