Jedna kobieta na dwóch mężczyzn w Gdyni

Centrum Gdyni na przedwojennym zdjęciu. Po lewej widoczna ul. 10 Lutego w kierunku morza.
Centrum Gdyni na przedwojennym zdjęciu. Po lewej widoczna ul. 10 Lutego w kierunku morza. źródło: fotopolska.eu

Podczas dzisiejszej podróży w przeszłość cofamy się do stycznia roku 1932. Tym razem przeczytamy m.in. o narastającym terrorze hitlerowskim w Gdańsku czy pojawieniu się na całym Pomorzu fałszywych banknotów stuzłotowych. Przeczytamy również o wynikach spisu ludności w Gdyni, który wykazał, że... na jedną kobietę przypada tam aż dwóch mężczyzn.



Każdego roku, gdy już umilknie huk sylwestrowych wystrzałów, a z głów wyparują resztki szampana, wszyscy zastanawiają się, jaki też ten nowy rok będzie. Wyrażają przy tym nadzieję, że będzie lepszy od starego.

Czy podobnie było dziewięćdziesiąt lat temu? Rok 1932 do Gdańska "przybył po pewnym wahaniu", po czym "zatrzymał się w Zadołkach [obecnie Szadółki - dop. red.] przy Zakoniczynie, za Sidlicami [obecnie Siedlce]" i "zastanawiał się", czy iść dalej...


I trudno się mu dziwić, bo z początkiem stycznia gdańska rzeczywistość nie wyglądała zbyt różowo. Wolne miasto rozpalał konflikt polityczny, którego efektem był poważny kryzys parlamentarny.

Natomiast mieszkańców Gdańska nurtowało pytanie, "czy rozwiązany będzie Volkstag [parlament WMG - dop. red.]" i czy w ten sposób uda się zwalczyć "gdańską biedę", wywołaną walką stronnictw politycznych.

Lecz niedobrze działo się też i w gdańskiej administracji, bo do gardeł skoczyli sobie nawet... urzędnicy! Wprawdzie trudno oczekiwać w ich przypadku jakiejś nadzwyczajnej "czułości" - bo brak jej nawet pomiędzy narzeczonymi - ale żeby urzędnik celny napadał na policyjnego...?


Hitlerowcy mącili jednak nie tylko w polityce wewnętrznej, chociaż nie było to żadną nowością, że rok 1932 zaczynał się pod hasłem "hitlerowskiej walki z polskiem morzem". Nie była też żadną nowością polska w tej sprawie odpowiedź.

Zatem stwierdzenie, iż "Bałtyk musi być niemieckim", spotkało się ze "stanowczą postawą [nie tylko - dop. red.] przywódców ruchu wojackiego". Dobitnie podkreślali, że "Bałtyk nie wróci nigdy do Rzeszy i to mimo zapowiedzi przeciwnych ze strony niemieckiej, ponieważ do tego naród polski nigdy nie dopuści, a Polacy gdańscy są częścią narodu polskiego nieodłączną i żywą".


Lecz Niemców to nie zniechęcało, więc z "reduty pomorskiej" rezygnować nie zamierzali. Pomorze pozostało "oazą pokoju w Europie" tylko kolejnych siedem lat, do roku 1939...

Na razie jednak mnożyły się w Gdańsku i innych pomorskich miejscowościach dość oryginalne, "operetkowe występy gościnne" hitlerowców. Doprawdy, niezwykłe to były "sposoby umniejszania polskiego stanu posiadania na Pomorzu".


Nowy rok przyniósł też nowości na polskim Wybrzeżu. Nie wspominając o "masowym pojawieniu się w obiegu falsyfikatów", warto skupić się na tym, że w "szóstym roku działalności" polska flota zwiększyła swą liczebność.

I choć "zimowe burze, które szalały (...) na Bałtyku, srodze dały się we znaki naszym marynarzom", już wkrótce mieli dołączyć do nich kolejni śmiałkowie. Zamierzali oni rzucić wyzwanie morskim żywiołom albo... zająć się "propagandą polskiej wytwórczości ludowej na Oceanie"...

Oto bowiem do służby wejść miały statki, które "można śmiało zaliczyć do najlepszych i najnowocześniejszych na Bałtyku"*.


Ale w samej Gdyni nowości było niewiele. Pewną niespodzianką stały się wyniki spisu ludności, ponieważ okazało się, że "Gdynia zatem liczy tylko 30 tys. mieszkańców", zaś "na jedną kobietę przypada prawie dwóch mężczyzn"**. Dobrze, że chociaż do pracy nie musieli dojeżdżać na Księżyc...


* "Statki Cieszyn i Śląsk zbudowane (...) do żeglugi towarowo-pasażerskiej" w czasie II wojny światowej zasłynęły śmiałą ucieczką z Francuskiej Afryki Zachodniej, która po kapitulacji Francji w roku 1940 znalazła się pod administracją kolaborujących z III Rzeszą władz Vichy. Cieszyn został zatopiony przez niemieckie bombowce w roku 1941, natomiast Śląsk przetrwał wojnę i w roku 1945 powrócił do Polski. Ucieczkę statków opisał Arkady Fiedler w książce "Dziękuję ci, kapitanie". Cieszyn pojawia się tutaj pod fikcyjną nazwą Bielsk, zaś Śląsk występuje w niej jako Opole.
** Co największym problemem najwyraźniej było dla gdyńskich "pań". W zaistniałej sytuacji stanęły bowiem przed koniecznością "ustawicznego" zmieniania służących, ponieważ... "każda dziewczyna w bardzo krótkim czasie wychodziła za mąż".


Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 6 z 9 stycznia 1932 r., "Dzień Bydgoski" nr 5 z 8 stycznia 1932 r., "Gazeta Bydgoska" nr 5 z 8 stycznia 1932 r., "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 9 z 9 stycznia 1932 r., "Słowo Pomorskie" nr 5 z 8 stycznia 1932 oraz "Ilustracja Polska" nr 1 z 3 stycznia 1932 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej i Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (61)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Pierwszym kinem w Gdyni, otwartym w 1926 roku, było: