wiadomości

Jak relikwia św. Barbary trafiła na Pomorze

artykuł historyczny
Męczeńska śmierć św. Barbary na obrazie Lucasa Cranacha, powstałym w latach 1511-14.
Męczeńska śmierć św. Barbary na obrazie Lucasa Cranacha, powstałym w latach 1511-14.

Choć św. Barbara znana jest powszechnie jako patronka górników, ma ona wiele wspólnego także z morzem, a nawet z Pomorzem.



Obok górników Święta Barbara jest również patronką: saperów, żołnierzy, kowali, więźniów, cieśli, architektów, murarzy, minerów, ludwisarzy, hutników oraz marynarzy i flisaków. Jak widać, ma więc całkiem liczne grono tych, którzy za jej wstawiennictwem starają się wybłagać potrzebne łaski.

Zanim jednak przybliżymy jej związki z ludźmi morza, przyjrzyjmy się postaci samej Świętej. Trzeba uczciwie powiedzieć, że nie wiemy o niej wiele.

Legenda o męczeńskiej śmierci św. Barbary



Barbara miała być córką Dioskura z Heliopolis w Bitynii (kraina w Azji Mniejszej). Po tym, jak ojciec wysłał ją na naukę do stolicy regionu Nikomedii (dzisiejszy Izmit w Turcji), zetknęła się tam z chrześcijaństwem. Pozostawała pod wpływem pism Orygenesa z Aleksandrii (185-254 r.), jednego z tzw. ojców kościoła. To dzięki nim przyjęła chrzest i złożyła ślub czystości.

Dla ojca było to pogwałcenie obyczajów i zagrażało jego pozycji jako urzędnika Cesarstwa Rzymskiego. Zamknął córkę w wieży i głodził, a gdy to nie przyniosło rezultatów, zadenuncjował ją jako pogankę - chrześcijankę. Barbarę skazano na tortury i męczeńską śmierć. Datę tej ostatniej oficjalnie przyjęto na 4 grudnia 305 roku.

Kult nowej męczennicy Kościoła bardzo szybko się rozrastał. Często w sytuacjach beznadziejnych, gdy realnym stawało się widmo śmierci, modlono się właśnie do św. Barbary. W niektórych księgach liturgicznych możemy znaleźć zapis o tym, iż Barbara stała się wybawieniem dla rozbitków i portem dla walczących z niebezpieczeństwem.

I tak dochodzimy do wieku XIII.

Relikwia zachętą do udziału w krucjacie



W późnym średniowieczu papieże, gdy chcieli nakłonić któregoś z władców do pomocy (najczęściej do udziału w kolejnej wyprawie krzyżowej), posyłali mu cenną relikwię albo straszyli ekskomuniką i wiecznym potępieniem.

Papież Innocenty IV wysłał relikwię św. Barbary jako dar dla króla duńskiego Eryka IV.
Papież Innocenty IV wysłał relikwię św. Barbary jako dar dla króla duńskiego Eryka IV.
Papież Innocenty IV (od 25 czerwca 1243 do 7 grudnia 1254 r.) zaliczał się raczej do zwolenników tej pierwszej metody. Gdy zatem za skórę zaleźli mu pogańscy piraci, do wspólnej wyprawy przeciwko nim chciał namówić duńskiego króla Eryka IV. Wysłał do niego biskupa Sendezę z wyjątkową relikwią - głową św. Barbary (a dokładniej z czaszką wokół której owinięty był kobiecy warkocz). Niestety wysłannika spotkał zawód: gdy dotarł do Danii, okazało się, że w obawie przed szalejącą w królestwie zarazą Eryk IV udał się do Szwecji.

Eryk IV Denar od pługa (ur. 1216, zm. 10 sierpnia 1250) - król Danii w latach 1241-1250.
Eryk IV Denar od pługa (ur. 1216, zm. 10 sierpnia 1250) - król Danii w latach 1241-1250.

Sztorm i los rozbitka-niewolnika



Niestrudzony Sendeza ruszył w dalszą drogę za Erykiem. Po drodze jego statek natrafił na wyjątkowo silny sztorm, podczas którego jednostka znacznie zeszła z kursu i ostatecznie swój kres znalazła u oksywskiego wybrzeża. Z całej załogi uratował się jedynie biskup Sendeza oraz wieziona przez niego relikwia.

Niestety dla biskupa miejscowi wzięli go za czarownika. Obowiązujące wówczas prawo brzegowe zezwalało na branie rozbitków do niewoli. "Gościna" u mieszkańców ówczesnego Oksywia (choć w niektórych wersjach legendy mówi się, że byli to mieszkańcy ówczesnej Rumi) trwała 10 lat.

Cudowne ocalenie biskupa przez biskupa



Los Sendezy byłby przesądzony, gdyby nie przejeżdżający orszak pomorskiego biskupa z Kamienia Jaromira, który był również siostrzeńcem księcia pomorskiego Świętopełka. Podróżni usłyszeli, jak jeden z niewolników śpiewa pieśń "Salve Regina". Szybko okazało się, kim jest śpiewak i jaki "skarb" ma ciągle przy sobie.

Pomnik Świętopełka II Wielkiego w Gdańsku.
Pomnik Świętopełka II Wielkiego w Gdańsku. fot. Daniel Łazarek
Zobacz także: Świętopełk i inni. Poznaj sylwetki dawnych władców Pomorza

Uratowany z niewoli Sendeza ofiarował relikwię gdańskiemu księciu, a jego historia doprowadziła również do wydania dokumentu, który znosił prawo brzegowe i nakładał surowe kary na tych, którzy się do niego nie zastosowali.

Dwa dzwony na pamiątkę...



Na pamiątkę tych wydarzeń biskup Jaromir i książę Świętopełek ufundowali dla oksywskiego kościoła dwa dzwony (o imionach Ivo i Barbara), które miały odtąd łamać wszelkie morskie nawałnice.

Relikwie św. Barbary nie pozostały długo na Oksywiu. Zostały one odebrane tamtejszemu kościołowi przez Krzyżaków i wywiezione do ich stolicy w Malborku.

Gdy potęga Zakonu została złamana i polskie wojska opanowały Malbork, do Gdańska powróciły również i relikwie św. Barbary. Przy każdej większej uroczystości były one ukazywane w wyjątkowym relikwiarzu. Niestety zaginął on podczas II wojny światowej.

...zatonęły na dnie Bałtyku



Także wspomniane dzwony nie dotrwały do naszych czasów. Tym razem "maczali" w tym palce Szwedzi. Według legend nosili się oni z zamiarem opanowania Oksywia, ale gdy tylko zbliżali się do wybrzeża, na trwogę odzywały się oba dzwony, skutecznie uniemożliwiając zaskoczenie mieszkańców. Dlatego też za wszelką cenę Szwedzi chcieli oba dzwony uciszyć. Udało im się to wreszcie podstępem, gdy w Zielone Świątki przybili do brzegu przebrani za szkutników z Pucka. Oba dzwony zapakowali na statek i ruszyli w stronę Szwecji. W pościg za nimi ruszyli Kaszubi oraz żeglarze królewscy. Podczas walki, która się wywiązała, oba dzwony spoczęły na dnie Bałtyku. Podobno po dziś dzień w pierwszy dzień Zielonych Świąt można usłyszeć ich bicie spod morskiej toni.

W 1969 roku decyzją kościelnych władz kult św. Barbary ograniczono jedynie do sfery lokalnej. Jako oficjalny powód podano fakt, iż cała historia związana z tą Świętą wywodzi się głównie z legend.

Barbara ozdobiła kościół św. Barbary



W Gdańsku do dzisiaj znajduje się kościół, którego patronką jest św. Barbara. Początkowo, w 1387 roku, poza obrębem miasta przy Długich Ogrodach stworzono szpital zakaźny z kaplicą pod wezwaniem św. Barbary. W 1456 roku decyzją biskupa kujawskiego kaplica została podniesiona do rangi kościoła parafialnego. W swej historii parafia ma i pożary, i przekształcenie na Kościół luterański czy tez mozolną odbudowę po zniszczeniach wojennych.

Dziś we wnętrzach świątyni możemy podziwiać przekazane przez Muzeum Narodowe w Gdańsku zabytkowe rzeźby oraz witraże zaprojektowane przez Barbarę Massalską.

Historia kościoła św. Barbary w Gdańsku. Materiał archiwalny

Opinie (24) 8 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Ciekawa interesująca historia

    Przeniosłem się przez chwilę w świat baśni i bajek czytanych w dzieciństwie

    • 31 4

  • Katedra w Paryżu była pod "opieką" najświętszych relikwi (1)

    No i calutka spłonęła.

    • 9 7

    • to za krucjaty krzyżowe , mordowanie w imię wiary, palenie kobiet na stosach itd itp

      • 7 3

  • a jakie losy tej czaszki z warkoczem?

    czy dobrze wnioskuje że zagineła podczas II WS?

    • 3 1

  • (2)

    jakie znowu relikwie ... święci to wzór do naśladowania a nie obiekty kultu... oddaj Bogu co boskie i nasladuj tych co zyli zgodnie z jego naukami ... ile tych namacalnych obrazków , figurek i innych cudów można narobic ??? pewnie , że o wiele łatwiej wierzyć w to co sie widzi ale sztuka wiary jest nie widzieć a uwierzyć !!! z Ewangelii o niewiernym Tomaszu chyba nikt nauki nie wyciągnął...

    • 10 7

    • (1)

      sztuką jest być inteligentnym i nie wierzyć w bajki :)))))

      • 8 6

      • sfera duchowa istnieje jednakże jest w różny dostepny ogółowi sposób prezentowana , łacznie z dorobieniem całej ideologii tak by tlum poczół wspólnotę i jeden cel, jednak że nie może być narzucana gdyz jest sferą prywatną każdego z nas , nie ma w tej kwestii doktrynacjii gdyż jest to wybór i praywatna sprawa każdego z nas

        • 1 2

  • (5)

    Jestem bardzo ciekawa jak powstały te "relikwie", zakładając że to była głowa prawdziwej Barbary. Czy jej ojciec sobie pomyślał "a ususzę sobie głowę mojej córki, może się kiedyś przydać"?

    • 14 11

    • Częsta praktyka (3)

      Bardzo często te osoby już za życia cieszyły się "opinią świętości", więc władze duchowne lub po prostu ludzie zaraz po ich śmierci umieszczali ich szczątki w określonym miejscu. W miarę rozwoju kultu biskupi przekazywali czesc tych szczątków na inne terytoria - dla zwiększenia pobożności, albo dla korzyści politycznych. Tak więc nikt nie chował "głowy córki" pod kanapą...

      • 6 3

      • (1)

        czyli że biskupi sobie siekali te zwłoki w imię własnych interesów?

        • 6 3

        • "Ojcze, niech ojciec odetnie głowę tej męczenniczce, może się nam kiedyś przydać" hahaha

          • 3 3

      • hm, czyli że ojciec oddał ciało córki, którą więził z powodu pogaństwa, władzom, które tymże pogaństwem rządziły? na pewno :D

        • 3 4

    • Relikwie w postaci fragmentów ciał to jest jakaś forma barbarzyństwa

      która przetrwała do naszych czasów. Dziś już nie członkują zwłok na relikwie, choć i ślady tego pozostały - przykład ampułki z krwią Jana Pawła II - oddawał krew podczas badania w szpitalu.
      Chrześcijaństwo, przynajmniej te dominujące Kościoły, ma fiksację na ciało, także po śmierci.

      • 2 1

  • Czesc i chwala Jezusowi (2)

    • 11 11

    • (1)

      Pierwsze przykazanie Dekalogu, czyli Nie będziesz miał cudzych bogów przede Mną (zob. Wj 20,3; Pwt 5,7) nakazuje wyrzeczenie się jakichkolwiek bóstw poza Bogiem Jedynym.
      Przykazanie to, będące ukonkretnieniem nadrzędnego przykazania miłości Boga ponad wszystko (zob. Pwt 6,5), winno być stałym punktem do rachunku sumienia także dla wierzących i praktykujących katolików. Bardzo łatwo możemy bowiem zacząć w praktyce swego życia oddawać boską cześć komuś lub czemuś poza Bogiem Jedynym.

      • 1 4

      • smutna prawda

        czyli jednak , ładny budynek , pełno obrazków , pieknie wystrojone wnetrze , ładnie ubrany ksiądz mówiący spokojnym wyuczonym głosem głodne kawałki... jesteście sami dla siebie - klub a nie wspólnota w imie Boga... a dekalog ??? ...spier..aj !!!

        • 3 3

  • ciekawa historia, brawa dla autora. dla mnie niesamowite było to że mogłem zobaczyć Całun Turyński (1)

    gdy był wystawiany w Turynie w 2015 i chustę z Manopello która była na twarzy Pana Jezusa. niektórzy mówią- pokaż mi dowód na istnienie Boga - dla mnie to są dowody, jest ich więcej jak wizerunek Matki Bożej z Guadalupe. Każdy ma internet, można poszukać, poczytać. Całun i chusta z Manopello pokazują wizerunek tego samego Człowieka - to udowodniono naukowo pomijając już fakt kim ten Człowiek jest. Wizerunek Jezusa na chuście z Manopello z punktu naukowego nie miał prawa powstać, to samo Całun, to samo wizerunek Maryji z Guadalupe, to samo cud eucharystyczny w Lanciano który też widziałem - gdzie zaschnięte grudki krwi przeczą prawom fizyki bo jedna waży tyle co pozostałe razem i na odwrót - taki psikus Pana Boga by zawstydzić prawa natury i pokazać kto tu jest Bogiem. ale dlaczego mimo tylu cudów i znaków niektórzy wolą kpić, wyśmiewać, wyzywać - bardzo proste - o tym mówił sam Pan Jezus - bo nie chcą się zbliżyć do światła by nie wyszły na jaw ich uczynki - bo musieliby uznać istnienie Boga a to wielkie ryzyko dla nich, bo jeśli by uznali że Bóg jest to wypada chyba zmienić trochę swoje życie, przyznać się do grzechu (takie niemodne dziś słowo) i prosić o nawrócenie, o zmianę życia, myślenia, działania - o tak to kosztuje i to dużo. więc łatwiej powiedzieć: Boga nie ma, to ściema...cóż można jasne, pytanie jak długo, niektórzy kalkulują, że w dzień śmierci się nawrócą a za życia to sobie pogrzeszą - tylko nikt nie da ci gwarancji że nie umrzesz nagle np w wypadku to po pierwsze, po drugie, że nie będziesz chory i już nie będziesz mógł świadomie wybrać Boga i Go prosić o nawrócenie, po trzecie Bóg też nie pozwoli z siebie kpić - nawrócenie to jest łaska Pana Boga i możesz na końcu życia już nie potrafić się przyznać że całe twoje życie spartoliłeś żyjąc bez Boga i prosić Go teraz o przebaczenie, możesz już tego nie zrozumieć jaką miłość straciłeś i tak zamknięty w sobie, w strachu będziesz czekał na ostatnią godzinę świadomie albo i nie. Dziś wróć do Boga

    • 8 7

    • przecież właśnie łatwiej jest "uwierzyć" w jakiegokolwiek boga, niż udowodnić wszystko naukowo. Łatwiej wymyśleć, że bóg zesłał np. tsunami, a nie ruchy płyt tektonicznych.
      Moje życie ma się dobrze bez zadnego boga, także polecam.

      PS. udowodniono, że całun turyński powstał wiele lat po "Jezusie"

      • 4 4

  • kanibalizm

    • 1 2

  • Historia jak żywa

    Bardzo ciekawy artykuł. Brawo dla autora..
    Można było jeszcze dodać że witraże w kościele św. Barbary są bardzo oryginalne bo nie tradycyjne wykonane z szyby barwionej tylko z brył szkła. Dzisiaj powiedzielibyśmy że to witraż 3D :)

    • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1906 Poświęcenie kościoła pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu opis Biskup Chełmiński Augustinus Rosentreter poświęcił nowo powstały neogotycki kościół pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu przy ul. Kartuskiej w Gdańsku - Emaus /Siedlce/.

Sprawdź się

Jak nazywało się polskie czasopismo nielegalnie wydawane w Wolnym Mieście Gdańsku na początku lat 30. XX w.?