wiadomości

stat

Jak król Jan III Sobieski do Gdańska wjeżdżał

artykuł historyczny

Choć dziś może trudno w to uwierzyć, to w historii Gdańska miały miejsce wydarzenia, do których przygotowywano się staranniej, niż do Euro 2012.



Był pierwszy sierpnia roku 1677, około godz. 15. Najpierw toczyły się ciężkie wozy wojskowe, potem pojazdy kuchenne i cała reszta. Za nimi podążał orszak biskupa warmińsko-sambijskiego, wozy urzędników różnego szczebla. Potem oczom zgromadzonych licznie mieszczan ukazał się oddział Mołdawian, prowadzony przez dwóch Murzynów na wielbłądach. Szli dalej muszkieterzy w niebieskich mundurach, zadający szyku kawalerowi z Francji, pochód zamykali zaprawieni w bojach hajducy. To właśnie za nimi maszerowali wyznaczeni przedstawiciele Gdańska: jako pierwsi rzeźnicy, dalej czeladnicy kupieccy a dopiero potem sami kupcy.

Za nimi jechali opaci klasztorów oliwskiego i pelplińskiego w dwóch karocach zaprzężonych każda w sześć koni. Towarzyszyli im panowie świeccy i duchowni.

Za karocami szły królewskie konie z pięknymi czaprakami i skórami tygrysimi na grzbiecie, a dalej podwładni ambasadora francuskiego w Królestwie Polskim i sam ambasador francuski, z biskupem chełmińskim oraz z wojewodą malborskim.

Wreszcie pokazali się czterej królewscy dobosze i ośmiu trębaczy z pasją obwieszczający miastu przybycie władcy.

Tak oto, w złotej karocy, w asyście rycerstwa i kompanii królewskich hajduków, przy wrzasku piszczałek, trąb i bębnów król Jan III Sobieski wjeżdżał do Gdańska.

Na przyjazd króla miasto przygotowywało się od dawna. Wszystko było zaplanowane i wyreżyserowane co do minuty. Gdy wspomniany królewski orszak zbliżył się do murów miasta, na wałach i fortyfikacjach odpalono salwy na cześć Jana III. Orszak zatrzymano przy Bramie Wyżynnej, gdzie Jego Królewska Mość otrzymał od prezydenta i burmistrza Gdańska Adriana von der Linde klucze do miasta. Ten symboliczny gest oznaczał, że odtąd przechodzi ono we władanie króla.

Jan III Sobieski wjechał przez Bramę Wyżynną i dalej pojechał ul. Długą w towarzystwie członków Rady Miejskiej w stronę Długiego Targu, gdzie czekała na niego królewska kwatera. Przez cały czas, gdy orszak poruszał się po ulicach miasta, słychać było nie tylko dźwięki trąb i bębnów, dodatkowo z wieży ratuszowej dobiegało uroczyste Te Deum Laudamus.

Gdańsk chciał za wszelką ceną pokazać jak bardzo cieszy się z przyjazdu króla. Ta radość była widoczna w wielu miejscach i przyjmowała różne formy. Na przykład na ulicy Długiej, mniej więcej w jej połowie, ustawiono dwie piramidy tryumfalne. Sobieski co prawda Egiptu nie zdobył, ale zwycięstwo nad Turcją zasługiwało na naprawdę wielki pomnik.

Na piramidach zaczepiono broń, wieńce z wawrzynu, niezliczone emblematy i napisy po łacinie sławiące zwycięzcę spod Chocimia. Dodatkową atrakcją byli muzykanci, którzy podczas przejazdu pary królewskiej po dwadzieścia razy śpiewali: Vive rex Joannes! Salus nostra vive rex auguste! Triumphator pacifice!

Jeszcze bardziej widowiskowa brama ustawiona została w miejscu, gdzie władca miał stanąć na kwaterze. Króla przywitały naturalnej wielkości boginie: Atena Pallas i Junona. Nad portretem Sobieskiego czuwała rzymska bogini Fama. Aby przyszły Lew Lechistanu nie czuł się samotny powieszono również wizerunki innych władców: Władysława IV, Jana KazimierzaMichała Korybuta Wiśniowieckiego.

Można powiedzieć, że Sobieski był dla Gdańska kimś w rodzaju idola, bo nie jeden raz witano go z podobną fetą.

Pierwsza wielka "impreza" z Sobieskim w tle urządzona została w 1673, po zwycięstwie pod Chocimiem. To po niej pozostały liczne utwory literackie wierszem i prozą, w których Jan III był najistotniejszym podmiotem lirycznym.

Jeszcze liczniej zareagowali gdańscy twórcy na elekcję i koronację Jana III Sobieskiego w 1674 r.. Wymienić warto patetyczną odę Jana Piotra Titiusa, poemat pastora Idziego Straucha oraz kazanie Daniela Kałaja o władcy "wielkim w boju i wielkim w pokoju".

Gdańsk i Sobieskiego łączyło uczucie o głębokich podstawach: materialnych, politycznych, strategicznych, gospodarczych i sentymentalnych. Bywał tu już jako marszałek wielki koronny i hetman, asystował wizycie w Gdańsku królowi Janowi Kazimierzowi Wazie, dowodził wojskową eskortą osłaniającą pobyt królowej Marii Ludwiki.

Bywał też Sobieski w Gdańsku z racji swych obowiązków jako właściciel starostw gniewskiego, osieckiego, międzyłęskiego, puckiego i nowodworskiego.

Sobieski czuł się w Gdańsku jak w domu, także z tego powodu, że miał tu wielu dobrych znajomych, a może nawet przyjaciół. Wymienić tu można Joachima Pastoriusa, Wespazjana Kochowskiego, Adama Kochańskiego a przede wszystkim Jana Heweliusza, któremu ufundował stypendium w wysokości 1000 florenów rocznie. Stąd też późniejsza wdzięczność astronoma wyrażona nazwaniem odkrytego gwiazdozbioru Scutum Sobiescianum (Tarcza Sobieskiego).

Pobyt, którego początek został opisany powyżej, był jednak najdłuższym ze wszystkich, trwał od 1 sierpnia 1677 do połowy lutego 1678. Jan III Sobieski nie przyjechał wysłuchiwać peanów i odbierać hołdów, cel wizyty był bardzo konkretny: rozwiązanie nasilającego się konfliktu między cechami i Radą.

Cel został zrealizowany. Król opowiedział się za cechami. W lutym 1678 r. wydał dekret, który uregulował dotychczasowe niejasności w ustroju miasta.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (20)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1980 Odsłonięto Pomnik Trzech Krzyży Odsłonięto Pomnik Poległych Stoczniowców znany też jako Pomnik Trzech Krzyży, w rocznicę tragicznych wydarzeń grudniowych 1970.

Polecane wydarzenia

Najczęściej czytane