wiadomości

stat

Historia zabytkowego dworu w Kiełpinie Górnym

artykuł historyczny

Dziurawy dach, brak jednej ze ścian i walący się strop - tak na początku lat 80. wyglądał zabytkowy dwór przy ul. Goplańskiej zobacz na mapie Gdańska w Kiełpinie Górnym. Zrujnowanym obiektem zainteresowały się jednak trzy rodziny z Trójmiasta i po trzech latach remontu przywróciły zabytkowi wiele z dawnej świetności.



Czy byłe(a)ś kiedykolwiek w Kiełpinie Górnym?

tak, mieszkam tu

16%

tak, wiele razy

28%

tak, zdarzyło mi się

23%

nie, ale może kiedyś się tam wybiorę

13%

nie, nawet nie wiem, gdzie to jest

17%

nie, z innego powodu

3%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 759
- Kładliśmy zaprawę i cegły, heblowaliśmy deski, obijaliśmy dach papą. Bardzo wiele rzeczy robiliśmy sami - wspomina pani Zofia siedząc na drewnianej werandzie, która powstała bez użycia gwoździ.
Trzy spokrewnione ze sobą rodziny porwały się z motyką na słońce. W 1982 r. postanowiły kupić zrujnowany dwór w Kiełpinie Górnym zobacz na mapie Gdańska i samodzielnie go wyremontować. XIX-wieczny zabytek miał walące się stropy, dziurawy dach i okna, przez które hulał wiatr, a nie miał choćby jednej ze ścian i drzwi wejściowych.

- Brat stwierdził, że to jest to miejsce. Był zdeterminowany, bo miał żonę i trójkę dzieci, i musiał wynajmować pokój, a szukał czegoś dla rodziny. Mnie to z kolei z początku przerażało - opowiada pani Zofia.
JacekJolanta, MaciejZofia oraz TadeuszLudmiła zabrali się do pracy. Z pomocą przyszła też bliższa i dalsza rodzina. Ojciec Zofii stracił nawet kciuk podczas heblowania. Poza tym pomógł konserwator zabytków.

- To były takie czasy, że nic nie można było kupić. Jedynie dzięki glejtowi od konserwatora można było w pierwszej kolejności dostać jakieś materiały budowlane. Bez tego nic byśmy nie zrobili. Choć i tak było co nie miara szukania na przykład tartaku, gdzie można było dostać drewno - wspomina mieszkanka XIX-wiecznego zabytku, który stoi na terenie dawnej posiadłości szlacheckiej Hoch Kelpin, położonej nieopodal Szadółek.
Zabójstwo, kradzież koni i przemyt

- Burzliwe były dzieje osady tudzież losy jej pełnych temperamentu mieszkańców. Na jednym z właścicieli majątku w 1545 roku zaciążył haniebny zarzut dokonania czynu napiętnowanego przez gdańszczan ze szczególną surowością. Chodziło o kradzież czterech koni - pisał prof. Jerzy Samp w książce "Gdańskie dwory i pałace".
Badacz dziejów Gdańska przytoczył też nieco późniejszą historię, którego bohaterami byli właściciele Kiełpina: Jan von Wysiecki oraz Adam von Klosiński.

- Obaj wypowiedzieli bezwzględną walkę mieszkańcom pobliskich Szadółek. Zaczęło się od przysłowiowego sporu o miedzę i przywileje, skończyło zaś zabójstwem w 1677 r. jednego z tamtejszych gospodarzy, gdy ten niefortunnie wdał się z Wysieckim w sprzeczkę. Winowajcy uszło to jakoś płazem, odnotowano bowiem, że kilka lat później tenże ze szwagrem, upiwszy się, dokonali zbrojnej napaści na dom gospodarza Wagnera z Szadółek - opisywał prof. Samp.
Z kolei później, bo w XIX wieku, właścicielem posiadłości był między innymi Karl Stanisław Gralath, syn burmistrza Gdańska Karla Friedricha Gralatha. Zresztą Karl posiadał nie tylko Kiełpino Górne, ale także wsie Sulmin, Otomin i Jasień.

Jak podaje Gedanopedia, w 1860 r. Kiełpino Górne wraz z przynależnymi doń przysiółkami Jakubowo (Jacobau) i Kolberg, liczyło 15 domów i 196 mieszkańców. Wśród nich było 115 katolików i 81 ewangelików. A poza tym we wsi funkcjonował browar i dwie karczmy.

- Karl Stanisław Gralath nie mieszkał jednak w Kiełpinie. Majątek ten traktował jako źródło dochodów. Natomiast Gralath jest prawdopodobnie twórcą zachowanego do dziś dworu i założenia gospodarczego, które jednak oparte jest na wcześniejszym układzie - ocenił Kamil Sobolewski, autor strony poświęconej historii m.in. Kokoszek, Bysewa i Kiełpina.
Przeczytaj też: Historia zrujnowanej stacji Kokoszki

Po I wojnie światowej, zgodnie z postanowieniami traktatu wersalskiego, wieś znalazła się w granicach Wolnego Miasta Gdańska. Nieopodal Kiełpina, w Karczemkach, znajdowało się bowiem przejście graniczne. W pobliskich lasach kwitł przemyt żywności do miasta. Poza tym, jak podaje Sobolewski, w dwudziestoleciu międzywojennym powstała w Kiełpinie Górnym staroluterańska świątynia.

- Do 1945 r. właścicielami dworu była natomiast rodzina, która prowadziła w Gdańsku przy ulicy Tkackiej sklep z futrami. Rodzina mieszkała przy 3 Maja, a z posiadłości w Kiełpinie Górnym korzystała latem. Na co dzień w dworze mieszkał natomiast zarządca - opowiada pani Zofia, która utrzymuje kontakt z potomkami przedwojennych właścicieli.
Trzy lata remontu, aby przywrócić świetność dworowi

Po wojnie, jak podał Sobolewski, dwór podzielono na dwie części - w jednej była szkoła oraz mieszkania nauczycieli. Po czym w latach 60. szkołę przeniesiono do innego budynku, a w 1973 r. Kiełpino Górne zostało przyłączone do Gdańska. Niszczejącym dworem zajęły się natomiast w 1982 r. trzy rodziny z Trójmiasta.

- Wykonywaliśmy sami bardzo wiele prac ogólnobudowlanych. Skorzystaliśmy jedynie z pomocy cieśli, dekarza, tynkarzy i hydraulika - wspomina pani Zofia.
Remont zabytkowego dworu trwał trzy lata. Pierwsza z trzech rodzin wprowadziła się latem 1985 r., kolejna po Bożym Narodzeniu, a ostatnia w 1986 r.

- Mieszkańcy ówczesnego Kiełpina Górnego widzieli, ile sił i pracy włożyliśmy, aby przywrócić świetność dworowi. Przyjęli nas bardzo miło do swojej społeczności - kończy pani Zofia.

Poznaj też historię Dworu I w Oliwie. Materiał z 2015 r.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (56)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

kalendarz historyczny

1817 Powstała Królewska Szkoła Nawigacyjna Królewska Szkoła Nawigacyjna powstała w Gdańsku, kształcąca do 1920 r. szyprów i nawigatorów. Od 1826 mieściła się przy ulicy Karpiej.