wiadomości

stat

Historia bałtyckiej Atlantydy

artykuł historyczny
Jedna z możliwych lokalizacji Winety u brzegów wyspy Uznam. Mapa z początków XVI w.
Jedna z możliwych lokalizacji Winety u brzegów wyspy Uznam. Mapa z początków XVI w.

Bałtyk, mimo iż znamy go coraz lepiej, nadal kryje w swych odmętach wiele tajemnic. Jedną z nich jest nieco zapomniana historia bałtyckiej Atlantydy, czyli miasta Wineta.



Po raz pierwszy z Winetą spotykamy się w kronikach Adama z Bremy, niemieckiego kronikarza i geografa, aktywnego w drugiej połowie XI w. Pisze on o Winecie jako o "jednym z największych i najbogatszych miast w ówczesnej Europie". O jego niezwykłości może świadczyć fakt, iż z racji swego położenia posiadało własną latarnię morską, na co było stać jedynie nielicznych.

Skoro już mowa o położeniu, to gdzie właściwie znajdowała się Wineta? Próbując odpowiedzieć na to podstawowe i banalne pytanie, natrafiamy na pewien problem. Do dziś nie udało się jednoznacznie określić tego miejsca, zwłaszcza że kroniki i legendy podają kilka możliwych lokalizacji. Wspomniany Adam z Bremy umiejscawia ją u ujścia Odry, inni kronikarze przekonują, że Wineta była poprzedniczką Wolina, jeszcze inni umiejscawiają ją na niemieckim wybrzeżu Bałtyku.

Wskazywane przez badaczy możliwe lokalizacje średniowiecznego miasta Wineta.
Wskazywane przez badaczy możliwe lokalizacje średniowiecznego miasta Wineta. graf. trojmiasto.pl
Na szczęście nieco więcej możemy powiedzieć o samym mieście. W niektórych legendach bywa ono nazywane "małą Wenecją" (za sprawą osadzenia niektórych domów na palach wbitych w wodę) czy też "Konstantynopolem północy" z racji ogromnego przepychu (dostępu do miasta miały bronić ogromne spiżowe bramy miejskie, wewnętrzne drogi miały być wyłożone marmurem) i bogactw zgromadzonych przez jego mieszkańców. Ci ostatni, których miało być nawet ok. 60 tysięcy, parali się przede wszystkim handlem. W zlokalizowanej na skrzyżowaniu dróg handlowych Winecie można było kupić wszystko, za odpowiednią cenę. Przekładało się to na niebywałe bogactwa mieszkańców, którzy mieli posuwać się do tego, że konie podkuwali srebrnymi podkowami.

Wineta miała być miastem kosmopolitycznym. Choć zamieszkiwali je głównie Słowianie oraz Sasi, to można w nim było natknąć się nawet na Greków.

Pewną ciekawostką jest to, że miasto zapewniało całkowitą swobodę religijną. W praktyce jednak czczono głównie bóstwa pogańskie, a chrześcijańscy Sasi nie mogli zbytnio obnosić się ze swoją religią.

Wineta była nazywana Wenecją Północy z racji tego, że tak jak ona miała być zbudowana na wodzie. Na ilustracji plan Wenecji z 1565 r.
Wineta była nazywana Wenecją Północy z racji tego, że tak jak ona miała być zbudowana na wodzie. Na ilustracji plan Wenecji z 1565 r.
Podsumowując: Wineta była krainą miodem i mlekiem płynącą. Dlaczego więc zniknęła?

Wikingowie pomagają i łupią

Według jednego z przekazów w samym mieście często dochodziło do walk o władzę. Decydujący wpływ na rozwój miasta mieli patrycjusze, chętnie przyjmujący łapówki od kupców. Nie może zatem dziwić fakt, że chętnych do rządzenia było wielu.

Podczas kolejnych walk jeden z możniejszych rodów wezwał na pomoc wikingów. Ci, znając bogactwa, jakie znajdują się w Winecie, przybyli ochoczo, miasto zdobyli, ale zaraz potem je złupili i splądrowali, przy okazji wycinając w pień mieszkańców. Z czasem ruiny miasta miały zostać pochłonięte przez fale Bałtyku.

Kara za grzechy

Inna legenda sugeruje, że Winetę spotkał taki sam los, jak biblijne Sodomę i Gomorę. Jak już wspomniano wcześniej, z punktu widzenia raczkującego dopiero na tych terenach chrześcijaństwa, mieszkańcy Winety byli w głównej mierze poganami. Nieskrępowani chrześcijańską moralnością chętnie oddawali się uciechom cielesnym takim jak uczty czy orgie (z dużym pobłażaniem podchodzono tam do wierności przysiędze małżeńskiej). Podobno jednak ówcześni bogowie mieszkańców Winety mieli podobny pogląd na moralność jak chrześcijanie i postanowili unicestwić zepsute miasto. Zesłali na Winetę ogromną powódź, która zatopiła gród wraz ze wszystkimi mieszkańcami. Gdy dowiedzieli się o tym Skandynawowie, przybyli na miejsce, by zabrać ze sobą niezliczone bogactwa i skarby.

Dziś oczywiście nie możemy jednoznacznie powiedzieć, że Wineta w ogóle istniała. Na wszelki wypadek, gdy znajdziemy się w pobliżu wyspy Uznam, wpatrujmy się uważnie w wody Bałtyku. Może uda się nam dojrzeć marmurowe bloki, spiżowe bramy czy też połyskujące wśród fal świadectwa dawnego bogactwa miasta, które obróciło się w pył. Tak, legenda Winety ciągle pozostaje żywa.

Opinie (16) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1921 Spotkanie Stefana Żeromskiego z czytelnikami Stefan Żeromski spotkał się w Gdyni z czytelnikami. Do spotkania doszło w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Pomorza.

1999 Przy ul. Stągiewnej odbudowano kamieniczki Przy ul. Stągiewnej na Wyspie Spichrzów odbudowano i oddano do użytku kompleks kamieniczek.

Sprawdź się

Która uczelnia ma najdłuższe tradycje w Trójmieście?