wiadomości

stat

Historia Wyspy Sobieszewskiej oczami wieloletniego mieszkańca

artykuł historyczny
Plaża na wysokości Orle na Wyspie Sobieszewskiej w czasach PRL-u. Po lewej stronie stoi Jan Sidorczak, który przez kilkadziesiąt lat był kierownikiem tutejszego Obwodu Ochrony Wybrzeża Urzędu Morskiego.
Plaża na wysokości Orle na Wyspie Sobieszewskiej w czasach PRL-u. Po lewej stronie stoi Jan Sidorczak, który przez kilkadziesiąt lat był kierownikiem tutejszego Obwodu Ochrony Wybrzeża Urzędu Morskiego.

Pewnej zimy z powodu lodu prom nie mógł dobić do brzegu i był problem. Kierowca ciężarówki postanowił więc przejechać przez zamarzniętą Martwą Wisłę. Odważnie ruszył, ale kiedy zmieniał biegi, koła zabuksowały i lód nie wytrzymał. Na dno poszły krowy i świniaki, on i konwojent uratowali się - opowiada Jan Sidorczak, który na Wyspie Sobieszewskiej mieszka od połowy ubiegłego wieku.



- Autobusy jeszcze wtedy tu nie jeździły, z kolei statek na Wyspę Sobieszewską dopływał wieczorem, a wrócić można nim było dopiero kolejnego dnia rano. A że w 1949 roku po maturze w gdańskiej Jedynce chcieliśmy wybrać się na na wyspę, wykoncypowaliśmy z kolegą Zbigniewem Liśkiewiczem, że przepłyniemy przez ujście Wisły - opowiada Jan Sidorczak, który od ponad 60 lat mieszka w Sobieszewie.
Maturzyści zostawili ubrania na brzegu i popłynęli. Obaj dotarli na Wyspę Sobieszewską, choć po drodze teczka z dokumentami i pieniędzmi nabrała wody. Po czym nieniepokojeni przez żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza wyszli na plażę.

- Nikogo żeśmy nie spotkali, ale znaleźliśmy za to poniemiecki kabel telefoniczny, parę desek, kołków, jakieś gałęzie i zrobiliśmy tratwę. Mieliśmy więc czym wracać - wspomina dziś 89-latek.
Na wyspę Jan powrócił na dobre w połowie lat 50. Jako wykształcony leśnik dostał nakaz pracy i został kierownikiem tutejszego Obwodu Ochrony Wybrzeża Urzędu Morskiego. Odtąd przez 40 lat starał się dbać o plaże, wydmy i lasy na terenie obwodu, który sięgał od ujścia Przekopu Wisły do końca bulwaru w Gdyni. Realia bywały jednak różne.

- Żołnierze WOP-u bronowali plażę od ujścia do ujścia, co miało ułatwić wykrycie na przykład wrogiego desantu. Dlatego pracownicy Urzędu Morskiego musieli chodzić na styku - między plażą a wydmami. Tymczasem komendant WOP-u wysyłał na plażę żołnierzy, aby zbierali bursztyn. Który pozbierał, dostawał dzień urlopu, a komendant oddawał za pieniądze bursztyn do skupu - opowiada senior.
Poza WOP-em tutejszymi plażami interesowali się również wczasowicze. Zresztą od dziesiątek lat Wyspa Sobieszewska była chętnie odwiedzana przez spragnionych wypoczynku.

Wyspa Sobieszewska - spotkanie z naturą


Wielki przekop, poeta i kuracjusze

Pierwotnie Wyspa Sobieszewska mająca obecnie ponad 35 kilometrów kwadratowych powierzchni nie była jednak wyspą. Stała się nią w XIX wieku po części dzięki naturze, a po części dzięki ludziom. Zimą 1840 roku w wyniku zatoru lodowego Wisła utorowała sobie nową drogę do Bałtyku przez wieś Górki.

- Od połowy stycznia 1840 roku sparły się wody średniej Wisły (...). Wisła nie mając w ten sposób kiedy ulać wód swoich, wezbrała na brzegach i zagrażała zniszczeniu całej okolicy. Aż 1 lutego 1840 roku w nocy wyrżnęła się nowym korytem wprost ku morzu (...). To nowe koryto nie ma dotąd nazwiska; a że się Wisła tak poczciwie i raźno ku morzu przebrała - nazwijmy ją tutaj "Śmiałą Wisłą" - pisał poeta i geograf Wincenty Pol.
Poza tym ponad pół wieku później, aby zabezpieczyć Gdańsk i Żuławy przed powodziami, wykonano przekop Wisły od Przegaliny do Zatoki Gdańskiej o długości siedmiu kilometrów. Uroczyste otwarcie sztucznego odcinka rzeki miało miejsce 31 marca 1895 r.

Komunikacja z lądem odbywała się więc za pomocą przepraw promowych, w tym kolejowej, bowiem w 1905 r. doprowadzono kolej wąskotorową do Świbna. Mieszkańcy wyspy przez wieki trudnili się m.in. rolnictwem i rybołówstwem, natomiast latem chętnie przyjeżdżali w ten rejon kuracjusze.

Powstała tu m.in. hala plażowa, kąpielisko i dom kuracyjny. Z kolei w czasach Wolnego Miasta Gdańska swoją rezydencję zbudował w Orlu gauleiter i niemiecki zbrodniarz wojenny Albert Forster.

Na przestrzeni wieków teren dzisiejszej wyspy przechodził z rąk do rąk. Przeważnie należał do Prus bądź do Gdańska. Natomiast pod koniec marca 1945 r. Wyspa Sobieszewska stała się miejscem, do którego wycofywały się niemieckie wojska i uciekali niemieccy cywile. Budowano tu stanowiska ogniowe, schrony i inne ziemne umocnienia. Wojska III Rzeszy znajdujące się na Wyspie skapitulowały 8 maja 1945 r., choć spotykana jest też data 9 maja, a także istnieje wersja mówiąca o poddaniu się dopiero w połowie miesiąca.

Ostrolistna wierzba kluczowa dla Wyspy Sobieszewskiej i Wybrzeża

Jan Sidorczak (po lewej) na nowo założonej uprawie leśnej na terenie Wyspy Sobieszewskiej. Po prawej stronie stoi Aleksander Matulewicz, naczelnik Wydziału Ochrony Wybrzeża Urzędu Morskiego.
Jan Sidorczak (po lewej) na nowo założonej uprawie leśnej na terenie Wyspy Sobieszewskiej. Po prawej stronie stoi Aleksander Matulewicz, naczelnik Wydziału Ochrony Wybrzeża Urzędu Morskiego.
- Działania wojenne przyniosły straty, jeśli chodzi o wybrzeże i drzewostany. Przestały istnieć wały wydm czołowych, a w wielu miejscach piasek zasypywał pobliskie lasy i drogi. Tak było w Jantarze, czy za Krynicą Morską w kierunku na Piaski. Kiedy trafiłem na Wyspę Sobieszewską, moi poprzednicy na stanowisku kierownika tutejszego obwodu zdołali usunąć zniszczenia wojenne i rozpoczęli pierwsze zalesienia wydmy szarej, ale pracy było jeszcze dużo - wspomina Sidorczak.
A że wydmy są ważnym elementem ochrony przeciwsztormowej, trzeba było je odtworzyć i zapanować nad nimi. Bo nadmorskie wydmy powstają dzięki wiatrowi, który przenosi ziarenka piasku, a te zatrzymują się na naturalnych przeszkodach. Wały wydmy przedniej formowano więc za pomocą płotków, a chrustu używano do wydmy szarej.

- Obwód zużywał rocznie kilka tysięcy metrów przestrzennych chrustu z sąsiednich lasów lub zakupionej faszyny, która była przywożona z odległych miejscowości, co było bardzo kosztowne - przyznaje emerytowany kierownik Obwodu Ochrony Wybrzeża w Sobieszewie.
Sidorczuk starał się więc znaleźć rozwiązanie. Jak wspomina, w 1958 r. zainteresował się krzewami wierzby ostrolistnej, która nazywana jest też wierzbą kaspijską.

- Inspiracją stały się informacje przekazane przez niezapomnianego profesora Kobenzę, jak również przypadek znalezienia na plaży przyniesionej przez sztormowe fale i zamulonej w piasku gałązki tej wierzby. Rozwijała się bardzo bujnie - opowiada emerytowany kierownik.
- Wczesną wiosną kolejnego roku powstał pierwszy płotek z tej rośliny. To był strzał w dziesiątkę! Wierzba mając wodę z wilgotnego piasku, wspaniale się rozwijała. Budowała bez dodatkowych zabiegów wał wydmy przedniej, a do tego dawała materiał na kolejne żywe płotki. Stwarzają one warunki do samosiewów sosny, która daje trwałą ochronę wydmom szarym. Obecnie wierzbę ostrolistną można zobaczyć nie tylko na Wyspie Sobieszewskiej, ale też choćby w Jelitkowie i Sopocie - tłumaczy dalej Sidorczak.
Poza tym pracownicy Urzędu Morskiego pomagali naturze i jak wylicza emerytowany kierownik, w ciągu 40 lat zalesili około 250 hektarów wydm na Wyspie Sobieszewskiej i Stogach.

Świniaki na dnie i pontonowy most z Kiezmarka

Przeprawa promowa między Gdańskiem a Sobieszewem w 1962 r.
Przeprawa promowa między Gdańskiem a Sobieszewem w 1962 r. fot. Zbigniew Kosycarz/KFP
- Aby dostać się z Gdańska do Sobieszewa bądź na odwrót, ludzie korzystali z promu. Tyle że, kiedy pojawiał się lód, prom nie miał jak dobijać do brzegu i był problem. Pewnej zimy doszło nawet do tragicznego zdarzenia. Kierowca ciężarówki, w której jechały zwierzęta na ubój do Świbna, widząc jadące po lodzie auta osobowe, też postanowił wjechać na zamarzniętą Wisłę. Odważnie ruszył, ale kiedy przy brzegu zmieniał biegi, koła zabuksowały i lód nie wytrzymał. Na dno poszły krowy i świniaki. Kierowca i konwojent uratowali się, bo mieli otwarte drzwi w ciężarówce - opowiada senior.
Przełom w sprawie komunikacji nastąpił w 1973 roku, kiedy zdemontowany most pontonowy z Kiezmarka podzielono na odcinki i część trafiła do Sobieszewa.

- O most ten bardzo zabiegał dla Sobieszewa radny wojewódzki Stefan Andrzejczak i udało się - wspomina senior.
Obiekt stanął na Martwej Wiśle i do dziś łączy Sobieszewo z Wiślinką. Ponadto w tym samym roku Wyspę Sobieszewską włączono do Gdańska. Stała się ona tym samym najbardziej wysuniętą na wschód dzielnicą miasta.

- Jednym z problemów Sobieszewa był handel. Jeden sklep, jedna knajpa, a i jeden taki, co w nim raz czy dwa razy w tygodniu mięso sprzedawali. Na sesji Miejskiej Rady Narodowej w latach 70. chwalono się, jakie to będą nowości w handlu na terenie Gdańska. Nie lubiłem zabierać głosu, ale zdecydowałem się i powiedziałem, że Wyspa Sobieszewska to pod względem handlu biała plama na mapie Gdańska, ponieważ sklepów jest mało, a do tego w lecie trzeba stać w kolejce dwie godziny, bo latem sporo ludzi przyjeżdża na wyspę - wspomina wiekowy mieszkaniec, który przez lata reprezentował Wyspę Sobieszewską.
Przeczytaj też: Nowa droga na Wyspie Sobieszewskiej w tym roku

Sidorczak, szeregowy radny, nie spodziewał się, że sprawa odległej dzielnicy zainteresuje osoby decyzyjne. Dlatego kiedy dowiedział się, że na wyspie pojawił się jeden decydent z Gdańska i drugi z Warszawy, był zaskoczony. Po wizytacji oficjeli znalazły się pieniądze na budowę sklepu i restauracji w Świbnie oraz pawilonu w Sobieszewie.

Dziś seniora cieszą natomiast prace prowadzone na Martwej Wiśle. Nieopodal mostu pontonowego powstaje po latach most zwodzony zobacz na mapie Gdańska. Nowa konstrukcja ma mieć łącznie ponad 180 m długości, a rozpiętość zwodzonych przęseł to prawie 60 m. Most ma posiadać zarówno jezdnię dla samochodów, jak i ciąg pieszy, a także drogę rowerową.

Przeczytaj też: Symboliczne rozpoczęcie budowy mostu w Sobieszewie

Poza tym w związku z tym, że most posiada przęsła zwodzone, możliwa będzie żegluga w tym rejonie Martwej Wisły. Czas otwierania obu przęseł ma wynosić dwie minuty.

- Od lat 70. trzeba było korzystać z mostu pontonowego, a teraz nareszcie budowany jest nowy. Przedsiębiorstwo ma sprzęt i widać, że idzie im ta robota - ocenia senior.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (67)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
12.12.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1659 Ostatni proces o czary Ostatni proces o czary odbył się w Gdańsku. Na śmierć na stosie 82 - letnią Annę Krüger, skazała Ława Starego miasta. W 1662 burmistrz Gabriel Krummhauser opublikował apel o zaprzestaniu tego typu oskarżeń.

Najczęściej czytane