wiadomości

stat

Grudzień 80 lat temu. Mniej komercji, więcej troski o ludzi

artykuł historyczny

Ponieważ dzienniki z początku grudnia 1938 r. nie dostarczają wielu informacji o pogodzie, można przypuszczać, że miesiąc zaczynał się - podobnie jak i dzisiaj - raczej nieciekawą i mało zimową, ale za to spokojną, jesienną aurą.



W doniesieniach gazet z tamtego okresu odnajdujemy za to inne zwiastuny nadchodzącej zimy, takie jak np. początek corocznej, ogólnopolskiej akcji pomocy zimowej, która w Gdyni wystartowała właśnie "z dniem 1 grudnia", kiedy to swą działalność rozpoczął Gdyński Komitet Dożywiania Dzieci. Pod jego opieką znajdowało się: "17 szkół podstawowych, 14 przedszkoli oraz 3 stacje opieki nad dzieckiem", czyli łącznie 5 tysięcy dziatwy, na wyżywienie której Komitet przeznaczał siedemdziesiąt tysięcy złotych.

Szczególną troską otaczano rodziny osób bezrobotnych: "wszystkie gminy powiatu morskiego otrzymały odpowiednie instrukcje i listy składkowe, na których nie powinno zabraknąć nazwiska żadnego obywatela, niosącego w miarę możności ofiarę dla ulżenia doli dotkniętych klęską bezrobocia". W pierwszej kolejności zajęto się "zbieraniem darów na gwiazdkę dla najbiedniejszej dziatwy", by "w [te] radosne Święta Bożego Narodzenia nie zaszkliły się łzami oczy żadnego dziecka z zimna i głodu".

Dziatwa natomiast, wzruszona ludzką dobroczynnością, potrafiła za dobre serce odpowiednio się odwdzięczyć, chociażby "przedstawieniami gwiazdkowymi" (na Pomorzu z obowiązkowym udziałem "Gwiazdora!") - w roku 1938 uczyniły tak m.in. dziatki z Kościerzyny.

Najwyraźniej "duch przyszłych Świąt Bożego Narodzenia" wpływał pozytywnie nie tylko na ludzi pokroju dickensowskiego Ebenezera Scrooge'a (skąpca o zatwardziałym sercu, głównego bohatera "Opowieści wigilijnej"): oto pewna "hojna rodzina kaszubska" postanowiła obdarować ziemią: kościół parafialny w Kossakowie ("30 mórg ziemi"), szkołę w Pogórzu ("plac wielkości 12 tys. m. kw.") oraz mieszkańców Gdyni ("z przeznaczeniem pod cmentarz", przekazując "12 morgów ziemi" na Obłużu).

Ze Świętami zwykły nam się kojarzyć również przeróżne wyprzedaże: niestety, przytoczone na łamach "Gazety", rozporządzenie władz Wolnego Miasta Gdańska z Bożym Narodzeniem nie miało raczej nic wspólnego... Upoważnienie "prezydenta policji do zakazania wyprzedaży przez pojedyncze sklepy, jeżeli wymaga tego interes ogółu", wcale nie wynikało z troski o konsumenta, lecz z obawy hitlerowców o to, że wymkną im się z ręki majątki gdańskich Żydów - rozporządzenie jednoznacznie wskazywało na "wyprzedaże sklepów żydowskich, których właściciele likwidują je w Gdańsku"...

O nadchodzącej zimie przypominała gdynianom miejscowa YMCA (Związek Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej), która z początkiem grudnia zajęła się popularyzacją sportów zimowych (zarówno w formie odczytów, jak i poprzez organizację - np. w Zakopanem - obozów narciarskich), zaś o nadchodzących Świętach - perspektywa zakupów na świąteczny stół na nowych gdyńskich targowiskach: na Grabówku i w Orłowie.

Niestety, mieszkańcy północnych dzielnic Gdyni, którym "brak takiego rynku [nadal] dawał się dotkliwie odczuć", musieli jeszcze na własne targowisko poczekać - nie wiadomo, czy nie do Wielkanocy...

Skoro więc początek grudnia w tematy zimowe nie obfitował, zobaczmy jakie to inne sprawy - oprócz rzecz jasna sensacji kryminalnych i nieszczęśliwych wypadków - absorbowały ówczesnych mieszkańców obecnego Trójmiasta.

"Gazeta" chwaliła Polskie Koleje Państwowe za najnowszą inwestycję na terenie Gdańska (przypomnijmy tylko, że na mocy porozumień wersalskich PKP zarządzało infrastrukturą kolejową na terytorium Wolnego Miasta). Dzięki nowemu tunelowi pod torami, mieszkańcy Oliwy zyskiwali lepsze, bo "krótsze i daleko wygodniejsze niż dotychczas (trzeba było daleko obchodzić) połączenie przymorskiej części z druga stroną Oliwy". Natomiast na rok następny koleje zapowiedziały "drugą ważną pracę w Oliwie", czyli tunel zamiast "przejazdu przez tory przy Lübeckerstr." (obecnie ulica Kołobrzeska), podobny do tego wybudowanego już "w Sopotach przy Franzinstr."(obecnie 3 Maja).

Z "Gazety" dowiadujemy się też, że pomorscy kolejarze zajmowali się nie tylko infrastrukturą kolejową, bowiem - poza "finansowym popieraniem kolonii letnich dla dzieci polskich z zagranicy" i "akcją opieki nad szkołami polskimi na pograniczu" - w ramach organizacji patriotycznej P. Z. Z. (Polski Związek Zachodni, do roku 1934 Związek Obrony Kresów Zachodnich) zamierzali "zwalczać i tępić wszelkie objawy przerostów mniejszościowych na Pomorzu" oraz "systematyczne uświadamiać, a przede wszystkim praktyczne stosować w życiu codziennym hasła: "swój do swego"".

I trudno się im dziwić, ponieważ kolejne, niepokojące sygnały docierały z Gdańska: w ostatnich dniach "wydarzył się znów wypadek pobicia Polaka". Tym razem ofiarą hitlerowców padł "ekspedient poczty polskiej Aleksander Mienik": przechodzącego ulicą Horst Wessel (obecnie Nowiny) na Oruni dotkliwie pobito, ponieważ "nie pozdrowił sztandaru ze swastyką przez podniesienie ręki".

"Ilustrowany Kurier Codzienny" przytaczał inne "szczegóły (...) sensacyjne": "od pewnego czasu zaczęły docierać do Gdańska większe transporty zboża", co - zdaniem gazety - wskazywało na to, że "Rzesza postanowiła także i w Gdańsku gromadzić zapasy na wypadek wojny".

Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji dla Polski - "wobec kolosalnego rozwoju (...) pracy na morzu i nad morzem", jak również "wobec olbrzymiego bogactwa, tkwiącego w Gdyni, zarówno na wybrzeżu, jak i na morzu w postaci marynarki handlowej" - "rozbudowa marynarki wojennej do granic potrzebnych polityce, strategji i ekonomji", stawała się "koniecznością życiową i pilną"...

P. S. Dzisiejszą wędrówkę kończymy natomiast taką oto zagadką: "dlaczego mieszkańcy bloków T.B.O. nie korzystają z kąpieliska?"



Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 273 z 1 grudnia 1938 r. oraz "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 332 z 1 grudnia 1938 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej i Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (32)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1659 Maria Ludwika w pracowni Jana Heweliusza W pracowni Jana Heweliusza przy ul. Korzennej 53 - 55, gościła i uczestniczyła w obserwacji nieba żona króla Jana Kazimierza, Maria Ludwika