wiadomości

Listopad 1934: Gdy nadchodzą wilki...

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Barki z lisami, żołnierze i koniec sezonu. Taki był wrzesień 1935 r.

Mężczyzna karmiący wilki. Zdjęcie z lat 20. XX wieku.
Mężczyzna karmiący wilki. Zdjęcie z lat 20. XX wieku. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jesień to przeważnie czas refleksji i zadumy, więc gdy za oknem "opady deszczu i śniegu" (nawet jeśli tylko przelotne) i "świeże wiatry zachodnie", zacierające ostatnie już merki na rybackich mogiłach, najlepiej zaszyć się z lampką wina przy kominku.



Albo zapaść już w sen zimowy, bo gdy na dobre "rozełka się jesień łzami dżdżu mętnemi",* to nie ma przeproś.

Ale koniec listopada w roku 1934 nie był pod tym względem dla Wybrzeża zbyt łaskawy: wprawdzie "mimo jesieni inwestycje portowe w Gdyni nie traciły na tempie", zaś prace nad rozbudową miasta i portu przebiegały szybko i sprawnie, przez co budowniczym zajrzało w oczy widmo braku elektryczności...

Na jesienny odpoczynek nie mogli pozwolić sobie również gdynianie, zwłaszcza zaś ci, którzy wynajmowali mieszkania. Powodem ich niepokoju były wysokie czynsze i to, że ani "szalejący kryzys ani zredukowanie zarobków nie wpłynęło dotychczas na obniżenie czynszu najmu za mieszkania", a nawet "zachodziły tu i ówdzie wypadki podwyższenia komornego"!

To oraz zapowiedzi "zniesienia ustawy o ochronie lokatorów" i wprowadzenia nowego "podatku lokatorskiego" zmusiły w końcu lokatorów do wzięcia spraw we własne ręce, bo najwyraźniej jedynym dla nich ratunkiem, "by w porę zapobiec tym krzywdzącym... dążeniom", było "stanięcie zwartym szeregiem w Związku Lokatorów w Gdyni" i stworzenie "solidarnej i potężnej organizacji obrony".

Niestety na pojawienie się "białych kruków", takich jak "znany właściciel magazynu towarów żelaznych i porcelanowych p. Juliusz Hundsdorf", nie mieli co liczyć.

Bo w Gdyni o wiele łatwiej, niż na białego kruka, można było trafić na zwykłego oszusta, który np. kusił Żydów perspektywą podróży do Palestyny. Podróż zaczynała się w Orłowie, trwała zaledwie dwa dni i kończyła się niespodziewanie w... Gdyni, gdzie zdumieni "pasażerowie stwierdzili z przerażeniem, że... to nie Palestyna".

Niestety sukces Gdyni przyciągał do niej różne, nieciekawe indywidua: w pewnym momencie można było nawet odnieść wrażenie, że spór z Tczewem z lat 20. o budowę portu morskiego przeniósł się aktualnie do przestępczego półświatka.

Na szczęście wśród tych ponurych doniesień zawsze pojawiał się jakiś radosny i "jasny promyk", który mógł ucieszyć nie tylko "dziatki Orłowa".

Jesiennego spokoju nie było też poza Gdynią i nie mamy tu na myśli ani "budowy olbrzymiej sztucznej wydmy na polskim wybrzeżu"...

...ani tym bardziej "egzotycznych kaczek z Pomorza".

Prawdziwa bomba wybuchła w Gdańsku, choć paradoksalnie wydawało się, że po ostatnich wyborach komunalnych (o których pisaliśmy przed tygodniem) atmosfera w Wolnym Mieście nareszcie się uspokoi.

Nim jednak na dobre ostygła wyborcza gorączka (i umilkły głosy, że "wybierać was to dla nas zgroza"), gruchnęła niespodziewanie wieść, że "prezydent Raushning ustąpił"!

"Sensacyjną zmianę na fotelu prezydenta Senatu Gdańskiego" spowodował konflikt we władzach gdańskiej partii narodowo-socjalistycznej: wybrany w czerwcu 1933 roku prezydentem Senatu Hermann Rauschning był bowiem gorącym zwolennikiem i autorem porozumienia z Polską (z realizacją którego gdańskie władze i tak nieustannie miały olbrzymi problem), co - między innymi - doprowadziło do jego konfrontacji z gauleiterem Albertem Forsterem.

Nie brakowało głosów, że dotychczasowy prezydent "został obalony na polecenie Berlina", tym bardziej że jego dymisja nastąpiła tuż po powrocie ze stolicy Niemiec.

Nowym prezydentem Senatu Wolnego Miasta został dotychczasowy wiceprezydent, czyli hitlerowiec Arthur Greiser, który w swym pierwszym przemówieniu przekonywał, że "pokojowe ustosunkowanie się do Polski nigdy nie zmieni się".**

A w oliwskich lasach pojawiły się wilki...



* - Leopold Staff, "Jesień".
** - Po chwili słabości*** poprawił się jednak i dodał, że "element polski musi być wytępiony...".

Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 267 z 25 listopada 1934 r., nr 270 z 29 listopada 1934 r. i nr 271 z 30 listopada 1934 r., "Dziennik Bydgoski" nr 271 z 25 listopada 1934 r. i nr 272 z 27 listopada 1934 r. oraz "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 328 z 26 listopada 1934 r. i nr 329 z 27 listopada 1934 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie (22) 3 zablokowane

  • Takie to już było (6)

    "Wolne" Miasto Gdańsk w I połowie XX wieku. Jak ktoś dumnie wypowiada tą nazwę to mam zawsze bekę, że się szczycą nazistowską marionetką, która z wolnością jaką miała w wcześniejszych wiekach miała tyle wspólnego co świnia z siodłem.

    I P.S. Uwielbiam ten cykl z starymi artykułami. Po prostu perełka

    • 36 4

    • Ludzie, którzy piszą "mieć bekę" powinni zostać pozbawieni praw wyborczych. (2)

      • 10 6

      • Na równi z takimi (1)

        Którzy mają kij w tylniej częsci ciała po same gardło.

        • 3 6

        • piotrowicz

          • 0 1

    • do momentu objęcia władzy przez hitlerowców to było rzeczywiście Wolne Miasto Gdańsk (2)

      Potem od 1933 roku wszystko zaczęło się sypać. Ale jeśli mówimy o okresie 1920-1933 to z tego można się szczycić.

      • 1 1

      • zarobki w WM-Gdańsk byłu o połowę niższe niż w Gdyni (1)

        stąd m.innymi wzięła się popularność hitlerowców... - oni obiecywali inwestycje i napływ kapitału z Rzeszy.

        • 1 0

        • Prawo Jante dotyczy wpisu mówiącego, że Hitler nie miał pieniędzy? To chore podejście do wpisów...

          • 0 0

  • Czynsze (2)

    rosły zupełnie tak, jak teraz (nie tylko komornicze). To chyba zawsze jest dobry sposób na wzbogacenie się: właścicieli mieszkań, władz spółdzielni itp. A lokatorzy - zaczynają się, tradycyjnie - bronić...

    • 7 1

    • Wilki

      te prawdziwe, podchodziły do miasta. Te inne wilki, teraz można je określić mianem "biznesmenów" robiących majątek na biedzie zwykłych ludzi, czyli wilki w ludzkiej skórze, grasowały w mieście: wykupując place, podnosząc opłaty mieszkaniowe, spekulując towarami.

      • 2 1

    • Merki

      - zaginiony zwyczaj cechowania grobów rybackich; może należałoby do niego powrócić? To był piękny zwyczaj. Podaję za Wikipedią: "Merki znaki rodowe używane przez kaszubskich rybaków.
      Nazwa wywodzi się prawdopodobnie od przekształconego słowa gmerk, oznaczającego mieszczański lub chłopski znak rodowy...".Zachęcam do przeczytania :)

      • 2 0

  • Ci co do Palestyny (3)

    chcieli to mieli nosa.

    • 11 0

    • Poczytaj Słonimskiego (1)

      to nie nos decydował...

      • 2 1

      • Słonimski pisał

        o powstawaniu państwa Izrael... I o żydowskim ruchu narodowym.

        • 2 0

    • Nie mieli

      uwierzyli zydowi

      • 2 0

  • w 1936 do gdyni wpłynął statek ze zwarzoną od gorąca zieloną farbą

    już miesiąc później w całej Gdyni zarządzono ustawą miejską - że wszystkie płoty mają mieć kolor zielony... tak pozbyto się bezkosztowo całej zmarnowanej farby

    • 12 0

  • Ale coś b.skromnie o (2)

    tych "wilkach"....A tak naprawdę to my boimy się wilków, a wilki nas...
    Wilk wychowywany od "małego" to tak do drugiego roku życia zachowuje się ja zwykły-łagodny szczeniak-młodzian-średniej wielkości psa domowego.
    Gdy zaczyna dojrzewać to zamiast utrwalać więzi z tą "ludzką rodziną"--to powoli zaczyna-...dziczeć...Sam nie wiedzieć kiedy pójdzie w las....Jedyny gatunek psowatych co nie da się udomowić- chociaż z obecnością ludzi to się oswoi...Oswojony np.taki Dzik lub Sarna już nie ma co szukać w lesie i typowej dla gatunków "wolności"..i za człowiekiem potrafi/ją podążać jak wierny pies.

    • 3 4

    • A dziki (1)

      wygonione z lasu przez człowieka? I przez człowieka mordowane w miastach...

      • 1 3

      • Taka człowiecza natura.

        Człowiek to rak toczący Ziemię.

        • 2 1

  • w Norwegii zostały opublikowane w książce wydania starych igazet, ciekawe by było zrobic to samo w Gdańsku,

    • 6 0

  • Najpiekniejsze to o wyborach, Izajasz 41 wiersz 24

    • 4 0

  • hahaha (1)

    najbardziej spodobała mi sie opowieśc o wycieczce do Palestyny....widać maja to we krwi.

    • 3 2

    • A co ty masz "we krwi"?

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1867 Ignacy Kraszewski przybył do Gdańska opis Z dwudniową wizytą do Gdańska przybył znany pisarz Ignacy Kraszewski. W warszawskim czasopiśmie Kłosy opublikowano reportaż z odwiedzin.

Polecane wydarzenia

Sprawdź się

Nazwa Obłuże związana jest z :