wiadomości

stat

Listopad 1934: Gdy nadchodzą wilki...

artykuł historyczny
Mężczyzna karmiący wilki. Zdjęcie z lat 20. XX wieku.
Mężczyzna karmiący wilki. Zdjęcie z lat 20. XX wieku. fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jesień to przeważnie czas refleksji i zadumy, więc gdy za oknem "opady deszczu i śniegu" (nawet jeśli tylko przelotne) i "świeże wiatry zachodnie", zacierające ostatnie już merki na rybackich mogiłach, najlepiej zaszyć się z lampką wina przy kominku.



Albo zapaść już w sen zimowy, bo gdy na dobre "rozełka się jesień łzami dżdżu mętnemi",* to nie ma przeproś.

Ale koniec listopada w roku 1934 nie był pod tym względem dla Wybrzeża zbyt łaskawy: wprawdzie "mimo jesieni inwestycje portowe w Gdyni nie traciły na tempie", zaś prace nad rozbudową miasta i portu przebiegały szybko i sprawnie, przez co budowniczym zajrzało w oczy widmo braku elektryczności...

Na jesienny odpoczynek nie mogli pozwolić sobie również gdynianie, zwłaszcza zaś ci, którzy wynajmowali mieszkania. Powodem ich niepokoju były wysokie czynsze i to, że ani "szalejący kryzys ani zredukowanie zarobków nie wpłynęło dotychczas na obniżenie czynszu najmu za mieszkania", a nawet "zachodziły tu i ówdzie wypadki podwyższenia komornego"!

To oraz zapowiedzi "zniesienia ustawy o ochronie lokatorów" i wprowadzenia nowego "podatku lokatorskiego" zmusiły w końcu lokatorów do wzięcia spraw we własne ręce, bo najwyraźniej jedynym dla nich ratunkiem, "by w porę zapobiec tym krzywdzącym... dążeniom", było "stanięcie zwartym szeregiem w Związku Lokatorów w Gdyni" i stworzenie "solidarnej i potężnej organizacji obrony".

Niestety na pojawienie się "białych kruków", takich jak "znany właściciel magazynu towarów żelaznych i porcelanowych p. Juliusz Hundsdorf", nie mieli co liczyć.

Bo w Gdyni o wiele łatwiej, niż na białego kruka, można było trafić na zwykłego oszusta, który np. kusił Żydów perspektywą podróży do Palestyny. Podróż zaczynała się w Orłowie, trwała zaledwie dwa dni i kończyła się niespodziewanie w... Gdyni, gdzie zdumieni "pasażerowie stwierdzili z przerażeniem, że... to nie Palestyna".

Niestety sukces Gdyni przyciągał do niej różne, nieciekawe indywidua: w pewnym momencie można było nawet odnieść wrażenie, że spór z Tczewem z lat 20. o budowę portu morskiego przeniósł się aktualnie do przestępczego półświatka.

Na szczęście wśród tych ponurych doniesień zawsze pojawiał się jakiś radosny i "jasny promyk", który mógł ucieszyć nie tylko "dziatki Orłowa".

Jesiennego spokoju nie było też poza Gdynią i nie mamy tu na myśli ani "budowy olbrzymiej sztucznej wydmy na polskim wybrzeżu"...

...ani tym bardziej "egzotycznych kaczek z Pomorza".

Prawdziwa bomba wybuchła w Gdańsku, choć paradoksalnie wydawało się, że po ostatnich wyborach komunalnych (o których pisaliśmy przed tygodniem) atmosfera w Wolnym Mieście nareszcie się uspokoi.

Nim jednak na dobre ostygła wyborcza gorączka (i umilkły głosy, że "wybierać was to dla nas zgroza"), gruchnęła niespodziewanie wieść, że "prezydent Raushning ustąpił"!

"Sensacyjną zmianę na fotelu prezydenta Senatu Gdańskiego" spowodował konflikt we władzach gdańskiej partii narodowo-socjalistycznej: wybrany w czerwcu 1933 roku prezydentem Senatu Hermann Rauschning był bowiem gorącym zwolennikiem i autorem porozumienia z Polską (z realizacją którego gdańskie władze i tak nieustannie miały olbrzymi problem), co - między innymi - doprowadziło do jego konfrontacji z gauleiterem Albertem Forsterem.

Nie brakowało głosów, że dotychczasowy prezydent "został obalony na polecenie Berlina", tym bardziej że jego dymisja nastąpiła tuż po powrocie ze stolicy Niemiec.

Nowym prezydentem Senatu Wolnego Miasta został dotychczasowy wiceprezydent, czyli hitlerowiec Arthur Greiser, który w swym pierwszym przemówieniu przekonywał, że "pokojowe ustosunkowanie się do Polski nigdy nie zmieni się".**

A w oliwskich lasach pojawiły się wilki...



* - Leopold Staff, "Jesień".
** - Po chwili słabości*** poprawił się jednak i dodał, że "element polski musi być wytępiony...".

Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 267 z 25 listopada 1934 r., nr 270 z 29 listopada 1934 r. i nr 271 z 30 listopada 1934 r., "Dziennik Bydgoski" nr 271 z 25 listopada 1934 r. i nr 272 z 27 listopada 1934 r. oraz "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 328 z 26 listopada 1934 r. i nr 329 z 27 listopada 1934 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej, Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej oraz Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie (22) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1815 Uszkodzenie kościoła św. Jakuba Kościół św. Jakuba i okoliczne domy zostały uszkodzone w wyniku, wybuchu prochu w baszcie Bramy Św. Jakuba obecnie przy ulicy Wałowej. Podczas eksplozji zginęło 20 osób.

1869 Powstała fundacja Abegga Fundacja Abegga powstała z zapisu testamentowego Heinricha Burkharda Abegga. Dzięki fundacji powstało wiele tanich osiedli dla rodzin robotniczych na Dolnym Mieście, Wrzeszczu i w Nowym Porcie. Kilka z nich istnieje do dnia dzisiejszego.

Polecane wydarzenia

Sprawdź się

Głównym fundatorem klasztoru cystersów w Oliwie był: