• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Tak wyglądało Ujeścisko przed wojną

wysłuchał Jakub Gilewicz
15 lutego 2015 (artykuł sprzed 8 lat) 
Najnowszy artykuł na ten temat Wspomnienia przedwojennych Polaków z Gdańska
Dawniej Dorfstraße, obecnie ul. Warszawska. Dawniej Dorfstraße, obecnie ul. Warszawska.

- Ojciec mówił: nic nie wiesz, nic nie widzisz, nic nie mów. Bo strzelą ci w łeb. Dla nich byliśmy Niemcami, a wtedy nienawidziło się Niemców - mówi córka robotnika rolnego. W trzecim odcinku cyklu "Trójmiejskie opowieści" wspomnieniami dzieli się Małgorzata Konikowska z domu Dombrowska, 82-letnia mieszkanka Ujeściska.



Blachy były kwadratowe. Co tydzień całe siedem. W czwartek wieczorem mama robiła rozczyn. A w piątek wstawała wcześnie rano i wkładała blachy z ciastem do pieca. W spiżarni pachniało świeżo pieczonym chlebem. Stały tu też beczki z zasolonym mięsem i pod sufitem wisiały szynki. Codziennie było świeże mleko, a dwa razy w tygodniu babcia wołała mnie, żeby robić razem masło.

Mieliśmy spiżarnię i dwa małe pokoje w domu przy dzisiejszej ulicy Warszawskiej zobacz na mapie Gdańska: babcia Teresa, ojciec Leon, mama Rozalia i rodzeństwo: Elżbieta, Bruno, ja i Hildegarda. W 1939 roku przyszła na świat Dorota, w 1943 Ingrid, a w połowie kolejnego roku Jerzy, którego nazywaliśmy Piotr.

Siedmioro dzieci. Może nie byliśmy świetnie ubrani, ale rzeczy zawsze były czyste. I zawsze mieliśmy co jeść. Przy domu był ogródek, hodowaliśmy też kury, świnie, kozy i gęsi. A niedaleko były duże gospodarstwa bauerów. Ojciec pracował w jednym z nich - u Pranga.

Zdjęcie rodziny Dombrowskich wykonane już po wojnie. Zdjęcie rodziny Dombrowskich wykonane już po wojnie.
Stary Prang miał gospodarstwo przy stawie. Dom, stajnie, stodoły, spichrz na zboże. Jego ziemie ciągnęły się w kierunku na Łostowice i w stronę dzisiejszej ulicy Piotrkowskiej zobacz na mapie Gdańska. Zboże, kartofle, duże pastwisko dla krów i koni. Tak, mieli dużo krów. Robił przy nich ojciec bratowej, a mój ojciec przy koniach. Orał, bronował, wszystko co trzeba było w polu zrobić. Maszyn nie było. Ojciec pracował od rana do wieczora.

Mama zajmowała się domem, a my pomagaliśmy. Pielić ogródek, narwać zielska dla kóz i świń. Chodziłam też po mleko do Prangów. Codziennie dostawaliśmy siedem litrów. A tak z raz w miesiącu zaglądałam z mamą lub z siostrą do magla. Nawijało się i kręciło (śmieje się). Magiel stał za budynkiem, który miała rodzina Artura von Dührena. Był tam sklep i lokal z dużym stołem, gdzie można było wypić piwo.

W tle budynek należący do rodziny von Dühren. W tle budynek należący do rodziny von Dühren.
Raz w tygodniu mama wybierała się też po zakupy do miasta. Szło się na Emaus, a dalej jechało się już tramwajem. Byliśmy przyzwyczajeni do podróżowania pieszo. Przez kilka lat chodziłam do szkoły w Zaborni. Codziennie rano pani Marianna - nauczycielka, która na piętrze pastorówki miała swój pokoik - zabierała gromadkę dzieci i prowadziła do szkoły. Szliśmy drogą przez pola, gdzie dziś jest nowy cmentarz, a po lekcjach wracaliśmy z nauczycielką.

Później uczyłam się już na miejscu. W szkole, gdzie nauczycielem był pan Köller. Mieszkał z rodziną na piętrze ceglanego budynku, a na parterze prowadził lekcje. Był wysoki i ostry, ale każdy go lubił. Siedzieliśmy w trzech rzędach ławek i uczyliśmy się przedmiotów po niemiecku. Nie umiałam po polsku, dopiero po wojnie się nauczyłam.

Moi rodzice umieli, choć bardziej to po kaszubsku. Bo babcia i rodzice z Kaszub pochodzili. Pamiętam, że babcia aż tak dobrze nie znała języka niemieckiego, więc zdarzało się, że rodzice wieczorami gadali z nią po kaszubsku. W domu mówiło się jednak po niemiecku. Dla mieszkańców Wonneberg byliśmy Niemcami. Tyle że nie chodziliśmy do tutejszego kościoła.

Budynek szkoły, do której uczęszczała Małgorzata. Budynek szkoły, do której uczęszczała Małgorzata.
Msze mieliśmy w kościele w Emaus, bo w wiosce był kościół protestancki. Pastor Hoffmann wraz z żoną i dwójką dzieci mieszkał tam, gdzie dziś jest ośrodek zdrowia. Mieszkanie mieli na piętrze, a na parterze było biuro. Niedaleko był stary, zadbany cmentarz z piękną kaplicą, a tuż obok pastorówki stał kościół. Byłam w nim tylko raz. Córka tych, co mieli sklep wychodziła za mąż, więc po chichu wcisnęłyśmy się z koleżanką do góry na mały chór. Pięknie było w kościele. Bardzo czysto.

Zresztą w całej wiosce panował porządek. Co sobotę każdy przed swoim domem musiał sprzątnąć. A jak były żniwa i wozami wożono snopki, to wszystko było zamiatane. Bardzo czysto było. A i ludzie byli życzliwi dla siebie. Stary Prang - on był dobry człowiek. Miałam iść na uroczystość I Komunii Świętej. A że u nas był taki zwyczaj, że szło się najpierw pożegnać z sąsiadami, mama powiedziała: idź teraz do Prangów. Kiedy pojawiłam się, żona pana Pranga zeszła do piwnicy i wróciła z tortem dla mnie. Jak ja się ucieszyłam. A później Prang powiedział do żony: jedź z nią do kościoła. I pojechałyśmy bryczką.

Poza tym Prang odwiedzał nas wieczorem w wigilię Bożego Narodzenia. Przynosił ze sobą worek prezentów. Dobry człowiek.

Gospodarstwo Prangów. Gospodarstwo Prangów.
Z czasów wojny pamiętam wysokiego mężczyznę w hełmie, który jeździł na koniu. Na nazwisko miał Krüger. Trzymał porządek. O siódmej wieczorem dzieci mogły być jeszcze na dworze, ale na swoim podwórku. I tak było. Nieraz bawiliśmy się w chowanego, ale jak zbliżała się siódma, mój ojciec gwizdał. I to tak, że aż w Łostowicach było słychać. Wtedy inni mówili: Małgoś, Twój tata gwiżdże, idź do domu. To była dyscyplina. A nie tak jak to, co można zobaczyć w telewizji, gdzie dzieci mówią: co będzie tam stara gadać. Kiedyś to było szanowanie rodziców.

Pamiętam też, że podczas wojny przywożono do gospodarstw robotników przymusowych. Kobiety po 30-tce to na przykład w kuchni u bauera pracowały. Jak chodziłam po mleko, to wydawała mi je Alicja. A później front zaczął się zbliżać. Prang przyszedł do nas i zapytał, czy chcemy zostać czy jechać z nim? Ojciec zdecydował, że zostaniemy. Wtedy Prang powiedział: To idź Leon do mojego domu i tam będziesz mieszkać. Wcześniej do Niemiec wyjechała synowa Pranga z dziećmi. Udało im się. Stary Prang i jego żona nie mieli tyle szczęścia. Zabito ich gdzieś na Żuławach - tak opowiadał ich syn, który kiedyś mnie odwiedził.

1945 rok był straszny. Kiedy przyszli Ruski to koniec świata był. Te Azjaty, jak oni kobiety wyciągali... O matko jedyna...

Dwa czy trzy dni po tym, jak wkroczyli, Ruski kazali nam iść do lasu. Mówili, że będzie tu jeszcze wojna, że Niemcy będą z Gdańska strzelać. Babcia została. Poszliśmy z rodzicami. W Szadółkach była duża stodoła. Siedzieliśmy tam z okolicznymi mieszkańcami. Ale kazali iść dalej, to trafiliśmy gdzieś za Otomin. Po drodze znaleźliśmy opuszczone bunkry. Mieszkaliśmy w nich z tydzień. Do domu wróciliśmy chyba w pierwszy dzień Wielkanocy. Kościoła już nie było. Spłonęła też część budynków Pranga.

Protestancki kościół św. Jerzego zniszczony został w 1945 r. W pobliskiej pastorówce mieści się dziś m.in. przychodnia. Protestancki kościół św. Jerzego zniszczony został w 1945 r. W pobliskiej pastorówce mieści się dziś m.in. przychodnia.
Dwa dni później znowu kazali nam iść. O Boże jedyny... Ile na polach trupów leżało. Tam jedna ręka, tam noga, tam głowa. Ojciec z mamą szli z przodu, a dalej my. Pamiętam jak niosłam na plechach ponad rocznego Piotra, i strzelaninę i to, że później ojca zabrali. Nie wiem kto, czy Polacy czy Ruscy. Mężczyzn zamknęli gdzieś na Żuławach. Mama opowiadała, że ona i sąsiadka nocami chodziły z jedzeniem dla mężów gdzieś przez Orunię, hen daleko. Po czym później ich wypuścili.

A tu na miejscu w 1945 trwał szaber. U Taubów w piwnicy były magazyny z rzeczami dla niemowląt. Ubranka, smoczki, butelki. Jeden dzień i nie było nic. Brali wszystko, a było co, bo bauery to były bogate ludzie. Ojciec nie ruszył niczego. Nam też zakazał. Mówił tylko: nic nie wiesz, nic nie widzisz, nic nie mów. Bo strzelą ci w łeb. Dla nich byliśmy Niemcami, a wtedy nienawidziło się Niemców.

Pamiętam, że w czasie kiedy jeszcze wieś nazywała się Wonneberg, naciskano na ojca, aby zmienił nazwisko z Dombrowski na brzmiące bardziej niemiecko. Powiedział, że nigdy nie zmieni, bo to nazwisko, jakie dali mu rodzice.

Po wojnie nasza rodzina zamieszkała w innym budynku na Ujeścisku. A kiedy wzięłam ślub przydzielono mi i mężowi pomieszczenia w jeszcze innym. Pamiętam, że w wiele lat po wojnie zniknęła piękna kaplica na cmentarzu. Rozebrali na amen. Zasypali też jeden ze stawów, a takie wspaniałe karasie tam pływały. Wie pan, kiedyś to tak inaczej było.

Trójmiejskie opowieści to cykl, w którym mieszkańcy prezentują stare fotografie z terenu Gdańska, Gdyni i Sopotu oraz wspominają związane ze zdjęciami historie. Jeśli chciał(a)byś podzielić się swoimi opowieściami i fotografiami, napisz na adres j.gilewicz@trojmiasto.pl
wysłuchał Jakub Gilewicz

Opinie (237) ponad 20 zablokowanych

  • Ujeścisko (2)

    Byłam 38 lat temu mieszkanką Ujeściska. Sąsiadką pani Małgorzaty, z jej córką chodziłam do szkoły podstawowej. Bardzo się cieszę, że podzieliła się z nami swoimi wspomnieniami. Ja mogę dodać, że jako sąsiedzi, nigdy nie dawaliśmy poznać, że była pochodzenia niemieckiego. W odpowiedzi na jedno z pytań, "Co było na trasie WZ i cmentarzu Łostowickim", mogę odpowiedzieć że było to polę mojej babci.

    • 9 17

    • wspomienia

      Witam,, to co napisalas o sobie wyglada dla mnie ze pochodzisz z rodziny Jagodzinskich.
      Chodzilem z Adamem i Markiem z Zaborni do jednej klasy,
      Mieszkalem w Ujescisku ,potem wyjechalem, ale w sierpniu wybieram sie do Polski.
      Milo bylo wrocic pamiecia do dawnych lat.
      Trzymaj sie
      Kazik M.

      • 0 0

    • Ujeścisko

      Koleżanko z ławki szkolnej -pozdrawiam Cię serdecznie:-)

      • 7 3

  • Wybielanie (29)

    Nagle zaczęło się wszystkim przypominać, że przed wojną mieszkali tu Niemcy? A nam się przypomina, że Lwów był polski? Komu zależy na tym żeby znów przesuwać granice? Nawet choćby w głowie.

    • 64 94

    • Tak, jak Gdańsk

      nie był niemiecki, tylko Rzesza Niemiecka przyszła do Gdańska, tak Lwów nie był polski, a tylko Polska przyszła do Lwowa. A co z Wrocławiem?

      • 0 0

    • (11)

      Jak by nie patrzeć to Gdańsk jest tak polski, jak Lwów ukraiński

      • 21 10

      • (5)

        grubo zes polecial,Lwow byl ukrainski dopiero po wysiedleniach Polakow czyli nawet nie 100 lat.Gdansk typowo niemiecki byl ledwie przez czas zaborow i to nie przez caly okres.

        • 27 6

        • (3)

          W Gdańsku od bardzo dawna mieszkała mieszana ludność - głównie Polacy, Niemcy i Żydzi - co wynikało z kupieckiego charakteru miasta - osiedlali się tu rozmaici kupcy, rzemieślnicy, ogólnie fachowcy. Gdańsk przyjął również uchodźców z Holandii (Mennonitów) - w czasach, gdy w Holandii były prześladowania religijne. Przyjął także sporo Szkotów. Taka jest historia tego miasta, doczytaj sobie.

          • 7 2

          • (2)

            Żydzi nie mieszkali w Gdańsku gdyż długo nie mogli kupować nieruchomości ani się osiedlać i pracować. Żyli na obrzezach miasta.

            • 4 1

            • A Jewelowski? Astrachan? olbrzymia, przepiękna willa na Orzeszkowej 2. (1)

              • 1 0

              • Aniołki są w granicach miasta dopiero od 1902 r. Wcześniej to było poza murami i tam sobie mogli mieszkać.

                • 1 0

        • Nie! Gdańsk jest częścią PRUS ! Gdańsk prawie zawsze składał się z ludności : Kaszubskiej , Holenderskiej, Niemieckiej i Pruskiej . Pamiętajcie o tym i nie ulegajcie propagandzie! Nie dajcie sobą manipulować .

          • 16 10

      • (1)

        Gdańsk w czasie swojej historii był raz niemiecki raz polski...ale przez większość lat POLSKI...wystarczy poczytać trochę

        • 14 6

        • Profesor Samp nie zyje. Pisal ciekawe ksiazki o historii Gdanska.!!!!

          • 3 0

      • hmm, jakby nie patrzec (2)

        to Gdanska nie zalozyli Niemcy, aczkolwiek bywali w Gdansku wielokrotnie, poczawszy od 1308, kiedy wezwani przez kasztelana na pomoc przeciw Branderburczykom wyrzneli w Gdansku polska ludnosc i zajeli miasto na jakies 150 lat. Pozniej przyszli z Prusakami w 1772.

        • 25 3

        • to po co kasztelan (1)

          Niemcow wzywal? ;)
          A ze niemcy maja wyzsza kulture bytowania to nikomu nie trzeba udowadniac - to widac, slychac i czuc
          My z trudem nadrabiamy obecnie

          • 12 8

          • ta wyzsza kultura objawia sie tak wlasciwie to czym? bo widac,slychac i czuc to bylo po wejsciu do obozow koncentracyjnych...ta ich kulture.

            • 8 9

    • (2)

      a kto tu mieszkał przed wojną KASZUBI?

      • 4 2

      • rozmaite narody tu mieszkały

        • 2 0

      • tak

        • 10 2

    • (6)

      a dlaczego mielibyśmy zapominać o historii regionu?

      • 47 2

      • (5)

        bo to nie nasza historia tylko niemcow i nam nie powinno zalezec o wspominaniu ze wczesniej byly tu praktycznie niemcy.

        • 8 38

        • to jest historia Gdańska a jak się tobie naziolu nie podoba to czytaj książki historyczne

          • 4 0

        • No ale skoro tak bylo to co ty dziciom mowisz? Ze teren 80 lat temu nie istnial czy ze tam sami polacy mieszkali?

          • 16 1

        • (2)

          Mów za siebie moją jest!

          • 19 6

          • (1)

            niemiecki tez twoim jezykiem jest wiec czemu po polsku piszesz skoro taki wielki niemiec z ciebie?

            • 6 20

            • To nie wina mojej rodziny że granice się zmieniły . I mamy Polskie obywatelstwa i język urzędowy Polski.

              • 21 3

    • (2)

      gościu, przed wojną było wiele mieszanych rodzin polsko-niemieckich, zwykli ludzie żyli w zgodzie. Dopiero idiotyczny niemiecki nacjonalizm, który z czasem przekształcił się w niemiecki nazizm, to popsuł. To przez takich jak ty była ta wojna - przez ludzi nienawidzących innych narodów. Kiedyś mówiono "JA TUTEJSZY" - niezależnie od tego, czy ktoś był Polakiem, Niemcem, Żydem, czy kimkolwiek innym. W Gdańsku i okolicach mieszkali Polacy, Niemcy, Żydzi, Holendrzy, nawet trochę Szkotów (założyli osady Stare Szkoty i Nowe Szkoty, obecnie są to dzielnice Gdańska). Do tego należy nawiązywać, a nie do idiotycznych nacjonalizmów i szowinizmów.

      • 19 0

      • Lubisz się wcinać miedzy wódke a zakąske. Nie w temacie to się nie udzielaj!

        • 0 8

      • Prawda

        Sam pochodzę z takiej mieszanej niemiecko - polskiej rodziny. Pradziadek był Niemcem, a Prababka Polką. Według mojego dziadka w domu rodzinnym mówiło się po Polsku i Niemiecku. Sąsiedzi żyli w zgodzie, a byli to zarówno Niemcy jak i Polacy oraz Żydzi. Dopiero po 1933 zaczęło się robić coraz gorzej, napaści, pobicia, rzucanie kamieniami, wyzwiska, zrywanie kontaktów z sąsiadami... Mieszkający po sąsiedzku Niemiec i jego najstarszy syn byli jednymi z tych w Wrzeszczu, gdzie mieszkali moi Pradziadkowie, którzy otwarcie popierali Hitlera po jego dojściu do władzy i zerwali kontakty z wszystkimi nie czysto niemieckimi sąsiadami oraz znajomymi, w tym moimi Pradziadkami. Syn sąsiada należał do do Hitlerjugend i pewnego wieczoru z swoimi nowymi koleżkami obrzucił kamieniami dom mieszkającej naprzeciwko rodziny żydowskiej. Z biegiem czasu takich incydentów było więcej, mojej rodzinie też się czasem obrywało, ale kończyło się co najwyżej na wyzwiskach. Choć i tak to co działo się w Gdańsku przed 1939 jest niczym w stosunku do 1945, gdy mój dziadek został sierotą, gdyż Pradziadek zginął gdzieś na froncie wschodnim w 1943, a Prababka zmarła w 1945 na szalejący wówczas tyfus.

        • 12 0

    • (2)

      Nikt cię nie zmusza abyś tu mieszkał ..... Kupić ci bilet do Lwowa?

      • 27 10

      • (1)

        tak

        • 3 1

        • W jedną strone.

          • 4 2

  • (14)

    Niemiec to Niemiec!
    I te historie jak to zostali pokrzywdzenie po 2 wojnie... coraz bardziej popularne.

    • 128 163

    • A jak Niemiec...

      to już nie może być skrzywdzony? Andrzej Lepper zasłynął powiedzeniem "czy w ogóle można zgwałcić prostytutkę?" To ten typ myślenia.

      • 0 0

    • przez takich jak ty wybuchła II wojna światowa. Sporo Niemców myślało podobnie - "Polak to Polak, nie można im ufać", "Żyd zawsze będzie Żydem", itp. Precz z narodowym szowinizmem.

      • 5 6

    • (10)

      Polacy przed niemieckim żołnierzem skapitulowali, po to by po wojnie bohatersko walczyć ze staruszkami i dziećmi.

      • 19 51

      • (7)

        AK,NSZ,NOW,WiN,BCH to tylko co wieksze organizacje wchodzace w sklad Polskiego Panstwa Podziemnego,poczytaj cos o tym poddaniu i kapitualcji a pozniej p.... farmazony.

        • 20 3

        • (2)

          Panie mądrala a kto do mojej Babci strzelał w 1943 roku na dzisiejsej ulicy Spacerowej w Oliwie . Młode kobiety jadące rowerami na lody , to taki łatwy cel... Podpowiem Gestapo ich nazywało leśnymi bandytami... Wie Pan kto to może?

          • 13 25

          • i szkoda, że nie trafił. Jakoś Moja babcia przymusowo pracowała w lesie u szwabów i mi o przejażdżkach na lody nie opowiadała. Były za to inne - opowieści nie wiem czy byś chciał słuchać

            • 19 6

          • serio? masz tupet nie ma co a przypomnij kto ladowal bomby ze sztukasow w bezbronne kolumny cywilow? podpowiem luftwaffe moze i twoj dziadek za celowniczego tam robil kto wie.

            • 28 5

        • (2)

          Właśnie sporo o tej kapitulacji czytałem . To fakt że Polskie wojsko nie miało prawie żadnego sprzętu nawet podstawowego jak amunicja. Naprawde interesuje mnie historia II wojny światowej .To fakt Polscy żołnierze wręcz heroicznie walczyli u boku aliantów , nie neguje tego! Ale wszyscy wiemy jaką za to ngrode otrzymali .... Już w Jałcie dostali nagrode a targu dobito w Poczdamie..... Nagrodą za pomoc aliantom było 50 ( słownie ) piędziesiąt lat komunizmu! Dziękuję za uwage .....

          • 29 2

          • (1)

            Josef , strasznie cyniczny jesteś. Ale to prawda co piszesz . Mój dziadek walczył w 39. w Polskiej armi, sam później przyznał że porywał się z motyką na słońce. Przeżył wojne , ale i tak musiał uciec do USA bo komuniści wydali na nim wyrok śmierci . Fakt że Niemieckie wojska były wybitne , honorowe , bitne , nowoczesne. Ale chce do ciebie zaapelować abyś nie był takim cynikiem i się nie nabijał ok?

            • 8 2

            • z tym honorem to bym nie przesadzal...bo inaczej wygladala wojna na zachod od odry a calkowicie inaczej na wschod.

              • 11 0

        • on z rodziny resortowej

          Nawet nie wie ze bylo UB

          • 8 1

      • i z polska rodzina

        • 17 6

      • ty debilu

        Przeczytaj chociaż jedną książkę

        • 38 10

    • Nie podoba ci się ?To nie czytaj !

      • 12 1

  • Bo było kiedys miasto co sie nazywało Danzig (4)

    Pozniej nastało kilka straszliwych dni wiosennych 45 roku.Miasto spłoneło podpalone przez Iwana.Ludzie odbudowali je jak potrafili teraz to juz nie to samo miasto, nazywa sie Gdansk

    • 26 7

    • (1)

      Nazwa Gdańsk nie jest nowa, zawsze funkcjonowała. A że Niemcy jak przyszli w XIII w. i nie umieli wymówić tej nazwy, to pominęli "G" i wyszedł im Danzk - późniejszy Danzig. Polecam historię nazwy miasta, wybitnie słowiańskiej ;)

      • 1 0

      • Gdańsk --proszę bardzo----Mieszko I rządził gdzieś do 992 r.

        Tymczasem do 1295 r. Gdańsk należał do lokalnej dynastii książąt pomorskich, których państwo jedynie w pewnych okresach stawało się polskim lennem. Do Królestwa Polskiego Gdańsk należał jedynie od 1295 r. do 1308 r., kiedy to miasto przeszło we władanie Zakonu Krzyżackiego. Ponownie do Polski należało od 1454 (lub ewentualnie od 1466 r. - zależy jak patrzeć) do 1793 r. W 1793 r. Gdańsk został zagarnięty przez Prusy i w składzie tego państwa (później Cesarstwa Niemieckiego) pozostał aż do 1919 z przerwą na lata 1807-1812, gdy był wolnym miastem pod faktycznym francuskim protektoratem (formalnie protektorat sprawowały wspólnie Prusy i Saksonia). W latach 1919 - 1939 (formalnie od 1920 r.) ponownie był Wolnym Miastem, formalnie zależnym od Ligi Narodów i częściowo od Polski. 1939 - 1945 włączony do Rzeszy, od 1945 - do Polski.
        Podsumowując - od 1295 r., kiedy to księstwo gdańskie ostatecznie utraciło niepodległość, do dziś - Gdańsk należał do Polski przez jakieś 413 lat, do Niemiec (w tym państwa zakonnego) - 272 lata, Wolnym Miastem był 25 lat.
        Te wyjątki rzeczywiście "malutkie".
        Jak dopowiemy, że nawet w czasach gdy należał do Polski był miastem niemieckojęzycznym i leżącym w kręgu kultury niemieckiej, to rzeczywiście wychodzi z niego "prapolskie gniazdo", nie ma co.

        • 0 1

    • dosyc zapyziale miasto Danzig (1)

      Dodajmy...;)
      Bardzo daleka prowincja Prus, gdzie psy.....szczekaly.
      Nie darmo sie bon mot urodzil w Eu-ropie "Nie bedziemy umierac za Gdansk"

      • 4 6

      • Może i prowinconalne ale czy masz z tego powodu jakies kompleksy. Pisało się wtedy ze Danzig w drugiej połowie XIX wieku i początkach XX uchodził za perełke architektoniczna

        • 7 2

  • wroci prang (4)

    Po swoje jak Agnes trawny

    • 7 6

    • Agnes trawny dostała odszkodowanie w latach 70 jak spieprzyła do swoich Niemiec, tylko polski rząd, nie dopilnował, (1)

      Żeby się jednocześnie zrzekła gospodarstwa jak brała kasę! Czyja to wina?

      • 1 0

      • OD kogo dostała odszkodowanie --od Gierka -ha,ha ha. Przecież chodziło o zrobienie miejsca

        dla warszawskich psu...bratów na swoje dacze nad jeziorami. A przy okazji wywalić niepewny obcy i heretycki element z Polski. Działania władz w latach 60-80 na Mazurach popierał bardzo polski KOściół Katolicki , Po wyjeździe około 100 Mazurów dla władz pozostały w większości zadbane domy i działki a dla Kościoła ewangelickie kościoły -prawie za darmo !!!!!!

        • 0 0

    • No jak polski rząd nie zadbał w papierach, żeby się zrzekli, to wtedy będzie jak z helmutką Agnes trwny! Do grobu swój hajmat

      Zabierze stara niemra

      • 1 0

    • A POlskie

      Sądy mu pomogą

      • 1 4

  • Opowieść o dobrych Niemcach i złych Sowietach

    Co się właściwie dowiedzieliśmy? - niewiele, tyle, że działy się w Polsce i na świecie różne rzeczy. Różnie też układała się historia życia każdej Polskiej rodziny. Z artykułu wyczuwa się nostalgię do Niemców i ich porządku. To trochę przypomina dzisiejszą sytuację w Polsce, kiedy PIS rujnuje reputację Polski, ale wielu mówi ,, dobry pan,, z tego Kaczora, on daje, inni nie. Niestety, to tak jak za Niemca, dominuje ,,chłopski rozum,, i szczęśliwość z gwarantowanego minimum egzystencji. U ruskich narodów ten raj piecztuęją sało i bracha.

    • 3 2

  • skoro piszecie wspomnienia (5)

    to przypomnijcie tez jak to kaszuby szyły swastyki latem 39 by móc witac nazistów

    • 23 21

    • Pojedz do Piaśnicy

      na groby Patriotów i przeproś za głupotę i podłość

      • 1 0

    • (1)

      jasne, już prędzej kaftan dla Ciebie by szyli, nieuku

      • 6 0

      • wszystkich szowinistów narodowych powinno się powsadzać w kaftany i zamknąć. To byłby piękny widok - w szpitalu psychiatrycznym Hitler obok strzałokrzyżowców, żelaznogwardzistów i przywódców przedwojennego ONR, wszyscy w "długich rękawach"

        • 5 1

    • (1)

      No i co ? To było normalne w tamtych czasach.

      • 3 5

      • hmm, normnalnosc, nienormalnosc... pamietam jednego Kaszuba o nazwisku tlumaczonym na polski ¨kundel¨, ze Polskosc to nienormalnosc wiec dziekuje, ze mu rozjasniles dla odmiany, co bylo normalne..

        • 11 10

  • Wzruszenie (1)

    Wzruszyła mnie ta opowiesc. Mieszkam dzis na Ujeścisku, tuż przy stawie, osrodku zdrowia, przy Lidlu. Rodzina mojego męża nosi swoj bagaż historii rodzinnej niemal w identyczny sposób. Przyjechała do Gdanska z Kaszub, mowiono po kaszubsku lub niemiecku, nie zmieniono nazwiska na "lepiej" brzmiące, pracowano i bawiono się nie patrząc czyś katolik, czy ewangelik. A mieszkali Oni na Dolnej Bramie, w pięknym budynku, który został spalony w 1945 roku. Opowieści moich bliskicho ostatnich dniach wojny tutaj, w Gdansku, są przerażające... Idąc teraz ulicą Warszawską rozglądam się i patrzę na te stare domy z inną perspektywą w głowie.

    • 2 2

    • Kaszubi nie byli przekupni i volkslisty szwabom nie podpisali! Nie piernicz głupot!

      • 1 0

  • "Brali wszystko, a było co, bo bauery to były bogate ludzie." (1)

    Się wzbogacili na robotnikach przymusowych to byli "bogate ludzie"...

    • 15 2

    • To prawda! Moi rodzice w czasie okupacji zostali wywiezieni do takiego bauera do kiczarowa pod Stargardem szcz!

      I ciężko musieli pracowac dla nich!

      • 0 0

  • super (1)

    Piękna opowieść kojarze te miejsce na fotkach ..ta dawna szkoła to jest na ul.Kieleckiej...i pana Pape też pamiętam,,za dzieciaka to w badmintona na ulicy Warszawskiej się grało a teraz przejść nie można bo nawet nie ma przejścia dla pieszych

    • 13 5

    • To prawda! Kiedyś wyszedłem bramą nr 6 z cmentarza lostowickiego na cedrowa! Trafiłem na stary cmentarz ewangelicki, a potem

      Warszawska chciałem dojść na przystanek przy łostowickiej! Nie było przejścia! Myślałem, że się zgubiłem w Gdańsku! Na całej długości warszawskiej nie ma przejscia dla pieszych! A przecież tam ludzie mieszkają w tych małych chalupach,a starsze osoby nie mają samochodu!

      • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Spacerowe wtorki z przewodnikiem (1 opinia)

spotkanie, spacer

Sprawdź się

Sprawdź się

Ile jest trójmiejskich ofiar stanu wojennego?

 

Najczęściej czytane