wiadomości

stat

Fotel masona odnaleziony w Gdańsku

artykuł historyczny
Na tym fotelu zasiadał prawdopodobnie sam Czcigodny lub Dozorca Loży Eugenia. Cenny mebel odnalazł się w siedzibie Pracodawców Pomorza.
Na tym fotelu zasiadał prawdopodobnie sam Czcigodny lub Dozorca Loży Eugenia. Cenny mebel odnalazł się w siedzibie Pracodawców Pomorza. fot.Marek Gotard/trojmiasto.pl
Symbol Loży Eugenia na oparciu fotela. Widać na nim usuniętą, prawdopodobnie w latach 30. ubiegłego wieku koronę Salomona.
Symbol Loży Eugenia na oparciu fotela. Widać na nim usuniętą, prawdopodobnie w latach 30. ubiegłego wieku koronę Salomona. fot.Marek Gotard/trojmiasto.pl
Logo "Eugenii pod Ukoronowanym Lwem".
Logo "Eugenii pod Ukoronowanym Lwem". Repr. SHWMG
W miejscu, gdzie znajdowała się siedziba i ogród "Eugenii" dziś jest parking za budynkiem Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. Obok biegnie wykop kolejowy.
W miejscu, gdzie znajdowała się siedziba i ogród "Eugenii" dziś jest parking za budynkiem Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. Obok biegnie wykop kolejowy. fot.Marek Gotard/trojmiasto.pl

Niezwykłego odkrycia dokonali członkowie Towarzystwa Przyjaciół Gdańska. W gabinecie prezesa biznesowej organizacji Pracodawcy Pomorza znaleźli fotel, z którego podczas obrzędów korzystał jeden z luminarzy ostatniej gdańskiej loży masońskiej - Eugenii pod Ukoronowanym Lwem.



- Gdy zobaczyliśmy emblematy na fotelu prezesa, od razu wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z meblem pochodzącym z "Eugenii" - relacjonuje Mirosław Piskorski z Muzeum Strefa Historyczna Wolne Miasto Gdańsk, odkrywca pochodzenia fotela. - Z oparcia usunięto jednak charakterystyczną koronę Salomona, mebel przemalowano, no i wybito na nim "gapę", na znak, że należał do któregoś z niemieckich urzędów.

Skąd fotel wziął się w siedzibie Pracodawców Pomorza? - Pochodzi od prywatnej firmy, która przeprowadziła też jego renowację - mówi dr Zbigniew Canowiecki, prezes PP. - Przez chwilę pomyślałem, że może mieć ciekawą historię, ze względu na znajdujące się na nim emblematy, nie przypuszczałem jednak, że aż tak niesamowitą.

Prawdopodobnie nie był to zwykły mebel, jeden z wielu, które stanowiły wyposażenie Eugenii. Prawdopodobnie zasiadał na nim, ktoś kto był "światłem" loży, jednym z najważniejszych członków. Niewykluczone, że był to fotel samego Mistrza loży lub jej Dozorcy.

Znalezisko jest tym bardziej cenne, że po zlikwidowanej w 1937 roku loży "Eugenia" przetrwało bardzo niewiele pamiątek. - W gdańskiej bibliotece PAN odnajdziemy pisma członków loży, część biblioteki, unikatową księgę odwiedzających "Eugenię" oraz japońskie kimono, dar dla wolnomularzy - opowiada Marek Fota, filozof i członek reaktywowanej w 2001 roku w Gdańsku "Eugenii pod Ukoronowanym Lwem".

Jak wyglądała historia wolnomularstwa, czyli masonerii w Gdańsku?

Pierwsze loże wolnomularskie w Gdańsku powstały w połowie XVIII wieku. Nosiły miano "Pod trzema poziomicami" ("Zu den drei Bleiwagen") oraz "Pod trzema Gwiazdami" ("Zu den drei Sternen").

Przekazy głoszą, że środowisko ówczesnych wolnomularzy było mocno ze sobą skłócone. Dość szybko ówczesna Rada Miasta wydała też zakaz tworzenia lóż masońskich w Gdańsku. Obie zakończyły więc działalność.

Ponownie wolnomularze zaczęli działać w roku 1775. Wtedy to m.in. z połączenia obu wcześniejszych powstała jedna wspólna loża - właśnie "Eugenia pod Ukoronowanym Lwem" ("Eugenia zum gekrönten Löwen").

Historycy wspominają, że w działalność wolnomularską w tym okresie mocno zaangażowany był Daniel Gralath Młodszy, syn słynnego gdańskiego burmistrza, również Daniela, fizyka i fundatora alei lipowej, dzisiejszej alei Zwycięstwa.

Syn burmistrza był Mistrzem loży do 1798 r. Dzięki niemu ta pozyskała pałacyk przy ul. Sadowej zobacz na mapie Gdańska, a którym członkowie "Eugenii" spotykali się przez 60 lat. Odsprzedali nieruchomość, gdy wojsko postanowiło zbudować w tym miejscu koszary.

Od 26 sierpnia 1842 r. wolnomularze z "Eugenii" spotykali się już w nowym budynku, przy ul. Nowe Ogrodyzobacz na mapie Gdańska. Posesja ze sporym ogrodem prawdopodobnie należała wcześniej do rodziny Henrichsdorfów, ówczesnych właścicieli fabryki likierów "Pod Łososiem". Pod tym adresem loża przetrwałą aż do swojego końca, czyli do 1937 roku.

Zarówno wiek XIX, lata późniejsze, oraz okres Wolnego Miasta Gdańska był dobrym czasem dla członków lóż wolnomularskich. W tym okresie poszczególne loże potrafiły liczyć nawet po dwustu członków. Oprócz słynnej "Eugenii", warto przypomnieć jeszcze kilka z nich, jak np. "Łańcuch nad Wisłą" ("Kette an der Weichsel"), działającą początkowo w Domu Angielskim przy ul. Chlebnickiej w Gdańsku, a później we Wrzeszczu, lożę "Pod trzema Kolumnami" ("Zu den drai Saulen") czy tę "Pod Gwiazdą na Wschodzie" ("Zu Stern im Osten").

Zmierzch gdańskiej masonerii nastał w połowie lat 30. ubiegłego wieku. Przejmujący władzę w Gdańsku naziści nie tolerowali nikogo, kto myślał inaczej niż oni. Loże masońskie wygaszały więc swą działalność.

W 1937 roku przestała działać "Eugenia". Budynek loży początkowo przejął Senat Wolnego Miasta Gdańska, później niemieckie urzędy związane z ogrodnictwem i sadzeniem kartofli. Po II wojnie światowej budynek przestał istnieć.

Unikatowy mebel będzie teraz jedną z głównym atrakcji wystawy "Wielokulturowość w Wolnym Mieście Gdańsku" jaką w sobotę, 18 lutego otwiera w swojej siedzibie Muzeum Strefa Historyczna Wolne Miasto Gdańsk.

Niesamowity gość w gdańskiej loży

W księdze gości odwiedzających gdańską lożę w XVIII wieku, jest jedno szczególne nazwisko. Swój podpis złożył w niej hrabia Alessandro di Cagliostro, którego życiorysem można by spokojnie obdzielić kilka osób.

Pochodzący z Sycylii Giuseppe Balsamo (ur. w 1743 roku) uważany był za hipnotyzera, okultystę, szamana oraz twórcę i arcykapłana własnego rytu masońskiego. Podróżował po całej Europie, gdzie oprócz licznego grona wyznawców i fanów, udało mu się popaść w niełaskę wielu władców, w tym Francji i Polski. Stanisław August Poniatowski nakazał wygnać go z Warszawy.

Po licznych perypetiach osiadł w rodzinnych Włoszech, gdzie też zdążył narazić się papieżowi. Oskarżony o herezję i skazany na śmierć przez Inkwizycję, zmarł w 1795 roku, w więzieniu papieskim w San Leo.

Sylwetkę Giuseppe Balsamo unieśmiertelnił Aleksander Dumas w swojej awanturniczej powieści o tajnych spiskach i masonach pt. Józef Balsamo.

Opinie (154) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1921 Spotkanie Stefana Żeromskiego z czytelnikami Stefan Żeromski spotkał się w Gdyni z czytelnikami. Do spotkania doszło w siedzibie Towarzystwa Przyjaciół Pomorza.

1999 Przy ul. Stągiewnej odbudowano kamieniczki Przy ul. Stągiewnej na Wyspie Spichrzów odbudowano i oddano do użytku kompleks kamieniczek.

Sprawdź się

Kto otrzymał pierwszy numer telefoniczny w Gdańsku?