• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Doznała wizji na cmentarzu na Oksywiu

Jarosław Kus
21 grudnia 2021, godz. 13:00 
Opinie (48)
Najnowszy artykuł na ten temat Czynsz przed sezonem letnim wzrósł o 50 proc.
Oksywski cmentarz na zdjęciu z 1935 r. W tle widoczne statki, stojące na redzie portu w Gdyni. Oksywski cmentarz na zdjęciu z 1935 r. W tle widoczne statki, stojące na redzie portu w Gdyni.

Podczas dzisiejszej podróży w przeszłość cofamy się do grudnia roku 1936. Tym razem przeczytamy m.in. o budowie hali targowej w Gdyni czy narodzinach trojaczków we Wrzeszczu. Przeczytamy również o mieszkance Oksywia, która... doznała wizji na lokalnym cmentarzu.



Ostatnie tygodnie roku 1936 przynoszą wiele naprawdę zaskakujących wieści. Na Wybrzeżu głośno jest więc o nagłym i gwałtownym "zmierzchu kariery hochsztaplerskiej Jana Ostrowskiego" z Gdyni oraz o "trojętach" z Gdańska.

My jednak dzisiejsze spotkanie zaczynamy dość nietypowo, bo od... górali! I nie ma tu mowy o żadnej pomyłce, tym bardziej że "o góralach z pod Żywca, osiedlonych nad morzem, było już wiele wzmianek w prasie krajowej".

Prawdopodobnie równie wiele, jak o Darze Pomorza. Tym razem "statek szkolny Państwowej Szkoły Morskiej" po "dwutygodniowym postoju na wyspach Galapagos" zmierza żwawo w kierunku Tahiti, więc wiadomo już, że "Święta Bożego Narodzenia zastaną (...) [go - dop. red.] na Oceanie Spokojnym".


Niewykluczone, że w kolejnych rejsach Daru Pomorza wezmą też udział uczestnicy "Kursu Wiedzy o Morzu Polskim", którego inauguracja ma właśnie miejsce w Warszawie.

W stolicy kurs będzie trwać przez kilka miesięcy, po czym - w lecie roku 1937 - przeniesie się do Gdyni, "gdzie odbędą się wykłady związane z terenem". Niewykluczone więc, że słuchaczom uda się na własne oczy zobaczyć "stale rozrastający się port gdyński".

A może nawet i "największą w Polsce halę targową", której budowę rozpoczęto niedawno przy ulicy Mościckich (obecnie Wójta Radtkego).


Ale na wiele pytań nie da się odpowiedzieć, nawet po ukończeniu tak specjalistycznego kursu. I tak oto na przykład wciąż nie wiadomo, "jakie dorsze będziemy mieli na święta". I czy w ogóle będziemy je mieli? A to dlatego, że brakuje zarówno "statków potrzebnych dla transportów rybnych", jak i wagonów do ich rozwożenia po Polsce.

Nie trzeba chyba tłumaczyć, że takie właśnie "uniemożliwienie wysyłania na czas transportów" rybnych jest szczególnie dotkliwe zwłaszcza w okresie przedświątecznym, gdy zainteresowanie rybą wzrasta w narodzie nawet bez żadnej dodatkowej "propagandy spożycia".

Dziwnym trafem problemy te zdają się nie dotyczyć Niemców. Ci bowiem kupują w Gdyni śledzie do woli. Szkoda tylko, że angielskie...


Wiele jeszcze innych pytań pozostaje w grudniu roku 1936 bez odpowiedzi. Chociażby takie: dlaczego robotnik polski może liczyć na zatrudnienie w Gdańsku, zaś gdański w Gdyni najwyraźniej już nie? Czy dlatego, że gdański w domyśle oznacza niemiecki?

Nie nam rozstrzygać ani tych, ani też innych gdyńsko-gdańskich zawiłości, więc by zupełnie nie stracić w nich orientacji, może powinniśmy skorzystać z jakiejś formy jasnowidzenia?


Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 290 z 18 grudnia 1936 r., "Dziennik Bydgoski" nr 294 z 18 grudnia 1936 r., "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 339 z 6 grudnia 1936 r. oraz "Słowo Pomorskie" nr 286 z 8 grudnia 1936 r. i nr 294 z 18 grudnia 1936 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej i Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (48)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Gdzie zabrzmiał pierwszy carillon w Gdańsku?