wiadomości

Debata napoleońska w Gdańsku: stawiać pomnik czy nie?

artykuł historyczny
Debata "Napoleon. Polska. Gdańsk", która 9 stycznia odbywała się w Ratuszu Głównego Miasta, miała charakter naukowy, ale nie zabrakło na niej także swobodniejszych akcentów. Takich jak wizyta rekonstruktora w stroju jej głównego bohatera.
Debata "Napoleon. Polska. Gdańsk", która 9 stycznia odbywała się w Ratuszu Głównego Miasta, miała charakter naukowy, ale nie zabrakło na niej także swobodniejszych akcentów. Takich jak wizyta rekonstruktora w stroju jej głównego bohatera. fot. A. Grabowska/Muzeum Gdańska

Od 200 lat epoka napoleońska wzbudza emocje, podnieca umysły mitami, zarówno tymi pozytywnymi, jak i negatywnymi. Nic dziwnego, że podczas debaty poświęconej związkom Napoleona z Gdańskiem, która odbyła się w ubiegłym tygodniu w Wielkiej Sali Wety Ratusza Głównego Miasta, emocji też nie brakowało.



zakończona Łącznie głosów: 477
Poprzednie naukowe wydarzenie, nawiązujące do epoki napoleońskiej, miało miejsce w Gdańsku już dość dawno temu - w roku 2013, kiedy otwarto w ówczesnym Muzeum Historycznym Miasta Gdańska wystawę "Życie miasta w cieniu wielkiej wojny i polityki, czyli Wolne Miasta Gdańsk 1807-1813/14".

Nie można się więc dziwić, że podczas ubiegłotygodniowego spotkania publiczność stawiła się tłumnie. Na widowni pojawili się również rekonstruktorzy w strojach z epoki, w tym w stroju Napoleona.

O Napoleonie i Gdańsku debatowali prof. dr hab.  Dariusz Nawrot , prof. dr hab.  Edmund Kizik , prof.  Andrzej Januszajtis , dr  Sławomir Skowronek , dr  Krzysztof Ostrowski  oraz  Cezary Wołodkowicz . Debatę prowadziła dr  Anna Łysiak-Łątkowska .
O Napoleonie i Gdańsku debatowali prof. dr hab. Dariusz Nawrot, prof. dr hab. Edmund Kizik, prof. Andrzej Januszajtis, dr Sławomir Skowronek, dr Krzysztof Ostrowski oraz Cezary Wołodkowicz. Debatę prowadziła dr Anna Łysiak-Łątkowska. fot. A. Grabowska/Muzeum Gdańska
Historycy spierają się o ocenę postaci Napoleona Bonaparte. Z jednej strony podkreślają jego geniusz wojskowy i pozytywny wpływ na rozwój nowoczesnego prawa europejskiego, z drugiej zwracają uwagę na zniszczenia wojenne, straty materialne, jakie po sobie pozostawił, przywrócenie niewolnictwa i śmierć żołnierzy oraz cywilów.

Debatę otworzył dr hab. Waldemar Ossowski, dyrektor Muzeum Gdańska. Słowo wstępne wygłosił Wojciech Mienik, wiceprezes zarządu Fundacji Napoleona. Fundacja zarejestrowana została rok temu. Jej członkowie już w roku 2017 rozpoczęli działania, których celem jest postawienie w Gdańsku pomnika Napoleona Bonaparte.

Debata miała być przyczynkiem do odpowiedzi na pytanie, czy stawianie monumentu poświęconego tej postaci w Gdańsku ma historyczną zasadność. Dlatego też zaproszono specjalistów zajmujących się historią epoki i Gdańska. Pośród nich byli prof. dr hab. Dariusz Nawrot, prof. dr hab. Edmund Kizik, prof. Andrzej Januszajtis, dr Sławomir Skowronek, dr Krzysztof Ostrowski oraz Cezary Wołodkowicz. Debatę prowadziła dr Anna Łysiak-Łątkowska.

Choć debata trwała niemal cztery godziny, Sala Wielkiej Wety pozostała pełna od początku do końca spotkania.
Choć debata trwała niemal cztery godziny, Sala Wielkiej Wety pozostała pełna od początku do końca spotkania. fot. A. Grabowska/Muzeum Gdańska
Pierwszą część spotkania zdominowały wypowiedzi szukające odpowiedzi na to, czy Napoleon Bonaparte faktycznie chciał doprowadzić do odbudowy polskiej państwowości. Mocnym akcentem była tutaj wypowiedź profesora Dariusza Nawrota, który z wielką pasją i w sposób zrozumiały dla każdego odbiorcy opowiedział o niuansach decyzji, które doprowadziły do powstania polskich oddziałów wojskowych w Wielkopolsce na przełomie roku 1806 i 1807 oraz Księstwa Warszawskiego, które docelowo miało być zalążkiem odbudowanego Królestwa Polskiego.

Zwrócił jednak też uwagę, że państwo to było z założenia tworem satelickim w pełni związanym z interesami francuskiego dworu cesarskiego. Buforem, który miał trzymać w szachu Rosję i stanowić zabezpieczenie wschodniej flanki imperium.

Debacie przysłuchiwali się rekonstruktorzy w strojach z epoki.
Debacie przysłuchiwali się rekonstruktorzy w strojach z epoki. fot. A. Grabowska/Muzeum Gdańska
Napoleon mistrzowsko wykorzystał kartę polską, aby rozprawić się z Prusami, które doprowadziły, na swoją zgubę, do kampanii roku 1806 i szachować nią rosyjskiego cara. Ten ostatni, widząc polskie powstanie w Wielkopolsce, mógł się obawiać podobnego ruchu w zachodnich guberniach swojego państwa, które wcześniej należały do Rzeczypospolitej.

Umiejętność Napoleona do przystosowywania się do szybko zmieniającej się sytuacji i planowanie wybiegające daleko w przyszłość dały tutaj swoje wymierne efekty, z których Polacy skorzystali na tyle, ile mogli. Koszty były wysokie, jednak ta ocena jest możliwa dopiero z perspektywy czasu. Wtedy wydawało się, że zaistniała jedyna okazja, aby zniweczyć postanowienia państw zaborczych, Austrii, Prus i Rosji.

Profesor Andrzej Januszajtis z właściwą sobie pasją opowiedział o miejscach w Gdańsku, w których przebywał Napoleon. Zwrócił uwagę na nie do końca wyjaśnioną zagadkę, w którym z dworów przy dzisiejszej ulicy Polanki przebywał cesarz.

Wejście wojsk Napoleona do zdobytego Gdańska w 1807 r. Obraz Adolphe'a Roehna.
Wejście wojsk Napoleona do zdobytego Gdańska w 1807 r. Obraz Adolphe'a Roehna.
Wyjaśnił też błędną informację, która dotychczas powielana jest w literaturze, jakoby Napoleon mieszkał podczas pobytu w Gdańsku w kamienicy nr 17 przy Długim Targu. Według profesora Januszajtisa tak naprawdę chodzi o dom van Almondego na Długich Ogrodach. Budynek ten znajdował się dość blisko Bramy Długich Ogrodów/Żuławskiej. Niestety miejsce to dziś wygląda całkiem inaczej, przebudowane już w wieku XIX obecnie zabudowane jest przez nowoczesną architekturę.

Na temat organizacji armii napoleońskich, ich uzbrojeniu i sposobach prowadzenia walki opowiedział doktor Sławomir Skowronek. Warto zaznaczyć, że z autopsji zna warunki biwakowania, trudy długich przemarszów, zapach prochu i wszelkie niewygody codzienności żołnierskiej epoki. Od kilkunastu lat zajmuje się rekonstrukcją postaci rosyjskiego oficera. Swoją wiedzę naukową o doświadczenia rekonstruktorskie wykorzystał do stworzenia powieści osadzonych w realiach początku XIX stulecia. Trudno więc było znaleźć osobę, która lepiej mogła opowiedzieć o tym aspekcie epoki.

Wizualizacja pomnika Napoleona przy ul. Lastadia przygotowana przez Fundację Napoleona.
Wizualizacja pomnika Napoleona przy ul. Lastadia przygotowana przez Fundację Napoleona. mat. prasowe
Doktor Krzysztof Ostrowski zwrócił uwagę na pozamilitarne działania Napoleona, takie jak Kodeks Napoleona, którego oddziaływanie odczuwamy do dziś, reformy sądownictwa, przepisów sanitarnych i tym podobnych.

Pierwszą część debaty zakończył profesor Edmund Kizik. Zwrócił uwagę na fakt, że obydwa oblężenia Gdańska z lat 1807 i 1813 zrujnowały już osłabiane, stare, hanzeatyckie miasto, a samo francuskie panowanie stało się gwoździem do trumny miasta. Cytując słowa profesora, "był to koniec Gdańska nowożytnego". Gwoździem ostatnim, po wcześniejszej pruskiej blokadzie i przejęciu miasta przez Prusy.

Przeciętnego obywatela pobyt Francuzów kosztował od 25 do 50 proc. majątku prywatnego. Napoleon narzucił miastu olbrzymią kontrybucję w wysokości 20 mln franków. Blokada kontynentalna odcięła możliwość rozwoju handlu z Wielką Brytanią, a utworzenie Wolnego Miasta Gdańska ponownie odcięło miasto od naturalnego zaplecza, czyli dawnych ziem Rzeczypospolitej. Wypowiedź profesora Edmunda Kizika zakończył aplauz publiczności.

Widok na Gdańsk oblegany przez wojska francusko-polsko-saskie w 1807 r. Obraz francuskiego malarza Jeana-Antoine'a-Siméona Forta.
Widok na Gdańsk oblegany przez wojska francusko-polsko-saskie w 1807 r. Obraz francuskiego malarza Jeana-Antoine'a-Siméona Forta.
Druga część spotkania dotyczyła już samego Gdańska w epoce napoleońskiej. Początek był dość spokojny, jednak atmosfera wyraźnie rozgrzała się na samo zakończenie. Pan Cezary Wołodkowicz przedstawił temat francuskiego garnizonu w czasach pierwszego WMG, jego skład, obecność jednostek wojska polskiego i problemy, jakie żołnierze napotykali w życiu codziennym. Zwrócił uwagę na fakt, że liczebność wojsk nie była stała i wahała się dość znacznie w różnych latach istnienia francuskiego garnizonu.

Podczas dyskusji, jaka później się wywiązała, poszczególni uczestnicy debaty zwracali uwagę na obciążenia finansowe, jakie spadły na miasto w związku z obecnością obcych wojsk i kontrybucjami.

Profesor Edmund Kizik zaznaczył, że bogactwo Gdańska w roku 1806 było pozorne. Miasto dopiero podnosiło się po blokadzie, która trwała do roku 1793. Nie rozwijało się w drugiej połowie XVIII stulecia tak jak inne miasta europejskie, sprawiało wrażenie żyjącego swoją przeszłością. Większość towarów przechowywanych w spichlerzach nie należała bezpośrednio do gdańskich kupców, lecz była przekazana w komis. Wartość majątku obecnego mocno obniżały zobowiązania kredytowo-finansowe miasta.

Portret Francois Josepha Lefebvre'a, napoleońskiego zdobywcy Gdańska, który - zgodnie z ówczesną tradycją - nosił tytuł księcia podbitego miasta.
Portret Francois Josepha Lefebvre'a, napoleońskiego zdobywcy Gdańska, który - zgodnie z ówczesną tradycją - nosił tytuł księcia podbitego miasta. fot. Michał Stąporek/trojmiasto.pl
Francuzi nie brali tego pod uwagę, żywa była legenda Gdańska jako bogatej skarbonki i korzystali z tej skarbonki w sposób rabunkowy, doprowadzając gdańszczan do ruiny finansowej. Praktycznie każdy dom miał obowiązek przyjąć na kwaterę wojskowego i utrzymywać go na własny koszt. Żołnierze teoretycznie wydawali za wszelkie wiktuały odpowiednie pokwitowania, które następnie należało zanieść do ratusza.

Całość zobowiązań finansowych miasta po wojnach napoleońskich wynosił 35 mln franków, spłacano je kilkadziesiąt lat. Państwo pruskie przejęło część tych zobowiązań, aby ulżyć magistratowi. Gdańsk stał się miastem prowincjonalnym i zaczął się podnosić dopiero w drugiej połowie XIX wieku.

Cezary Wołodkowicz rozprawił się też z legendą doktora Haffnera, który, jak się okazało, starał się unikać służby polowej. Niezwykle ciekawie opowiedział o prywatnych perturbacjach generała Rappa, który dowodził obroną miasta w roku 1813.

Profesor Edmund Kizik odniósł się do pytania o genezę powstania idei pierwszego WMG. Zwrócił uwagę, że Gdańsk formalnie nie był w czasach przedrozbiorowych miastem wolnym, ale jako miasto zachowywało się jak podmiot prawa międzynarodowego - i tak było traktowane w Europie.

Zwrócono uwagę, że w czasach pierwszego Wolnego Miasta gdańszczanie nie mogli samodzielnie podejmować decyzji politycznych i gospodarczych, które w całości zależały od Francuzów. Bardzo szybko zrozumieli też, że Napoleon nie planuje przyłączyć Gdańska do odbudowanego w przyszłości Królestwa Polskiego, a jeżeli tak, to ponownie jako odciętą od reszty kraju enklawę.

Oprócz obciążeń samego miasta destrukcji ulega także jego okolica, najpierw wskutek wyrębu drzew na cele fortyfikacyjne, później na opał.

fot. A. Grabowska/Muzeum Gdańska

Pomnik? Napoleona nie, ewentualnie poległych żołnierzy francuskich



Debatę zakończyły pytania od publiczności. Część publiczności próbowała uzyskać odpowiedź na pytanie, czy pomnik Napoleona powinien stanąć w Gdańsku? Przebieg debaty, jak i wypowiedzi poszczególnych jej uczestników dały odpowiedź przeczącą. Zwrócono jednak uwagę, że warto upamiętnić samych żołnierzy walczących w czasie wojen napoleońskich o Gdańsk, czy to w formie obelisku, czy pamiątkowej tablicy.

Debata nie wyczerpała wszystkich tematów. Pomimo że trwała niemal cztery godziny, pozostawiła uczucie dużego niedosytu. Jest to dość charakterystyczne dla tak frapującej tematyki, jaką jest epoka napoleońska. Sukces frekwencyjny spotkania potwierdza, że takie debaty są potrzebne i im bardziej kontrowersyjne tematy, tym większe emocje wywołują.

Mimo że spotkały się wybitne postaci środowiska naukowego, odczuwa się brak znanego każdemu miłośnikowi epoki zmarłego w roku 2015 dr. Andrzeja Nieuważnego. Tym ważniejsza była deklaracja dyrektora Muzeum Gdańska Waldemara Ossowskiego, w której poinformował, że muzeum szykuje się do publikacji ostatniej książki dr. Nieuważnego o pierwszym Wolnym Mieście Gdańsk.

Spotkanie zostało zorganizowane we współpracy Muzeum Gdańska i Fundacji Napoleona.

Opinie (170) 8 zablokowanych

  • Nie mają znowu na co naszych pieniędzy wydawać!!! (5)

    Ulice i chodniki lepiej poprawcie.

    • 56 21

    • tekst za długi do przeczytania, prawda? ;) (2)

      1. Pomniki w gdańsku powstają za prywatne, a nie za miejskie pieniądze (95 proc.)
      2. Z debaty wynika, że nie ma zgody na postawianie takiego pomnika w Gdańsku

      • 11 8

      • a organizacja samej debaty nic miasta nie kosztowała ponieważ odbywała się pod chmurką (1)

        • 7 7

        • organizacja życia społecznego - to akurat jest zadanie miasta

          jeśli pojawia się jakiś ważny dla lokalnej społeczności problem, to miasto powinno się zaangażować w dyskusję na ten temat.

          • 10 2

    • Beavis64 (1)

      Nie wydają twoich, tylko moje, jako osoby zameldowanej w Gdańsku. Twoje poszły na chodniki z których nie korzystam, bo mieszkam w Gdyni :). Ja mam nieco inne potrzeby i te potrzeby zaspokaja taka debata i ewent pomnik. Wiem, zę to niektórym trudno zrozumieć

      • 1 0

      • jak pomnik dla viva de la Napoleon - to tylko w Tczewie !!!

        Napoleon przez Tczew przejeżdżał i to 2x !!!!
        w te i wew te ;)))

        • 0 0

  • (9)

    przecież Napoleon wykorzystywał instrumentalnie polskie pragnienie odzyskania niepodległości dla swojego partykularnego interesu stawianie temu okupantowi pomnika to czysty masochizm

    • 73 12

    • (7)

      Oczywiście, że wykorzystał, bo polityk francuski powinien dbać o interesy Polaków kosztem własnych obywateli... Przy takich gangsterach jak Churchill czy Roosevelt, Napoleon przynajmniej coś tam w zamian zaoferował.

      • 7 6

      • Cośtam zaoferował (5)

        Satelickie państwo marionetkowe w zamian za dziesiątki tysięcy polskich żyć.

        • 11 6

        • (1)

          Wolisz satelickie państwo marionetkowe czy zabory, gdzie mocarstwa okupacyjne też szafowały polską krwią? Tylko że nie w naszym interesie.

          • 6 2

          • To jak wybór między biciem kijem albo batem.

            • 1 2

        • (2)

          oj tam, ale mówił miłe rzeczy o Polakach, a Polak da się pokroić, żeby go ktoś zauważył i pochwalił, dzisiaj też :)

          • 6 0

          • Chwalił polską waleczność, bo na tym się znał (1)

            Dzisiejsze ciapki i waleczność to dwie przeciwności

            • 0 3

            • No no, dulcze et dekorum. Dobre jak się nie umie niczego innego

              • 1 0

      • Nic nie oferował

        • 5 4

    • Przecież masochizm to nasza specjalność

      znudziło się utyskiwanie na aliantów, co zdradzili nas w Jałcie to pogadamy o byciu pożytecznymi i... korsykańskiego tyrana :)

      • 5 2

  • Nie dla pomnika Napoleona (1)

    Był mitem dla polskich legionów, ale praktycznie niczego mu nie zawdzięczamy, poza stratami własnymi. Ginęli w imię cesarza, tłumili wolnościowe powstania (Haiti), to naszym żołnierzom Francuzi powinni postawić pomnik.

    • 67 14

    • Gdyby nie Napoleon nie byłoby Królestwa Polskiego (Kongresowego) i o Polakach wszyscy w Europie by zapomnieli. O kilku latach wolności w Księstwie Warszawskim nie wspominając - interesy Napoleona były niekiedy zbieżne z naszymi, co wykorzystywali przecież ówcześni Polacy.
      Nikt z obcokrajowców nie zrobił dla Polaków tyle, co ten człowiek (a to, że w większości było to robione przede wszystkim z myślą o Francji tego nie umniejsza). Zacietrzewienie niektórych i bardzo wybiórcza znajomość historii i dodatkowo skuteczna wieloletnia propaganda "aliantów" pokazuje Napoleona jako niemal Hitlera, co jest skrajnie niesprawiedliwe i krzywdzące. Pokazuje też zwyczajne braki w myśleniu.

      • 0 3

  • Pomnik Napoleona (8)

    To by było coś!
    Stawiać!

    • 19 64

    • To Adolfowi H. (1)

      Też ,wkoncu honorowy obywatel były.

      • 4 4

      • Głupie porównanie

        • 3 4

    • to (3)

      Stalinowi tez, niech stoja obok siebie

      • 4 4

      • A czemu nie? (2)

        Nasi "narodowcy" mieliby wreszcie gdzie kwiaty składać.

        • 5 4

        • Narodowcy z kod-u owszem (1)

          Przecież sb ,ub,milicja tworzona była przez stalinowców

          • 3 6

          • Stalinowcy

            Zgadza sie wuc wywodzi sie ze stalinowcow , dobrze sie czuje otoczony komuchami i ubekami .

            • 2 2

    • TAK

      będzie na kogo pluć

      • 5 4

    • Pomnik

      Postawic razem z pomnikiem kaczki to tez okupant .

      • 7 4

  • Zagadka (31)

    "prof. dr hab. Dariusz Nawrot, prof. dr hab. Edmund Kizik, prof. Andrzej Januszajtis, dr Sławomir Skowronek, dr Krzysztof Ostrowski oraz Cezary Wołodkowicz."

    Kto z powyższego grona nie jest profesorem, choć tak się przedstawia i dlaczego innym uczonym nie przeszkadza dezawuowanie ich tytułów naukowych?

    Wbrew pozorom ten drobiazg moze wiele powiedzieć o Gdańsku :)

    • 18 14

    • Ooo... (2)

      Jakiś niespełniony doktorek dotknięty do żywego. Dla czytelników trojmiasto.pl ten drobiazg naprawdę nie ma znaczenia.

      • 10 9

      • I wśród profesorów bardzo prywatnie się szemrze, zapewniam cię, choć publicznie (1)

        nikt nie odważy się takiej wątpliwości wyrazić. Dlaczego?

        • 5 6

        • bo nie chcą wyjść na małostkowych i zakompleksionych pajaców?

          • 6 1

    • Ależ z ciebie wyborny śledczy! (5)

      Andrzej Januszajtis ma tytuł naukowy doktora fizyki, a profesorem jest nazywany grzecznościowo i w ramach docenienia jego wiedzy oraz wkładu w popularyzowanie historii Gdańska

      • 13 0

      • Ba! Nawet docentem był, który to zaszczyt uzyskał w pamietnym roku 1968 :) (2)

        Dlaczego?

        • 4 5

        • (1)

          niech zgadnę, bo żydokomuna, masoni i reptilianie?

          • 4 0

          • łatwo jest wierzyć w teorie spiskowe i równie łatwo jest wszystko co niewygodne klasyfikować jako teorie spiskowe

            niestey marzec 1968 wydarzył sie naprawdę i docenci marcowi wydarzyli się naprawdę. choć już mało kto wie co to oznaczało.

            • 2 2

      • To jak profesur Bartoszewski vel. "Polacy to bydło" (1)

        Ten też był wielce zasłużony, aż go z obozu wypuścili ;)

        • 6 10

        • A doktor vel "mordy zdradzieckie" doktoryzował się u uległego bliźniaka.

          • 0 0

    • Wiki podaje, że ów pan ma jedynie stopień doktora, bez habilitacji (3)

      Tak więc z niego taki sam profesor jak ze śp. Bartoszewskiego.

      • 4 3

      • profesor (2)

        w szkole średniej uczniowie mówią na swoich nauczycieli "profesor" pomimo, że mają tylko mgr lub mgr inż.

        • 5 1

        • A to było spotkanie w pokoju nauczycielskim czy wśród profesorów uczelni wyższych?

          • 5 4

        • Czasy zamierzchle z tymi tytułami ,dziś nie powinno się nadużywac skoro się nie jest

          • 2 1

    • (1)

      Jak masz z tym problem zgłoś to na prokuraturę, a nie zawracasz ludziom głowę swoimi problemami.

      • 5 4

      • To nie jest sprawa dla prokuratury, ale w sam raz na uczciwą dyskusję na forum

        • 11 4

    • odpowiedź na zagadkę (4)

      Żaden z wymienionych nie jest profesorem, dwóch zajmuje stanowisko profesora (jak ktoś podaje prof. dr hab. to znaczy że nie jest profesorem tytularnym - zwyczajnym), a Januszajtis ma tytuł grzecznościowy.

      • 11 1

      • Czy jest uczciwe, aby w jednym zdaniu obok profesorów uczelnianych tej samej tytulatury używać wobec celebrytów? (3)

        • 4 4

        • a czy jest uczciwe, żeby w jednym zdaniu obok profesorów zwyczajnych używać tej samej tytulatury wobec profesorów uczelnianych?

          btw, Kizik chyba jest prof. zwyczajnym

          • 2 0

        • Czy jest uczciwe, że masz duże kompleksy i małego siurka? (1)

          Zaprawdę tak, prawe i sprawiedliwe to jest.

          • 3 0

          • Cóż, nie wydoroslales.

            • 0 0

    • (1)

      Czepiasz sie, ja jestem zwyklym korpo szczurkiem, a zule pod sklepem mowia mi "kierowniku" I nikt sie nie burzy.

      • 4 2

      • Cóż, mój znajomy z Oruni Dolnej też miał ksywkę "profesor", został bowiem publicznie przyłapany z książką.

        Problem jednak pozostaje. W hipotetycznej sytuacji, gdyby ów znajomy spotkał się z profesorem zwyczajnym raczej w jego towarzystwie nie kazałby się tak tytuować.

        • 3 5

    • Często prawomocne tytuły są kpiną z wiedzy i etyki. (3)

      UG w swoim programie nauczania pomija kształtowanie etyki i moralności w duchu dziedzictwa kultury chrześcijańskiej.
      Domniemuię, że z takim zamiarem został powołany.

      • 2 6

      • Prawdziwie "demokratyczna" i "nowoczesna" uczelnia

        • 0 2

      • Pomyliło ci się z seminarium

        • 5 0

      • Oby! Miejmy taką nadzieję i trzymajmy kciuki, by to się nie zmieniło.

        Uniwersytety z założenia mają dbać o rozwój nauki. Wszystko, co ma przedrostek "chrześcijański" wręcz przeciwnie.

        • 5 0

    • 1/ innym pewnie nie przeszkadza, bo swoje tytuły mają i nie muszą już ;) leczyć kompleksów
      2/ wszystkie stopnie i zawodowe i naukowe są już zdezawuowane, znak czasów. znam doktorów, którzy zostali nimi chyba w myśl hasła nie matura lecz chęć szczera. znam też profesorów, którzy są profesorami dzięki pracy rękami innych ludzi :)
      3/ co niby może powiedzieć o Gdańsku grzecznościowe nazywanie Januszajtisa, człowieka od lat nie pracującego realnie na uniwersytecie, profesorem?

      • 3 0

    • Odpowiedz .

      Krycha Pawlowicz .

      • 4 0

    • Tytuł nie nobilituje (1)

      Znam wiele osób z gruntowną wiedzą oraz zacnych ale system w PRL-u uniemożliwił im uzyskanie nawet habilitacji

      • 1 0

      • A innych z kolei PRL promował, mianujac ich docentami marcowymi

        • 2 0

    • przeciez wiadomo ze andrzej

      • 0 0

  • Pomnik Napoleona w Gdańsku (w Polsce), (3)

    byłby przejawem nieprawdopodobnej naiwności i mitomanii Polaków. Wódz Francuzów nigdy, w najmniejszym stopniu, nie walczył o sprawy polskie, nie miał żadnych szlachetnych i wielkodusznych zamiarów wobec Polski i Polaków. W sposób skrajnie rzeczowy, chłodny i cyniczny wykorzystywał ich - najczęściej jako mięso armatnie, i to nawet daleko poza Europą. Naprawdę, rozumiem, że Gdańsk chce być miastem europejskim, ale trzeba mieć trochę umiaru.

    • 57 14

    • (2)

      Napoleon pobił Prusy i Austrię - wrogów Polski i państwa, które brały udział w rozbiorach. Już sam fakt, że był wrogiem naszych wrogów powinien być dla nas pozytywny. Przywrócił szczątkowe państwo polskie, bez którego nie byłoby potem Królestwa Polskiego w granicach Rosji.
      Tak, postępował w sposób rzeczowy i chłodny - bo był politykiem. Ale wątpię, by bez okresu napoleońskiego i jego następstw Polska odzyskałaby niepodległość w 1918.

      Same twierdzenia wskazane w artykule są mocno tendencyjne. Przykładem jest cytat: "utworzenie Wolnego Miasta Gdańska ponownie odcięło miasto od naturalnego zaplecza, czyli dawnych ziem Rzeczypospolitej." Od ziem Rzeczypospolitej Gdańsk odcięły Prusy, nie Napoleon. I właśnie to było końcem potęgi miasta.

      To Prusy zlikwidowały całkowicie samodzielność miasta, nie Francuzi. To Prusy uczyniły z Gdańska miasto prowincjonalne - bo kontrybucje i zniszczenia dotknęły wielu innymi miast, które potem jakoś mogły się rozwijać. Swoją drogą zadziwiające jest, że Prusy, który ostatecznie były w obozie zwycięzców, jakoś nie potrafiły kwestii kontrybucji dla Francji rozwiązać.

      Nie rozumiem podejścia wskazującego, że "wszystko przez Napoleona". Mnie wystarczy, że o Prusach powiedział" "podły król, podły naród, poda armia". Czyżby to tak zabolało ;)?

      • 5 6

      • Stalin też pobił naszego wroga (1)

        Dlatego Budynicz składał co roku kwiaty na cmentarzu wyzwolicieli zza Buga

        • 2 4

        • Ale Stalin pobił przy okazji i nas, więc porównanie bez sensu. Zaś prezydent Adamowicz składał kwiaty po prostu na grobach żołnierzy, w czym nie ma niczego negatywnego.

          • 1 0

  • Każda fortuna jest utopiona we krwi (3)

    Napoleon to kolejny watażka który dla swoich ambicji wysyłał tysiące na śmierć, czy kalectwo. Chociaż przepraszam to się nazywa patriotyzm hehe. No tak, tysiące ludzi wysłał w dalekie strony do walki z ludzi którzy im nic nie zrobili, wszytko ku chwale cesarstwa:) Wielu nie wróciło, szczególnie z wyprawy przeciwko kolejnemu despocie( pasożytowi i tyranowi jak inni monarchowie)- carowi... Siebie warte to towarzystwo. Monarchowie czy inni uzurpatorzy/dyktatorzy to bardzo...bardzo... bardzo sprytni ludzie. Mało kto dla własnych celów jest gotowy wysyłać ludzi na śmierć i kalectwo. Kolejne przyklady? Hitler i dyskoteka pod Stalingradem. Dziwię się że ludzi udało się tak otumanić że są gotowi ginąć za swoich kochanych (nazwijmy rzeczy po imieniu) dyktatorow. Polakom Napoleon kojarzy się pozytywnie bo dla nas najgorszy nie był, wręcz wskrzesił księstwo Warszawskie. Z ciekawostek dopowiem że gdańszczanie początkowo nie darzyli prusaków z miłością. Do obrony Gdańska nie stanelo wielu ochotników i Francuzi stosunkowo łatwo dostali Gdańsk. Mimo tego w świetle reszty jego poczynań myślę że nie należy takim narcyzom stawiać pomników.

    • 27 6

    • (2)

      Akurat nazywanie "watażką" jednego z największych wodzów świata trochę psuje wypowiedź.

      • 5 5

      • (1)

        Chyba chciał się odnieść do wzrostu, ale faktycznie kompletnie nie pasuje.

        • 2 0

        • Wzrost też miał normalny, jego "karłowatość" to efekt propagandowy Anglików.

          • 5 3

  • Z pewnością tablica pamiątkowa na Długich Ogrodach gdzie mieszkał byłaby wskazana! Co do pomnika, no cóż może gdzieś na Górze Gradowej?

    • 12 25

  • Pomnik Napoleona dla zrównoważenia kultu nowego gdańskiego świętego (1)

    Inaczej trudno sobie wyobrazić powód stawiania pomnika Napoleona w Gdańsku. Niczego mu nie zawdzięczamy poza pewnym wpływem na prawodawstwo (Kodeks Napoleona).

    Napoleon miał Polaków w głębokim poważaniu nie wychodząc poza zgrabny PR dla naiwnych, którzy egzaltują się darmowymi pochlebstwami Cesarza dla osiągania tylko i wyłącznie własnych celów.

    Jeżeli ktoś już związany z epoką napoleońska powinien mieć pomnik to polscy żołnierze którzy ginęli osłaniając powrót Wielkiej Armii z wyprawy na Moskwę. Bez nich pewnie nie wróciłby nikt a epoka napoleońska skończyłaby się dużo szybciej.

    • 18 9

    • wyklętym zawdzięczamy trupy na Pomorzu a aleje i pomnik postawili

      • 3 2

  • Pomnik niekoniecznie (2)

    A dlaczego uwzcie ze Napoleon powinien myslec o Polsce i Polakach? Czy polacy walczac we Wloszech czy na Haiti mysleli o wielkosci Francji. Oni chcieli wolnej Polski i walczyli w interesach Francji. To chyba normale.

    • 16 4

    • (1)

      Nie to, ze uwazamy, ze powinien. Jednak jakby tak robil to zasluzylby na pomnik w naszym kraju.

      • 2 2

      • dlatego wlasnie niekoniecznie :). Chodzi o to, ze czasami wydaje nam sie, ze inne narody powinny miec jakies emocje zwiazane z nami. To zludzenia.

        • 4 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1929 Powstaje Związek Zawodowy Marynarzy opis W Gdyni stworzono pierwszy w historii Związek Zawodowy Marynarzy Wybrzeża Polskiego.

1697 Zmarł Jakob Breyne opis W Gdańsku zmarł Jakob Breyne wybitny przyrodnik, założyciel ogrodu botanicznego i muzeum przyrodniczego.

Sprawdź się

Gdzie odbył się pierwszy trójmiejski pokaz kinematograficzny?