• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Czego Luftwaffe szukało na Westerplatte we wrześniu 1939 r.?

18 stycznia 2016 (artykuł sprzed 6 lat) 
Najnowszy artykuł na ten temat Czarne krzyże Luftwaffe nad Gdańskiem w 1945 r.
Wsparcie lotnicze Stukasów było cenione przez niemieckie wojska lądowe, którym w walkach o Wybrzeże brakowało broni stromotorowej. Wsparcie lotnicze Stukasów było cenione przez niemieckie wojska lądowe, którym w walkach o Wybrzeże brakowało broni stromotorowej.

Jest 15 września 1939 r. Wciąż broni się Kępa Oksywska, "Schleswig-Holstein" ostrzeliwuje Oksywie i Stare Obłuże, na Zatoce Gdańskiej niemieckie okręty szukają min morskich. O godz. 11.30 na lotnisku na Zaspie ląduje samolot Luftwaffe wiozący specjalistów z Ośrodka Doświadczalnego Rechlin.



Rechlin, położony około 100 kilometrów na północ od Berlina, wśród wzgórz Meklemburgii nad jeziorem Müritz, związany był z historią niemieckiego lotnictwa wojskowego jeszcze w czasach cesarskich. W 1916 r. wyznaczono tu miejsce na ośrodek doświadczalny dla przyszłych konstrukcji lotniczych. Ustalenia traktatu wersalskiego, zabraniające Niemcom posiadania lotnictwa, powstrzymały rozwój ośrodka jedynie na krótko. Dzięki traktatowi z Rapallo z 1922 r. niemiecki personel lotniczy i techniczny mógł szkolić się i prowadzić doświadczenia w radzieckim Lipiecku, jednakże Niemcy pragnęli także posiadać własną infrastrukturę, dlatego od drugiej połowy lat 20. dawny pruski ośrodek stopniowo rozbudowywano.

Przejęcie władzy w Niemczech przez NSDAP i związane z tym przyspieszenie niemieckich zbrojeń dało nowy impuls inwestycjom w Rechlinie. W Ośrodku Doświadczalnym (niem. Erprobungsstelle Rechlin) rozpoczęto doświadczenia z nowymi konstrukcjami lotniczymi Luftwaffe. To tu oblatywano kolejne typy niemieckich samolotów bojowych, które już niedługo miały wziąć udział w największej wojnie w dziejach.

Najwyżsi dowódcy Luftwaffe i urzędnicy cywilni podczas pokazów lotniczych w Rehlinie, które odbyły się między 5 i 7 września 1943. Najwyżsi dowódcy Luftwaffe i urzędnicy cywilni podczas pokazów lotniczych w Rehlinie, które odbyły się między 5 i 7 września 1943.
Poza przygotowywaniem nowych konstrukcji lotniczych, w Rechlinie interesowano się także bombami lotniczymi dla Luftwaffe. Jako że wojna z Polską dostarczała przykładów użycia tego uzbrojenia, nie dziwi, że specjaliści z ośrodka chcieli możliwie szybko dowiedzieć się, jak opracowywana przez nich broń sprawdza się w warunkach bojowych. Dlatego też już na początku wojny przylecieli do Gdańska.

Fakt ten nie był dotychczas odnotowywany przez historyków, ponieważ w dokumentach wytworzonych przez niemiecką marynarkę wojenną i wojska lądowe brak wzmianek o wizycie - a to te dokumenty stanowiły dotychczas podstawę badań na temat Westerplatte.

Dokument nie zawiera informacji o składzie komisji, możemy jedynie wnioskować, że były to zapewne dwie lub trzy osoby, gdyż po Gdańsku poruszały się jednym samochodem. Wizyta nie była dobrze przygotowana. Nie uprzedzono o niej przedstawicieli wojsk lądowych, prawdopodobnie w obawie przed odmową. W efekcie oficerowie Luftwaffe przez dłuższy czas nie mogli zdobyć dla siebie środka lokomocji. Jak tłumaczono: w Gdańsku znajdowały się "niemal wszystkie urzędy wojskowe" i brakowało wolnych samochodów.

Z powodu nieprzygotowania wizyty oficerów Luftwaffe czekało też kolejne rozczarowanie: okazało się, że ogłoszone przez armię kilka dni wcześniej zdobycie Gdyni nie oznacza bynajmniej możliwości dokonania wizji lokalnej na terenie gdyńskiego Portu Wojennego, bombardowanego przez niemieckie lotnictwo 1 września 1939 r. Powód: Oksywie i Kępa Oksywska wciąż były bronione przez żołnierzy polskiej Lądowej Obrony Wybrzeża.

Dlatego komisja udała się na Westerplatte. Oględzin dokonywano do wieczora oraz następnego dnia, po nieudanej wizycie w Gdyni. Na Westerplatte spotkali się z zastępcą dowódcy pancernika "Schleswig-Holstein". Wizyta zapewne nie była mile widziana, gdyż tego dnia okręt prowadził kilkukrotnie ostrzał polskich stanowisk na Oksywiu i Obłużu. W dzienniku działań bojowych okrętu nie odnotowano faktu przybycia lotniczej komisji - głównym tematem były problemy z rozminowywaniem wód Zatoki Gdańskiej, bez czego dowódca pancernika, kmdr. Gustav Kleikamp, nie chciał zgodzić się na wyjście okrętu z portu.

Z kolei raport lotniczej komisji w ogóle nie wspomina o tym, by podczas pobytu na Westerplatte okręt prowadził ogień, co przecież musiano słyszeć.

Członkowie komisji wymienili w raporcie szczegółowo znajdujące się na Westerplatte budynki "o znaczeniu wojskowym", wśród których wymienili "4 betonowe bunkry" (wartownie), "1 stary ceglany bunkier" (stary schron amunicyjny nad Kanałem Portowym, znany z licznych fotografii), "ceglane koszary", "ceglany dom komendanta", "dom oficerski", "składy amunicyjne" oraz "elektrownię i przepompownię". Jak zapisano, załoga Westerplatte "według wyjaśnień zastępcy dowódcy" liczyć miała 4 oficerów, 28 podoficerów i 178 żołnierzy, razem 210 osób.

  • Stan budynku koszar na Westerplatte po zakończeniu walk. Ze zbiorów Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Wartownia nr 2 po walce. Ze zbiorów Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Lej po bombie koło zniszczonego budynku na Westerplatte, najpewniej Kasyno Podoficerskie. Ze zbiorów Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Niemieccy marynarze koło zniszczonego bombami budynku Kasyna Podoficerskiego. Na pierwszym planie leje po niemieckich bomach. Ze zbiorów Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku


Oficerowie stwierdzili trafienia bombami 50-kilogramowymi dwóch wartowni.

W jednej powstałe uszkodzenia opisywali jako "jedno trafienie w środek bunkra, w wyniku którego część górna całkiem się zapadła. Dolne piętro mocno uszkodzone, możliwe do wykorzystania przez nową obsadę jako gniazdo ckm tylko w bardzo ograniczonym stopniu". Charakter odniesionych uszkodzeń pozwala się domyślać, że chodzi tu o wartownię nr 2, której stan po walkach znany jest z licznych fotografii wykonanych przez Niemców na Westerplatte. Wiemy jednakże, że wartownia nr 2 najcięższe szkody odniosła w wyniku ostrzału pancernika rankiem 7 września; utrata wartości bojowej przez wartownię nr 2 była bezpośrednią przyczyną wydania rozkazu kapitulacji Składnicy. Oficerowie Luftwaffe zatem wyolbrzymiali skuteczność własnej broni, co dość naturalne w sytuacji rywalizacji pomiędzy służbami.

Drugą z trafionych wartowni była wartownia nr 5, gdzie członkowie komisji stwierdzili dwa trafienia bombami wagomiaru 50 kg. Jak pisali, "z jednej bomby SC 50 znaleziono lotki stabilizujące oraz fragment części tylnej, oderwany podczas przebijania się grubego na 23 cm stropu w dolnej części budynku. Mimo to bomba wybuchła z bardzo dobrym skutkiem". Faktycznie: w Wartowni nr 5 obrońcy ponieśli najcięższe straty; to dlatego dzisiaj na jej miejscu znajduje się Cmentarzyk Obrońców Westerplatte, powstały dzięki staraniom ocalałych z wojny kolegów, zwłaszcza kpt. Franciszka Dąbrowskiego.

Członkowie komisji stwierdzili także liczne trafienia w stary schron ceglano-ziemny nad kanałem portowym, trafienia jednej bomby 250 kg i jednej 50 kg w budynek "Domu mieszkalnego oficerów", które zniszczyły przybudówkę - znane fotografie każą uznać ten budynek za Kasyno Podoficerskie.

Co natomiast zastanawiające, zdaniem członków komisji, wszystkie pozostałe trafienia bomb miały miejsce w "otwartym terenie". Autorzy nie stwierdzili ani jednego trafienia w okolice budynku Nowych Koszar, stanowiącego rdzeń obrony. Prawdopodobnie w ogóle tego budynku nie odwiedzili. Dlaczego?

Można jedynie domniemywać. Czy zastępca dowódcy pancernika "Schleswig-Holstein" próbował coś ukryć przed oficerami lotnictwa? Wątpię. Gdyby tak było, w raporcie po prostu znalazłaby się wzmianka o przeszkodach stawianych komisji.

21 września na Westerplattte przyjechał Adolf Hitler, który w Gdańsku pojawił się już dwa dni wcześniej. 21 września na Westerplattte przyjechał Adolf Hitler, który w Gdańsku pojawił się już dwa dni wcześniej.
Bardziej prawdopodobne wyjaśnienie kryje się we wspomnieniach przedstawicieli gdańskiej polonii, zebranych przez Brunona Zwarrę. Jak wspominało kilku z nich, po gehennie pierwszych dni wojny więźniów zapędzono porządkowania terenu Westerplatte. Otoczenie Koszar porządkowano szczególnie intensywnie, ze względu na bliską już wizytę Adolfa Hitlera, który wjechał do Gdańska 19 września, zaś Westerplatte odwiedził 21 września. Tak czy inaczej, z zachowanych fotografii możemy wywnioskować, że uszkodzenia Koszar w wyniku bombardowania lotniczego nie były łatwe do dostrzeżenia z zewnątrz budynku.

16 września komisja udała się do Gdyni, by zbadać skutki bombardowania portu wojennego, jednakże trwające wciąż walki uniemożliwiły dokonanie inspekcji. Oficerowie poprzestali na obserwacji "ze stanowisk bojowych jednej z kompanii". Jak napisano w raporcie: "z najmniejszej możliwej odległości 800 m nie dało się stwierdzić niczego na temat uszkodzeń zatopionych w porcie okrętów". Dlatego komisja powróciła na Westerplatte i dokończyła oględziny terenu.

  • Niemieccy żołnierze koło leja po bombie. W tle budynek Koszar. Westerplatte, wrzesień 1939 r. Ze zbiorów Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Westerplatte po walkach. Po prawej na pierwszym planie stary ceglany fort, na którym Komisja stwierdziła liczne trafienia. W tle zdewastowana Wartownia nr 2. Zwracają uwagę zniszczenia drzewostanu w wyniku ostrzału pancernika i broni maszynowej. Ze zbiorów Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Niemiecki oficer koło zrujnowanej Wartowni nr 2. Ze zbiorów Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku
  • Budynek Nowych Koszar, zdjęcie wykonane w 1945 r., przed wysadzeniem niewybuchów w suterenie budynku. Ze zbiorów Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku


Wnioski komisji dotyczące działań wszystkich rodzajów Wehrmachtu przeciwko Westerplatte były jednoznaczne: "przy zdecydowanym i dzielnym dowodzeniu nawet niezbyt silna, ale dysponująca atutami terenowymi pozycja, obsadzona przez niewielką załogę może skutecznie bronić się przeciwko ciężkiej artylerii, bombom, karabinom maszynowym i środkom zapalającym. Cel użycia Stukasów, które zniszczyły cele nieosiągalne dla artylerii płaskotorowej, został w znacznej mierze osiągnięty."

17 września oficerowie Luftwaffe pojechali do Tczewa, by zbadać efekty bombardowań dworca kolejowego i koszar w Tczewie. Tam jednak pewna część śladów została już zatarta podczas usuwania zniszczeń węzła kolejowego. Wyniki wizji lokalnej były zatem mizerne.

Następnie członkowie komisji udali się ponownie do Gdyni, gdyż informacje uzyskane tymczasem od wojsk lądowych dawały nadzieję, że polski opór ustanie i możliwe będzie przyjrzenie się skutkom bombardowań w porcie wojennym. "Stwierdzono słabnięcie oporu przeciwnika, jednakże bliższe zbadanie okazało się i tym razem niemożliwe" - pisał autor raportu.

Oficerom Luftwaffe musiała wystarczyć rozmowa z oficerem wywiadu Grupy Eberhardta, który na podstawie zeznań wziętych do niewoli żołnierzy polskich stwierdził, że naloty bombowe wywierały poważny wpływ na morale żołnierzy, "także wówczas, gdy nie powodowały poważniejszych strat materialnych ani ludzkich".

Wsparcie lotnicze Stukasów było bardzo cenione przez niemieckie wojska lądowe, którym w walkach o Wybrzeże brakowało broni stromotorowej.

Niewiele więcej udało się komisji uzyskać - jak zapisano, Hel, choć pełen ważnych celów wojskowych, wciąż jeszcze nie wpadł w niemieckie ręce. Dlatego wieczorem 17 września zadecydowano o przerwaniu zadania; nazajutrz, przed południem 18 września, członkowie komisji udali się na lotnisko i odlecieli do Rechlina.

Raport niemieckiej komisji stanowi nieznaną dotychczas ciekawostkę. Zawarte w nim informacje, choć nie ma w nich nic rewolucyjnie nowego, uzupełniają naszą wiedzę na temat obrony Wojskowej Składnicy Tranzytowej.

Dzieje obrony Westerplatte przyciągają różne sensacyjne teorie, m.in. głoszące, że niektóre niemieckie dokumenty związane z walkami o Westerplatte były rzekomo przez Niemców "utajniane" i dlatego nie znalazły się w zbiorach archiwów. Trzeba zauważyć, że raport komisji Luftwaffe został opatrzony najwyższą kategorią tajności. Sporządzono go w siedmiu numerowanych kopiach, dokładnie przypisanych do konkretnych odbiorców. Oznacza to, że nawet te niemieckie dokumenty dotyczące Westerplatte, które w 1939 r. postanowiono utrzymywać w najściślejszej tajemnicy, dzisiaj są udostępnione w archiwach.

dr Jan Szkudliński - historyk, pracownik Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Zajmuje się m.in. badaniami kontrowersji związanych z obroną Westerplatte

Miejsca

Opinie (80) 3 zablokowane

  • (3)

    Ciekawe czy faktycznie mieli cynk,że będzie zbrojny atak na Westerplatte. Bardzo interesuje się tematyką II wojny światowej i zagadkami,które mam nadzieję kiedyś wyjdą na jaw.

    • 23 4

    • West.

      No to się słabo interesujesz ;-) do książek!

      • 6 9

    • Zagadki, które wyjdą na jaw? (1)

      Chyba rozwiązania zagadek albo nowe fakty

      • 5 0

      • Ci eksperci od bombek palili się po prostu do wypadu w plener.

        • 0 0

  • Na załączonych zdjęciach widać z jakim zaangażowaniem, już wtedy, Niemcy uczyli Polaków demokracji. (3)

    • 76 29

    • oczywiscie nie wolno zapomniec ze przyszli glownie aby wyzwolic zydow z niewoli Polskiego antysemityzmu.

      • 14 1

    • (1)

      ręce opadają...

      • 6 9

      • Ano opadają

        zwłaszcza u tych co je trzymają do hajlowania

        • 8 2

  • Ciekawe (12)

    co by było gdyby Niemcy wygrali wojnę? Pomijam miliony ofiar ale ciekawe jak by świat teraz wyglądał?
    Może lepiej niż obecnie?

    • 17 49

    • bez ciebie bezmózgu na pewno lepiej (2)

      • 8 13

      • Po co ta wrogość

        to było pytanie : Co by było ? A ty człowieku ( najprawdopodobniej ) obrażasz.

        • 14 2

      • A ty nie uważasz

        że to ciekawy temat? Może nie masz wyobraźni?

        • 4 4

    • (1)

      Najważniejsze, że pomijasz miliony ofiar. Ludzie się nie liczą. Liczy się idea:)

      • 6 2

      • "Jedna śmierć to tragedia, milion - to statystyka." - Erich Maria Remarque

        • 13 1

    • (2)

      nie mieli szans wygrac w momencie jak do wojny weszlo USA ale gdyby jednak wygrali to moze nie byloby holocaustu ale i nasza rola zostalaby sprowadzona do roli chlopa panszczyznianego.

      • 4 2

      • (1)

        Gdyby wygrali to wszyscy mysleliby, ze zydzi sa na wschodzie. Przeciez za Hitlera nikt nie informowal, ze gazuja i pala zydow. Obywatele nie mieli o tym pojecia.

        • 6 0

        • ale pierwotny plan byl taki aby ich na pustynie wyslac czy wlasciwie tam gdzie sa dzisiaj a dopiero jak niemcy zaczeli przegrywac to zaczelo sie wybijanie zydow.

          • 0 3

    • Byloby tak jak w ksiazce "Vaterland" ;)

      • 0 0

    • Napisał o tym świetną powieść Dick

      "Człowiek z wysokiego zamku"

      • 4 0

    • Świat dzisiaj

      Na pewno Polska wygladała by dzisiaj lepiej i nie była by pośmiewiskiem dla całej Europy ! Wstyd

      • 1 5

    • arabów by nie było - to pewne tzn nie w Europie

      No i lewactwa tez by nie było
      Póki co dwie najważniejsze sprawy.
      Żydów by nie eksterminowano - to 3-cia sprawa gdyż pierwotnie miano dla nich znaleźć inne miejsce do osiedlenia i dopiero wizja przegrywanej wojny nasiliłaholokaust (jest o tym mnóstwo danych historycznych)
      Polacy ? mówili by po niemiecku - co za różnica ?
      I tak miliony tam mieszkaja a setki tysięcy co roku wyjeżdzają.

      Pamietajcie że napaść na Polske była BEZPOŚREDNIĄ przyczyna odrzucenia przez min Becka (taki polak z "inna" narodowością) sojuszu wojskowego z Polską ( w zamyśle póścia nawspólnie na ruskich)
      Plan agresji powstał dopiero w maju 1939 roku.

      Gdybysmy byli sojusznikami - niemcy postepowali by z nami jak z Słowakami, Węgrami, Rumunami - czyli godnie.
      A ruski ? ładnie sie nam "odwdzięczyli" 17 września...
      I jeszcze okupowali po wojnie przez 50 lat!
      Tałatajstwo jedno !!!!

      • 8 3

  • (10)

    Bojkotujmy niemiecki przemysł, hahahaha !!! ... czekam aż Rydzyk sprzeda Mercedesy , Maybachy , Audi i inne swoje niemieckie auta a pani Pawłowicz przesiądzie się na komunikacje miejską ze słożbowej Skody ... wówczas możemy wrócić do tematu !!!

    • 44 24

    • Tabletki dziś pomyliłeś? (1)

      • 5 9

      • tak , przez pomyłkę wziąłem tabletki Jarka no i takie wizje ... sory ale to przez jego tabletki

        • 0 4

    • Widać,że w szkole podstawowej też bywałeś słUżbowo (1)

      • 3 9

      • tak , byłem nauczycielem

        • 1 0

    • A poza tym co słychać Pawełku? (2)

      • 1 4

      • Budyń mi dziś

        w Urzędzie Miejskim smakował

        • 2 2

      • Moi drodzy Gdańszczanie , sprzedałęm atrakcyjną działkę na Wałowej i teraz czekam na mieszkanie...

        • 1 1

    • Pani pawlowicz

      A kto to jest , ta kobieta za Buga !!!
      Macie rację bojkotować niemieckie towary i okurat teraz powrócić do ruskich walonek

      • 2 3

    • (1)

      Bojkotujmy Lidl, Kaufland. Bojkotujmy sprzęt AGD...nawet Zelmer jest niemiecki ponieważ większość udziałów mają Niemcy . Odżywki dla dzieci, banki z ich udziałami, a o samochodach już wspomniałeś... Paranoja.

      • 2 2

      • Przede wszystkim niech PESA zbojkotuje niemieckie zamówienia na tramwaje i pociągi. Niech Solaris wypnie się na zamawiane przez Niemców autobusy. Będzie wówczas prawdziwy dobrobyt!

        • 6 3

  • ciekawe (4)

    Cały czas byłem święcie przekonany, że koszary zostały zniszczone przez artylerię pancernika "Schleswig-Holstein" i przez niemieckie sztukasy. A tu informacja, że przetrwały tą nawałę wojenną w dobrym stanie. Znalazłem w internecie informację, że zostały zniszczone dopiero po wojnie. W tych koszarach detonowano znalezione niewypały z tereny Westerplatte a w latach 60 -tych wyburzono większą część koszar pod promenadę do pomnika.

    • 33 0

    • (1)

      Bywałem na Westerplatte dziesiątki razy ale o tym,że nowe koszary przetrwały oblężenie w tak dobrym stanie dowiedziałem się dopiero z wystawy, którą obok zorganizowano kilka lat temu. Byłem poważnie zaskoczony. A to że niszczono je po wojnie - cóż polityka, dziś też rozbiera się niektóre pomniki.

      • 18 0

      • W każdym bądź razie były bardzo dobrze zbudowane te koszary w latach 30 - tych przez polskich budowniczych i oparły się zmasowanej nawale hitlerowskiej.

        • 15 0

    • komunistyczna logika rozwalmy koszary ktore sa autentycznym swiadkiem i pomnikiem samym w sobie i zbudujmy betonowe ch.. wie co z szeroka droga dla oficjeli.

      • 11 0

    • I tak to jest

      Poczytajcie historie Gdańska po Polska pózniej po niemiecku a na końcu po angielsku zobaczycie wtenczas do kogo naprawdę gdansk należeć powinien !!!

      • 2 5

  • Pytanie (9)

    Jakim cudem Schleswig-Holstein nie obrócił Westerplatte w pył, skoro mogła to zrobić jedna salwa z dział burtowych. Nie mógł, czy nie chciał, zważywszy, że większość pocisków trafiała przed i za budynki Westerplatte? Pamiętajmy, że Niemcy uważali Gdańsk za swoje miasto..

    • 12 17

    • Odp (3)

      Kąt wystrzalu ciężkich dział ze statku był zbyt wysoki i okręt przestrzeliwał się podczas ostrzału.

      • 15 0

      • Tak, wiem o tym.. (2)

        Ale okręt był mobilny, a stał w jednej pozycji.

        • 5 1

        • (1)

          Bali się ruszyć.ORP Orzeł jeszcze działał.

          • 5 0

          • Ahnenerbe-Lebensborn-Polska rasa panów

            • 1 6

    • Przy strzelaniu na tak małą odległość pociski nie zdążyły uzbroić się i wiele z nich nie wybuchło.

      • 5 3

    • Stał za blisko

      • 1 0

    • Ostrzal z Schleswig-Holstein byl malo skuteczny, poniewarz pociski przelatywaly nad westerplatte i mogly jedynie drzewa lub wysoko postawione budynki trafic. Samoloty byly skuteczniejsze, bombardujac z powietrza.

      • 3 0

    • Westerplatte (1)

      Takim cudem że Niemcy mieli informacje że na terenie koszar znajdują się wyniki badań eugenicznych.Polska,o czym żaden nauczyciel czy dziennikarz nie powie głośno, chciała stworzyć polską rasę panów.
      Niemcy byli jedynie naśladowcami polskiej myśli.
      Strach się bać co by było gdyby nie wybuch wojny.

      • 0 2

      • Idź komuchu się leczyć

        Jakby Polacy tworzyli "rasę panów" to by się spiknęli z Hitlerem, który te plany wcielał w życie... Nie ma kompletnie takich przesłanek, zresztą skąd na Westerplatte wyniki badań? Przecież to była placówka bojowa, wiedziano o niemieckich zakusach, składowanie papierów w tym miejscu to kompletna bzdura.
        No i wreszcie postawa Polski przed i w trakcie wojny - nawet przyjęto statek z uchodźcami żydowskimi z Niemiec, którego nie przyjęli amerykanie. Rasę panuff tworzyli niemcy, ich próby są dobrze udokumentowane w Auchwitz, Auschwitz Birkenau, Treblince, Sztutowie, oraz wielu innych miejscach. Komunizm jest jak hitleryzm - a Twoje wypowiedzi to potwierdzają.

        • 0 1

  • pytanie.... (7)

    cyt.
    "Wsparcie lotnicze Stukasów było bardzo cenione przez niemieckie wojska lądowe, którym w walkach o Wybrzeże brakowało broni stromotorowej..."

    Co to jest ta za broń .... stromotorowa ?

    • 10 11

    • (1)

      już wiem... moździerz

      • 3 2

      • Brawo TY

        • 4 2

    • broń stromotorowa...?

      to są moździerze i haubice.

      • 5 1

    • Co to

      https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Moździerz. Wojek google zawsze w cenie

      • 1 1

    • Stukas

      Np mozdzierze

      • 2 0

    • to bomba wodorowa

      • 0 0

    • Haubice i moździerze.

      • 0 0

  • Westerplatte i "Kriegsmarine am feind" (4)

    Ze zdjęć publikowanych w niemieckim atlasie p-t "Kriegsmarine am feind" wynika, że pancernik "Schleswig Holstein" posłużył jako "tajny środek transportu", do podwiezienia grupy uderzeniowej piechoty, przeznaczonej do szybkiego zdobycia polskiej placówki na Westerplatte, a w drugiej kolejności dla ostrzeliwania portu wojennego w Gdyni, gdyż ostrzeliwanie Gdyni z zatoki gdańskiej, jak przypuszczali Niemcy, zaminowanej przez Polską flotę, było ryzykowne!

    • 7 1

    • A pro pos "Schleswig Holstein" (3)

      Schleswig-Holstein nie przetrwał wojny. W dniu 18 grudnia 1944r. trafiony przez bombowce Królewskich Sił Lotniczych zatonął w płytkich wodach w pobliżu Gdyni (wówczas Gotenhafen). Po wojnie radziecka marynarka wojenna wyremontowała go pobieżnie i używała w funkcji ćwiczebnego celu na wodach Zatoki Fińskiej. Wrak statku istnieje nadal, ale spoczywa na dnie morskim.

      • 3 0

      • E tam. (1)

        Trafił go Janek Kos ze swojego czołgu Rudy102. Odłamkowym załadował Gustaw Jeleń, a współrzędne podał im starszyna Czenousow (podobno dziadek autora tekstu).

        • 5 1

        • Najlepiej jak spada ten snajper z drzewa. Bum

          • 0 0

      • S-H został trafiony 18/19 grudnia 1944 w porcie przy nabrzeżu rumuńskim, a nie w pobliżu. Nie zatonął, lecz nabrał wody i oparł się o dno basenu.

        "Ostatecznie zatonął 26 grudnia, a 21 marca 1945 Niemcy dodatkowo zniszczyli go ładunkami wybuchowymi."

        gotenhafen.pl/zniszczenia/zniszczenia_H.jpg

        • 0 0

  • Nie uciekać z lekcji (1)

    Obywatelu Lordek, nie uważacie na lekcjach. Broń stromotorowa to haubice.

    • 10 3

    • a na jakich to lekcjach ucza balistyki i rozpoznawania oraz sposobu dzialania broni? bo z tego co wiem to nawet juz masek od wielu lat nie ucza jak zakladac a jak wyglada i jak sie przeladowuje bron to w Polsce mozna jedynie grajac w strzelanki zobaczyc albo ogladajac filmy gdy w tym samym czasie 10 letnie dzieciaki w Rosji skladaja i rozkladaja kalachy na czas w rownym tempie jak nasi gromowcy.

      • 2 1

  • Się autor nie douczył (5)

    Napisał: "utrata wartości bojowej przez wartownię nr 2 była bezpośrednią przyczyną wydania rozkazu kapitulacji Składnicy". To była jedynie jedna z przyczyn.

    • 17 3

    • Się autor komentarza nie nauczył czytać ze zrozumieniem (4)

      To, że coś było bezpośrednią przyczyną jakiejś decyzji (tu: rozkazu), wcale nie oznacza, że było jednocześnie jedyną przyczyną. Autor artykułu nic takiego nie napisał...

      • 5 2

      • Się adwersarz w szkole podstawowej na lekcjach polskiego obijał (3)

        "była bezpośrednią przyczyną" - takie sformułowanie sugeruje, że była jedyną, na dodatek bezpośrednią przyczyną. Powinno być jednoznacznie napisane, że "była jedną z przyczyn". To czy "bezpośrednią" jest mocno dyskusyjne.

        • 3 7

        • czytanie (2)

          czytanie ze zrozumieniem zawsze w cenie.
          Nie ma to jak podbudowanie własnego ego wydumanym na siłę zarzutem wobec autora artykułu.
          Brawo Ty

          • 6 4

          • O podbudowaniu własnego ego (1)

            mawiał często Hitler wzorując się na Nietzsche. Teraz wzorują się na nich goście o niemieckich nickach, takich niczym @Vonkrieg

            • 3 1

            • Nick dobry jak każdy inny

              Nie kłócić się, wszystkie ręce na pokład. Kiedy następna demonstracja KOD w Gdańsku?

              • 0 7

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Muzea

Sprawdź się

Sprawdź się

Do jakiego zakonu nigdy nie należała Gdynia?

 

Najczęściej czytane