wiadomości

Błyskawice SS czy pociąg ekspresowy? Historia niezwykłej uliczki

artykuł historyczny

Charakterystyczny kształt ul. Ojcowskiej dobrze widać z lotu ptaka


Na pograniczu Siedlec i Suchanina znajduje się ul. Ojcowska zobacz na mapie Gdańska. Według miejskiej legendy, swój układ zawdzięcza SS-mannom, którzy tu mieszkali. Choć to nieprawda, uliczka i tak ma swoje miejsce w polskiej historii.



Jednym z następstw wymiany ludnościowej, jaka nastąpiła w Gdańsku tuż po zakończeniu II wojny światowej, było powstanie mocno zniekształconych, a czasem zupełnie nieprawdziwych przekazów dotyczących przeszłości miasta. O jednej z nich wspominaliśmy przy okazji artykułu o zrujnowanej byłej siedzibie TVP w Gdańsku. Dziś czas na rozprawienie się z kolejną miejską legendą.

Zapewne wielu z naszych czytelników słyszało kiedyś, że gdzieś w Gdańsku znajdują się budynki o przedwojennym rodowodzie, które zostały zbudowane specjalnie dla członków zbrodniczej, hitlerowskiej formacji SS. Potwierdzeniem tej teorii ma być fakt, że budynki te, oglądane z lotu ptaka, przypominają swoim kształtem dwie litery "S".

Tyle jeśli chodzi o niepotwierdzone pogłoski. Teraz przejdźmy do faktów, które są zupełnie inne.

Pomnik budownictwa socjalnego

W okresie Wolnego Miasta Gdańska, dzisiejsze Siedlce, zwane wówczas przez Niemców Schidlitz, a przez Polaków Szydlicami lub Sidlicami, były wielkim placem budowy. To właśnie tu zrealizowano wiele projektów tzw. taniego budownictwa mieszkaniowego. W dużym uproszczeniu, wznoszone wówczas przez przeróżne spółdzielnie mieszkaniowe budynki miały być proste w formie, a co za tym idzie niedrogie w budowie. Dzięki temu, oferowane w nich mieszkania miały być tanie i dostępne dla uboższej części społeczeństwa.

Także z tego powodu, na Siedlcach osiedliła się w latach 20. i 30. większość robotników, którzy przybyli nad Motławę w poszukiwaniu lepszego życia. Warto również wspomnieć, że w międzywojennym Gdańsku wybudowano aż 18 tys. tego rodzaju mieszkań.

Choć znaczna część Siedlec została zniszczona w 1945 roku, do dziś zachowało się wiele pamiątek po tym wielkim przedsięwzięciu budownictwa socjalnego. Dla przykładu można tu wymienić ceglane budynki przy ul. Kartuskiej, ul. Bema, ul. Powstańców Warszawskich, ul. Goszczyńskiego czy właśnie przy ul. Ojcowskiej.

Ostatni przykład wyróżnia się jednak na tle pozostałych.

Najdłuższe budynki w przedwojennym Gdańsku

Zabudowa ul. Ojcowskiej to bowiem nie dwu- czy trzypiętrowe bloki, ale dwa równoległe rzędy parterowych domów w szeregowej zabudowie. Wbrew pozorom, nie były to domy przeznaczone dla bogatszych gdańszczan. Tu również mieszkali przede wszystkim robotnicy i rzemieślnicy. Choć każdy parterowy dom oferował stosunkowo spory metraż, a na jego tyłach znajdował się niewielki ogródek, lokatorzy zmuszeni byli korzystać ze wspólnych łazienek.

Co ciekawe, budynki przy ul. Ojcowskiej były najdłuższymi, jakie przed wojną zostały wybudowane w Gdańsku. Oba szeregi domów mierzą po aż 250 metrów długości.

Wymiary budynków w połączeniu z monotonią ich elewacji sprawiały, że rozpoznanie poszczególnych adresów nie było łatwym zadaniem. Wszak wszystkie domy na długości ćwierć kilometra miały identyczne drzwi, prowadzące do nich identyczne stopnie, identyczne okna, identyczny kolor fasady i wreszcie identyczny, kryty ceramiczną dachówką dach.
Ul. Ojcowska wkrótce po wybudowaniu. Początek lat 30. XX wieku. Warto zwrócić uwagę na okoliczne, niezabudowane wówczas tereny Siedlec i Suchanina.
Ul. Ojcowska wkrótce po wybudowaniu. Początek lat 30. XX wieku. Warto zwrócić uwagę na okoliczne, niezabudowane wówczas tereny Siedlec i Suchanina. www.forum.dawnygdansk.pl

Sowa, ryba i wiewiórka

Gdański architekt Franz Tominski, który zaprojektował zabudowę ulicy, rozwiązał ten wcale niebłahy problem w niezwykle oryginalny sposób. Mianowicie, oprócz emaliowanych tabliczek z numerami poszczególnych domostw, przy każdym z dwojga drzwi obu rzędów budynków, zaplanował niewielkie płaskorzeźby. Każda z nich ma oczywiście własny, niepowtarzalny wzór.

W przeciwieństwie do pobliskiej ul. Tarasy czy ul. Kościuszki we Wrzeszczu, nie są to jednak podobizny (dla ścisłości - figurki) robotników reprezentujących przeróżne zawody, ale... płaskorzeźby zwierząt. Na fasadach domów przy ul. Ojcowskiej zobaczymy m. in. królika, sowę, byka, rybę czy wiewiórkę. Zaledwie kilka płaskorzeźb w przeciwieństwie do całej reszty nie przedstawia zwierzątek, a np. kwiatek czy ludzką twarz.

Fantazyjnych oznakowań nie znajdziemy jedynie na samym początku obu szeregów od strony ul. Wyczółkowskiego. Czy nie było ich tam od samego początku, czy może zostały po prostu później skute, tego dziś nie sposób określić.

Błyskawice SS? Bynajmniej

Szeregowce przy ul. Ojcowskiej, w przeciwieństwie do innych tego rodzaju budynków o przedwojennym rodowodzie, np. szeregowców przy ul. Dubois czy Zbyszka z Bogdańca we Wrzeszczu, nie mają prostego kształtu. I tutaj dochodzimy do najbardziej interesującej kwestii. Jak już wcześniej wspomniano, według całkowicie pozbawionej podstaw legendy miejskiej, budynki wzniesiono dla członków SS, o czym ma świadczyć kształt szeregów oglądanych z lotu ptaka.

Rzeczywiście, oba budynki wyglądają z góry jak dwie litery S, co zresztą możecie zobaczyć na filmie załączonym do niniejszego artykułu. I choć rzeczywiście, po dojściu Hitlera do władzy zdarzało się budować budynki, których kształt celowo był wpisany np. w swastykę, zabudowa ul. Ojcowskiej nie ma nic wspólnego z emblematem niemieckiej, nazistowskiej formacji. Dlaczego? Pomijając to, że budynki z ul. Ojcowskiej w niczym nie przypominają runicznych błyskawic SS, wystarczy wspomnieć, że oba budynki powstały w latach 1929-1930, a więc ok. trzy lata przed dojściem Hitlera do władzy w Niemczech.

- Choć gdańska komórka SS powstała stosunkowo szybko, tj. już w czerwcu 1926 roku, w tym okresie mało kto w ogóle o niej słyszał. O SS zrobiło się głośno w Gdańsku dopiero na początku lat 30., kiedy to jej członkowie brali udział w walkach ulicznych, np. przeciwko bojówkom komunistycznym. Choć trzeba pamiętać, że pierwsze skrzypce w rozruchach grało wówczas nie SS, a SA - tłumaczy historyk Jan Daniluk, autor publikacji "SS w Gdańsku".
Warto również wspomnieć, że - nie licząc jednego wyjątku - zarówno w okresie Wolnego Miasta Gdańska, jak i w okresie włączenia miasta w granice III Rzeszy, nie powstał w Gdańsku żaden budynek wybudowany specjalnie dla zbrodniarzy spod znaku dwóch błyskawic.

- Istniały plany budynków przeznaczonych dla SS, ale pozostały one jedynie na papierze. Tak naprawdę, jedynym zespołem budynków wybudowanym od podstaw dla SS, a dokładnie dla SS Heimwehr Danzig, był w Gdańsku obóz karny w Maćkowach. Nie przypominam sobie, aby gdziekolwiek na terenie Gdańska wzniesiono budynek przeznaczony wyłącznie na mieszkania dla SS-mannów. Warto jednak wspomnieć o budynku u zbiegu ul. Orzeszkowej i al. Zwycięstwa, zaadaptowanym w grudniu 1938 roku na tzw. Dom SS-manna (niem. SS-Mannschaftshaus). Był to swego rodzaju akademik dla studentów Politechniki Gdańskiej, ale wyłącznie tych, którzy byli członkami albo kandydatami do SS - dodaje Daniluk.
Pociągi ekspresowe na morenowym wzgórzu

Co ciekawe, przedwojenni mieszkańcy ulicy również mieli własne skojarzenia z ich domostwami, ale one też nie miały nic wspólnego z SS. Szeregowce przypominały im bowiem... pociągi pośpieszne, wijące się po kolejowym torowisku. Przedwojenni mieszkańcy używali nawet na to określenia "D-Zug". To skrót od niemieckiego określenia Durchgangszug, oznaczającego dosłownie pociąg bezpośredni, a w wolnym tłumaczeniu pociąg ekspresowy.

Kolejną miejską legendą jest informacja, jakoby nietypowy kształt budynków przy ul. Ojcowskiej miał uchronić je przed skutkami bombardowania. I choć rzeczywiście ulica przetrwała wojnę bez najmniejszego draśnięcia, nie wydaje się, aby na przełomie lat 20. i 30. ktokolwiek spodziewał się kataklizmu, który miał nastąpić dziesięć lat później i z tego powodu projektował budynki w taki, a nie inny sposób. Skąd więc wynikają te oryginalne zawijasy?

Wytłumaczenie nietypowego kształtu ulicy, a co za tym idzie stojących przy niej budynków jest banalne. Przebieg ul. Ojcowskiej jest po prostu dostosowany do nierównego kształtu wzgórza morenowego, na którym się znajduje. Ten fakt w połączeniu z zasadami architektury modernizmu zaowocował nietypowym kształtem szeregowców. I tyle.

Platforma widokowa na serce Gdańska

Wybrukowana kocimi łbami ul. Ojcowska, choć otoczona gęstą siatką ulic, jest ślepą ulicą. Nic dziwnego, gdyż na jej końcu znajduje się niewielka skarpa. Projektant ulicy o polsko brzmiącym nazwisku postanowił to wykorzystać, a właściwie przepiękny widok, jaki rozpościerał się ze skraju tejże skarpy. W związku z tym, na końcu ulicy zaprojektował również niewielką, półokrągłą platformę widokową, wokół której nasadzono drzewa lipy. Z platformy rozpościerała się panorama centrum Gdańska, zdominowana oczywiście przez potężną wieżę Kościoła Mariackiego i strzelistą wieżę Ratusza Głównego Miasta.

Niestety, po tym urokliwym miejscu nie ma już praktycznie żadnego śladu. W okresie Polski Ludowej, na środku punktu widokowego wybudowano klockowaty budynek pawilonu handlowego. Ponadto, skarpę porastają obecnie krzaki, które skutecznie zasłaniają opisany powyżej widok. Dziś aż trudno uwierzyć, że dawniej to miejsce było wizytówką ulicy.

Niedoszły prezydent Niemiec i patron setek ulic

Obecna, nadana wkrótce po zakończeniu II wojny światowej nazwa ulicy pochodzi od Ojcowa, niewielkiej wsi położonej nieopodal Krakowa. Zdecydowana większość z nas kojarzy miejscowość za sprawą Ojcowskiego Parku Narodowego. Choć symbolem parku jest nietoperz, tak się akurat złożyło, że Tominski nie przewidział go wśród płaskorzeźb ze zwierzątkami.

Adolf Damaschke, przedwojenny patron obecnej ul. Ojcowskiej. Co ciekawe, nazwiskiem Damachkego nazwano ulicę na Siedlcach jeszcze za jego życia. Propagator budowy tanich mieszkań zmarł w Berlinie w 1935 roku.
Adolf Damaschke, przedwojenny patron obecnej ul. Ojcowskiej. Co ciekawe, nazwiskiem Damachkego nazwano ulicę na Siedlcach jeszcze za jego życia. Propagator budowy tanich mieszkań zmarł w Berlinie w 1935 roku. www.wikipedia.org
Nazwa ulicy współgra z innymi nazwami nieodległych ulic, również pochodzącymi od miejscowości położonych na południu naszego kraju. Nieopodal znajdują się również ul. Legnicka, ul. Zakopiańska czy ul. Wrocławska. Nie sposób jednak rozszyfrować, według jakiego klucza właśnie tym ulicom nadano po 1945 roku takie, a nie inne nazwy.

Pierwotna, niemiecka nazwa obecnej ul. Ojcowskiej brzmiała Damaschkeweg. Pochodziła ona od nazwiska Adolfa Damaschke, berlińskiego ekonomisty i polityka, założyciela Niemieckiego Związku Reformatorów Rolnych. Jednym z wielu nietuzinkowych, a czasem wręcz kontrowersyjnych pomysłów Damaschkego, była idea... budowy tanich, dostępnych na niemal każdą kieszeń mieszkań.

Damaschke miał szansę przejść do historii jako pierwszy prezydent Republiki Weimarskiej, gdyż był jednym z kandydatów na ten urząd. I choć przegrał wybory, swoimi prosocjalnymi ideami zaskarbił sobie sympatię wielu rodaków. Właśnie z tego powodu, na terenie wielu powstających w latach 20. i 30. osiedli socjalnych w całych Niemczech, znalazły się ulice nazwane nazwiskiem berlińczyka.

Nawiązując do nazw sąsiednich ulic ul. Ojcowskiej, warto wspomnieć, że ulice Damaschkego znajdowały się również w niemieckich wówczas Wrocławiu i Legnicy. Obie ulice, podobnie jak w Gdańsku, przebiegały rzecz jasna na osiedlach zbudowanych w duchu pomysłów głoszonych przez Damaschkego. Obu również, podobnie jak w Gdańsku, spolonizowano po wojnie nazwy. I tak oto w Gdańsku mamy dziś ul. Ojcowską, we Wrocławiu ul. Monte Cassino, a w Legnicy ul. Kasprowicza. W obecnych granicach Niemiec bez trudu odnajdziemy jednak ulice, które do dziś noszą nazwisko propagatora budowy tanich mieszkań.

Dzieje nieco nowsze i najnowsze

Choć artykuł skupia się przede wszystkim na okolicznościach powstania ulicy, nie sposób pominąć niezwykle ważnej kwestii, pochodzącej z nieodległej historii. Jedno z mieszkań przy ul. Ojcowskiej, należące do Bogdana Felskiego, działacza opozycji demokratycznej w okresie PRL, odegrało niepoślednią rolę podczas planowania strajków w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 roku. To m. in. tutaj, Felski wraz z Bogdanem Borusewiczem, Ludwikiem PrądzyńskimJerzym Borowczakiem ustalali szczegóły zrywu, w tym żądania, które zamierzali wysunąć wobec komunistycznych władz.

Dziś ul. Ojcowska, podobnie zresztą jak niemal większość przedwojennych budynków, zatraciła swój homogeniczny wygląd. Różne wzory drzwi, różna aranżacja prowadzących do nich stopni, różne wzory okien, różne malowania poszczególnych elewacji czy wreszcie różny odcień fragmentów dachu sprawiają, że poszczególne domy przypominają raczej różnokolorowe wagoniki wspomnianego wcześniej pociągu ekspresowego. Na szczęście, nikt z mieszkańców nie zdecydował się na rozbudowę poddasza, co fatalnie zeszpeciłoby wygląd szeregowców.

Zmienił się jednak nie tylko wygląd ulicy, ale i jej lokatorzy. Dziś, w przeciwieństwie do czasów Wolnego Miasta Gdańska, mieszkają tu raczej przedstawiciele wolnych zawodów. Od kilku lat mieszkańcy ul. Ojcowskiej tworzą małą, zintegrowaną społeczność. Na dowód tego, że nie jest to jedynie czcze gadanie, wystarczy podać, że lokatorzy zorganizowali wspólnie wiele imprez, np. Dzień Dziecka, Mikołajki, a nawet wspólną wycieczkę na Hel. W 2012 roku nakręcili nawet dwuminutowy film o swojej ulicy pt. "J jak Ojcowska", który wziął udział w europejskim festiwalu filmów krótkometrażowych Euroshorts 2012.

Opinie (136) 4 zablokowane

  • teraz rodowitego Gdanczanina (11)

    Tam nie uswiadczysz. Co do projektowania to współczesny architekt może wiele się nauczyć. Patrz nowe osiedla i co zostawimy po sobie.

    • 123 29

    • To przodkowie w całości widzę po wojnie (4)

      Kapusie czy tchórze ???

      • 6 17

      • Wytępieni przez kresowych bandytów,którym się teraz pomniki stawia (3)

        • 17 30

        • Jedna uwaga - domy na tej ulicy przetrwaly wojne, ale niektore byly zniszczone (2)

          Nie bylo tak, ze cala ulica zostala nietknieta:

          http://wstaw.org/m/2015/11/23/IMGP8094.JPG

          • 5 0

          • się pomyliło z tym linkiem (1)

            • 0 3

            • ćwicz spostrzegawczość

              • 2 0

    • Rodowici Gdanszczanie (1)

      czyli ci którzy pomagali" swym sąsiadom w Sztutowie .

      • 22 30

      • Kaszubki zdradzały naród Polski i przechodziły na stronę Niemiecką . Kaszubki to pazerne zło !

        • 4 16

    • Rodowitych Gdańszczan to wytłukli w 1308r.... (2)

      ....krzyżacy, w większości niemieckojęzyczni.

      • 21 12

      • A wiesz kto tych krzyżaków do Gdańska zaprosił (1)

        , a raczej poprosił o pomoc, w zrobieniu "porządku" z Gdańszczanami i dlaczego

        • 23 3

        • W tym kontekście nie ma to znaczenia...

          ...dalej byli to rodowici Gdańszczanie, a nie przedwojenni niemcy czy dzisiejsi Polacy. Tak czy siak wymordowano ich.

          • 2 0

    • rodowity mieszkaniec Gdańska

      to taki co urodził się w Gdańsku, jak mniemam.
      Czy w tych domach nie mieszka żaden człowiek urodzony w Gdańsku? Wątpię.
      Waćpan jątrzysz a prowokujesz, niepotrzebny zamęt siejąc.

      • 10 0

  • nie chodzę tam, bo jest mi przykro. (6)

    To było piękne i doskonałe założenie, spójne kompozycyjnie i architektonicznie. Do tego detale w postaci płaskorzeźb, równa linia dachu z identyczną dachówką i biel elewacji. Dziś wszystko zniszczone - budynki zniknęły pod warstwą styropianu, płaskorzeźby zniszczone lub zaklejone, każdy segment ma inną dachówkę i elewację w większości fatalnej jakości, przednie ogródki ustąpiły samochodom, totalny nieład estetyczny aż oczy krwawią.

    • 265 23

    • Co do samochodów (1)

      to czasy się zmieniają i jest ich coraz więcej. Gdzie mają parkować?

      • 28 38

      • w d......

        w domu

        • 22 13

    • a to Polska właśnie - kraj tandety, kiczu, szmiry i chaosu : (

      Smutne, ale prawdziwe... może kiedyś Polska wypięknieje?

      • 56 10

    • To wracamy...

      ...do stanu pierwotnego!!!. Nie zapomnijmy o wspólnych ubikacjach!!!

      • 21 28

    • jak wspomniano w artykule

      "monotonne było". takie same drzwi wejściowe, takie same dachy, takie same elewacje. teraz dopiero jest f a n t a s t y c z n i e

      całe założenie architektoniczne szlag trafił. płakać się chce jak oglądam współczesne zdjęcia tego miejsca.

      • 40 3

    • obozowe baraki

      • 3 3

  • W tytule ss - brakuje kim byli (5)

    Tak dla szacunku dla cierpień których doznali Nasi bliscy i Kraj

    • 57 67

    • Teraz nawet nie mówi się Niemcy...
      Ewentualnie naziści.

      • 24 13

    • Tacy niemieccy skauci. (2)

      • 5 0

      • w tych skautach służył "zacny" Gdańszczanin, niejaki Gynter GraSS

        • 8 11

      • Niemieccy skauci to Hitlerjugend a nie SS.

        • 8 1

    • To byli przybysze a MarSSa.

      • 5 2

  • Dla trójmiasto.pl (5)

    Dziękuję za ten artykuł:)

    Kiedyś kupię jeden z tych domków, bo są po prostu niesamowite i nie wiem dlaczego tak jest, po prostu to czuję :)

    • 67 24

    • (1)

      Babcia i dziadek w grobie sie przewracają a ty upoś.edzony no szkoda mi poprostu ciebie

      • 4 27

      • no nie wiem, moi dziadkowie

        z czasów wojennych to oczywiście pomimo całej niedoli wojennej, jak mieli porównywać to pozytywnie wspominali żołnierzy niemieckich i ich rządy, a zupełnie odwrotnie czyli jako totalną dzicz wspominali żołnierzy rosyjskich i ich rządy,

        i nie mówię tu o dziadkach którzy "zaprzedali" się Niemcom, a jedynie o ich obserwacjach z doświadczeń wojennych

        • 11 7

    • szereg

      Teraz to wygląda jak wygląda ale kiedyś to można powiedzieć że wygladalo

      • 8 1

    • Daj spokój,mieszkałam tam i nigdy bym nie wróciła:wąskie szeregowce bez garazu,przejsciowe pokoje do totalnego remontu

      • 6 5

    • sprzedam

      • 2 0

  • Szkoda, że w Gdańsku nie mieszkają Gdańszczanie. (8)

    Zmiany ludności są złe. Miasta stracily cześć swojej historii. Co ma wspólnego z Gdańskiem jakąś Ojcowska. Wolałbym zwiedzać prawdziwy Gdańsk z Damaschkeweg, prawdziwy polski Lwów i niemiecki Stettin.

    • 66 127

    • Nigdy więcej nie zapomnij łyknąć leków!!!!!

      • 41 21

    • Na codzień nikt

      W necie pseudo koziołek

      • 10 9

    • było nie wywoływać wojny to miałbyś i Stettin i Breslau. Danzig tez siłą rzeczy po jakiś czasie by wcieli do Niemiec - odzyskanie przez Niemcy pozycji w Europie + ~90% ludności niemieckojęzycznej przesądziłoby byt WMG, Polsce może by kompromisowo dali ten kawałek po prawej stronie Wisły (ale to też wątpie).

      • 14 1

    • Kretyn

      Czyli wg Ciebie to co bylo prze 2 ws to byly czasy nie zmienialne. Historie poznaj, miasta czy wsie i ich mieszkancy ciagle przechodzili z rak do rak.

      • 14 3

    • najwyższa pora aby Gdańsk stał się znów wolny !!! (1)

      • 7 11

      • warto byłoby osiągnąć sytuację, w której mieszkańcy Gdańska

        doceniliby swoją wolność i zachowywali się odpowiedzialnie - w necie i w czasie dokonywania wyborów

        • 6 2

    • Szkoda ....................

      Mieszkają tu również Gdańszczanie, których przodkowie przeżyli faszyzm sami przeżyli socjalizm a ich dzieci przeżyją kaczyzm. Jesteśmy tutejsi czy się to podoba komuś czy nie ..........

      • 7 8

    • no raczej nie, bo został "stworzony" przez ludność napływową

      - potomków tych, którzy przybyli ze Wschodu (dawna Wileńszczyzna itd), oraz ludność napływowa z całej Polski, a po 90-roku głownie z Mazur i Warmii, trochę z Kaszub (tak jak ja :)
      Wg mnie Gdańsk stracił swojego "starego ducha" właśnie po 45 ... dlatego że nastąpiła całkowita wymiana ludności, jednak sam Gdańsk jako miasto liczące się podupadł znacznie wcześniej, bo po przejściu Napoleona ciągle tracił i na wyglądzie i znaczeniu aż do ....45 a może to teraz.
      Gdańsk ma ogromny potencjał którego nikt nie potrafił do końca wykorzystać, nie wiem z czego to wynikało może z tego że ludzie którzy napłynęli tu ze Wschodu nigdy nie "czuli" tego miasta, nie było "ich".
      Ten sam problem dotyczył okolic - Miastka, Bytowa itd. Tam "nowi mieszkańcy" np. 40 lat nie robili nic z gospodarstwami poniemieckimi, bo się bali że ich ktoś wygoni, że to nie ich itd. To jest głębszy temat i pewnie dobry na niejeden artykuł :)

      • 7 0

  • Co jakis czas przy okazji kolejnych artykulow (7)

    zaczynam się bać ze nie mieszkam w Polskim mieście i kiedyś to wróci do macierzy

    • 33 86

    • I dlatego droga Natalio

      -Do lat osiemdziesiątych na zachodzie Polski prawie ,że nie istniało budownictwo prywatne

      • 13 2

    • A mówią że czytanie nie boli. (1)

      Bo nie znasz historii Gdańska.Przeczytaj ile w 39 roku było w Gdańsku Polaków w stosunku do Niemców.

      • 17 3

      • Polakow bylo 10%

        i tyle a np. w Pruszczu i na Żuławach w ogóle

        • 17 5

    • nie bój się przecież większość ludzi mieszjających (3)

      obecnie w Gdańsku to potomkowie ludzi z terenów dzisiejszej Litwy i zachodniej Ukrainy czyli prawdziwi polacy.A to,że niektórzy chcą być bardziej niemieccy od samych niemców to już inna bardziej "psychiatryczna" sprawa.

      • 23 9

      • zapomniałeś waść o terenach obecnej Białorusi. (1)

        Czyli ludzie z kresów wschodnich mieszkają tu i ich potomstwo. Oraz dużo ludności napływającej już po wojnie - praca, rodzina itp przyciągnęła. Niestety jest procent potomków niemki i czerwonowarmisty wyzwoliciela. Oraz procent potomków napływowych aparatczyków PZPR, sędziów katów itp, sumiennych pracowników SB UB itp. Zwykle dziś są to postawieni ludzie z PIS PO itp... i właściciele ziemscy albo zakładów pracy - mieli dojścia podczas upadku komuny i prywatyzacji. O tym trzeba głośno mówić, a nie o SS....

        • 11 4

        • Wiem,że tu sporo krety*ństw wypisują ale takiej głupoty dawno nie czytałem

          • 5 6

      • dziwne

        to skad sie wziely te miliony "polakow" ktorzy w 80-90tych latach wyjechali z tych terenow do niemiec na "papiery". wszyscy mieli dziadka ktory kiedys posiadal niemieckiego owczarka?

        • 3 2

  • (1)

    I jak zwykle potwierdza się reguła ze za niemca było ładniej.

    • 101 27

    • "...Gdański architekt Franz Tominski..."

      czytanie nie boli , a tak na marginesie to "...WMG zostało uzależnione od LN i Polski i nie było samodzielnym organizmem państwowym. Polska prowadziła sprawy zagraniczne II WM, mogła korzystać z portu gdańskiego, a obszar WMG wchodził od 1011 I 1922 w skład polskiego obszaru celnego. Osoby narodowości polskiej miały być traktowane na równi z ludnością niemiecką. W przeciwieństwie do Niemiec w II WMG Polska miała wiele uprawnień, m.in. komunikacyjnych, i prawo obrony wojskowej WMG. Nie były one do końca określone i stanowiły przyczynę sporów. W 1925 roku rozgłosu nabrał spór o skrzynki pocztowe, (zob. poczta). W 1933 strona polska przeniosła z Gdańska do Torunia Dyrekcję Polskich Kolei Państwowych (zob. Dyrekcja Kolei). Interesy RP były w II WMG reprezentowane przez Komisariat Generalny RP. W rzeczywistości dużymi wpływami dysponował Deutsches Generalkonsulat (Niemiecki Konsulat Generalny)..." zmiany na niekorzyść polaków wprowadzono po 4 VII 1930 (zmiana konstytucji WMG) i 1939 roku

      • 4 0

  • Super artykuł. Więcej takich proszę :) (2)

    • 112 7

    • Nastepny bedzie jak (1)

      Twoich przodków w przymusowej pracy surowymi ziemniakami karmili .

      • 5 19

      • co to? pijany frustrat?

        • 11 3

  • Ciekawe Ciekawe

    Proszę o więcej takich artykułów.

    • 84 6

  • cacko, perelka (8)

    Na zachodzie to by takie cacko odremontowali, wymalowali, pieknie ogrodki wypielili, a w Polsce bida az piszczy, zwlaszcza w tej POlsce ... Wiec jest, jak jest.

    • 65 74

    • To nie kwestia kasy, tylko mentalności...

      edukacji (estetycznej), kultury, pozopmu rozwoju danej społeczności...

      • 40 0

    • Ładnie napisać "odremontowali" - a kto niby ma to zrobić? (4)

      najprościej dodrukować kilkadziesiąt miliardów.....

      • 18 3

      • Dodrukowane banknoty... (3)

        prowadzą prosto do nędzy. Pamiętamy ostatnie lata PRL. Zapomniała o tym
        niestety Be-straSzydło i jej cały program prze do takiego końca.
        No, ale skoro rodacy tak chcecie to szykujcie grube portfele na makulaturę małej wartości.

        • 16 12

        • a już nie pamiętasz jak w imieniu płemieła z bełką negocjacje u sowy szły (1)

          o dodruku pieniędzy pod cele kampanii wyborczej ?!

          W obu przypadkach jest to złe z tym, że jedni po kryjomu chcieli a drudzy jawnie.

          • 14 7

          • Spadajcie z tą polityką, wiem, że wam płacą po 60gr za wpis ale idzcie gdzieś gdzie te tematy pasują bo tutaj to żenada i sztuczność.

            • 6 0

        • Amerykanie cały czas dolce dodrukowują i dobrze na tym wychodzą

          • 1 3

    • no to teraz władza ma miejsce do poPISu.

      • 9 2

    • Czworaki dla parobków.

      • 1 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1865 Dr Matthias Gotthilf Lőschin Honorowym Obywatelem Gdańska opis Honorowym Obywatelem Gdańska został historyk, autor prac o dziejach miast, członek, autor prac o dziejach miasta i członek Rady Miejskiej został Dr Matthias Gotthilf Lőschin.

Sprawdź się

Jakie cykliczne wydarzenia odbywały się w miejscu poprzedzającym dzisiejszy hipodrom w 2. połowie XIX wieku?