wiadomości

Amerykanin odwiedza Wolne Miasto Gdańsk

artykuł historyczny
Najnowszy artukuł na ten temat

Komisarze RP i Ligi Narodów w Wolnym Mieście Gdańsku

Osiemdziesiąt pięć lat temu z Torunia, szosą lubicką w kierunku Wolnego Miasta Gdańska, wyruszył "chyży" samochód marki Austro-Daimler z dwoma dziennikarzami. W podróż po Pomorzu udali się obywatel amerykański dr White i jego polski kolega podpisujący się inicjałami G.Ch.



Drogą prowadzącą przez Grębocin, Kowalewo i Chełmżę na wieczór dotarli do granicy Wolnego Miasta, gdzie p. White został pozytywnie zaskoczony przez polskich celników, bo "nikt go nie rewidował i wszyscy celnicy byli uprzejmi". Amerykański gość był niepomiernie zdziwiony tym, że tak normalnie "wygląda ta straszna granica tego małego 'state', o którym słyszymy straszne i potworne rzeczy".

Kolejny dzień zapowiadał się dla White'a bardzo pracowicie: czekało go bowiem zwiedzanie Gdyni, w której miał dowiedzieć się "nowych i przedziwnych rzeczy o Polsce, o jej energii". Na razie jednak zamierzał spędzić noc w Wolnym Mieście Gdańsku.
A w Wolnym Mieście Gdańsku właśnie zaczynały się przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Podobnie jak i dziś, szał świątecznych zakupów zaczynał się już na miesiąc przed świętami, o czym możemy przekonać się z lektury "Gazety Gdańskiej" z dnia 26 listopada 1931 r.

Sprawa "handlu przedświątecznego" była najwyraźniej dla gdańszczan na tyle ważna, że zajął się nią gdański Senat. Senatorzy postanowili, że sklepy będą otwarte "6 dni przed świętami do godz. 19", a w Wigilię do godziny 18 "tylko sklepy rzeźnickie, piekarskie, cukiernicze, sklepy [z] konfiturami, kwiatami i tytoniem". Dodatkowo zezwolono na otwarcie sklepów "w dwie ostatnie niedziele przed świętami", w godzinach od 13 do 18.

Gdański senat, poświęcając dużo uwagi zbliżającym się świętom, zdawał się nie zwracać uwagi na rosnące wpływy narodowych socjalistów. Jednak w świetle "nowego programu polityki wewnętrznej W. M. Gdańska", przedstawionego przez prezydenta senatu dr. Ernsta Bruno Victora Ziehma (1867-1962) "na kongresie swej partii nacjonalistycznej", nie była to sytuacja zupełnie przypadkowa.

Ugrupowania lewicowe zarzucały prezydentowi osłabianie gdańskiej policji, ograniczanie swobód gospodarczych i wolności słowa oraz tolerowanie niebezpiecznych wybryków narodowych socjalistów (NSDAP), których dziennik "Der Vorposten" nieustannie "część ludności buntował przeciwko drugiej".

Jednocześnie w powiatach wiejskich Wolnego Miasta Gdańska "niemieckie organizacje bojowe w Gdańsku odbywały różne ćwiczenia, zakrawające jakgdyby na przygotowanie wojenne".

Odbywające się w Giemlicach (w tekście błędnie wymieniono Demlice) "jakgdyby przygotowania wojenne" polegały m.in. na "zakładaniu drutów kolczastych, wykopywaniu rowów, rzucaniu granatów ręcznych, itd.". Wprawdzie władze lokalne często próbowały zakazywać tego typu działalności, jednak bez rezultatu, jako że hitlerowcy uzyskiwali bez trudu uchylenie takich zakazów - po prostu "użalali się na niego w Gdańsku".

Oprócz ćwiczeń zorganizowano również przemarsz oddziałów umundurowanych do miejscowego kościoła. Wracając z kościoła po nabożeństwie, hitlerowcy "urządzili pochód przez wioskę i śpiewali pieśni bojowe". Do podobnych incydentów dochodziło w "innych miejscowościach wiejskich terenu gdańskiego", m.in. w Stutthoff (Sztutowie), gdzie później, w latach 1939-1945 funkcjonował niemiecki obóz koncentracyjny KL "Stutthoff".

Ta "propaganda czynna w kościołach katolickich" na terenie W.M. Gdańska wzbudzała zrozumiałe oburzenie i wywoływała "wielkie niezadowolenie w kołach ludności katolickiej", reprezentowanej m.in. przez sprzyjającą hitlerowcom Partię Centrum.

"Oddziały szturmowe partji narodowo-socjalistycznej w pełnem umundurowaniu" zjawiły się w wielu kościołach na terenie W. M. Gdańska, ale ze szczególnym potępieniem prasy katolickiej spotkał się incydent w "kościele katolickim w Sopocie", który uznano za "demonstrację agitacyjną".

Jednak - jak trafnie zauważyła "Gazeta Gdańska" - gdyby "partja Centrum w Gdańsku (...) nie dopomogła tak wybitnie temu stronnictwu w ugruntowaniu swych wpływów w Gdańsku, nie miałaby obecnie tych kłopotów, na które się skarży".

Dwa lata później hitlerowska NSDAP zdobyła większość mandatów w gdańskich wyborach parlamentarnych i do rządzenia Wolnym Miastem nie były jej już potrzebne głosy ani Niemieckiej Partii Ludowej, ani Niemieckiej Partii Centrum (zresztą: obie partie rozwiązały się w roku 1933, krótko po tym, jak poparły przyznanie Adolfowi Hitlerowi specjalnych pełnomocnictw).

Niewykluczone, że ubocznym efektem hitlerowskiej agitacji w gdańskich kościołach była wzmożona obecność w nich patroli policyjnych, o czym miała nieszczęście przekonać się żona robotnika K., którą złapano z łupem w kościele św. Brygidy w Gdańsku.


Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 237 z 26 XI 1936 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej.

Gdańsk w 1946r. oczami amerykańskiego reportera

Opinie (5)

  • NIEZŁE CIEKAWOŚCI (1)

    Niestety dziś też mamy takich nacjonalistycznych błaznów jak hitlerowcy w każdym kraju, co tylko szczekają nienawiścią . Rozumiem, że testoronik, brak perspektyw i ukrywane skłonności...;) , ale nie lepiej coś bardziej pożyteczniejszego robić? Tacy sami mądrale z lat 40tych teraz gryzą piach a ich gdańsk musiano jeszcze raz odbudować po wojnie, ktorą sami wywołali.

    • 3 1

    • jesteś

      podróbą - a fe!

      • 0 1

  • Propaganda niemiecka (1)

    w USA (m.in.) uczyniła taką opinię oczywistością: "...p. White został pozytywnie zaskoczony przez polskich celników...". Władze hitlerowskie nie zasypiały gruszek w popiele. A kłamstwo powtórzone setki razy staje się prawdą...

    • 1 0

    • Oczywiście chodzi mi o opinię p. White'a

      która kazała mu spodziewać się ze strony polskich celników działań wrogich :)

      • 1 0

  • Kogo bardziej

    nie lubicie: Niemców, Polaków, Amerykanów... czy może - Autora tekstu? jak by na to pytanie nie odpowiedzieć, odpowiedź będzie zawierać dwa typy... ;-)

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

kalendarz historyczny

1932 Poświęcony został kościół Chrystusa Króla opis Zbudowany z polskich składek kościół pod wezwaniem Chrystusa Króla został poświęcony. Budowniczym i pierwszym rektorem został, zaliczany dziś w poczet błogosławionych, ks. Franciszek Rogaczewski, patron przykościelnej ulicy.

Sprawdź się

Jaki gdańszczanin dowodził pierwszym królewskim okrętem kaperskim Zygmunta Starego?