wiadomości

Agnieszka Osiecka i Trójmiasto. Wątki trójmiejskie w serialu o poetce

artykuł historyczny
Agnieszka Osiecka w teatrze Atelier w Sopocie, który dziś nosi jej imię. Zdjęcie z 1995 r.
Agnieszka Osiecka w teatrze Atelier w Sopocie, który dziś nosi jej imię. Zdjęcie z 1995 r. fot. Maciej Kosycarz/KFP

Pisarka, poetka, reżyserka, dziennikarka, autorka ponad dwóch tysięcy piosenek, skeczy i utworów scenicznych. Agnieszka Osiecka to twórczyni tekstów, które na stałe wpisały się w pejzaż polskiej muzyki rozrywkowej, a wiele z nich stało się kultowymi i ponadczasowymi. O poetce jest ostatnio głośno za sprawą serialu wyprodukowanego i wyemitowanego przez TVP. Nie brakuje w nim również wyrazistych wątków trójmiejskich.



Repertuar kin w Trójmieście



Pierwszy odcinek serialu "Osiecka" w reżyserii Roberta Glińskiego i Michała Rosy został wyemitowany na antenie VOD TVP pod koniec grudnia 2020 r. Scenariusz oparty na biografii poetki napisali Maciej Karpiński i Maciej Wojtyszko we współpracy z Henryką Królikowską i Robertem Glińskim. Całość składa się z 13 odcinków. W rolę legendarnej artystki na różnych etapach jej życia wcieliły się Eliza Rycembel i Magdalena Popławska. Serial zapowiadaliśmy jakiś czas temu w osobnym artykule: "Osiecka": plan zdjęciowy także w Sopocie. Poszukiwani statyści.

Życie Osieckiej w serialu



Produkcja ukazuje całe dorosłe życie Osieckiej - od wczesnej młodości (koniec liceum i bal maturalny), przypadającej na lata pięćdziesiąte, aż do śmierci, czyli lata dziewięćdziesiąte XX wieku. Tłem opowieści są artystyczne, obyczajowe oraz polityczne realia tamtych czasów, poczynając od edukacji w komunistycznej szkole, przynależność do ZMP, przez studia dziennikarskie na UW i artystyczne w Szkole Filmowej w Łodzi oraz świat studenckich teatrów: warszawskiego STS-u oraz gdańskiego Bim-Bomu. Ważnym wątkiem jest także dom rodzinny Osieckiej (warte uwagi są tutaj bardzo dobre role Marii Pakulnis, grającej matkę i Jana Frycza - Wiktora Osieckiego). Zdjęcia realizowane były w Warszawie, na Mazurach, w Krakowie, Trójmieście, Łodzi, Kazimierzu Dolnym, Opolu i w Zakopanem.

Serial od początku emisji wzbudza wiele kontrowersji i jest mocno krytykowany przez recenzentów, żyjących bohaterów, a także innych twórców. Niedawno pisaliśmy o oświadczeniu, jakie wydała Fundacja Teatru Atelier im. Agnieszki Osieckiej w Sopocie, dotyczącym ostatniego odcinka serialu, w którym ukazani są artyści związani z tym teatrem.

Przeczytaj także: Teatr Atelier: Serial "Osiecka" TVP mija się z prawdą.

Twórcom serialu zarzucane są błędy i niedociągnięcia, ale trzeba przyznać, że został on zrealizowany na przyzwoitym poziomie. Zadbano o ciekawą obsadę (choć dyskusyjnych ról jest wiele i na pewno poddałabym w wątpliwość podwójną obsadę głównej bohaterki), zatroszczono się o tło historyczne (w scenografii i kostiumach), nie można też produkcji odmówić artystycznego polotu i poziomu. Dlaczego zatem "Osiecka" jest serialem nieudanym, czy może lepiej powiedzieć zmarnowaną szansą na dobry, a może i wybitny serial? Szukałabym odpowiedzi na to pytanie w scenariuszu, który w bardzo krótkim czasie chciał opowiedzieć bardzo długą i skomplikowaną historię.

13 odcinków, każdy po 45 minut, miało za zadanie pokazać niemal pół wieku z życia osoby niezwykłej, co z góry musiało być skazane na porażkę. W efekcie wiele wątków zostało spłaszczonych, brakuje pogłębienia psychologicznego postaci, brak głównego motywu, wiele relacji i zdarzeń ukazanych jest bardzo skrótowo, migawkowo lub symbolicznie. Wyszła z tego taka Osiecka w pigułce. Tymczasem autorka "Okularników" była osobowością o wielu twarzach, do tej pory nikt nie umie powiedzieć, ile Agnieszek mieściło się w jednej kobiecie. Natomiast twórcy serialu pokusili się o odpowiedź, pokazując poetkę w zasadzie w jednej roli, co jest mocno krzywdzącym obrazem, dlatego serial momentami ociera się o telenowelowy kicz.

Nie jest moim zamiarem analiza i ocena całego serialu, jednak mimo wszystko zasługuje on na uwagę, ogląda się go z ciekawością. Ponadto są w nim również podjęte wątki trójmiejskie związane z życiem pisarki. Agnieszka Osiecka była związana z Gdańskiem i Sopotem na różnych etapach życia, co zostało częściowo oddane w telewizyjnej produkcji. Pokazany jest jej przyjazd na staż w "Głosie Wybrzeża", przyjaźń ze Zbyszkiem Cybulskim i Bogumiłem Kobielą oraz teatrzykiem "Bim-Bom", a także jej związki ze wspomnianym Teatrem Atelier w Sopocie.

Początki dziennikarskie w "Głosie Wybrzeża"



Zanim Agnieszka Osiecka przyjechała tu na staż, już wcześniej bywała w Sopocie jako nastolatka, spędzając w kurorcie wakacje z matką. Opisywaliśmy jeden z takich pobytów pisarki w osobnym artykule. Sopot nie był więc dla niej ani nieznany, ani obcy, jednak dopiero praktyki studenckie w gazecie, z dala od domu, stały się przełomowe dla niej z wielu powodów, a jednym z nich była próba samodzielności.

Przeczytaj także: Delikatny szmer zdzieranych zelówek. Sopockie wakacje Agnieszki Osieckiej w 1950 r.

- Dla mnie Sopot jest ogromnie ważny. Tutaj spróbowałam samodzielnego życia. Gdy przyjechałam na praktykę dziennikarską, miałam 18 lat i byłam trochę rozpieszczona. Pierwszy raz mieszkałam nie u rodziców, a w pokoiku przerobionym z werandy. To, że jeździłam kolejką do "Głosu Wybrzeża", musiałam spać w obcym domu, sama sobie zrobić coś do jedzenia, było dla mnie zupełnie nowe. Moi rodzice trzymali mnie pod kloszem i nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak to jest mieszkać samemu, jak to jest gospodarować czterystoma złotymi, które wtedy zarabiałam - mówiła w audycji Radia Gdańsk Agnieszka Osiecka w rozmowie z Anną Sobecką.
Osiecka przyjechała na staż jako studentka Wydziału Dziennikarskiego na Uniwersytecie Warszawskim w 1954 r. "Głos Wybrzeża" był dziennikiem informacyjnym, ukazującym się od czerwca 1947 roku. Była to gazeta partyjna, ale tworzona przez zespół znanych postaci. Prócz poetki znalazły się tam takie znakomitości, jak: Stanisław Dygat, Mieczysław Jastrun, Arkady Fiedler i Maciej Słomczyński. Osiecka trafiła do działu społeczno-kulturalnego i tu zadebiutowała jako reporterka.

W serialu poświęcony temu wątkowi został drugi odcinek. Bohaterka mówi o stażu, że to "zsyłka karna do Gdańska". Pokazana jest następnie zabawna scena, kiedy Agnieszka przychodzi do redakcji, gdzie chwilę wcześniej redaktor prowadzący czytał wszystkim na głos jej skierowanie na praktykę, w którym wyraźnie jest mowa o tym, że Osiecką trzeba jeszcze utemperować i "wychować" partyjnie. Osiecka opowiada o koncercie Sextetu Komedy w Sopocie, na którym była do późnych godzin nocnych, dostaje więc zlecenie, by o tym napisać, a tymczasem za oknem słychać warkot zepsutego motoru słynnej pary "aktorów-wariatów", jak mówi o nich naczelny, czyli Cybulskiego i Kobieli. I tak praktykanta dostaje kolejne zadanie reporterskie: poznać i opisać teatrzyk Bim-Bom. Tak powstanie artykuł "Serce Pierrota", który stał się dla niej początkiem nowej drogi.

W kręgu humoru i satyry Bim-Bomu



Osiecka pojawia się w Bim-Bomie, gdzie poznaje Zbyszka Cybulskiego (gra go Oskar Borkowski), Bogumiła Kobielę (Marcin Bubółka), Jacka Fedorowicza (Szymon Czacki) oraz wielu innych artystów trójmiejskich - ówczesną artystyczną cyganerię. Bim-Bom był gdańskim teatrem studenckim, działającym w latach 1954-1960. Powstał, kiedy młody aktor Teatru Wybrzeże - Zbigniew Cybulski objął opiekę artystyczną nad grupą studentów Politechniki Gdańskiej. Do grupy dołączyli studenci Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych z Wowo Bielickim i Jackiem Fedorowiczem oraz grupa z Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Sopocie, której przewodził Bogumił Kobiela. Bim-Bom nazywany był "teatrem plastyków i architektów".

W serialu położony jest nacisk na zderzenie wizji artystycznej Bim-Bomu ze słynnym warszawskim STS-em. Ten pierwszy teatr miał charakter bardziej kabaretowy, wydaje się artystyczną prowokacją, jest kontestujący, absurdalny, satyryczny, plastyczny i oszczędny w słowie, bazujący często na pantomimie, wyraźnym ruchu scenicznym. Artyści z nim związani wciąż się bawią, uwielbiają żarty i wygłupy, co zostało mocno podkreślone w filmie m.in. w w scenie wywiadu Osieckiej z Cybulskim oraz w sekwencji nad morzem. W opozycji do tego STS wydaje się być poważny, zaangażowany politycznie, literacki i bardziej oparty na słowie.

To zderzenie dwóch poetyk i koncepcji artystycznych można uznać za symboliczne zderzenie idei, ale też ma na celu podkreślić większą swobodę sztuki trójmiejskiej oraz pęd Agnieszki do wolności, niezależności i chęci samostanowienia. Jest tutaj też jej pierwszy wyraźny konflikt osobisty w relacji z Witoldem Dąbrowskim (Jan Hrynkiewicz). Ich rozmowa o różnicach w estetyce teatrów jest kluczowa.

- Chciałam robić coś ciekawego, spotykać ciekawych ludzi. Może gdybym była chłopcem, to poszłabym do biblioteki i czytała mądre książki i chciałabym robić coś na własną rękę. Tymczasem jako dziewczyna rozumiałam robienie czegoś ciekawego poprzez przyklejenie się do grupy ludzi, więc przykleiłam się do teatrzyku Bim-Bom - opowiadała pisarka w archiwalnym nagraniu PR.
Poetka była zafascynowana twórczością Bim-Bomu i zaprzyjaźniła się z nim. Warto dodać, że od tego czasu Cybulski i Kobiela będą się pojawiać w serialu w różnych (raczej epizodycznych) sytuacjach i innych konfiguracjach artystycznych, spotykając się z Agnieszką w kawiarniach, na imprezach i w środowisku filmowo-artystycznym, m.in. zabiegając o udział w filmie Wajdy. Ważna będzie także scena pożegnania Agnieszki z przyjaciółmi po ich śmierci (Cybulski zginie w 1967 r., dwa lata później Kobiela), nawiązująca do słynnej sceny z filmu "Popiół i diament", czyli zapalania kieliszków z alkoholem. Osiecka żegna w tej scenie wielu bliskich: Hłaskę, Komedę, Frykowskiego, Cybulskiego i Kobielę. Wszystkich straciła w bardzo krótkim czasie.

Agnieszka Osiecka i André Hübnerem-Ochodlo w Teatrze Atelier w Sopocie, sierpień 1996 r.
Agnieszka Osiecka i André Hübnerem-Ochodlo w Teatrze Atelier w Sopocie, sierpień 1996 r. fot. Łukasz Głowala / KFP

Ostatni teatr Agnieszki - Teatr Atelier



W ostatnich latach swojego życia, w latach 1994-1996, Osiecka współpracowała z Teatrem Atelier w Sopocie, dla którego napisała swoje ostatnie sztuki i songi uznane przez krytykę za najdoskonalsze w jej artystycznym dorobku. Od 1997 r. jest patronką tego teatru. Co roku odbywają się w nim półfinałowe koncerty konkursu na interpretację piosenek Agnieszki pod nazwą "Pamiętajmy o Osieckiej". Prócz tego jej imieniem nazwano alejkę w Sopocie, biegnącą do teatru. W serialu poświęcono temu wątkowi jedynie część ostatniego, czyli 13 odcinka.

Sama Osiecka twierdziła, że piosenkami do spektaklu "Apetyt na śmierć" "wzniosła się ponad wszystko, co w życiu zrobiła". Teatr Atelier i przyjaźń z André Hübnerem-Ochodlo były dla niej niezwykle ważne. W lecie 1996 r. mówiła na łamach "Głosu Wybrzeża": "Jestem w siódmym niebie, bo Sopot był zawsze dla mnie miejscem szczęśliwym". W innym wywiadzie z kolei opowiadała o teatrze:

- (...) nasz teatrzyk ma bardzo piękną aurę, w pięknym miejscu Sopotu, na plaży, w takim bardzo starym baraku, chyba tam była kiedyś stolarnia czy coś podobnego. I po każdym przedstawieniu widzowie zostają z nami, można sobie wypić jakieś piwo, czy kawę, czy zjeść lody. I tak siedzimy w różnych grupkach, z aktorami, widzami, a przede wszystkim z reżyserem, który ma niezwykłą osobowość - mówiła Osiecka.
Specjalnie dla Atelier napisała sztuki: "Wilki" (premiera w 1995), "Apetyt na śmierć" (1996), songi do spektaklu "Do dna" (1997) oraz jej ostatni tekst dramatyczny - "Darcie pierza" (1998). W ostatnim odcinku serialu "Osiecka" pojawiają się sceny związane z tym miejscem. Zagrał też Marek Richter, aktor i współtwórca Teatru Atelier, który występował na deskach tej sceny w latach 1989-1999. Richter gra tu siebie samego sprzed prawie 30 lat, co jest zupełnie niezrozumiałe, zwłaszcza że André Hübnera-Ochodlo kreuje z kolei (notabene dość karykaturalnie) o wiele młodszy aktor, śpiewający kiedyś Osiecką w konkursie "Pamiętajmy o Osieckiej" - Marcin Przybylski.

W filmie jest scena, w której Richter biega po plaży w pióropuszu (co jest prawdopodobnie nawiązaniem do spektaklu "Weisman i Czerwona Twarz"), spotyka Osiecką i zaprasza ją do teatru. Oglądamy wystawiany wtedy faktycznie utwór "Hopla żyjemy!" (taki tytuł nosiła cała rewia na 5. urodziny teatru). Tak w serialu zaczyna się wspólna przygoda Osieckiej z teatrem Atelier. W rzeczywistości wyglądało to nieco inaczej, podobnie jak w przypadku późniejszej walki o teatr - by został on na plaży, nie był przeniesiony w inne miejsce. Teatr wystosował w tej sprawie oświadczenie, w którym odcina się od serialowej wersji: "Prawie wszystkie sceny pokazane w tym odcinku, dotyczące Teatru Atelier w Sopocie i osoby André Ochodlo, są albo całkowicie, albo w przeważającej mierze fikcją i nie mają nic wspólnego z historyczną prawdą."

Ostatnią sztuką, jaką Osiecka napisała, było "Darcie pierza", którą wystawiono w Atelier już po śmierci poetki w 1998 r. (w serialu pokazane są natomiast próby do tego spektaklu, w których bierze ona udział). Obok Marka Richtera zagrała w nim Teresa Budzisz-Krzyżanowska, która zaśpiewała jedną z najbardziej przejmujących pieśni Osieckiej pt. "Panie obłoczny". W serialu oglądamy i słyszymy tę pieśń w wykonaniu Richtera.

Czasem, kiedy się modlę, pytam niegrzecznie: "Panie Boże, powiedz mi, czy Ty jesteś wszystkim? Naczelnym zegarmistrzem, małą chmurką, receptą w torebce. Czasem zaś mówię krnąbrnie: "A może Ty jesteś... hm... czy ja wiem? Może Ty jesteś drugim poetą? A może ja jestem drugą poetką?" On mi na to poprzez kukułkę: "Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje". Ooo, nie, tak nie postępuje poeta, tak postępuje prozaik. On za bardzo lubi rachunki... - napisała Osiecka w "Darciu pierza".

Jaka była naprawdę?



Jaka naprawdę była Osiecka? Można by chyba odpowiedzieć słowami innego poety, Jonasza Kofty: "Naprawdę jaka jesteś / Nie wie nikt / Bo tego nie wiesz / Nawet sama ty".

Lubiła opuszczać salony i znikać na peryferiach rzeczywistości, miała talent do wyławiania ludzi na tak zwanych życiowych zakrętach... Kochała i porzucała, choć często i ją porzucano. Pełna nieodwzajemnionej miłości rozdawała czułość w zwrotkach i refrenach. [...] Z Osiecką epoka ma same kłopoty. Nie dość, że każdemu serwowała inną wersję siebie, to jeszcze wszystko robiła na odwrót. Tam gdzie w życiu jest miejsce na constans, urządzała dzikie crescendo. A tam gdzie się mówi o sprawach wzniosłych, wdawała się w żarty. Upływ czasu zaciera pamięć o miernych. Indywidualności wybitne ocala od zapomnienia. Dziś bardziej niż dekady temu widać, że ta nie całkiem poważnie traktowana poetka dość poważnie wyprzedzała swoją epokę. Chociażby tym, jak pragmatycznie i konsekwentnie zarządzała swoją twórczością. Jak korzystała z wolności, jak kosmopolitycznie postrzegała rzeczywistość i wreszcie - jak przecierała szlaki dla kobiecej niezależności. (...) Sama o sobie powiedziała, że jej życie to powieść z przygodami, ale nie zawsze w dobrym guście - pisze Ula Ryciak w książce "Potargana w miłości. O Agnieszce Osieckiej".

Fascynująca kobieta i fascynujący człowiek. Wielka poetka. Choćby dla jej piosenek warto ten serial zobaczyć, bo akurat tego w nim nie brakuje.

Agnieszka Osiecka urodziła się 9 października 1936 r. w Warszawie, gdzie też zmarła 7 marca 1997 r. Poetka, prozaiczka, autorka spektakli teatralnych i telewizyjnych, reżyserka filmowa, dziennikarka, a przede wszystkim autorka ponad dwóch tysięcy tekstów piosenek. Córka pianisty i kompozytora Wiktora Osieckiego oraz polonistki Marii Osieckiej z domu Sztechman, pierwsze lata dzieciństwa spędziła w Zakopanem, a potem mieszkała głównie na Saskiej Kępie w Warszawie. Ukończyła dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (1956). Debiutowała jako reporterka w dzienniku "Głos Wybrzeża" (1954). Podczas dalszych studiów, na Wydziale Reżyserii Filmowej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi (1957-1962), pisała recenzje z filmów do "Sztandaru Młodych". Współpracowała potem z wieloma pismami. Od 1954 r. była związana z warszawskim Studenckim Teatrem Satyryków, dla którego napisała 166 utworów. W Polskim Radiu prowadziła Radiowe Studio Piosenki. Tworzyła sztuki i spektakle z piosenkami dla teatrów i telewizji. Jej pierwszą sztukę przygotowaną z myślą o zawodowej scenie "Niech no tylko zakwitną jabłonie" wystawił Teatr Ateneum, z którym była związana przez wiele następnych lat. Sprawdzała się w różnych gatunkach literackich: widowiskach muzycznych, collage'ach, monodramach, powieściach, wierszach, powiastkach dla dzieci i młodzieży, słuchowiskach radiowych, a nawet w reklamie. Dużo podróżowała, prowadziła bogatą korespondencję, fotografowała. Pod koniec życia związała się z małym teatrem Atelier na plaży w Sopocie. Spędzała tam wiele czasu. Pisała dla niego sztuki i piosenki. Kiedy odeszła, teatr przybrał jej imię.

Opinie (106)

  • Jak tvp (8)

    To nie oglądam

    • 42 71

    • chyba tvn nie oglądasz (1)

      to obciach przecież

      • 22 16

      • Ogląda...

        Tefauen to stacja dla ludzi po podstawówce i korpo w dresach.

        • 24 14

    • Polskojęzyczni mają wybór (1)

      Inaczej niż za peło

      • 20 12

      • Wreszcie.

        Oby tak zawsze było. Super serial w TVP. Pozostalii niech sobie dla swoich memłoków, robią filmy o brzydulach na wspólnej.

        • 25 12

    • Mam w telewizorze blokadę na tvn (2)

      aby mi się przypadkiem nie wcisnęło na pilocie. Same gnioty i antypolska szczujnia.
      Szef programowy mówił, że zarabiają na podziale społeczeństwa w Polsce i antypolskiej robocie agenturalnej . Jeśli kiedyś się zjednoczy, to zrobią wszystko aby je na siebie napuszczać. Czas najwyższy na repolonizację mediów

      • 25 17

      • W tvn tylko pogodę oglądam (1)

        • 4 5

        • Super laski

          • 1 0

    • Super

      Oglądaj TVN i dalej mów, że w Polsce jest faszyzm. Buhaaaaaaaa. Mózg i logiczne myślenie to zagadka.

      • 11 6

  • Romansowała z SB, a wycofała się pod koniec PRL (3)

    Z obawy przed zakazem puszczania jej piosenek, w związku z tą współpraca, już w nowej Polsce......

    • 39 14

    • Większość romansowała. (2)

      Raczej sporą część współpracowala i dlatego dziś jak się skończyły apanaże esbeckie, nie ma pełowskich komuchów, to aktorzy i pseudo piosenkarki tak plują na normalność

      • 22 15

      • Romansowała z SB - czyli podobnie jak TW Balbina i połowa tej rodzinki :) (1)

        • 12 11

        • TW Balbina belcerowitsch i TW Oskar tuskurusek

          • 15 9

  • Dobry serial polskiej telewizji (3)

    Polskojęzyczne stacje wolą o kimś z Berlina zrobić film

    • 68 37

    • Bardzo dobry serial.

      TVP to wysoki poziom, historia, dokument, film, teatr, kultura. Pozostałe stacje trywializują polski dorobek kulturalny, a w zamian dają kicz na botoksie.

      • 26 17

    • tvn Robili !

      przedwyborcze gnioty na zamówienie Adamowicza opłacone z POdatków mieszkańców.

      • 17 10

    • Autorka artykułu chyba chciała drugą Modę na sukces

      Biadoli, że za krótkie i wiele rzeczy zostało skrótowo pokazanych. A ile można zmieścić w 13 odcinkach? Lepiej zawrzeć ogolny obraz, a nie rozwodzić się na 100 odcinków, bo z tego zrobiłby się gniot. Serial obejrzałem i był spoko

      • 9 4

  • Hipokryzja. (7)

    Umer i Janda zostaly poproszone o konsultacje w serialu. Nie chciały, i powiedzialy, że nke chcą mieć nic wspólnego z TVP. Teraz jak serial jest popularny, skomlą i biadolą, że nie ma nic o nich w filmie, a były przecież przyjaciółkami Osieckiej..... Bardzo dobrze się stało. Dobry film.

    • 111 41

    • Już wszyscy mają dość tej Jandy (1)

      Szczególnie po szczepieniach jej ekipy aktorów i szefów TVN. Niech się od *** od serialu. Dzięki temu, że jej nie ma jest dobry.

      • 48 15

      • Oczywiście.

        Bardzo dobrze się stało. Osiecka pracowała z cała plejadą wspaniałych aktorów i o nich jest w filmie.

        • 29 6

    • Janda i Humer (3)

      Znamienne. Pieszczoszki bolszewii ,.POwiązana rodzinnie Humer . Ta pierwsza złorzeczy , że dostała 4 mln pomocy Covidowej, a chciała 8 . Nic dziwnego , że jazgoczą jak przekupy

      • 33 9

      • One nawet nie umiały czysto zaśpiewać piosenki aktorskiej czy pseudo poezji śpiewanej. Dlatego wieszają się na polityce, bo to jest łatwe, a nie trudne.

        • 19 7

      • (1)

        Sam ze sobą prowadzisz dialog pisowski trollu?
        Z całego serialu zapamiętałeś tylko to że nie pokazano tam Jandy i Umer.

        • 13 28

        • Najpierw hejtują, że nie chcą mieć nic wspólnego

          Potem skomlą, że im się krzywda stala. Zakłamane. Ale wiedzą, że nastąpił koniec po-pzpr.

          • 23 7

    • Czyście ludzie powariowali, co Wy za głupoty piszecie??

      • 4 3

  • (6)

    Powiem tak jak na wspolczesny serial polski oglądało się świetnie. Sądzę se juz niedługo obejrzeć go będzie można na netflixie film pokazuje przebojowa kobietę która przebiła się przez tamte czasy swoja niezależnością. Nie jedzmy ze dałoby się zrobić lepszy serial przynajmniej nie było wnim pluszowego smoka. Jedno czego żałuję to tego ze tak szybko się skończył.

    • 61 15

    • Najlepszy serial ostatnich lat. (5)

      Krótkie odcinki dostosowane do współczesnych czasów. Zabiegani i zapracowani ludzie w Polsce, nie mają już serca i czasu dla sztuki. Ale też dzięki temu, serial jest wartki i chętnie będzie się do niego wracało. Genialne role Pakulnis i Małeckiego.

      • 19 8

      • Jan Frycz też genialny. (4)

        Bardzo dobra rola Elizy Rycembel. M. Popławska nie poradziła sobie, ale to kiepska aktorka moim zdaniem. Film bardzo dobry, pokazujący bohemę artystyczną z czasów komuny oraz pana prezydenta, który woli kręcić biznesy zamiast Teatru.

        • 11 9

        • Jeszcze gorsza.

          Rycembel jeszcze gorsza od Popławskiej. Obie w sumie zagrały nędznie. Zgadzam się, że świetne role Pani Pakulnis, Małeckiego i Frycza. Pani Osiecka była powściągliwa w emocjach, ale się uśmiechała.

          • 9 4

        • Pani Magdalena Popławska (2)

          A ja uważam, że dobrze zagrała, była podobna do AO, skupiała uwagę widza a jednocześnie byla w roli i nadala postaci troche więcej emocjonalności, wrażliwości, mlodości co wyszło jej na dobre. Agnieszka była większym mózgowcem i kalkulatorem co bylo troche sprzeczne z jej poetycką twórczością (no cóż, wieloznaczność osób utalentowanych) i byłoby nudniejsze w filmie

          • 7 1

          • Osiecka pisał świetne teksty do piosenek. (1)

            Ale nie była poetką. Bez przesady, to nie była poezja. Ale teksty piosenek i przedstawień pierwsza klasa.

            • 2 1

            • Sonety trzeba pisać,żeby tworzyć poezję?

              • 3 2

  • dlaczego tak jest, że jak coś dobrego powstaje to zazwyczaj w publicznej tivi (7)

    nigdy w komercyjnych tvn itp. tam same gnioty i odmóżdzacze, jakieś botoksy itp.

    • 83 36

    • Popatrz, ktoś minusuje a nie potrafi podać

      argumentu przeciw. Trafna obserwacja potwierdzona.

      • 23 9

    • Tak jest. (1)

      Dlatego, że tvn robi seriale dla gawiedzi na niskim poziomie czyli dla swoich telewidzów. Natomiast TVP to wysoki poziom, zwłaszcza TVP Dokument, TVP Historia i TVP Kultura.

      • 31 11

      • To prawda

        Jak coś z kultury poważnej, to tylko TVP.
        Na TVP Kultura oglądam konkursy Chopinowski i Wieniawskiego live.
        Inne spektakle muzyczne na Mezzo

        • 10 2

    • Bo tvn i jej podobnym szczujniom (2)

      nie zależy na myślącym odbiorcy. Ci sami znajdą drogę do odpowiedniego poziomu.
      Oni celują w raczej średnio wykształcony elektorat , mało zorientowany ,swiatopoglądowo i politycznie , podatny na indoktrynację. POziom typu "taniec z gwiazdami, ", "mam talent", itp. z "bezcennymi " komentarzami takich "autorytetów"jak Górniak.

      • 24 8

      • Zgadzam się - (1)

        w TVP tylko super seriale dla myślących intelektualistów - Barwy szczęścia, M jak miłość, Walentynkowy Koncert Życzeń organizowany przez TVP w Teatrze Wielkim w Łodzi itp. - specjalnie wybitne produkcje po 2015 r.! Szczególnie wysublimowane treści w audycjach publicystycznych i politycznych! Normalnie klękam z wrażenia!
        A my Żuczki, dziwimy się tym za Odrą - dali się tak zindoktrynować, że rzucili się główką do przodu na cały świat! No, no, u nas też rośnie drugi prorok - prawie możemy robić powtórkę z rozrywki...!!

        • 4 2

        • Histeryzujesz

          A generalnie tvp i tvn podobny poziom ogólny, tylko indoktrynacja na przeciwnych biegunach.
          Zdjąwszy oczywistą otoczkę walki politycznej można coś tam wydłubać normalnego u jednych i drugich, ale niewiele tego i jeszcze te reklamy

          • 0 3

    • bo to obciach oglądać już tvn

      to telewizja dla widzów niemyślącycych, czipsy, piwo i tępa komedia

      • 6 2

  • Serial autoryzowała córka pani Agnieszki (1)

    • 54 7

    • Tak jest.

      Dobrze, że nie ma w tym filmie Jandy, Umer i innych hejterów, którzy teraz zazdroszczą.

      • 33 9

  • (1)

    Zazdroszczę ludziom którzy mogli Ją kiedyś spotkać i zobaczyć w Sopocie ,matka z kolegą na spacerze jak miał kilka lat spotkała Osiecką i rozmawiała z nią gdzieś w Sopocie czy Gdyni

    • 17 14

    • Co by ci to dało.

      Spotkałam Osiecką kilka razy w teatrze, nawet rozmawialam. Ona była w rozmowie bardzo powściągliwa i bardziej słuchała niż mówiła. Była świetną obserwatorką. Dziś jandy i humerowe klepią bez sensu monologi, a ludziom przewraca się w żołądkach od tego.

      • 24 7

  • Dla mnie z serialu wyszła bladzia i pijaczka. (4)

    • 37 25

    • Taka była. (3)

      Cierpiała, jak sporo aktorów, na chorobę alkoholową. Jej życie to były spotkania towarzyskie a w domu się dusiła.

      • 30 2

      • Stanisław Paluch węglarz z "Misia" też cierpiał ! (1)

        • 15 4

        • Taka byla linia PZPR wypij i bądź wierny.

          Tacy byli aktorzy, robotnicy, a dziś ich potomkowie z tefauen.

          • 23 4

      • Bycie pijakiem i oranie swoich bliskich to żadna to choroba!

        • 8 3

  • Osiecka (12)

    Osiecka może i dobra scenarzystka ale na koniec jej odbiło wiążąc się z facetem w wieku jej syna .

    • 23 30

    • Nic ci do tego. (1)

      Zajmij się sobą.

      • 15 9

      • Komentuje więc tobie nic do tego !

        • 1 2

    • Jak lubił stare baby (1)

      to jego sprawa.

      • 14 9

      • Miała kasę i sławę.

        On biedny i nieznany.

        • 16 6

    • Osiecka niby miała syna? (2)

      Jakaś nowa część biograficzna nie znana nikomu.

      • 14 4

      • Z nieprawego łoża

        • 5 1

      • Nie znana nikomu bo wszystko było utajnione !

        • 2 1

    • moje zdanie (1)

      Z tym odbijaniem to "każdy sądzi według siebie'.Też się wiążesz z facetem w wieku syna????Osiecka nigdy nie miała syna tylko córkę Agatę Passent.

      • 4 3

      • Fakty nieznane

        Miała syna nieślubnego za panny ! Wszystko było utajnione . Dziecko adoptowali przyjaciele .

        • 2 1

    • Osiecka (2)

      Osiecka miała córkę nie syna!

      • 2 2

      • (1)

        I córkę i syna !

        • 2 1

        • Jeszcze

          Może jeszcze bliźniaczki i pięcioraczki?

          • 2 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

1982 Srebrny Sekstant dla Wojciecha Wierzbickiego opis Kapitan Wojciech Wierzbicki odebrał prestiżową nagrodę ministra żeglugi. Srebrny Sekstant został mu przyznany za rejs roku na jachcie Gedania, którym wraz załogą opłynął Spitsbergen.

1634 Urodził się Andreas Schluter Młodszy opis W domu przy ul. Piwnej 1 urodził się Andreas Schluter Młodszy. Znany rzeźbiarz i architekt, który pracował w Gdańsku, Warszawie i Berlinie. Umarł w maju 1714 roku w Petersburgu.

Sprawdź się

Ilu mieszkańców zakładał plan zabudowy Gdyni, stworzony w 1925 roku?