Gdyńskie Muzeum Motoryzacji to pomysł pasjonata Witolda Ciążkowskiego, który od najmłodszych lat zbierał zabytkowe motocykle i automobile. Nigdy też nie potrafił narysować nic innego poza motocyklem i samochodem.
Pierwszy motocykl kupił w wieku 8 lat, oszczędzając kieszonkowe od rodziców, nie kupując bułek maślanych. Uzbierał 300 zł i kupił motocykl od zegarmistrza ze swojej miejscowości. Potem poszło już łatwo, a postęp w gromadzeniu kolekcji był coraz szybszy. Nic dziwnego, że Witold Ciążkowski skończył Technikum Samochodowe, musiał nauczyć się jak naprawiać i doprowadzać do błysku swoje cacka.
Z biegiem czasu było ich tak dużo, że nie mieściły się w garażu. Wtedy właśnie wymarzył sobie zrobienie muzeum. Ale nie byo to takie proste. Przez 25 lat tułał się po urzędach, automobilach i różnych stowarzyszeniach. Pomysł podobał się wszystkim, ale niewielu zrobiło cokolwiek, by pomóc w jego realizacji. Mimo o postawił na swoim - kupił starą halę od Zarządu Portu w Gdyni, którą od razu kazał... rozebrać. Postawił nową, a wnętrze urządził tak, by wyglądało jak stara uliczka.
Dziś jest w nim kilkadziesiąt samochodów i motocykli, ale także pamiątki - zabytkowe telefony, plakietki z rajdów samochodówych, zjazdów zabytkowych motocykli czy nawet papierośnice zawodników.
- Jak partacz pokonał cechowych bursztynników (7 opinii)
- Walczą o zajezdnię tramwajową w Oliwie (272 opinie)
- Trójmiasto świętuje 221. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja (152 opinie)
-
Historia Gdyni w filmie jej mieszkańca
(80 opinii)
- Historia Gdańska tramwajami pisana (117 opinii)
- Brytyjskie miasto na biało-czerwono. Dzięki Błyskawicy (72 opinie)

